Orzeczenia sądów
Opublikowano: LEX nr 2622549

Wyrok
Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe w Gdańsku
z dnia 28 września 2018 r.
X K 460/18

UZASADNIENIE

Skład orzekający

Przewodniczący: Sędzia SR Julia Kuciel.

Przy udziale Prokuratora Prokuratury Rejonowej w Pruszczu Gdańskim - C. D.

Sentencja

Sąd Rejonowy Gdańsk - Południe w Gdańsku w X Wydziale Karnym po rozpoznaniu na rozprawie w dniach 14 września 2018 r. w sprawie

Z. K. (K.), córki A. i J. z domu D., urodzonej (...) w miejscowości W. oskarżonego o to, że:

w nieustalonym okresie czasu jednak nie później niż do dnia 20 listopada 2017 r. w P. przy ul. (...) znęcała się nad zwierzęciem, tj. psem rasy pekińczyk poprzez bicie drewnianym przedmiotem przypominającym kij oraz rzucanie go o ziemię, tj. o czyn z art. 35 ust. 1 ustawy z dnia 28 sierpnia 1997 r. w ochronie zwierząt

* **

I. oskarżoną Z. K. (K.) uniewinnia od popełnienia czynu zarzucanego jej w akcie oskarżenia,

II. na mocy art. 230 § 2 k.p.k. w zw. z art. 7 ust. 6 ustawy z dnia z dnia 21 sierpnia 1997 r. w ochronie zwierząt zwrócić oskarżonej Z. K. dowód rzeczowy w postaci zwierzęcia rasy pekińczyk koloru brązowego,

III. na mocy art. 626 § 1 k.p.k. i art. 632 pkt 2 k.p.k. kosztami procesu w sprawie obciąża Skarb Państwa.

Uzasadnienie faktyczne

Sąd ustalił następujący stan faktyczny:

Około 2015 r. Z. K. mieszkająca w P. przy ul. (...) nabyła suczkę rasy pekińczyk koloru brązowego. Kiedy wypuszczała psa do swojego ogrodu niejednokrotnie zdarzało się, że udawało mu się przecisnąć przez ogrodzenie i wyjść poza teren posesji. Z. K. szukała wówczas psa i sprowadzała go z powrotem do domu. W czasie jednej z takich sytuacji, latem 2017 r., pies prowadzony przez Z. K. na smyczy nie chciał wracać na teren posesji. Kobieta siłą zmusiła go wówczas do posłuszeństwa mocno ciągnąc za smycz i przenosząc za smycz przez pewien odcinek.

Z. K., która jest osobą starszą, chcąc uniknąć ucieczek psa i konieczności jego poszukiwań niejednokrotnie nie wypuszczała go luzem do ogrodu, lecz pozostawiała przywiązanego na smyczy do balustrady okalającej taras. Często zdarzało się, że pies wówczas ujadał. Gdy sytuacja taka miała miejsce jesienią 2017 r. w godzinach rannych w czasie jednego z weekendów, bezpośredni sąsiad Z. M. G. przyszedł do niej prosząc, by zabrała psa do domu, bo przeszkadza mu jego szczekanie.

Mając w pamięci opisaną reakcję sąsiada Z. K., gdy usłyszała, w dniu 3 listopada 2017 r., że jej pies ponownie ujada na tarasie wyszła do niego i, gdy ten nie chciał przestać szczekać, poirytowana, uderzyła go po głowie trzymaną w dłoni cienką listewką, chcąc go w ten sposób uciszyć.

Podobna sytuacją miała miejsce w dniu 20 listopada 2017 r. Wtedy, w reakcji na ujadanie psa Z. K., rozdrażniona jego niezdyscyplinowaniem, wymierzyła mu kilka uderzeń cienką plastikową listewką, po czym odepchnęła go. Wówczas pies bezwładnie przeleciał w poprzek balkonu w kierunku barierek. Zdarzenie to zostało zarejestrowane przez M. G. (1).

Dowody: częściowo zeznania świadka M. G. (1) k. 20v., 112-115; częściowo wyjaśnienia oskarżonej Z. K. k. 44, 109-111; protokół z odtworzenia nagrania k. 13; nagranie k.5; dokumentacja zdjęciowa k.14-16; zeznania świadka L. K. k. 53v., 119-120; zeznania świadka M. O. (1) k. 69v; karta informacyjna wizyty k. 28-29.

Z. K. była przywiązana do swojego psa. Poza rzadkimi sytuacjami, gdy pies wyprowadzał ją z równowagi, np. nie chcąc przestać ujadać albo uciekając z tereny posesji, często okazywała mu czułość biorąc zwierzę na kolana i głaszcząc je. Nie mniej jednak M. G. (1) będący świadkiem sytuacji z dnia 20 listopada 2017 r. powiadomił o niej organy ścigania, co skutkowało odebraniem psa rasy pekińczyk jego właścicielce w dniu 15 lutego 2018 r. i przewiezieniem go na obdukcję do gabinetu weterynaryjnego. Lekarz weterynarii przeprowadzający badanie stwierdził, że stan psa jest dobry, zwierzę jest dobrze utrzymane, niewychudzone, nie nosi śladów stosowania względem niego przemocy i nie reaguje strachem na gesty pozorujące próbę jego uderzenia.

Dowody: częściowo zeznania świadka M. G. (1) k. 20v., 112-115; zeznania świadka R. Z. k. 25v., 115-117; zeznania świadka L. K. k. 53v., 119-120; zeznania świadka M. O. (1) k. 69v., 120-121; częściowo wyjaśnienia oskarżonej Z. K. k. 44, 109-111; karta informacyjna wizyty k. 29; częściowo zeznania świadka K. W. (1) k.49-50, k.

Słuchana w toku postępowania przygotowawczego w charakterze podejrzanej Z. K. oświadczyła, iż rozumie treść stawianych jej zarzutów i nie przyznaje się do popełniania zarzucanego jej czynu. Jednocześnie skorzystała z prawa odmowy składania wyjaśnień.

Wyjaśniając w toku rozprawy w charakterze oskarżonej Z. K. podała, iż w listopadzie 2017 r. nie biła psa, a jedynie bawiła się z nim. Podała też, że kiedy brała psa na ręce ten wysmyknął się jej i upadł na ziemię.

Jednocześnie z uwagi na wymóg zwięzłości uzasadnienia wynikający z art. 424 § 1 k.p.k. odstąpiono od cytowania całości wyjaśnień oskarżonej odsyłając do wskazanych poniżej kart akt postępowania.

wyjaśnienia oskarżonej Z. K. k. 44, 109-111.

Z. K. ma wykształcenie średnie. Jest wdową i ma troje dorosłych dzieci. Jest emerytka i otrzymuje z tego tytułu świadczenie w wysokości 1.770 zł miesięcznie. Ogólny stan jej zdrowia jest doby. Nie była leczona psychiatrycznie, neurologicznie, ani odwykowo. Nie była uprzednio karana.

Dowody: dane osobopoznawcze k. 43-43v.; karta karna k. 87.

Uzasadnienie prawne

Sąd zważył, co następuje:

W świetle całokształtu zgromadzonego w przedmiotowej sprawie materiału dowodowego, w szczególności zaś zeznań L. K. i R. Z. oraz dokumentu z badania weterynaryjnego ujawnionego w trybie art. 392 § 1 k.p.k. i art. 394 § 1 i 2, którego wiarygodność i rzetelność nie była kwestionowana, Sąd uznał, iż brak jest podstaw by przypisać Z. K. popełnienie przestępstwa kwalifikowanego z art. 35 ust. 1a ustawy z dnia z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt.

Przechodząc do omówienia zeznań świadków Sąd zważył, że zasadniczo jego zastrzeżeń nie wzbudziły zeznania M. G. (1) dotyczące zdarzenia z 20 listopada 2017 r. W ocenie Sądu świadek zeznawał bowiem zgodnie ze swoją najlepszą wiedzą, nie starając się przy tym obciążać oskarżonej ponad miarę, choć zauważalna była niechęć świadka do oskarżonej. Warto przy tym podkreślić, że twierdzenia świadka, odnośnie przebiegu zdarzenia z tego dnia, znalazły potwierdzenie w sporządzonym przez niego nagraniu, które zostało zabezpieczone w toku postępowania przygotowawczego i które zostało odtworzone podczas rozprawy głównej. I choć Z. K. starała się zdyskwalifikować wiarygodność tego świadka podając, że dokonane przez niego zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa stanowiło de facto zemstę za zakłócanie jego spokoju przez zwierzę, którego dotyczy niniejsze postępowanie, to jednak owe zabiegi okazały się bezskuteczne. Podkreślić również należy, że w toku rozprawy głównej świadek M. G. (1) szczegółowo odniósł się do zaobserwowanych przez siebie zachowań oskarżonej względem jej psa, szczerze stwierdzając przy tym, że wyłącznie te z dnia 20 listopada 2017 r. może określić mianem drastycznych. Inne zachowania oskarżonej świadek uznał natomiast za nieistotne w takim stopniu, że nie tylko nie zwrócił Z. K. uwagi na jej zachowanie, ale również nie podjął - w przeciwieństwie do zdarzenia z 20 listopada 2017 r. - żadnych czynności celem zawiadomienia o nich organów ścigania. Warto przy tym zauważyć, że świadek, jak sam przyznał, był wcześniej u oskarżonej by zwrócić jej uwagę, że przeszkadza mu ujadanie psa w ogrodzie we wczesnych godzinach porannych (k.112a). Nie jest on zatem osobą, która miałaby problemy z manifestacją swoich oczekiwań czy też dezaprobaty. Z tego też względu należałoby stwierdzić, że gdyby M. G. (1) uznał inne, wcześniejsze działania Z. K. za mogące świadczyć o znęcaniu się nad zwierzęciem podjąłby odpowiednie kroki celem ich zapobieżenia jeszcze przed dniem 20 listopada 2017 r. I choć świadek w toku rozprawy głównej podał, że był to "kolejny symptom przemocy wobec zwierzęcia" (k.112a), to jednocześnie poza tym zdarzeniem i zdarzeniem z dnia 20 listopada 2017 r. nie opisał takich okoliczności, które za stosowanie przemocy w rozumieniu ustawy z dnia 28 sierpnia 1997 r. w ochronie zwierząt mogłyby zostać uznane - szarpnięcie za smycz celem przywołania psa do porządku za takowe nie może być uznane. Stwierdzić należy zatem, iż był to wyraz osobistej opinii świadka.

W tym kontekście warto odnieść się do przedstawionej przez świadka sytuacji, gdy pies oskarżonej przechodząc przez ogrodzenie znalazł się na terenie jego posesji. W reakcji na powyższe M. G. (1) zawiadomił Straż Miejską, z jego zeznań nie wynikało jednak w żadnym razie, by uczynił to chcąc uchronić zwierzę przed jego właścicielką, oskarżoną w niniejszej sprawie. Faktycznie świadek nie był w stanie wskazać powodu, dla którego wezwał na miejsce funkcjonariuszy tej służby, zamiast zawiadomić o sytuacji właścicielkę psa. Nie należy tracić przy tym z pola widzenia, że opisane zdarzenia miało mieć miejsce na przełomie października i listopada 2017 r.; już wówczas M. G. (1) - gdyby rzeczywiście przed dniem 20 listopada 2017 r. następowały takie zachowania oskarżonej względem zwierzęcia, co do których miałby on zastrzeżenia - miał zatem okazję by zwrócić na nie uwagę służb. Skoro świadek nie uczynił tego jednak, to oczywistym i logicznym, a także zgodnym ze wskazaniami wiedzy i doświadczenia życiowego jego wniosek, że takowych nie zaobserwował. Jednocześnie zastrzeżenia Sądu wzbudziło użyte przez świadka, opisującego zdarzenie z przełomu października i listopada 2017 r., sformułowanie "pies uciekł od pani K." (k. 112). Sugerowało ono, że pies opuścił posesję oskarżonej z intencją oddalenia się od swojej właścicielki, tymczasem zdaniem Sądu wyciąganie tak daleko idących wniosków z zachowania zwierzęcia było nieuprawnione. Przyczyny, dla których pies opuścił (nie pierwszy raz) teren posesji Z. K. mogły być bowiem liczne i, jak wskazują elementarne zasady doświadczenia życiowego, wcale niezwiązane z osobą oskarżonej. Należało zatem przyjąć, że pies raczej "uciekał oskarżonej", aniżeli "uciekał od oskarżonej". Twierdzenia świadka w tym zakresie pominięto więc, jako stanowiące wyłącznie jego domysły.

Warto odnieść się również do kwestii związanych z wyprowadzaniem psa na spacer. Świadek M. G. (1) stwierdził bowiem, że oskarżona nie chodziła z psem na spacery (k.113), a także, że zostawiał go przywiązanego na lince. Warto jednak stwierdzić, że zarówno świadek L. K., jak i świadek M. O. (2) podali, że Z. K. wyprowadzała psa na spacer; konieczne wydaje się także przypomnienie, iż M. G. (1) opisując zdarzenie dotyczące szarpania psa na smycz mówił, że następowało to przy powrocie na posesję (k.112). Zasady doświadczenia życiowego i wskazania wiedzy wskazują, iż powrót z psem na smyczy na posesję następuje zazwyczaj po spacerze. Natomiast fakt, że zwierzę było przywiązane do barierki w ocenie Sądu wynikało z faktu, iż pies uciekał, przeciskając się przez płot; nie było to natomiast oznaką braku dbałości o zwierzę przez oskarżoną. Warto przy tym podkreślić, że przecież świadek nie obserwował ani oskarżonej ani jej psa w sposób ciągły i każdego dnia - co sam przyznał.

Istotne dla sprawy były zeznania lekarza weterynarii - R. Z., który w dniu 15 lutego 2018 r. dokonał obdukcji psa Z. K. Analizując treść jego depozycji Sąd stwierdził, że świadek, jako niezwiązany z żadną ze stron postępowania, nie miał intencji w tym, by wbrew prawdzie zeznawać na korzyść oskarżonej; nadto, wykonywany zawód niewątpliwie zobowiązywał go do wyjątkowej dbałości o stan zwierząt. Tym samym stwierdzić należy, gdyby miał jakiekolwiek wątpliwości co do prawidłowości opieki nad zwierzęciem, z pewnością uzewnętrzniłby je. Sąd nie znalazł przy tym podstaw by podważyć wiarogodność tak jego zeznań, jak i treści wystawionego dokumentu. Dowody te wskazują natomiast, że przekazane świadkowi do badania zwierzę nie nosiło śladów maltretowania, było zadbane i nie reagowało na przeprowadzony eksperyment opisany przez świadka, tj. zamachiwanie się ręką w celu określenia, czy zwierzę reaguje kuleniem się czy też w inny sposób świadczący o wcześniejszym stosowaniu wobec niego przemocy, biciu. Oceniając przydatność wskazań świadka Sąd zważył dodatkowo, iż jako lekarz weterynarii R. Z. posiadał wiedzę pozwalającą mu na wypowiadanie się w przedmiocie stanu zdrowia psa w sposób kategoryczny. Jego słowa w tym zakresie należało zatem uznać za miarodajny dowód na przytoczone okoliczności. Co zaś tyczy się skuteczności badania pozwalającego ocenić, czy pies podejmie zachowania świadczące o tym, że w warunkach domowych jest zmuszany unikać ciosów - Sąd miał na uwadze, że R. Z. nie jest w prawdzie psim behawiorystą, nie mniej jednak, za rzeczowy uznano argument, iż badanie to jest rutynowe i pozwala na pierwsze, wstępne określenie, czy faktycznie istnieje podejrzenie stosowania przemocy wobec zwierzęcia. Wobec powyższego zeznaniom R. Z. dano wiarę w całości.

Wobec powyższego Sąd z rezerwą podszedł do treści zeznań K. W. (2) - pracownika (...) A. Schroniska dla bezdomnych zwierząt w T., do której w lutym 2018 r. trafił pies Z. K. Choć podobnie jak w wypadku R. Z. świadek również nie była powiązana z żadną ze stron postępowania, zdaniem Sądu Karolina W. nabrała do oskarżanej uprzedzeń w momencie, gdy wraz z psem otrzymała ona informacje, że zwierzę zostało odebrane właścicielowi wobec znęcania się nad nim i uprzedzenia te determinowały treść jej zeznań (k.50). Świadek ewidentnie, bezrefleksyjnie interpretowała bowiem zachowania psa w sposób mający potwierdzić treść stawianego oskarżonej zarzutu. Wskazywała w tym względzie m.in., że gdy zwierzę do niej trafiło bało się głośnego huku, podniesionego głosu, gwałtownych ruchów, a nawet przedmiotów podnoszonych z podłogi, a także, że trzęsło się przy podnoszeniu na ręce (k.50). Dopiero po tygodniu miał się zacząć uspakajać. Oczywiście nie sposób zaprzeczyć, że w podobny sposób może zachowywać się pieś, który doświadczył przemocy, nie mniej jednak w przekonaniu Sądu istotną okolicznością dla obiektywnej oceny zachowania suczki oskarżonej było też to, że niespodziewanie zmieniła ona środowisko trafiając do zupełnie obcych sobie osób, a nadto - co dodała świadek w czasie rozprawy - do pomieszczeń, w których na co dzień znajdowały się również inne zwierzęta (fakt, że zwierzęta te zostały na ten czas wyprowadzone z tych pomieszczeń nie usuwa przy tym ich zapachu). Co więcej, świadek R. Z. wprost podał w swoich zeznaniach, że oglądał psa z każdej strony, brał go na ręce i dotykał jego podbrzusza, a zatem niewątpliwie wrażliwych części jego ciała (k.116). Świadek R. Z. stwierdził przy tym, że pies nie skamlał nie próbował ugryźć. Również świadek L. K. podawała, że pies oskarżonej był "bardzo ufny" (k.53v). Biorąc zatem pod uwagę wskazania R. Z. oraz L. K., Sąd uznał, że pies w towarzystwie świadka okazywał zaniepokojenie czy też nieufność wobec znalezienia się w nieznanej sobie sytuacji, wymagającej oswojenia się z nią lub też w związku z wyczuwaniem obecności innych zwierząt, nie zaś dlatego, że był wcześniej maltretowany przez oskarżoną; powyższe w ocenie Sądu potwierdza również ta okoliczność, że już po około tygodniu zmienił sposób swojego zachowania, co, jak powszechnie wiadomo, w przypadku zwierząt maltretowanych nie trwa tak krótko. Wreszcie podkreślenia wymaga, iż K. W. (2) nie jest psim behawiorystą, oceniając z jakich względów pies zachowywali się w opisany przez nią sposób, świadek mogła jedynie wyrażać swoją opinię - niewątpliwie naznaczoną silnymi negatywnymi emocjami dotyczącymi oskarżonej. O tendencyjności zeznań K. W. (2) świadczyły nadto jej zeznania dotyczące wyglądu psa z dnia wydania go jej. W tym względzie świadek zwracała uwagę na fakt, że suczka była zakołtuniona - miała frędzle, miała załzawione oczy. Tymczasem raz jeszcze przypomnieć należy, że weterynarz, który tego samego dnia oglądał psa - jak podał - "centymetr po centymetrze" tuż przed przekazaniem go świadkowi, podał, że pies był zadbany i czysty; opisał to następująco: "ran, uszkodzeń, siniaków, złamanego pazura czy zęba nie stwierdziłem nic. (...) pies był dobrze odżywiony, czysty. Ładny i zadbany pies" (k.115-116). W przekonaniu Sądu świadek K. W. (2) celowo skupiła się zatem na takich szczegółach jak rzeczone "frędzle" w futrze, chcąc uwiarygodnić w ten sposób forsowana przez siebie wersje wydarzeń. Tymczasem pies oskarżonej miał przecież długą sierść, nietrudno zatem o powstanie na niej kołtunów i okoliczność taka nie musi świadczyć o jego długotrwałym zaniedbywaniu, jak przekonywała świadek. W konsekwencji depozycje K. W. (2) w tym zakresie nie mogły stanowić podstawy dla dokonywania ustaleń faktycznych w sprawie. Natomiast na wiarę niewątpliwie zasługiwały te jej twierdzenia, w których opisała ona kiedy pies został jej przekazany do opieki, a także w jakich warunkach u niej przebywał.

Za miarodajne dowody na przytoczone okoliczności uznano natomiast zeznania L. K. - sąsiadki oskarżonej. Z zeznań ww. nie wynikało, by miała ona zamiar bezpodstawnie sprzyjać Z. K. Przeciwnie, zeznając w toku postępowania przygotowawczego świadek przytaczała również zasłyszane na temat oskarżonej opinie mogące świadczyć o tym, że jest ona "trudna", tak w relacjach rodzinnych, jak i sąsiedzkich. Nie mniej jednak, tak w toku postępowania przygotowawczego, jak i zeznając przed Sądem świadek kategorycznie zaprzeczała, by kiedykolwiek widziała przejawy znęcania się oskarżonej nad swoim psem. Podkreśliła, że widując oskarżoną z psem nigdy nie zauważyła by ten zachowywał się, jakby bał się właścicielki - przeciwnie był bardzo przyjacielski i ufny, choć - jak przyznała, często uciekał. Nie znajdując podstaw by zakwestionować wiarygodność zeznań L. K. Sąd dał im w pełni wiarę i dokonał ustaleń w sprawie również w oparciu o ich treść.

Nieco odmiennie oceniono natomiast zeznania M. O. (1) - znajomego oskarżonej. W ocenie Sądu świadek zeznając wyraźnie starał się sprzyjać Z. K. Świadczyły tym jego ewidentnie przesadnie entuzjastycznie i nadmiernie gorliwe stwierdzenia, jak na przykład wskazania, że oskarżona "pieściła (psa) jak małe dziecko", czy też słowa: "nigdy nie widziałem, żeby pies się jej bał, raczej oskarżona się bała tego pieska niż pies jej". Ogólnie Sąd uznał, że w zakresie, w jakim świadek wskazał, że nie zauważył nigdy by Z. K. biła psa, jego twierdzenia korelowały z depozycjami L. K. i dlatego też jego zeznaniom w tym zakresie dał wiarę. Podobnie - za wiarygodne - oceniono słowa M. O. (1), iż oskarżonej zdarzało się krzyczeć na psa. Sąd stwierdził, że świadek nie miał podstaw by podawać w tym względzie nieprawdę. Jednocześnie zaś stwierdzono, iż świadek wbrew prawdzie sugerował jakoby jego wiedza na temat zachowań oskarżonej względem psa była lepsza, niż w rzeczywistości. Wskazuje na to okoliczność, iż świadek zeznając w dniu 28 marca 2018 r. stwierdził, że "często" widuje oskarżoną, dzięki czemu miał posiadać informacje pozwalające mu w pełni potwierdzić jej wersje wydarzeń. Tymczasem składając zeznania przed Sądem przyznał, że odwiedzał Z. K. "jak się trafiło, jak mu czas pozwolił", "czasem raz w miesiącu, czasem dwa razy w miesięcy, czasem częściej". Powyższe nakazało zakwestionować przydatność depozycji świadka w procesie weryfikacji wiarygodności wyjaśnień oskarżonej, w takim zakresie w jakim sugerowały to jego pierwotne wypowiedzi.

Ponadto Sąd uznał za podstawę ustaleń faktycznych w sprawie dokumenty ujawnione w trybie art. 393 § 1 i 2 k.p.k., w szczególności w postaci danych osobopoznawczych, danych o karalności, dokumentacji z gabinetu weterynaryjnego, których autentyczność, wiarygodność i rzetelność nie była kwestionowana, a które zostały sporządzone przez upoważnione osoby i podmioty, w zakresie ich kompetencji.

Sąd uwzględnił, dokonując ustaleń faktycznych w niniejszej sprawie, również zabezpieczone na potrzeby niniejszego postępowania nagranie z dnia 20 listopada 2017 r., wykonane przez świadka M. G. (1), na którym zarejestrowano zachowanie oskarżonej wobec jej psa. Oskarżona nie zaprzeczyła, po odtworzeniu jej tego nagrania, ażeby to ona była przedstawiona na owym zapisie obrazu, a samo nagranie nie podlegało takiej obróbce, która uniemożliwiłaby uznanie, że przedstawia rzeczywisty zapis.

Mając na uwadze przedstawiona analizę materiału dowodowego Sąd stwierdził, iż wyjaśnienia oskarżonej odnośnie do wydarzeń z dnia 20 listopada 2017 r. uwiecznionych na nagraniu stanowiącym dowód w sprawie nie polegają na prawdzie. Z. K. utrzymywała w nich, że nigdy nie biła swojego psa, zaś na rzeczonym nagraniu widać jak bawi się z psem, w ten sposób, że ten skacze przez trzymaną przez nią listewką. Tłumaczenie to należało uznać za niewiarygodne. Postawa, jaką w omawianej sytuacji przyjęła oskarżana względem psa świadczy w sposób jednoznaczny, że uderza go ona, a następnie odpycha w taki sposób, że zwierzę bezwładnie przelatuje w kierunku barierki. Zachowanie Z. K. jest przy tym dość gwałtowne - podchodzi ona do psa pośpiesznie i pochyla się nad nim zaledwie na chwile, tym bardziej trudno dać jej wiarę, by bawiła się z psem i to na tyle długo, by ten zdarzył się znudzić. Odrębna kwestią pozostaje, iż na nagraniu nie widać jakie dokładnie ciosy oskarżona zadaje zwierzęciu, ani też, jak ono na nie reaguje.

W dalszej kolejności należało stwierdzić, iż Sąd nie dał też wiary zapewnieniom oskarżonej, jakoby skierowanie przeciwko niej zarzutu karnego stanowiło zemstę sąsiada, niezadowolonego z faktu, że psu Z. K. zdarzało się szczekać w ogrodzie. Wyjaśniając w tym zakresie oskarżona odniosła się do sytuacji, gdy jeden z sąsiadów przyszedł do niej rano w weekend i zażądał by uciszyła szczekającą na tarasie suczkę. Zgodnie ze słowami oskarżonej sąsiad - "młody człowiek" miał przy tym być niegrzeczny, wulgarny, roszczeniowy, a nawet grozić jej. Relacja Z. K. z tej rozmowy sugerowała, że doskonale pamiętała ona jej szczegóły, nie rozpoznała ona jednak w rzeczonym sąsiedzie M. G. (2), gdy tymczasem z jego zeznań wynikało, że to właśnie on miał zjawić się u oskarżonej w sprawie ujadającego psa. Sąd poddał więc w wątpliwość, by przytaczana przez oskarżoną, tak szczegółowo dyskusja faktycznie miała taki przebieg. Oskarżona powołała wskazane okoliczności raczej wyłącznie w ramach przyjętej przez siebie linii obrony, starając się przekonać, że cała sprawa jest wynikiem złośliwych działań osób nieprzychylnych posiadaczom psów z okolicy. W powyższe wpisywały się również insynuacje, jakoby jej psa próbowano się pozbyć, podobnie jak dwóch innych z sąsiedztwa. Z. K. stwierdziła bowiem, że inna jej sąsiadka została wcześniej zmuszona do oddania psa "na wieś", zaś zeznająca w sprawie L. K. - do uśpienia swojego. W obu przypadkach powodami powyższego miały być właśnie skargi sąsiadów na hałas. Przytoczonych okoliczności nie potwierdziła jednak L. K., sugestie Z. K., iż tak ona, jak i jej suczka były ofiarami zmowy, uznano więc za kompletnie pozbawione podstaw. Z drugiej strony Sąd doszedł do wniosku, że twierdzenia oskarżonej, iż stara się psem opiekować najlepiej jak potrafi, gdyż zwierzę jest jej bliskie, są jak najbardziej wiarygodne. Wskazują na to zeznania L. K. i M. O. (1), jak zaznaczono zaś przy okazji omawiania zeznań M. G. (1), brak było podstaw by przyjmować, że zachowanie oskarżonej z dnia 20 listopada 2017 r. miało charakter inny aniżeli incydentalny.

W konsekwencji, choć w toku przeprowadzonego postępowania dowodowego stwierdzono, że w dniu 20 listopada 2017 r. Z. K. uderzyła swojego psa jednocześnie nie sposób było przyjąć, by uzasadniało to przypisane jej popełniania czynu zabronionego z art. 35 ust. i 1a ustawy z dnia 22 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt. W tym względzie Sąd zważył, iż wskazane unormowanie zakazuje znęcania się nad zwierzęciem, przez co rozumie się przede wszystkim przypadki wymienione przykładowo (o czym świadczy sformułowanie "w szczególności") w art. 6 ust. 2 ustawy z dnia 22 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt. Stosownie do tego przepisu, przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, a w szczególności m.in. bicie zwierząt przedmiotami twardymi i ostrymi lub zaopatrzonymi w urządzenia obliczone na sprawianie specjalnego bólu, bicie po głowie, dolnej części brzucha, dolnych częściach kończyn (pkt. 4). Niewątpliwie chodzi zatem o wielokrotne uderzanie - w przeciwnym razie, przy założeniu "zasady racjonalnego ustawodawcy", użyłby on sformułowania "uderzenie" albo "zadanie uderzenia". Sąd zważył dalej, iż znamię czasownikowe "znęca się" przesądza o ograniczeniu strony podmiotowej umyślności w postaci zamiaru bezpośredniego (odpowiednio należy stosować tu interpretację stosowaną przy art. 207 § 1 i 1a k.k.). Mieści się w nim bowiem chęć zadania cierpienia ofierze i dla jego realizacji samo godzenie się sprawcy na taki jego efekt nie wystarczy. Cechą podmiotową tego przestępstwa jest "umyślność wyrażająca się w chęci wyrządzenia krzywdy fizycznej z jakich pobudek". O "znęcania się" może być mowa jedynie wobec sytuacji, w której sprawca zadaje cierpnie w celu udręczenia zwierzęcia, bez względu na rodzaj pobudek, p rzy czym zachowanie jego powinno mieć charakter działania "dotkliwego" i "ponad miarę". W definicję ta nie będzie zatem siłą rzeczy wypisywało się zachowanie incydentalne, ale polegające na zadawaniu cierpienia powtarzającym się albo jednorazowym, lecz intensywnym i rozciągniętym w czasie.

Przenosząc powyższe na grunt niniejszej sprawy Sąd stwierdził w pierwszej kolejności, że żaden z przeprowadzonych w sprawie dowodów, nie potwierdza by Z. K. traktowała swojego psa w sposób nadmiernie agresywny, brutalny czy też ponad miarę i dotkliwie karciła go. Okoliczność ta wynika z zeznań samego M. G. (1), który zeznał, że jedynie zdarzenie ze wskazanej daty było na tyle drastyczne, że uznał za celowe jego zgłoszenie, natomiast uderzanie psa, które miało miejsce w dniu 3 listopada 2017 r. nawet on uznał za nieistotne - mimo tego, że jak podał pies był uderzany po głowie, co w ocenie Sądu świadczy o tym, że owe uderzenia nie mogły być ani nadmiernie silne ani też wielokrotne. Natomiast zdarzenie z dnia 20 listopada 2017 rok, mimo tego, że niewątpliwie wskazuje na agresywne zachowanie oskarżonej, to jednak nie miało takiego przebiegu i nie było tak rozciągnięte w czasie czy też intensywne, ażeby uznane być mogło za wypełniające znamiona "znęcania się", określonego w art. 35 ust. i 1a ustawy z dnia 22 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt; przeciwnie, zarówno zdarzenie z 3, jak i z 20 listopada 2017 r., miały charakter incydentalny, a w ich toku natężenie agresji było umiarkowane. Jednocześnie należało zaś stwierdzić, że brak jest jakichkolwiek podstaw, by przypisać Z. K., w trakcie zdarzenia z dnia 20 listopada 2017 r., zamiar, intencję działania celem wyrządzenia zwierzęciu dotkliwego cierpienia. Jak wynika z załączonego do akt nagrania z dnia 20 listopada 2017 r., zachowanie oskarżonej, było raczej spontaniczne, impulsywne i tym samym nie mogło świadczyć o zaistnieniu w sprawie umyślności w najcięższej z postaci, co jak zaznaczano w powyższym akapicie jest jednym z warunków uznania, że doszło do przestępstwa znęcania się na zwierzęciem. Tożsamy wniosek należy wyciągnąć w odniesieniu do zdarzenia z dnia 3 listopada 2017 r., gdy zachowanie oskarżonej nastąpiło w reakcji na ujadanie psa i stanowiło przejaw jego, niewłaściwego, lecz jednak dyscyplinowania. Abstrahując od powyższego, Sąd stwierdził, iż na rzeczonym nagraniu z dnia 20 listopada 2017 r. działania podejmowane przez oskarżoną wobec psa nie zostały utrwalone w sposób jednoznaczny - Z. K. stoi na nich tyłem do nagrywającego, silą rzeczy zasłaniając swoją sylwetką zwierzę. W konsekwencji nie sposób stwierdzić, w jaki sposób je uderza - czy po głowie, czy też po grzbiecie albo po innych częściach ciała. Przez wzgląd na powyższe - brak umyślności w postaci zamiaru bezpośredniego w działaniu Z. K. - należy wykluczyć by działała ona z zamiarem znęcania się nad swoim psem poprzez bicie go.

Sąd pragnie także podkreślić, że z uwagi na określenie czasowe czynu zarzucanego oskarżonej nie było możliwe rozciągnięcie rozważań w przedmiotowej sprawie na grudzień 2017 r., z którego to miesiąca pochodzi kolejne przedłożone przez M. G. (1) nagranie. Stanowiłoby to bowiem naruszenie art. 14 § 1 k.p.k., tj. zakresu wniesionej przez Prokuratora skargi.

Reasumując, w ocenie Sądu w sprawie w zachowaniu oskarżonej nie wystąpiły zatem znamiona czynu z art. 35 ust. 1a ustawy z dnia 22 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt, a tym samym Sąd na podstawie art. 17 § 1 pkt 2 k.p.k. uniewinnił więc Z. K. od popełniania zarzucanego jej czynu. Z uwagi na powyższe Sąd uznał, iż Z. K. należy zwrócić dowód rzeczowy w postaci zwierzęcia rasy pekińczyk koloru brązowego, o czym orzekł na podstawie przepisów powołanych w treści wyroku.

Rozstrzygając o kosztach procesu Sąd na podstawie art. 626 § 1 k.p.k. i art. 632 pkt 2 k.p.k. kosztami procesu obciążył Skarb Państwa.

Tekst orzeczenia pochodzi ze zbiorów sądów powszechnych.