Orzeczenia sądów
Opublikowano: LEX nr 2195875

Wyrok
Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie
z dnia 20 września 2016 r.
VI SA/Wa 310/16

UZASADNIENIE

Skład orzekający

Przewodniczący: Sędzia WSA Grzegorz Nowecki.

Sędziowie WSA: Piotr Borowiecki (spr.), Jacek Fronczyk.

Sentencja

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 20 września 2016 r. sprawy ze skargi E. Sp. z o.o. Sp.k. z siedzibą w L. na decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia (...) lutego 2015 r. nr Sp. (...) w przedmiocie unieważnienia prawa ochronnego na znak towarowy oddala skargę w całości

Uzasadnienie faktyczne

Zaskarżoną decyzją z dnia (...) lutego 2015 r., Sp. (...), Urząd Patentowy RP - działając na podstawie przepisów art. 246 i art. 247 ust. 2 w związku z art. 132 ust. 2 pkt 2 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. - Prawo własności przemysłowej (tekst jedn.: Dz. U. z 2013 r. poz. 1410 - dalej: "p.w.p.") oraz art. 98 k.p.c. w związku z art. 256 ust. 2 p.w.p. - po rozpoznaniu w trybie postępowania spornego sprawy o unieważnienie prawa ochronnego na znak towarowy DERMO PHARMA + SKIN REPAIR EXPERT nr R.246657, udzielonego na rzecz I.M. - przedsiębiorcy prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą (...) I.M. w P. (dalej także: "uczestnik postępowania" lub "uprawniona ze spornego prawa ochronnego"), wszczętej na skutek sprzeciwu uznanego za bezzasadny wniesionego przez (...) sp. z o.o. S.K.A. z siedzibą w (...) (dalej także: "skarżąca spółka", "strona skarżąca" lub "wnosząca sprzeciw"), oddalił sprzeciw (pkt 1 decyzji) oraz przyznał I.M. od skarżącej spółki kwotę 1.600 złotych tytułem zwrotu kosztów postępowania w sprawie (pkt 2 decyzji).

Zaskarżona decyzja Urzędu Patentowego RP została wydana w następującym stanie faktycznym.

W dniu 30 kwietnia 2014 r. do Urzędu Patentowego RP wpłynął sprzeciw skarżącej spółki (...) sp. z o.o. S.K.A. z siedzibą w (...) wobec decyzji o udzieleniu prawa ochronnego na znak towarowy DERMO PHARMA + SKIN REPAIR EXPERT nr R.246657, na rzecz I.M. prowadzącej działalność gospodarczą pod firmą (...) I.M. w P., przeznaczonego do oznaczania towarów z klas 3 i 5, tj.: kosmetyki, wyroby kosmetyczne, środki do pielęgnacji włosów, perfumy, dezodoranty, antyperspiranty, higieniczne środki do pielęgnacji, produkty kosmetyczne do celów leczniczych.

Jako podstawę prawną swojego żądania spółka wnosząca sprzeciw wskazała art. 246 p.w.p. w związku z art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p.

W uzasadnieniu sprzeciwu strona skarżąca stwierdziła, iż sporny znak towarowy jest podobny do przysługującego jej znaku towarowego eveline dermapharm nr R.237626, przeznaczonego do oznaczania towarów z klasy 3 i 5, tj.: kremy, emulsje, płyny, żele i oliwki do skóry, maseczki do twarzy, maseczki do peelingu, podkłady barwiące (płyny, pasty, pudry), pudry do makijażu, pudry po kąpieli, pudry higieniczne, mydła toaletowe, mydła dezodoryzujące, perfumy, wody toaletowe i kolońskie, środki do kąpieli i pod prysznic (sole, pianki, oliwki, żele), depilatory, dezodoranty i środki przeciw poceniu, środki do pielęgnacji włosów, środki do golenia (kremy, pianki, płyny), środki do makijażu i demakijażu twarzy i oczu, środki przeznaczone do ust, środki do pielęgnacji zębów i jamy ustnej, środki do pielęgnacji i malowania paznokci, środki do higieny intymnej, środki do opalania, środki samoopalające, środki do rozjaśniania skóry, środki przeciw zmarszczkom, preparaty kosmetyczne do ujędrniania skóry, preparaty antycelluiitowe, preparaty dla skóry trądzikowej i alergicznej; kosmetyki do zastosowań medycznych: balsamy, maści, olejki, płyny, sole, żele, kremy.

W odpowiedzi na powyższy sprzeciw, strona uprawniona ze spornego prawa ochronnego w piśmie z dnia 4 marca 2014 r. uznała sprzeciw za bezzasadny.

W uzasadnieniu swojego stanowiska uprawniona ze spornego prawa ochronnego stwierdziła, iż słowa "derm" i "pharm" są słowami powszechnie używanymi w obrocie, szczególnie zaś w przemyśle kosmetycznym ze względu na swoje znaczenie. Wskazała, iż słowo "derm" z łaciny oznacza skórę, zaś słowo "pharm" wskazuje na produkty lecznicze.

W kolejnych pismach procesowych złożonych zarówno w toku postępowania spornego, jak i na rozprawach przeprowadzonych przez Urząd Patentowy RP obie strony sporu podtrzymały swoje dotychczasowe stanowiska w sprawie.

W wyniku rozpatrzenia sprawy Urząd Patentowy RP - działając na podstawie przepisów art. 246 i art. 247 ust. 2 w związku z art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. oraz art. 98 k.p.c. w związku z art. 256 ust. 2 p.w.p. - decyzją z dnia (...) lutego 2015 r., Sp. (...), oddalił sprzeciw (pkt 1 decyzji) oraz przyznał uprawnionej ze spornego prawa ochronnego od skarżącej spółki kwotę 1.600 złotych tytułem zwrotu kosztów postępowania w sprawie (pkt 2 decyzji).

W uzasadnieniu decyzji Urząd Patentowy RP, dokonując oceny podobieństwa, na podstawie art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., w pierwszej kolejności przeprowadził analizę podobieństwa samych towarów, do oznaczania których przeznaczone zostały oba porównywane znaki towarowe.

Dokonując analizy podobieństwa towarów, organ stwierdził, że z zestawienia porównywanych zakresów ochrony wynika, że - mimo odmiennej redakcji - towary, do oznaczania których przeznaczone są porównywane znaki towarowe - są podobne, albowiem towary te to w ogólności kosmetyki oraz produkty kosmetyczne do celów leczniczych. W związku z powyższym, organ uznał, że towary te łączy zarówno rodzaj, jak i przeznaczenie, ten sam kanał dystrybucji oraz docelowy krąg odbiorców. Zatem, jak stwierdził organ, towary te są konkurencyjne względem siebie.

Wobec stwierdzenia podobieństwa towarów, organ przeszedł do analizy porównawczej samych oznaczeń, dokonując owej analizy na trzech różnych płaszczyznach postrzegania - wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej. Organ uznał przede wszystkim, iż decydujące znaczenie dla oceny podobieństwa przeciwstawionych oznaczeń ma kryterium ogólnego wrażenia, jakie znaki te wywierają na przeciętnym odbiorcy. Organ stwierdził, że oznaczenia powinny być oceniane jako całość, gdyż sama powtarzalność ich poszczególnych elementów lub zbieżność członów nie przesądza jeszcze o istnieniu ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd.

Urząd Patentowy RP zauważył, że sporny znak towarowy to oznaczenie słowno-graficzne składające się z napisu "DERMO PHARMA + SKIN REPAIR EXPERT", który wykonany jest czcionką w kolorach niebieskim i czerwonym, gdzie litera "o" została przedstawiona jako symbol Wenus. Ponadto, organ wskazał, że sporny znak towarowy został zapisany w trzech rzędach, gdzie w pierwszym rzędzie widnieje wyraz "dermo" zapisany największą czcionką, następnie wyraz "pharma" zapisany nieco mniejszą czcionką, a ostatni rząd zajmuje wyrażenie "Skin Repair Expert" zapisany najmniejszą czcionką. Z kolei, jeśli chodzi o przeciwstawiony znak towarowy spółki wnoszącej sprzeciw, organ podniósł, iż znak ten składa się ze słownego oznaczenia "eveline dermapharm".

Dokonując analizy porównawczej obu oznaczeń w warstwie wizualnej, organ stwierdził, że porównywane znaki towarowe nie wykazują podobieństwa. Organ uznał bowiem, że sporny znak towarowy to oznaczenie słowno-graficzne składające się z pięciu wyrazów, zapisanych w trzech rzędach, czcionką w kolorach niebieskim i czerwonym. Natomiast oznaczenie spółki wnoszącej sprzeciw to słowne oznaczenie dwuwyrazowe. W związku z powyższym, Urząd Patentowy RP uznał, że porównywane oznaczenia różnią się w odbiorze wizualnym. Organ stwierdził, że nawet zawarte w owych znakach poszczególne elementy, czyli element "dermo pHarma" w znaku spornym oraz "dermapharm" w przeciwstawionym znaku towarowym wnoszącej sprzeciw, na podstawie których spółka wnosząca sprzeciw wywodzi podobieństwo obu oznaczeń, nie wywołują wrażenia podobieństwa, albowiem - jak zauważył organ - dwuwyrazowy element "dermo pHarma" znajduje się na początku znaku i zapisany jest w dwóch rzędach, natomiast element "dermapharm" to jeden wyraz, który usytuowany jest jako drugi w znaku wnoszącej sprzeciw. Jednocześnie, organ stwierdził, że niezasadny jest argument spółki wnoszącego sprzeciw, iż w obrocie znaki mogą ulec upodobnieniu, bowiem znak wnoszącego sprzeciw jest słowny i może być używany w każdej formie. Odnosząc się do tego argumentu strony skarżącej, organ uznał, że na taki zabieg, wnosząca sprzeciw ewentualnie mogłaby się powoływać w odwrotnej sytuacji, obawiając się, że uprawniony do późniejszego znaku będzie w obrocie upodabniał się do znaku wcześniejszego. Natomiast, jak zauważył organ, zaprezentowany zabieg (karta 59) dotyczy odwrotnej sytuacji, zaś przedstawione naśladownictwo jest tak daleko posunięte, że narusza istotę znaku, bowiem słowo dermapharm zapisane w znaku wnoszącej sprzeciw, jako jeden wyraz, w prezentacji widnieje jako element dwuwyrazowy. Zdaniem organu, sporny znak towarowy jest zarejestrowany w określonej formie i nie ma obawy, że będzie naruszać wcześniejsze prawo do znaku towarowego skarżącej spółki.

Dokonując z kolei analizy porównawczej obu znaków towarowych w warstwie fonetycznej, Urząd Patentowy RP stwierdził, iż porównywane oznaczenia nie wykazują również podobieństwa w odbiorze słuchowym. Organ zauważył, że na znak sporny składa się pięć słów, natomiast znak wnoszącego sprzeciw ma dwa słowa. Ponadto, organ wskazał, że żaden z elementów występujących w porównywanych znakach towarowych nie jest identyczny. Zdaniem organu, występowanie w znakach elementów dermo pharma oraz dermapharm, z występowania których to elementów słownych spółka wnosząca sprzeciw wywodzi podobieństwo porównywanych oznaczeń, nie wywołuje wrażenia podobieństwa w warstwie fonetycznej, gdyż - jak stwierdził organ - same te elementy są wystarczająco odmienne, aby je odróżnić. Ponadto, organ zauważył, że umiejscowienie owych elementów w obu znakach nie wywołuje wrażenia podobieństwa. Organ wskazał bowiem, że w znaku spornym element ten umieszczony jest na początku znaku, natomiast w znaku spółki wnoszącej sprzeciw na końcu, co dodatkowo wpływa na odmienny odbiór słuchowy porównywanych oznaczeń.

Przechodząc do analizy podobieństwa porównywanych znaków towarowych w warstwie znaczeniowej, Urząd Patentowy RP stwierdził, iż elementy dermo pharma oraz dermapharm wywołują konotacje znaczeniowe, bowiem słowo "derm" z łaciny oznacza skórę, natomiast "pharm" wskazuje na działalnie lecznicze. A zatem, jak uznał organ, słowa te mają charakter sugerujący wobec towarów, do oznaczania których przeznaczone są oba porównywane znaki towarowe. Z kolei, jeśli chodzi o pozostałe elementy występujące w obu porównywanych znakach, organ wskazał, że wyraz "eveline" zawarty w znaku wnoszącej sprzeciw, stanowi element słowny fantazyjny, zaś wyrażenie "skin repair expert", zawarte w znaku spornym, stanowi element o charakterze sugerującym, wskazującym, iż kosmetyk ma właściwości regenerujące skórę. Zdaniem organu, wyrażenie to jest zrozumiałe dla osób znających język angielski, zaś dla osób niewładających językiem angielskim nawet w zakresie podstawowym - wyrażenie to będzie miało charakter fantazyjny. W konsekwencji, organ stwierdził, że porównywane oznaczenia w zakresie, w jakim mogą wywoływać konotacje, posiadają charakter sugerujący w odniesieniu do rodzaju towarów, czyli kosmetyków, do oznaczania których przeznaczone są porównywane znaki towarowe.

Mając na względzie przeprowadzoną powyżej analizę porównawczą spornego znaku towarowego oraz przeciwstawionego znaku towarowego należącego do spółki wnoszącej sprzeciw, Urząd Patentowy RP stwierdził, że znaki te nie są do siebie podobne, w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. Organ uznał bowiem, że znaki te są na tyle zróżnicowane, że nie zachodzi niebezpieczeństwo wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów nimi oznaczanych.

Przechodząc do oceny przesłanki ryzyka wprowadzania odbiorców w błąd co do źródła pochodzenia towarów, w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., Urząd Patentowy RP zauważył, iż ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd może mieć charakter bezpośredni albo pośredni. Po pierwsze, jak podniósł organ, odbiorca może w ogóle nie dostrzec różnicy pomiędzy nowo napotkanym w obrocie oznaczeniem, a wcześniejszym, znanym mu znakiem towarowym i nabyć towar oznaczany tym znakiem pod wpływem błędnego przekonania, iż pochodzi on od uprawnionego do znaku wcześniej zarejestrowanego. Po drugie zaś, jak wskazał organ, odbiorca może być świadomy różnic pomiędzy znakami lub rodzajem towarów oznaczanych tymi znakami, jednak - ze względu na ogół okoliczności - może błędnie uznać, iż towary oznaczane nowym znakiem pochodzą od podmiotu powiązanego z uprawnionym do znaku wcześniejszego i zostały wprowadzone do obrotu za jego wiedzą i zgodą. Analizując niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd odbiorców, organ wskazał, iż rozważył zachowanie odbiorcy przeciętnego, który świadomie poszukuje właściwego towaru i w sposób przemyślany wybiera pomiędzy dostępnymi na rynku markami. Organ zauważył, że zgodnie z dotychczasowym orzecznictwem przyjmuje się, iż przeciętny konsument to osoba właściwie poinformowana, wystarczająco uważna i zarazem ostrożna. Jednak, jak wskazał organ, poziom uwagi przeciętnego odbiorcy może się różnić w zależności od kategorii nabywanych towarów. W tym miejscu organ zauważył, że oba porównywane znaki towarowe zostały przeznaczone do oznaczania w ogólności takich towarów, jak kosmetyki oraz kosmetyki do celów leczniczych, których zakupu nie dokonuje się spontanicznie, pod wpływem impulsu. Zdaniem organu, odbiorcy tych produktów starannie wybierają produkt, sprawdzając przy tym zarówno markę, jak i pochodzenie oraz skład produktu. W tej sytuacji, według organu, należy wykluczyć możliwość pomylenia przeciwstawionych znaków towarowych przez odbiorców tego typu towarów, gdyż są one na tyle zróżnicowane, że odbiorcy z pewnością nie będą mieli problemów z ich identyfikacją i odróżnieniem. Ponadto, organ podniósł, iż analiza porównawcza obu przeciwstawionych znaków towarowych wykazała, że są one odmienne pod każdym względem postrzegania. Wobec powyższego, w ocenie organu, nie istnieje niebezpieczeństwo, że przeciętny odbiorca wyżej wymienionych towarów mógłby pomylić tak odmienne znaki, jak sporny znak DERMO PHARMA + SKIN REPAIR EXPERT i przeciwstawiony znak wcześniejszy eveline dermapharm. Organ stwierdził, że porównywane znaki towarowe różnią się pod względem wizualnym oraz fonetycznym w tak znacznym stopniu, że nie istnieje niebezpieczeństwo, iż odbiorcy stwierdzą, że mają do czynienia z tymi samymi towarami wytwarzanymi przez spółkę wnoszącą sprzeciw lub podmiot z nią powiązany.

Reasumując, Urząd Patentowy RP uznał, że przeciwstawione znaki towarowe - oceniane jako całość - są na tyle zróżnicowane, że wywierają odmienne wrażenie na odbiorcach, a tym samym nie są podobne, w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. Zdaniem organu, brak podobieństwa owych znaków towarowych wyklucza możliwość wprowadzenia w błąd odbiorców, pomimo stwierdzonego podobieństwa towarów. W tej sytuacji, organ uznał, iż ze względu na brak podobieństwa między porównywanymi znakami towarowymi, nie można mówić o niebezpieczeństwie, że odbiorca może błędnie uznać zgłoszony w niniejszej sprawie znak za odmianę wcześniej zarejestrowanego oznaczenia, pochodzącą od tego samego podmiotu lub też mylnie przyjmie, że istnieją związki organizacyjno-prawne łączące odrębnych przedsiębiorców. A zatem, jak stwierdził organ, nie istnieje niebezpieczeństwo, że podobieństwo znaków i towarów może wprowadzać odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów nimi oznaczonych.

Ustosunkowując się do powołanego przez spółkę wnoszącą sprzeciw argumentu odwołującego się do innych, analogicznych - zdaniem strony skarżącej - rozstrzygnięć organu, Urząd Patentowy RP stwierdził, że rozpatruje sprawy o unieważnienie praw ochronnych na znaki towarowe w oparciu o obowiązujące go przepisy oraz ustalony w tych sprawach stan faktyczny. Organ zauważył, że nie jest on związany rozstrzygnięciami zapadłymi w innych sprawach i przed innymi organami. Tym samym, organ uznał, że rozstrzygnięcia zapadłe w innych sprawach nie mogły mieć wpływu na decyzję podjętą przez Kolegium Orzekającego Urzędu Patentowego RP w przedmiotowej sprawie. Organ stwierdził, że stanowisko to zgodne jest z orzecznictwem sądów administracyjnych, czego przykładem może być między innymi wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie wydany w sprawie o sygn. akt VI SA/Wa 2044/12. Powołując się na stanowisko wyrażone w tym orzeczeniu, Urząd Patentowy RP wskazał, iż do niego, jako organu właściwego do rozstrzygnięcia sprawy objętej sprzeciwem, należy samodzielne poczynienie ustaleń faktycznych wymaganych powołanym wyżej przepisem, a następnie dokonanie oceny prawnej z punktu widzenia tego przepisu. W tej sytuacji, zdaniem organu, odwołanie się do orzecznictwa, czy to krajowego czy wspólnotowego, może jedynie wspierać stanowisko organu, ale nie zwalnia Urzędu Patentowego RP od rozpoznania sprawy w powyższym zakresie, ani też nie zwalnia od wyjaśnienia wszelkich okoliczności istotnych dla rozstrzygnięcia i od analizy zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego.

Uzasadniając kwestię zwrotu kosztów postępowania spornego, Urząd Patentowy RP wskazał, iż rozstrzygał w tym zakresie w oparciu o przepis art. 256 ust. 2 p.w.p., który w tym względzie nakazuje odpowiednie stosowanie przepisów o postępowaniu cywilnym. W tej sytuacji, jak zauważył Urząd Patentowy RP, nakazując stronie wnoszącej sprzeciw zwrot kosztów postępowania, organ oparł się na normie prawnej wyrażonej w art. 98 § 1 k.p.c. Jednocześnie, wskazując na szczegółowy sposób wyliczenia należnych kosztów, organ odwołał się do przepisu § 8 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 2 grudnia 2003 r. w sprawie opłat za czynności rzeczników patentowych (Dz. U. z 2003 r. Nr 212, poz. 2076). W konsekwencji, organ uznał za zasadne przyznanie uprawnionej ze spornego prawa ochronnego, jako stronie wygrywającej, kwotę w wysokości 1.600 złotych tytułem zwrotu kosztów postępowania w sprawie.

Pismem z dnia 20 stycznia 2016 r. skarżąca spółka, reprezentowana przez rzecznika patentowego - działając za pośrednictwem organu - wniosła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie skargę na ww. decyzję Urzędu Patentowego RP z dnia (...) lutego 2015 r., nr Sp.(...).

Wnosząc o uchylenie zaskarżonej decyzji w całości, a także o zasądzenie kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego, strona skarżąca zarzuciła organowi:

1)

naruszenie prawa materialnego - poprzez niewłaściwe zastosowanie przepisu art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., polegające na błędnym dokonaniu subsumpcji normy wskazanego przepisu do stanu faktycznego sprawy, co w konsekwencji doprowadziło Urząd Patentowy RP do wadliwej konkluzji o braku podobieństwa znaków towarowych skarżącej spółki - słownego znaku eveline dermapharm nr R-237626 do znaku spornego znaku słowno-graficznego dermo pHarma + skin repair expert nr R-246657.

2)

naruszenie przepisów postępowania, mających istotny wpływ na wynik sprawy - poprzez naruszenie art. 7 k.p.a., polegające na naruszeniu zasady praworządności, a ponadto błędne zastosowanie art. 77 § 1 k.p.a., polegające na pominięciu szeregu istotnych okoliczności sprawy, mających wpływ na rozstrzygnięcie decyzji i rozpoznanie sprawy;

3)

naruszenie przepisów postępowania, mających istotny wpływ na wynik sprawy - poprzez naruszenie art. 7 k.p.a. i art. 107 § 3 k.p.a., polegającego na braku prawidłowego uzasadnienia zaskarżonej decyzji, z uwagi na brak właściwego uzasadnienia zarówno faktycznego, jak i prawnego owej decyzji;

4)

naruszenie przepisów postępowania, mających istotny wpływ na wynik sprawy - poprzez naruszenie art. 7 k.p.a. i art. 77 § 1 k.p.a. - poprzez brak prawidłowej oceny materiału dowodowego zaoferowanego przez obie strony sporu w toku postępowania przed Urzędem Patentowym RP, co doprowadziło ten organ do błędnych konkluzji i w konsekwencji do wadliwego oddalenia sprzeciwu.

W uzasadnieniu skargi strona skarżąca stwierdziła, że nie zgadza się z ustaleniami wyrażonymi w zaskarżonej decyzji uznając, iż Urząd Patentowy RP nie rozpoznał wnikliwie sprawy i przez to dokonał wadliwych ustaleń skutkujących niewłaściwym zastosowaniem przepisów prawa materialnego powołanych w petitum skargi.

Powołując się na przepis art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., strona skarżąca stwierdziła, że w pierwszej kolejności należy podnieść, iż dokonując oceny podobieństwa znaków towarowych, należy porównywać znaki i towary w takiej formie, w jakiej zostały zarejestrowane. Skarżąca spółka zarzuciła, że - o ile zasada powyższa, jak wynika z uzasadnienia zaskarżonej decyzji, nie była przez Urząd Patentowy RP kwestionowana - to jednak nie została konsekwentnie w niniejszej sprawie zastosowana przez ten organ. Strona zauważyła bowiem, że dokonując analizy wykazów towarów i usług, dla oznaczania których przeznaczone zostały porównywane znaki towarowe, organ uznał, iż towary wymienione w owych wykazach towarów i usług, pomimo odmiennej redakcji, są podobne, gdy tymczasem - zdaniem strony skarżącej - analiza wykazów towarów dla znaku spornego oraz dla znaku towarowego eveline dermapharm wskazuje, że towary te są identyczne zarówno w klasie 3, jak i 5. Powołując się na przepis art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 30 marca 2001 r. o kosmetykach (tekst jedn.: Dz. U. z 2013 r. poz. 475), zawierający definicję kosmetyku, a także na regulacje prawne zawarte w rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1223/2009 z dnia 30 listopada 2009 r. dotyczącego produktów kosmetycznych, jak również na poglądy doktryny odnośnie rozumienia pojęcia "produktu kosmetycznego" (vide: A. Chochoł, Wyroby kosmetyczne w świetle nowych uregulowań prawnych ze szczególnym uwzględnieniem obowiązującej nomenklatury surowców kosmetycznych i instytucji zajmujących się ich jakością, Zeszyty Naukowe nr 718/2006, Akademia Ekonomiczna w Krakowie) - strona skarżąca stwierdziła, że pojęcia wyroby kosmetyczne, produkty kosmetyczne oraz kosmetyki są używane zamiennie dla oznaczenia tej samej kategorii dóbr, co oznacza, iż posiadają ten sam desygnat. Zdaniem strony skarżącej, wynika z tego zatem konkluzja, że w niniejszej sprawie mamy do czynienia z identycznością, a nie - jak stwierdził organ - z podobieństwem towarów oznaczanych przeciwstawionymi znakami towarowymi. Skarżąca spółka zarzuciła, że Urząd Patentowy RP poza wymienieniem listy towarów, dla oznaczania których przeznaczono oba znaki towarowe, nie dokonał ich porównania i nie wyjaśnił dlaczego (z jakich powodów) nie uznaje identyczności, a jedynie podobieństwo pomiędzy towarami wymienionymi w wykazie towarów dla znaku strony skarżącej oraz w wykazie towarów dla znaku towarowego przeciwstawionego. Strona skarżąca zauważyła, że okoliczność ta jednak nie jest bez znaczenia, gdyż rzutuje ona na kwestie oceny podobieństwa samych znaków towarowych oraz na ocenę konfuzji, czego potwierdzeniem jest fakt, iż ustawodawca również w art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. rozróżnia pojęcie podobieństwa od identyczności towarów. W tej sytuacji, zdaniem strony skarżącej, uznając brak identyczności towarów w niniejszej sprawie, Urząd Patentowy RP powinien szczegółowo wyjaśnić, z jakich powodów stanął na takim stanowisku i jakie argumenty za tym przemawiają. Skarżąca spółka zarzuciła, że brak takiego wywodu powoduje, iż nie są znane motywy, jakimi kierował się organ, dokonując przedstawionej w zaskarżonej decyzji oceny podobieństwa towarów, co w konsekwencji narusza przepisy art. 77 § 1 k.p.a. oraz art. 107 § 3 k.p.a., w stopniu mającym istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, albowiem uchybienie to rzutowało na dokonaną przez Urząd Patentowy RP ocenę podobieństwa samych oznaczeń. Strona skarżąca zauważyła, iż w doktrynie, jak i w orzecznictwie z zakresu prawa znaków towarowych od dawna przyjmuje się, że im bardziej podobne są towary porównywanych znaków towarowych, tym ocena podobieństwa samych oznaczeń dokonywana powinna być ostrzej. Mając to na uwadze, skarżąca spółka stwierdziła, że prawidłowe uznanie identyczności towarów powinno doprowadzić Urząd Patentowy RP do konstatacji o bardziej restrykcyjnej ocenie podobieństwa samych oznaczeń, albowiem - według strony skarżącej - istnienie identyczności towarów dla porównywanych znaków, rzutować musi w sposób istotny na ocenę niebezpieczeństwa konfuzji samych znaków, zwłaszcza, że "im bardziej są podobne towary (jeżeli wcześniej stwierdzono ich podobieństwo), tym większa możliwość uznania znaków za podobne do siebie" (tak: R. Skubisz (w:) Prawo znaków towarowych. Komentarz, Wydawnictwo Prawnicze Sp. z o.o., Warszawa 1997, s. 97). Tymczasem, jak zauważyła strona skarżąca, w treści zaskarżonej decyzji brak jest takich ustaleń, zwłaszcza odnośnie ryzyka konfuzji. Ma to, zdaniem strony, istotne znaczenie, albowiem Urząd Patentowy RP nie uwzględnił w dalszych swoich rozważaniach zasady, iż ocena podobieństwa znaków " (...) powinna uwzględniać pewną współzależność między czynnikami, które brane są pod uwagę, a w szczególności współzależność między podobieństwem znaków towarowych, a podobieństwem towarów i usług tymi znakami oznaczanych. Niewielkie podobieństwo określonych towarów lub usług może bowiem zostać zrekompensowane wysokim stopniem podobieństwa znaków towarowych i odwrotnie (...)" (por. wyrok Sądu Pierwszej Instancji z dnia 10 października 2006 r., T-172/05). Gdyby zatem, jak wskazała skarżąca spółka, Urząd Patentowy RP uwzględnił konsekwencje wynikające z ustalenia nawet podobieństwa towarów, a także przeanalizował prawidłowo odbiorcę końcowego (nie zawsze uważnego) oraz jakie są specyficzne uwarunkowania związane z ich obrotem, a także, jaki wpływ mają te elementy na ryzyko konfuzji, uznałby, że należy zastosować surowsze kryteria jego oceny, co mogłoby przyczynić się do rozstrzygnięcia o unieważnieniu spornego znaku. Co więcej, zdaniem strony skarżącej, bardziej restrykcyjna ocena podobieństwa oznaczeń powinna być zastosowana również z uwagi na fakt, iż produkty oznaczane przeciwstawionymi znakami towarowymi przeznaczone są do tego samego kręgu odbiorców, oferowane w supermarketach, często blisko siebie, a zatem w warunkach, gdzie ryzyko konfuzji jest większe, gdyż zakupu towarów kosmetycznych dokonuje się, co do zasady, bez nadmiernej uwagi, raczej pod wpływem impulsu, rzadziej w sposób szczególnie przemyślany, nawet przy zastosowaniu modelu konsumenta uważnego i wbrew temu co twierdzi Urząd Patentowy w decyzji bez dokonywania dokładnej analizy składu preparatu kosmetycznego. A zatem, jak wskazała strona skarżąca, brak przeprowadzenia prawidłowego postępowania w tym zakresie zdefiniować należy jako naruszenie przepisów postępowania, mające istotny wpływ na wynik sprawy.

Z kolei, jeśli chodzi o ocenę podobieństwa oznaczeń, strona skarżąca uznała, iż organ winien wziąć pod uwagę ogólne zasady wypracowane przez lata w orzecznictwie i nauce prawa. W szczególności, organ winien pamiętać, iż " (...) podobieństwo znaków ocenia się według cech wspólnych, a nie według występujących w nich różnic" (por. U. Promińska, Ustawa o znakach towarowych. Komentarz, Wydawnictwa Prawnicze PWN, Warszawa 1998, s. 40), a ponadto, że " (...) uwzględnia się ogólne wrażenie, jakie oba porównywane oznaczenia wywierają na odbiorcę. Zasada ta opiera się na spostrzeżeniu, że dla nabywcy decydujące znaczenie mają zbieżne elementy obu oznaczeń. Jest to usprawiedliwione z psychologicznego punktu widzenia, gdyż nabywca zachowuje z reguły w pamięci jedynie ogólny zarys oznaczenia, którego poszukuje. Kieruje się więc przy wyborze jedynie pewnymi przewodnimi elementami oznaczenia, z pominięciem odrębnych rozbieżności" (vide: M. Kępiński, Niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd odbiorców co do pochodzenia towarów w prawie znaków towarowych, ZNUJ PWOWI nr 28, s. 48). Strona skarżąca zauważyła, iż powyższa zasada została potwierdzona również w orzeczeniu Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 6 sierpnia 1998 r. (sygn. akt I ACz 283/98; OSAB 1998/2/3), w którym stwierdzono, że "przy rozstrzyganiu kolizji dwóch znaków należy brać pod uwagę ogólne podobieństwo i elementy zbieżne obu znaków oraz wrażenie, jakie wywierają w całości na nabywcę, niż przywiązywać wagę do drobnych nieistotnych różnic". Strona skarżąca wskazała ponadto, iż podobne stanowisko zajął również Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 28 marca 2002 r., sygn. akt II SA 2778/01 oraz z dnia 18 stycznia 2007 r., sygn. akt II GSK 202/06, a także Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 8 kwietnia 2003 r., sygn. akt IV CKN 22/01. Strona skarżąca podkreśliła ponadto, że w znakach słowno-graficznych elementem podstawowym - co do zasady - jest słowo, gdyż to ono zapada w pamięci odbiorcy i poprzez słowo odbiorca poszukuje i identyfikuje towar. W tej sytuacji, zdaniem strony skarżącej, w niniejszej sprawie grafika spornego znaku towarowego nie jest szczególnie wyszukana i nie ma wątpliwości, iż słowo ma w owym znaku towarowym podstawowe znaczenie dla identyfikacji przez konsumenta źródła pochodzenia towaru nim oznaczanego. Strona skarżąca zarzuciła, że pomimo powyższych zasad, organ dokonując oceny podobieństwa przeciwstawionych znaków towarowych skupił się w głównej mierze na wyszukiwaniu i uzasadnianiu różnic na płaszczyźnie wizualnej i fonetycznej w spornym znaku towarowym w stosunku do znaku towarowego wskazanego przez skarżącą spółkę w sprzeciwie. Ponadto, zdaniem strony skarżącej, organ całkowicie błędnie ustalił, że porównywane oznaczenia nie wykazują podobieństwa na żadnej z płaszczyzn: wizualnej czy fonetycznej, a na płaszczyźnie znaczeniowej mają oba charakter sugerujący. Skarżąca spółka uznała, że stanowisko organu w tym zakresie jest zupełnie nieuzasadnione i zaprzecza zasadom dokonywania oceny podobieństwa znaków słownych ze znakami słowno-graficznymi wypracowanym przez orzecznictwo i doktrynę prawa. Strona skarżąca zauważyła, że dla oceny podobieństwa fonetycznego ma znaczenie liczba sylab, ich brzmienie oraz akcent. Z kolei, podobieństwo wizualne ocenia się z punktu widzenia liczby słów bądź liter w ogóle, liczby słów bądź liter takich samych, ich kształtu, układu jak i koloru. Zdaniem strony skarżącej, taka sama liczba sylab, minimalne różnice wizualne i wyraźne współbrzmienie fonetyczne podwyższają ryzyko pomyłki (podobnie: U. Promińska (w:) Naruszenie praw na dobrach niematerialnych, Polska Izba Rzeczników Patentowych, Warszawa 2001, s. 96). Strona skarżąca podkreśliła również, że w znakach słowno-graficznych elementem podstawowym - co do zasady - jest słowo, gdyż to ono zapada w pamięci odbiorcy i poprzez słowo odbiorca poszukuje i identyfikuje towar. Mając to na względzie, strona zauważyła dodatkowo, iż w niniejszej sprawie grafika znaku spornego jest dość uboga, a zatem słowo ma w tym znaku towarowym podstawowe znaczenie.

Mając powyższe na względzie, skarżąca spółka uznała, że w spornym znaku towarowym elementem dominującym są słowa "dermo pharma" ze względu na ich rozmiar w tym znaku oraz na fakt, że ukazano je za pomocą linii znacznie bardziej pogrubionej niż inne elementy tego znaku towarowego. Zdaniem strony skarżącej, pozostałe elementy słowne spornego znaku towarowego, a więc "Skin Repair Expert", nie są elementami odróżniającymi, gdyż są zapisane mniejszą czcionką oraz posiadają niższe umiejscowienie w znaku towarowym. Ponadto, skarżąca zauważyła, iż są to słowa w języku angielskim, dla osób znających język angielski - opisowe, zaś dla pozostałych osób - nie mające żadnego znaczenia. Jednocześnie, strona skarżąca uznała, że dla pewnej rzeszy odbiorców są to słowa mało czytelne ze względu na to, iż są one zapisane małymi literami. Z kolei, jeśli chodzi o znak przeciwstawiony z wcześniejszym pierwszeństwem, strona skarżąca uznała, że elementem odróżniającym i zarazem dominującym w znaku eveline dermapharm jest element słowny "dermapharm", gdyż oznaczenie wskazujące na źródło pochodzenia znaku towarowego jest pomijane przy odbiorze znaku. Dokonując więc porównania elementów odróżniających i dominujących w obu porównywanych oznaczeniach pod względem wizualnym, skarżąca spółka uznała, że dominujące elementy w tych znakach towarowych są identyczne. Zdaniem strony skarżącej, występujące w porównywanych znakach dodatkowe elementy słowne lub graficzne nie powodują różnic, które pozwoliłyby na bezbłędne rozpoznanie znaków przez ich potencjalnych odbiorców. Ponadto, zdaniem skarżącej spółki, użycie w sporym znaku towarowym litery "o" na zakończeniu słowa "dermo" oraz litery "a" na końcu wyrazu "pharma", nie jest w stanie zmienić ogólnego wrażenia wywołanego przez ten znak towarowy, jakie właściwy krąg odbiorców zachowa w pamięci.

Strona skarżąca zarzuciła, że Urząd Patentowy RP pominął w swej analizie istotną argumentację skarżącej spółki dotyczącą sposobu oceny znaków słowno-graficznych, które zawierają kilka elementów słownych. W ocenie strony skarżącej, niezwykle istotny z tego punktu widzenia jest wyrok Sądu Pierwszej Instancji z dnia 20 maja 2014 r., wydany w sprawie T-247/12, ARIS/ARISA ASSURANCES S.A. Mając na względzie stanowisko wyrażone w powyższym wyroku SPI, strona skarżąca stwierdziła, że analogiczna sytuacja występuje w niniejszej sprawie, gdzie porównujemy słowno-graficzny znak dermo pHarma + Skin Repair Expert ze znakiem słownym eveline dermapharm, gdzie elementami odróżniającymi, wyeksponowanymi są niemalże identyczne elementy słowne: dermo pahrma oraz dermapharm, które odgrywają główną rolę w tych znakach. Zdaniem strony skarżącej, nie ma przy tym znaczenia, że element słowny dermapharm w przeciwstawionym znaku skarżącej spółki jest pisany łącznie, a w spornym znaku towarowym jest podzielony na dwie części. Skarżąca spółka uznała bowiem, że przeciętny odbiorca nie będzie w obrocie gospodarczym zwracał uwagi na taką okoliczność, gdyż dla niego ważny będzie odbiór brzmieniowy i wizualny, a w tym zakresie bez wątpienia pomiędzy porównywanymi znakami istnieje istotne podobieństwo, czy wręcz identyczność. Skarżąca zauważyła, że drobne, prawie niezauważalne rozbieżności, nie mają wpływu na odbiór brzmieniowy i wizualny obu znaków towarowych. Mając w konsekwencji na względzie ustalone dyrektywy oceny podobieństwa oznaczeń, strona skarżąca uznała, że w niniejszej sprawie podobieństwo wyróżniających elementów słownych może spowodować wprowadzenie w błąd odbiorcy co do pochodzenia towarów zarówno bezpośrednie, jak i pośrednie. Strona skarżąca stwierdziła, że trudno zaakceptować w tej sytuacji ocenę podobieństwa dokonaną w zaskarżonej decyzji, gdyż Urząd Patentowy RP, uznając brak podobieństwa na płaszczyźnie brzmieniowej i wizualnej, nie przestawił żadnych dowodów, czy też argumentów na obronę swojego stanowiska. Co więcej, zdaniem strony skarżącej, organ nie wyjaśnił, z jakich powodów uznał brak zbieżności brzmieniowej głównych elementów porównywanych znaków. Jednocześnie, strona skarżąca zarzuciła, iż organ nie wskazał, dlaczego uznał, że elementy dermo i derma oraz pharma i pharm nie są fonetycznie zbieżne i dlaczego wizualnie te elementy słowne nie są podobne. Zdaniem strony skarżącej, brak wyśnienia tych istotnych okoliczności sprawy miało z kolei poważny wpływ na ocenę końcową dokonaną przez organ w zaskarżonej decyzji.

Mając powyższe na względzie, strona skarżąca stwierdziła, iż analiza dokonana przez Urząd Patentowy RP, wbrew przyjętym regułom, doprowadziła ten organ do błędnej konkluzji o braku podobieństwa pomiędzy porównywanymi znakami towarowymi oraz o braku możliwości wprowadzenia w błąd odbiorcy co do pochodzenia towarów, co w konsekwencji świadczy o wydaniu zaskarżonej decyzji z naruszeniem przepisów powołanych w petitum skargi.

W odpowiedzi na skargę Urząd Patentowy RP wniósł o jej oddalenie, podtrzymując swoje dotychczasowe stanowisko wyrażone w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji.

W skierowanym do Sądu piśmie procesowym z dnia 26 sierpnia 2016 r. uczestnik postępowania I.M., reprezentowana przez rzecznika patentowego, podtrzymując swoje dotychczasowe stanowisko wyrażone na etapie postępowania spornego przed Urzędem Patentowym RP, a także popierając stanowisko organu wyrażone w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji - wniosła o oddalenie skargi, jako niezasadnej. W uzasadnieniu strona uprawniona ze spornego prawa ochronnego, powołując się na stanowisko wyrażone w uzasadnieniu wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 4 września 2012 r., sygn. akt II GSK 1091/11 - wskazała, iż "zasadą jest, że znaki towarowe porównuje się całościowo, tzn. biorąc pod uwagę wszystkie tworzące znak elementy łącznie. W znaku towarowym jest to określone słowo lub słowa, a w znaku słowno-graficznym wszystkie tworzące ten znak elementy, a więc słowo (jeżeli jest), grafika, kolor, kompozycja. Nie jest dopuszczalne badanie podobieństwa znaków według dowolnie wybranych elementów oznaczenia, bez wcześniejszej analizy całego znaku". Mając to na względzie, uczestnik postępowania zarzuciła, iż skarżąca spółka buduje swoje twierdzenia na tezie o pomijaniu słowa EVELINE przez odbiorcę i traktowaniu go jako nieistotnego. Z kolei, jak podniosła uprawniona do spornego prawa ochronnego, skarżąca mylnie zarzuca podobieństwo wskazując przy tym na te elementy występujące w obu znakach, które nie mają jednak charakteru dystynktywnego ze względu na wykorzystanie w owych elementach słownych wyrażeń bezpośrednio wskazujących na przeznaczenie i sposób działania produktów, tj. dotyczących skóry (element słowny "derma") i działania leczniczego/farmaceutycznego (element słowny "pharm"). Zdaniem uprawnionej do spornego prawa ochronnego, przedsiębiorca, posługując się elementami pozbawionymi zdolności odróżniającej i powszechnie wykorzystywanymi w branży, w której działa zarówno skarżąca spółka, jak i uprawniona, musi liczyć się z możliwością ich wykorzystywania przez inne podmioty działające na rynku i takie działanie stanowi jego ryzyko. Zdaniem uczestnika postępowania, stanowisko to jest potwierdzone w orzecznictwie, m.in. w wyroku Sądu Pierwszej Instancji z dnia 3 lipca 2003 r., sygn. T-129/01 (sprawa znaku BUDMEN), w którym ETS uznał, że odbiorcy zasadniczo nie traktują elementu opisowego tworzącego znak złożony, jako elementu odróżniającego i dominującego w całościowym wrażeniu wywieranym przez znak. Strona uprawniona odwołała się także do wyroku Sądu Pierwszej Instancji z dnia 6 października 2004 r., sprawy połączone od T-117/03 do T-119/03 i T-171/03 (NLSPORT, NUEANS, NLACTIVE I NLCOLLECTION), w którym ETS przypomniał, iż " (...) z zasady odbiorcy nie uznają elementu opisowego stanowiącego część złożonego znaku towarowego za element odróżniający i dominujący w całościowym wrażeniu wywieranym przez ten znak". Uczestnik postępowania odwołała się jednocześnie do wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 4 listopada 2010 r., sygn. II GSK 619/09, w którym NSA stwierdził wyraźnie m.in., iż " (...) uprawniony ze znaku o małej mocy dystynktywnej, a to z uwagi na ograniczenie się w tym znaku do zaprezentowania elementów o charakterze ogólnoinformacyjnym, musi w dość dużym stopniu tolerować istnienie konkurencyjnego znaku towarowego, zawierającego analogiczne elementy o charakterze ogólnoinformacyjnym".

Ponadto, uczestnik postępowania zarzuciła, że niezasadne jest twierdzenie skarżącej spółki o braku znaczenia w ocenie podobieństwa porównywanych znaków elementu "EVELINE", wyłącznie z tego powodu, że jest głównym członem firmy uprawnionej do przeciwstawionego znaku towarowego eveline dermapharm. Uczestnik postępowania wskazała bowiem - powołując się m.in. na wyrok Sądu Pierwszej Instancji z dnia 5 kwietnia 2006 r., T-344/03 (SELEZIONE ORO BARILLA) - że elementem dominującym w znaku złożonym może być nazwa producenta i w oparciu o ten element znaki powinny zostać porównane. Zdaniem uczestnika, używanie tego samego oznaczenia charakteryzującego towar z jednoczesnym umieszczeniem w nim nazwy producenta, nie może zmieniać całościowego wrażenia wywieranego przez omawiane znaki towarowe ani też prowadzić do wprowadzenia konsumenta w błąd co do rozpatrywanych towarów. Zdaniem uczestnika postępowania, strona skarżąca, powołując w skardze wyrok SPI z dnia 20 maja 2014 w sprawie T-247/12 (sprawa ARIS/ARISA ASSURANCES S.A.), zaprzecza w istocie argumentacji o pomijalności członu wskazującego na producenta, a więc o pomijalności elementu EVELINE w znaku towarowym skarżącej spółki. Argument strony skarżącej jest tym bardziej niezasadny, o ile zwróci się uwagę na fakt, iż w analizowanej sprawie nie mogą ulegać porównaniu elementy słowne bezpośrednio wskazujące na przeznaczenie i sposób działania produktów, tj. dotyczące skóry (DERMA) i działania leczniczego/farmaceutycznego (PHARM). Zdaniem uczestnika postępowania, samodzielne określenie DERMOPHARM nie pozwala na wskazanie pochodzenia towarów od skarżącej spółki, gdyż element ten nie posiada zdolności odróżniającej, również z uwagi na wykorzystywanie w obrocie handlowym oznaczeń bardzo zbliżonych lub nawet tożsamych.

Uczestnik postępowania uznała ponadto, że nie jest zasadny również zarzut strony skarżącej, jakoby Urząd Patentowy RP skupił się na wyszukiwaniu i uzasadnianiu różnic na płaszczyźnie wizualnej i fonetycznej pomiędzy porównywanymi znakami. Uczestnik postępowania stwierdziła bowiem, iż Urząd Patentowy RP słusznie uznał, że znaki towarowe w przedmiotowej sprawie nie wykazują podobieństwa wizualnego, fonetycznego, zaś na płaszczyźnie znaczeniowej mają charakter sugerujący. Według uczestnika, istotne jest to, że sporny znak towarowy, jako całość, stanowi kompozycję graficzną, z dodatkowymi symbolami, kolorami, krojami liter oraz specyficznymi zabiegami znaczeniowymi, składając się z pięciu wyrazów. Zdaniem uprawnionej, na zdolność odróżniającą spornego znaku towarowego istotnie wpływają właśnie te graficzne elementy i szczególnie na tę warstwę należy położyć nacisk. W konsekwencji, zdaniem uprawnionej do spornego prawa, oceniając całościowo oba porównywane znaki, organ słusznie nie pominął więc podczas analizy członu EVELINE występującego w znaku strony skarżącej, a także zasadnie uznał, że do całościowej oceny relewantne są także elementy "Skin Repair Expert". Zdaniem uczestnika postępowania, strona skarżąca w sposób wadliwy skupia się na analizie jedynie elementów DERMO PHARMA w spornym znaku, gdy tymczasem, elementy "Skin Repair Expert" stanowią zarówno charakterystyczny element kompozycji graficznej znaku, jak i mają charakter fantazyjny dla osób nieznających języka angielskiego. Uczestnik postępowania, powołując się na wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 26 lutego 2004 r., sygn. akt 6 II SA 1615/02) - wskazała, że ocena podobieństwa znaków towarowych nie może ograniczać się do jednego tylko z elementów znaków, choćby najbardziej charakterystycznego, tym bardziej, że - jeśli chodzi o analizowaną sprawę - element DERMAPHARM nie może być nawet uznany za "charakterystyczny". Uczestnik postępowania uznała, że to właśnie pierwszy element znaku strony skarżącej, jako jedyny, posiada zdolność odróżniającą, a więc na nim koncentruje się uwaga odbiorcy. Według uczestnika stanowisko to jest tym bardziej zasadne, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, iż w orzecznictwie wskazuje się, iż "przy ocenie podobieństwa znaków słownych istotne znaczenie ma pierwsza, początkowa cześć słowa będącego znakiem, bowiem to na niej skupia się uwaga odbiorcy (por. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 22 czerwca 2011, sygn. akt II GSK 665/10). W konsekwencji, strona uprawniona ze spornego prawa ochronnego uznała, że teza o nieuwzględnieniu w analizie przeciwstawionego znaku elementu słownego EVELINE - jest nieuprawniona, tym bardziej, jeśli weźmie się również pod uwagę to, iż słowa z rdzeniem DERM i PHARM występują bowiem w całym szeregu znaków i innych oznaczeń w branży, w której działają obie strony sporu, stanowiąc odniesienie się do cech, właściwości, czy też sposobu stosowania. W konsekwencji, zdaniem uprawnionej ze spornego prawa ochronnego, teza strony skarżącej o fantazyjnym charakterze elementów DERM i PHARM lub ich powiązania - jest całkowicie nieuzasadniona.

Uczestnik postępowania stwierdziła ponadto, że analizując ryzyko konfuzji, należy stwierdzić, że jest ono zależne od ogólnego wrażenia wywieranego przez znaki na przeciętnym odbiorcy towarów nimi sygnowanych. W związku z powyższym, uczestnik uznała, że na poparcie w pełni zasługuje stanowisko organu.

W piśmie procesowym z dnia 19 września 2016 r. skarżąca spółka, reprezentowana przez rzecznika patentowego, odnosząc się zarówno do stanowiska uczestnika postępowania zaprezentowane w piśmie z dnia 26 sierpnia 2016 r., jak i stanowiska organu zawartego w odpowiedzi na skargę zarzuciła, że Urząd Patentowy RP oraz uczestnik postępowania w ogóle nie zadali sobie trudu, aby przedstawić swoje stanowisko w świetle zarzutów postawionych w skardze. Zdaniem strony skarżącej, organ wadliwie uznał towary jedynie za podobne do siebie, w sytuacji, gdy w świetle przytoczonych przez skarżącą w toku postępowania oraz w skardze argumentów nie ma wątpliwości, że są one identyczne. Jest to o tyle istotne, o ile - jak wskazała skarżąca - prawidłowa ocena podobieństwa towarów (usług) warunkuje poprawność całościowej oceny niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd. Zdaniem strony skarżącej, błąd w prawidłowej analizie charakteru towarów miał istotny wpływ na dalszy przebieg postępowania, a mianowicie na ocenę samych porównywanych znaków towarowych, gdyż identyczność towarów powoduje przyjęcie ostrzejszych kryteriów oceny podobieństwa samych oznaczeń, których w niniejszej sprawie jednak nie zastosowano.

Odnosząc się z kolei do oceny podobieństwa oznaczeń, strona skarżąca uznała, że dokonując oceny podobieństwa znaków towarowych, należy brać pod uwagę przede wszystkim elementy wspólne porównywanych oznaczeń, a nie skupiać się na różnicach. Skarżąca podkreśliła, iż przy rozstrzyganiu kolizji dwóch znaków należy brać pod uwagę ogólne podobieństwo i elementy zbieżne obu znaków oraz wrażenie, jakie wywierają w całości na nabywcę, niż przywiązywać wagę do drobnych nieistotnych różnic, albowiem dla odbiorcy decydujące znaczenie mają zbieżne elementy, gdyż przeciętny odbiorca zazwyczaj nie analizuje szczegółowo elementów znaku, lecz odbiera znak na podstawie ogólnego wrażenia. Strona skarżąca nie zgodziła się ze stwierdzeniem, że w znaku towarowym uczestnika postępowania elementy słowne "Skin Repair Expert" mają istotne znaczenia, albowiem wskazane elementy znaku spornego, z uwagi na okoliczność, że wskazują wprost na przeznaczenie i właściwość towaru (tłum. ekspert w regeneracji skóry), nie posiadają zdolności odróżniającej i nie mają wpływu na ocenę podobieństwa przeciwstawionych znaków towarowych. Zdaniem strony skarżącej, elementem dominującym w spornym znaku towarowym jest słowo "dermopharma", albowiem znak ten nie posiada żadnej szczególnej grafiki o cechach, które mogłyby zniwelować ogólny odbiór tego znaku towarowego i zepchnąć na drugi plan słowo "dermopharma", które w tym znaku towarowym ma kluczowe znaczenie. Zdaniem strony skarżącej, to właśnie przez to słowo następuje identyfikacja towarów uczestnika postępowania, gdyż żaden z odbiorców nie będzie zwracał uwagi na dodatkowe elementy słowne, albowiem mają one charakter informacyjny i bynajmniej nie stanowią one o charakterze odróżniającym spornego oznaczenia.

Strona skarżąca nie zgodziła się również ze stanowiskiem uczestnika postępowania, jakoby słowne elementy obu znaków, tj. "dermapharm" oraz "dermopharma" nie posiadały zdolności odróżniającej. Skarżąca spółka uznała, że uczestnik postępowania zdaję się pomijać istotną okoliczność, iż fakt, że znak towarowy ma charakter sugerujący nie oznacza, że ma charakter ogólnoinformacyjny. Zdaniem strony skarżącej, uczestnik postępowania nie wskazuje nadto, jaką to ogólną informację przenoszą wskazane elementy słowne obu porównywanych znaków towarowych.

Ponadto, strona skarżąca zarzuciła, że uczestnik postępowania pomija analizę obu znaków towarowych na trzech płaszczyznach: fonetycznej, znaczeniowej i brzmieniowej, gdy tymczasem na każdej z nich elementy odróżniające obu znaków towarowych wykazują istotne podobieństwo, co potęguje ryzyko konfuzji konsumenckiej.

Strona skarżąca uznała również, iż nie można się zgodzić, że w przypadku wyrobów kosmetycznych odbiorca najczęściej dokonuje zakupu poprzez nazwę producenta. Według skarżącej, teza ta jest nie wykazana, a ponadto zaprzecza w ogóle idei ochrony znaków towarowych oraz ich funkcji identyfikacyjnej, gdy tymczasem, jak wskazała strona skarżąca, firma oraz znak towarowy pełnią w obrocie gospodarczym różne funkcje i nie można ich ze sobą utożsamiać.

Na rozprawie przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie w dniu 20 września 2016 r. pełnomocnik skarżącej spółki, podtrzymując dotychczasowe stanowisko strony skarżącej oraz zarzuty skargi, wniósł o uchylenie spornej decyzji. Obecny na rozprawie pełnomocnik uczestnika postępowania, również podtrzymując dotychczasowe stanowisko - wniósł o oddalenie skargi, jako niezasadnej.

Uzasadnienie prawne

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje.

Zgodnie z art. 1 § 1 i 2 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. - Prawo o ustroju sądów administracyjnych (tekst jedn.: Dz. U. z 2016 r. poz. 1066), sądy administracyjne sprawują wymiar sprawiedliwości przez kontrolę działalności administracji publicznej, przy czym kontrola ta sprawowana jest pod względem zgodności z prawem, jeżeli ustawy nie stanowią inaczej.

W świetle powołanych przepisów cyt. ustawy, Wojewódzki Sąd Administracyjny w zakresie swojej właściwości ocenia zaskarżoną decyzję administracyjną z punktu widzenia jej zgodności z prawem materialnym i przepisami postępowania administracyjnego, według stanu faktycznego i prawnego obowiązującego w dacie wydania tej decyzji.

Ponadto, co wymaga podkreślenia, Sąd rozstrzyga w granicach danej sprawy, nie będąc jednak związany zarzutami i wnioskami skargi oraz powołaną podstawą prawną (vide: art. 134 § 1 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi - tekst jedn.: Dz. U. z 2016 r. poz. 718 z późn. zm. - dalej także: "p.p.s.a.").

Należy jednocześnie wyraźnie zaznaczyć, że od dnia wejścia w życie Traktatu Akcesyjnego z dnia 16 kwietnia 2003 r. (Dz. U. z 2004 r. Nr 90, poz. 864), na mocy którego Polska stała się państwem członkowskim Unii Europejskiej, kontrola sądu administracyjnego obejmuje również zgodność rozstrzygnięć organów administracji publicznej z prawem wspólnotowym (prawem Unii Europejskiej), rozumianym jako całokształt dorobku prawnego Wspólnoty Europejskiej (acquis communautaire), w tym zasad ogólnych prawa wspólnotowego (prawa Unii Europejskiej), interpretowanych oraz stosowanych w sposób jednolity na całym obszarze Unii Europejskiej. W tej sytuacji, poczynając od dnia 1 maja 2004 r., sąd administracyjny, dokonując analizy legalności zaskarżonego rozstrzygnięcia, zobowiązany jest uwzględnić fakt, iż w systemie prawa stanowionego z pojęciem prawa należy wiązać nie tylko przepisy stanowione w ramach krajowego systemu prawa przez uprawnione polskie organy władzy, ale również przepisy przyjęte przez instytucje Unii Europejskiej. Zgodnie z art. 2 Aktu dotyczącego warunków przystąpienia, będącego integralną częścią wspomnianego wyżej Traktatu Akcesyjnego podpisanego w dniu 16 kwietnia 2003 r. w Atenach, państwo członkowskie jest związane po pierwsze - postanowieniami traktatów założycielskich (pierwotnym prawem wspólnotowym), po drugie - aktami przyjętymi przez instytucje Unii Europejskiej (wtórnym prawem wspólnotowym), zaś po trzecie - wykładnią i stosowaniem prawa wspólnotowego wynikającą z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Nie ulega wątpliwości, że zarówno wojewódzkie sądy administracyjne, jak i Naczelny Sąd Administracyjny, będące sądami wspólnotowymi, jako sądy krajowe państwa członkowskiego są związane wykładnią prawa wspólnotowego (prawa Unii Europejskiej) wynikającą z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (dalej także: "TSUE" lub "ETS"), wydanego w celu zapewnienia jednolitego stosowania prawa wspólnotowego we wszystkich państwach członkowskich.

W tej sytuacji, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, dokonując oceny legalności zaskarżonej decyzji Urzędu Patentowego RP, zobowiązany był wziąć pod uwagę również jej zgodność z przepisami europejskimi, w tym przede wszystkim regulacjami zawartymi w Pierwszej Dyrektywie Rady nr 89/104/EWG z dnia 21 grudnia 1988 r. mającej na celu zbliżenie ustawodawstw Państw Członkowskich odnoszących się do znaków towarowych (Dz.Urz.UE.L z dnia 11 lutego 1989 r., 40.1 - Dz.Urz.UE-sp.17-1-92 z późn. zm.) oraz regulacjami zastępującej ją Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady nr 2008/95/WE z dnia 22 października 2008 r. mającej na celu zbliżenie ustawodawstw państw członkowskich odnoszących się do znaków towarowych (wersja skodyfikowana) (Dz.Urz.UE.L z dnia 8 listopada 2008 r.).

W ocenie Sądu, analizując pod tym kątem skargę spółki (...) sp. z o.o. S.K.A. z siedzibą w (...), należy przyjąć, że nie zasługuje ona na uwzględnienie.

Sąd uznał bowiem, że - wbrew stanowisku strony skarżącej - Urząd Patentowy RP, wydając zaskarżoną decyzję z dnia (...) lutego 2015 r., nr Sp. (...), prawidłowo przyjął, że w analizowanej sprawie porównywane znaki towarowe, a więc sporny znak towarowy DERMO PHARMA + SKIN REPAIR EXPERT nr R.246657, udzielony na rzecz I.M. - przedsiębiorcy prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą (...) I.M. w P. oraz przeciwstawiony znak towarowy eveline dermapharm nr R.237626, udzielony z wcześniejszym pierwszeństwem na rzecz skarżącej spółki - nie są podobne, w rozumieniu przepisu art. 132 ust. 2 pkt 2 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. - Prawo własności przemysłowej.

W ocenie Sądu, dokonując prawidłowej oceny podobieństwa wspomnianych wyżej oznaczeń, w świetle właściwie zaprezentowanej wykładni art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., organ prawidłowo przyjął również, że w niniejszej sprawie nie zachodzi niebezpieczeństwo wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów, do oznaczania których przeznaczono oba porównywane znaki towarowe.

Ponadto, analizując stanowisko organu, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał, że - wbrew stanowisku strony skarżącej - Urząd Patentowy RP, prawidłowo przeprowadzając ocenę w zakresie podobieństwa porównywanych oznaczeń, w kontekście zastosowania normy prawnej wyrażonej w przepisie art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., nie dopuścił się - mogącego mieć jakikolwiek zasadniczy wpływ na wynik sprawy - naruszenia przepisów procedury administracyjnej, a w szczególności art. 7 k.p.a., art. 77 § 1 k.p.a., art. 80 k.p.a., a także art. 107 § 3 k.p.a. w zw. z art. 256 ust. 1 p.w.p. Sąd stwierdził bowiem, iż organ, wydając sporną decyzję z dnia (...) lutego 2015 r., wyjaśnił wszystkie okoliczności istotne dla prawidłowego i pełnego rozstrzygnięcia sprawy, a także przeprowadził prawidłową analizę zebranego w sprawie materiału dowodowego, dokonując wszechstronnych ustaleń w zakresie przesłanki ryzyka wprowadzania odbiorców w błąd, jako zasadniczej podstawy unieważnienia prawa ochronnego na sporny znak towarowy w oparciu o przepis art. 132 ust. 2 pkt 2 ustawy - Prawo własności przemysłowej.

Przechodząc do merytorycznej oceny legalności zaskarżonej decyzji Urzędu Patentowego RP, na wstępie należy zauważyć, że w świetle przepisu art. 132 ust. 2 pkt 2 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. - Prawo własności przemysłowej, mającego zastosowanie w niniejszej sprawie, nie udziela się prawa ochronnego na znak towarowy identyczny lub podobny do znaku towarowego, na który udzielono prawa ochronnego lub zgłoszonego w celu uzyskania prawa ochronnego (o ile na znak taki zostanie udzielone prawo ochronne) z wcześniejszym pierwszeństwem na rzecz innej osoby dla towarów identycznych lub podobnych, jeżeli zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, które obejmuje w szczególności ryzyko skojarzenia znaku ze znakiem wcześniejszym.

Zgodnie z przytoczonym wyżej art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., niedopuszczalne jest więc udzielenie stosownego prawa, gdyby w jego wyniku powstało prawo wyłączne, którego zakres pokrywałby się chociaż częściowo z zakresem prawa ochronnego udzielonego z wcześniejszym pierwszeństwem.

Nie ulega wątpliwości, że o tym, czy w konkretnym przypadku mogłoby dojść do kolizji praw z rejestracji, rozstrzyga się na podstawie kryterium niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd odbiorców, co do źródła pochodzenia towarów lub usług, dla oznaczania których przeznaczony został sporny znak towarowy.

Niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd co do pochodzenia towarów (usług) jest centralnym pojęciem prawa znaków towarowych. Najogólniej biorąc, polega ono na możliwości błędnego, nieodpowiadającego rzeczywistości, przypisania przez odbiorcę pochodzenia danego towaru, ze względu na znak towarowy, przedsiębiorcy uprawnionemu z rejestracji znaku towarowego (por. R. Skubisz (w:) System prawa prywatnego. Prawo własności przemysłowej, Tom 14B, pod red. prof. R. Skubisza, Wydawnictwo C.H. Beck/Instytut Nauk Prawnych PAN, Warszawa 2012, Nb. 44, a także powołane tam orzecznictwo oraz literatura).

Należy w tym miejscu wyraźnie wskazać, że niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd należy odróżnić od niebezpieczeństwa skojarzenia późniejszego znaku towarowego osoby trzeciej z wcześniejszym znakiem towarowym osoby uprawnionej. Niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd jest objęte normą art. 4 ust. 1 lit. b dyrektywy nr 2008/95 (wcześniej dyrektywy nr 89/104) oraz art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. Niebezpieczeństwo skojarzenia nie stanowi alternatywy dla pojęcia niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd, ale służy jedynie do doprecyzowania jego zakresu (por.m.in. wyroki Trybunału Sprawiedliwości WE z dnia 11 listopada 1997 r., C-251/95, SABEL, Zb.Orz. 1997, s. I-6191, pkt 18 oraz wyrok Trybunału Sprawiedliwości WE z dnia 22 czerwca 2000 r., C-425/98, Marca Mode CV, Zb.Orz. 2000, s. I-4861, pkt 39. Niebezpieczeństwo skojarzenia pomiędzy późniejszym a wcześniejszym znakiem towarowym, jeżeli nie prowadzi do niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd, nie jest objęte zakresem wspomnianych przepisów, chociaż - co trzeba wskazać na marginesie - może natomiast uzasadniać, po spełnieniu dodatkowych przesłanek, ochronę renomowanych znaków towarowych w postępowaniu o udzielenie prawa ochronnego na późniejszy znak towarowy (vide: art. 4 ust. 4 lit. a dyrektywy nr 2008/95; tak również: art. 132 ust. 2 pkt 3 p.w.p.).

Ocena powstania niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd, ze względu na kolizję znaku towarowego z późniejszym pierwszeństwem z zarejestrowanym znakiem towarowym z wcześniejszym pierwszeństwem, wymaga ustalenia przede wszystkim identyczności lub podobieństwa towarów (usług) objętych przeciwstawionymi znakami, a następnie ustalenia identyczności lub podobieństwa samych przeciwstawionych znaków (uprawnionego i osoby trzeciej). Na dalszym etapie określa się rozpoznawalność wcześniejszego znaku towarowego i jej stopień, a także ustala istnienie innych czynników mających znaczenie dla oceny niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd. Następnie, mając na względzie rezultat powyższych ustaleń, należy przeprowadzić całościową ocenę niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd.

Niewątpliwie prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd zakłada przede wszystkim jednoczesne istnienie identyczności lub podobieństwa pomiędzy znakiem zgłaszanym, a znakiem wcześniejszym oraz identyczność lub podobieństwo pomiędzy towarami i usługami, dla których dokonuje się zgłoszenia, a tymi, dla których zarejestrowany został wcześniejszy znak towarowy. Przesłanki te powinny być spełnione kumulatywnie (tak m.in. (w:) wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z dnia 12 października 2004 r. w sprawie C-106/03 P, Vedial vs. OHIM, Rec.s. I-9573, pkt 51.

Tak więc, w braku jednej z przesłanek niezbędnych do zastosowania art. 132 ust. 2 pkt 2 ustawy - Prawo własności przemysłowej, nie może występować prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd.

Innymi słowy, we wszystkich sprawach, w których powstaje problem podobieństwa przeciwstawionych znaków towarowych, jest on wypadkową dwóch - ściśle ze sobą powiązanych - elementów: po pierwsze - podobieństwa oznaczeń, a po drugie - podobieństwa (jednorodzajowości) towarów/usług, dla których znaki są zgłaszane, zarejestrowane lub używane. Oba te czynniki wyznaczają zakres ochrony znaku towarowego (tak m.in. M. Kępiński (w:) Niebezpieczeństwo wprowadzania w błąd odbiorców co do źródła pochodzenia towarów w prawie znaków towarowych, ZNUJ PWOWI, zeszyt nr 28 z 1982 r., s. 10).

W tej sytuacji, na gruncie rozpatrywanej sprawy, Urząd Patentowy RP zobowiązany był ocenić w toku postępowania zgłoszeniowego nie tylko kwestię podobieństwa przeciwstawionych oznaczeń, ale przede wszystkim rozważyć problem podobieństwa towarów. Ponadto, organ powinien zbadać, czy nie występują inne okoliczności wpływające na zmniejszenie lub też zwiększenie ryzyka konfuzji. Przy czym, przeprowadzając porównanie znaku spornego ze znakiem przeciwstawionym z wcześniejszym pierwszeństwem, w pierwszej kolejności ocenie powinno zostać poddane podobieństwo lub identyczność towarów i usług, do oznaczania których służą te znaki. Dopiero bowiem przesądzenie o podobieństwie towarów (usług) implikuje konieczność dokonania porównania samych oznaczeń, gdyż brak podobieństwa towarów (usług), których dotyczy znak towarowy z późniejszym pierwszeństwem, do towarów (usług) objętych rejestracją wcześniejszego znaku towarowego, jest również, co do zasady, równoznaczny z brakiem niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd.

Jeśli chodzi o kwestię podobieństwa towarów, należy na wstępie wskazać, że zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, dla dokonania oceny podobieństwa między danymi towarami lub usługami należy wziąć pod uwagę wszelkie istotne czynniki, które charakteryzują wzajemny stosunek tych towarów lub usług. Do czynników tych należy zaliczyć w szczególności charakter towarów, ich przeznaczenie, sposób ich użycia, jak również to, czy konkurują one ze sobą, czy też się uzupełniają (tak m.in. wyrok Trybunału Sprawiedliwości WE z dnia 29 września 1998 r. w sprawie C-39/97, Canon, Rec.s. I-1237, pkt 23, oraz wyrok Sądu Pierwszej Instancji z dnia 11 lipca 2007 r. w sprawie T-150/04, Mülhens vs. OHIM - Minoronzoni (TOSCA BLU), Zb.Orz.s. II-2353, pkt 29.

Poprawna metodyka badania kolizji znaków towarowych nakazuje odróżnić fazę oceny istnienia (nieistnienia) podobieństwa towarów oraz fazę oceny stopnia ich podobieństwa. Urząd Patentowy RP powinien najpierw określić, czy towary są podobne, a następnie, w razie stwierdzenia ich podobieństwa, określić stopień tego podobieństwa (por.m.in. M. Mazurek i R. Skubisz (w:) System Prawa Prywatnego, Tom 14B, Prawo własności przemysłowej, pod red. prof. R. Skubisza, wyd. 1, Wydawnictwo C.H. Beck/INP PAN, Warszawa 2012 r., s. 681).

Przechodząc do oceny podobieństwa towarów dokonaną w niniejszej sprawie przez organ, należy zauważyć, że Urząd Patentowy RP, rozstrzygając w niniejszej sprawie - stwierdził, że z zestawienia porównywanych zakresów ochrony wynika, że - mimo odmiennej redakcji - towary, do oznaczania których przeznaczone są porównywane znaki towarowe - są podobne, albowiem towary te to w ogólności kosmetyki oraz produkty kosmetyczne do celów leczniczych. W związku z powyższym, organ uznał, że towary te łączy zarówno rodzaj, jak i przeznaczenie, ten sam kanał dystrybucji oraz docelowy krąg odbiorców. Zatem, jak stwierdził organ, towary te są konkurencyjne względem siebie.

Z kolei, strona skarżąca, zarzucając organowi błąd w ocenie podobieństwa towarów, uznała, że analiza wykazów towarów dla znaku spornego oraz dla przeciwstawionego znaku towarowego eveline dermapharm wskazuje, że towary te są identyczne zarówno w klasie 3, jak i 5. Strona skarżąca zarzuciła więc, że w niniejszej sprawie mamy do czynienia z identycznością, a nie - jak stwierdził organ - z podobieństwem towarów oznaczanych przeciwstawionymi znakami towarowymi. W konsekwencji, skarżąca spółka zauważyła, że okoliczność ta ma istotne znaczenie, gdyż rzutuje na kwestię oceny podobieństwa samych znaków towarowych oraz na ocenę konfuzji (ryzyka wprowadzania odbiorców w błąd). Mając to na uwadze, skarżąca spółka stwierdziła, że prawidłowe uznanie identyczności towarów powinno doprowadzić Urząd Patentowy RP do konstatacji o bardziej restrykcyjnej ocenie podobieństwa samych oznaczeń, albowiem - według strony skarżącej - istnienie identyczności towarów dla porównywanych znaków, rzutować musi w sposób istotny na ocenę niebezpieczeństwa konfuzji samych znaków.

Zdaniem Sądu, niewątpliwie przyjąć trzeba, że przy ocenie podobieństwa towarów należy uwzględnić wszystkie istotne czynniki, które określają relacje między tymi towarami. Ponadto, warto zauważyć, że ocena podobieństwa towarów jest zależna od szeregu czynników, które muszą uwzględniać całokształt okoliczności faktycznych, związanych z używaniem znaku dla określonych towarów. Mając powyższe na względzie, wskazać należy, że potwierdzenie identyczności towarów (usług) jest uzasadnione, gdy w specyfikacji przeciwstawionych znaków towarowych zostały użyte dokładnie te same terminy lub terminy synonimiczne. Ponadto, kwalifikacja identyczności jest uzasadniona, gdy towary objęte wnioskiem o rejestrację znaku towarowego należą do bardziej ogólnej kategorii objętej wcześniejszym znakiem towarowym oraz towary oznaczone wcześniejszym znakiem towarowym należą do kategorii bardziej ogólnej, objętej wnioskiem o rejestrację znaku towarowego. W praktyce pewną wskazówkę za przyjęciem identyczności towarów (usług) stanowi fakt ich wymienienia w wykazach obydwu znaków, w tej samej klasie towarowej (usługowej). Nie jest bowiem możliwe - przy prawidłowym rozdziale towarów (usług) na klasy w specyfikacji przeciwstawionych znaków - aby towary (usługi) były identyczne i jednocześnie zostały ujęte w innych klasach.

Mając na względzie powyższe wątpliwości strony skarżącej, należy - w ocenie Sądu - zgodzić się ze skarżącą spółką, iż w niniejszej sprawie można przyjąć, że mamy do czynienia z identycznością, a nie - jak stwierdził organ - z podobieństwem towarów oznaczanych porównywanymi znakami towarowymi. Jednocześnie, zgodzić się należy ze stroną skarżącą, iż okoliczność prawidłowej oceny w powyższym zakresie, może - co do zasady - rzutować na problematykę oceny podobieństwa samych oznaczeń i w dalszej konsekwencji - na ocenę przesłanki ryzyka wprowadzania odbiorców w błąd. Strona skarżąca słusznie wskazała bowiem - odwołując się zarówno do poglądów doktryny, jak i judykatury - że "im bardziej są podobne towary (jeżeli wcześniej stwierdzono ich podobieństwo), tym większa możliwość uznania znaków za podobne do siebie" (por.m.in. R. Skubisz (w:) Prawo znaków towarowych. Komentarz, Wydawnictwo Prawnicze Sp. z o.o., Warszawa 1997, s. 97). Również ETS w wyroku w sprawie Canon uznał, że w ramach oceny niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd "niewielki stopień podobieństwa oznaczonych towarów lub usług może zostać zrekompensowany wyższym stopniem podobieństwa znaków towarowych i odwrotnie" (por. Własność przemysłowa. Orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich, Sądu Pierwszej Instancji i Urzędu Harmonizacji Rynku Wewnętrznego z komentarzami, pod red. R. Skubisza, Oficyna a Wolters Kluwer business, Warszawa 2008, s. 535).

W tej sytuacji, uznać trzeba, że Urząd Patentowy RP, wydając zaskarżoną decyzję z dnia (...) lutego 2015 r., nie przeprowadził w sposób prawidłowy oceny podobieństwa towarów, do oznaczania których przeznaczono oba porównywane znaki i jednocześnie nie wyjaśnił, dlaczego przesądził jedynie ich o podobieństwie, a nie identyczności.

Niemniej, powyższe uchybienie organu, nie miało - zdaniem Sądu - istotnego znaczenia dla wyników kontroli prawidłowości zaskarżonej decyzji administracyjnej w zakresie dokonanej przez Urząd Patentowy RP oceny podobieństwa przeciwstawionych oznaczeń.

Przechodząc do oceny podobieństwa obu oznaczeń, należy wskazać na wstępie, że niewątpliwie w świetle art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., jej przedmiotem jest określony znak, jako integralna całość, co jest uzasadnione percepcją przeciętnego konsumenta, który zwykle postrzega znak towarowy, jako całość i nie bada jego różnych elementów. Przy czym, zastrzec trzeba wyraźnie, że powyższe założenie w żadnym wypadku nie oznacza zakazu dokonywania oceny poszczególnych elementów tego znaku.

W orzecznictwie wspólnotowym podkreśla się, że w toku oceny podobieństwa oznaczeń szczególne znaczenie mają te ich elementy, które są jednocześnie odróżniające i dominujące, albowiem zakodowany w pamięci przeciętnego konsumenta całościowy obraz znaku jest niedoskonały i stanowi odbicie tych elementów znaku, które zostały przez niego zapamiętane. Łatwiej zapamiętywane przez konsumentów - często nieświadomie - są właśnie elementy dominujące i odróżniające znaku (tak również: J. Dudzik, M. Mazurek (w:) Własność przemysłowa, orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich, Sądu Pierwszej Instancji i Urzędu Harmonizacji Rynku Wewnętrznego z komentarzami, pod red. R. Skubisza, Warszawa 2008, s. 538 i cyt. tam wyrok Sądu Pierwszej Instancji z dnia 1 marca 2005 r., w sprawie T-185/03 Fusco vs. Urząd w Alicante, Zb. Orz. 2005, s. II-715, pkt 46.

Niewątpliwie, podobieństwo znaków ocenia się - co do zasady - według cech wspólnych, a nie według występujących w nich różnic, albowiem różnice nie wykluczają podobieństwa znaków. Ryzyko pomyłki jest mało prawdopodobne, gdy różnice są dominujące, a zatem podobieństwo, w rozumieniu ustawy, nie zachodzi. Natomiast, gdy dominują cechy wspólne, to choć różnice istnieją, kupujący może być wprowadzony w błąd.

Zdaniem Sądu, należy zauważyć, że w doktrynie podkreśla się, że decydujące znaczenie mają zbieżne elementy obu oznaczeń. Jest to usprawiedliwione z psychologicznego punktu widzenia, gdyż nabywca zachowuje w pamięci jedynie ogólny zarys oznaczenia, którego poszukuje. Kieruje się więc przy wyborze jedynie pewnymi przewodnimi elementami oznaczenia, z pominięciem odrębnych rozbieżności (tak m.in. J. Piotrowska (w:) Renomowane znaki towarowe i ich ochrona, Wydawnictwo C.H. Beck, Warszawa 2001, s. 128 i powołana tam publikacja: M. Kępińskiego, Niebezpieczeństwo wprowadzania w błąd odbiorców co do źródła pochodzenia towarów w prawie znaków towarowych, Zeszyty Naukowe UJ PWOWI 28/1982, s. 11).

Nie ulega wątpliwości, iż oceny podobieństwa porównywanych oznaczeń dokonuje się przy uwzględnieniu ogólnego wrażenia, jakie wywierają one na odbiorcy. Konfrontowane znaki porównuje się przy tym w trzech płaszczyznach: wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej, biorąc pod uwagę siłę ich oddziaływania.

Przyjmuje się, że do potwierdzenia kolizji znaków towarowych może wystarczać ich podobieństwo tylko w jednej z trzech wspomnianym wyżej płaszczyzn. Z drugiej strony, różnica pomiędzy znakami w jednej płaszczyźnie może zneutralizować podobieństwo występujące na innych płaszczyznach i w konsekwencji doprowadzić do wyłączenia całościowego podobieństwa oznaczeń (zasada znoszenia podobieństwa). W szczególności, przyjmuje się, że różnice znaczeniowe (koncepcyjne) pomiędzy dwoma znakami mogą neutralizować podobieństwo wizualne i fonetyczne.

Zdaniem Sądu, należy zauważyć, że ocena podobieństwa oznaczeń przeprowadzona we wskazanych trzech płaszczyznach powinna być całościowa (całościowe wrażenie wywierane przez obydwa oznaczenia), co zakłada konieczność uwzględnienia wszystkich składników porównywanych oznaczeń (por. R. Skubisz (w:) System prawa prywatnego. Prawo własności przemysłowej, Tom 14B, pod red. prof. R. Skubisza, Wydawnictwo C.H. Beck/Instytut Nauk Prawnych PAN, Warszawa 2012, Nb. 68, a także powołane tam orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości WE z dnia 12 czerwca 2007 r., C-344/05 P, OHIM vs. Shaker).

Należy ponadto podkreślić, że jeśli chodzi o ocenę podobieństwa znaków słownych, przyjmuje się, że ważne znaczenie mają wypracowane w orzecznictwie reguły kolizyjne (vide: R. Skubisz (w:) System prawa prywatnego. Prawo własności przemysłowej, Tom 14B, pod red. prof. R. Skubisza, Wydawnictwo C.H. Beck/Instytut Nauk Prawnych PAN, Warszawa 2012, Nb. 76 i nast. oraz powołane tam orzecznictwo).

Podstawowe znaczenie ma zasada, że przejęcie w znaku późniejszym wcześniejszego znaku słownego - z dodaniem innego słowa - stanowi wskazówkę co do podobieństwa znaków (por.m.in. (w:) wyrok Sądu Pierwszej Instancji z dnia 12 listopada 2008 r., T-281/07, Ecoblue vs. OHIM - Banco Bilbao Vizcaya Argentaria (Ecoblue), Zb.Orz. 2008, s. II-254, pkt 28 i powoływane tam orzecznictwo). Przy czym, należy zauważyć, że potwierdzenie kolizji, co do zasady, nie będzie uzasadnione w przypadku, gdy elementy "dodane" w znaku późniejszym zdecydowanie przeważają (podobnie: Naczelny Sąd Administracyjny (w:) wyrok z dnia 23 marca 2010 r., sygn. akt II GSK 533/09).

Ponadto, przyjmuje się w orzecznictwie, że początkowa część znaków ma szczególne znaczenie dla oceny ich podobieństwa, albowiem takie położenie jest najbardziej widoczne w znaku i dlatego może przyciągać uwagę konsumenta w większym stopniu, niż pozostała część znaku (tak m.in. Sąd Pierwszej Instancji (w:) wyrok z dnia 14 lipca 2005 r., T-312/03, Wassen International vs. OHIM - Stroschein Gesundkost (SELENIUM-ACE), Zb.Orz. 2005, s. II 2897, pkt 41. W konsekwencji, przyjmuje się, że - co do zasady - zbieżny początek znaków słownych niejednokrotnie stanowi silny argument za potwierdzeniem ich kolizji, natomiast ich różny początek przeciwko uznaniu kolizji. Niemniej, przyjmuje się jednocześnie, że wspomniana zasada nie może być jednak stosowana mechanicznie, albowiem zdarzają się sytuacje, gdy taki sam (lub różny) początek znaków słownych, z punktu widzenia oceny ich podobieństwa, nie ma istotnego znaczenia. Przykładowo, chodzi o przypadki, gdy początkowy element znaku słownego jest elementem o słabej zdolności odróżniającej, czy też, gdy przeciwstawione znaki mają zupełnie odmienne znaczenie.

Ponadto, przyjmuje się w orzecznictwie, że w toku oceny podobieństwa znaków słownych należy uwzględniać długość wyrazów. Otóż, przyjmuje się, że przy znakach krótkich do wykluczenia ich kolizji zwykle wystarczają o wiele mniejsze różnice, niż w przypadku znaków dłuższych. Niemniej, w przypadku tej zasady również wskazuje się, że nie istnieje jednak bezwzględna zasada umożliwiająca negację kolizji znaków słownych określonej długości, przy wystąpieniu określonej liczby różnych liter, albowiem prawidłowość oceny warunkują zawsze okoliczności danego stanu faktycznego (zob.m.in. wyrok WSA w Warszawie z dnia 5 stycznia 2006 r., sygn. akt VI SA/Wa 1343/05).

W judykaturze wskazuje się również, że inwersja elementów w późniejszym znaku słownym (przestawienie kolejności tych samych liter, sylab lub wyrazów ze znaku wcześniejszego) może wyłączyć kolizję, gdy zmieniony znak późniejszy wywiera, z punktu widzenia przeciętnego odbiorcy, wyraźnie odmienne wrażenie od znaku wcześniejszego. W innej sytuacji kolizję znaków należy potwierdzić.

Ponadto, wskazywano w orzecznictwie, że okoliczność, iż jeden ze znaków słownych stanowi synonim drugiego, stanowi istotny argument za potwierdzeniem ich podobieństwa. Podobnie jest w przypadkach, gdy znak silnie nawiązuje znaczeniowo do znaku przeciwstawionego, nawet w braku tożsamości znaczenia obydwu znaków. Także przeciwieństwo znaczeniowe znaków słownych (antonimy) jest istotne dla potwierdzenia ich podobieństwa.

W dotychczasowym orzecznictwie oraz poglądach doktryny przyjęto również, że stwierdzenie kolizji znaków, z których jeden stanowi odpowiednik znaczeniowy drugiego w innym języku (translacja znaków), jest przede wszystkim uzależnione od potwierdzenia, że przeciętny odbiorca zdaje sobie sprawę, iż oba słowa są tłumaczeniami i oznaczają to samo. W tej sytuacji, niezbędna jest zatem dostateczna znajomość obu języków lub słów wśród odbiorców (podobnie: M. Kępiński (w:) Niebezpieczeństwo wprowadzania w błąd odbiorców co do źródła pochodzenia towarów w prawie znaków towarowych, ZNUJ PWOWI, zeszyt nr 28 z 1982 r., s. 21), przy czym dodatkowo wymaga się, aby dane słowa charakteryzowały się tym, że obok wspólnego zrozumiałego znaczenia, powinno zachodzić między nimi podobieństwo w warstwie wizualnej lub fonetycznej.

Niewątpliwie przyjąć trzeba, że całościowe oddziaływanie takiego znaku jest przede wszystkim rezultatem oddziaływania składnika (składników) tego znaku, mającego charakter odróżniający i dominujący. W tej sytuacji, przy badaniu podobieństwa znaków wieloelementowych ważne jest ustalenie, czy zbieżny element w obydwu oznaczeniach, jako odróżniający i dominujący, określa całościowe wrażenie wywierane na potencjalnego nabywcę oznaczanych towarów. Nie ulega wątpliwości, że przeciętny odbiorca łatwiej niż różnice dostrzega wspólne cechy w przeciwstawionych znakach towarowych.

Zdaniem Sądu, pamiętać należy jednak, że ustalenie cech wspólnych znaków towarowych nie może prowadzić do akcentowania składników znaku towarowego pozbawionych możliwości realizowania przez ten znak funkcji oznaczenia pochodzenia. W konsekwencji, należy uznać zasadę, że składniki (elementy) znaków, które są pozbawione zdolności odróżniającej względem oznaczanych towarów, nie mogą decydować o kolizji znaków towarowych. Innymi słowy, konieczną przesłanką potwierdzenia kolizji znaków jest to, aby identyczny lub podobny wspólny element (lub elementy) był wyposażony w zdolność odróżniającą względem oznaczanych towarów, czy też usług (vide: R. Skubisz (w:) System prawa prywatnego. Prawo własności przemysłowej..., Nb. 70-71).

Biorąc powyższe pod uwagę, należy - zdaniem Sądu - uznać, że dokonując w niniejszej sprawie szczegółowej oceny porównywanych znaków towarowych, tj. spornego oznaczenia słowno-graficznego DERMO PHARMA + SKIN REPAIR EXPERT nr R.246657 oraz przeciwstawionego przez stronę skarżącą słownego znaku towarowego z wcześniejszym pierwszeństwem eveline dermapharm nr R.237626, zarówno w warstwie wizualnej, jak i fonetycznej oraz znaczeniowej, Urząd Patentowy RP zasadnie stwierdził, uwzględniając całościową ocenę podobieństwa tych oznaczeń, że nie są one podobne, w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p.

Dokonując analizy porównawczej obu oznaczeń w warstwie wizualnej, organ zasadnie stwierdził, że porównywane znaki towarowe nie wykazują podobieństwa. Należy zauważyć bowiem, że sporny znak towarowy to oznaczenie słowno-graficzne składające się z pięciu wyrazów, zapisanych w trzech rzędach, czcionką w kolorach niebieskim i czerwonym, zaś oznaczenie przeciwstawione to słowne oznaczenie dwuwyrazowe. W związku z powyższym, Urząd Patentowy RP zasadnie przyjął, że porównywane oznaczenia różnią się w odbiorze wizualnym. Zdaniem Sądu, zawarte w owych znakach poszczególne elementy, czyli element "dermo pharma" w znaku spornym oraz "dermapharm" w przeciwstawionym znaku towarowym nie wywołują wrażenia podobieństwa.

Dokonując z kolei analizy porównawczej obu znaków towarowych w warstwie fonetycznej, Urząd Patentowy RP prawidłowo przyjął, iż porównywane oznaczenia nie wykazują również podobieństwa w odbiorze słuchowym. Organ słusznie wskazał przy tym, że występowanie w znakach elementów dermo pharma oraz dermapharm nie wywołuje wrażenia podobieństwa w warstwie fonetycznej, gdyż elementy te są wystarczająco odmienne, aby je odróżnić. Ponadto, jak zasadnie zauważył organ, umiejscowienie owych elementów w obu znakach nie wywołuje wrażenia podobieństwa, gdyż w znaku spornym element ten umieszczony jest na początku znaku, natomiast w znaku spółki wnoszącej sprzeciw na końcu, co dodatkowo wpływa na odmienny odbiór słuchowy porównywanych oznaczeń.

Przechodząc do analizy podobieństwa porównywanych znaków towarowych w warstwie znaczeniowej, należy - zdaniem Sądu - podkreślić bardzo istotną kwestię, a mianowicie fakt, iż elementy słowne dermo pharma oraz dermapharm niewątpliwie wywołują konotacje znaczeniowe, gdyż słowo "derm" z łaciny oznacza skórę, natomiast "pharm" wskazuje na działalnie lecznicze. A zatem, jak słusznie podkreślił organ, słowa te mają charakter sugerujący wobec towarów, do oznaczania których przeznaczone są oba porównywane znaki towarowe. Z kolei, jeśli chodzi o pozostałe elementy występujące w obu porównywanych znakach, organ zasadnie wskazał, że wyraz "eveline" zawarty w znaku spółki wnoszącej sprzeciw, stanowi element słowny fantazyjny, zaś wyrażenie "skin repair expert", zawarte w znaku spornym, stanowi element o charakterze sugerującym, wskazującym, iż kosmetyk ma właściwości regenerujące skórę. W tym miejscu należy podkreślić, że ten ostatni element zawarty w znaku spornym dla osób niewładających językiem angielskim będzie miał charakter czysto fantazyjny, co dodatkowo wpłynie na odróżnienie tych obu oznaczeń. W konsekwencji, uznać należy, że porównywane oznaczenia w zakresie, w jakim mogą wywoływać konotacje, posiadają charakter sugerujący w odniesieniu do rodzaju towarów, czyli kosmetyków, do oznaczania których przeznaczone są porównywane znaki towarowe.

Mając na względzie przeprowadzoną powyżej analizę porównawczą spornego znaku towarowego oraz przeciwstawionego znaku towarowego należącego do spółki wnoszącej sprzeciw, Sąd uznał, że Urząd Patentowy RP prawidłowo przyjął, że znaki te nie są do siebie podobne, w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p.

Mając na względzie wskazane powyżej ustalenia, a także biorąc pod uwagę, że zarówno w orzecznictwie, jak i w doktrynie przyjmuje się zgodnie, iż znak towarowy należy oceniać jako całość przy uwzględnieniu istniejących w znaku elementów dominujących i odróżniających, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zgodził się z organem, iż porównywane oznaczenia, jako całość, nie wywołują takiego samego ogólnego wrażenie, albowiem dominujące, a więc decydujące zarazem o sile oddziaływania owych znaków i zapamiętywane w pierwszej kolejności słowne elementy ("DERMO PHARMA" i "dermapharm") nie są podobne. Ponadto, dodatkowe elementy występujące w obu przeciwstawionych znakach, pozwalają na wystarczające odróżnienie spornego znaku od znaku wcześniejszego.

Powyższa ocena jest tym bardziej zasadna, jeśli zważy się, że przy dokonywaniu oceny podobieństwa znaków, z punktu widzenia przeciętnego odbiorcy (dobrze poinformowanego, rozsądnego i ostrożnego), należy uwzględniać przede wszystkim to, że taka osoba rzadko ma możliwość bezpośredniego porównania znaków i generalnie zachowuje w pamięci jedynie ich niedoskonały obraz.

Sąd miał przy tym na względzie fakt, iż przy ocenie podobieństwa konfuzyjnego organ nie powinien ograniczać się do uwzględnienia wyłącznie jednego ze składników znaku złożonego i porównania z innym znakiem. Wręcz przeciwnie, takie porównanie ma przeprowadzić, badając znaki w ich całościowym ujęciu. Takiego całościowego porównania w niniejszej sprawie organ dokonał, a zatem ze swoich obowiązków ustawowych wywiązał się w sposób całkowicie prawidłowy.

W ocenie Sądu, należy bardzo wyraźnie podkreślić, iż dokonując oceny podobieństwa porównywanych oznaczeń, Urząd Patentowy RP słusznie zwrócił uwagę na siłę oddziaływania istotnych elementów słownych obu znaków towarowych na odbiorcę towarów nimi oznaczanych. Organ, rozważając w sposób wszechstronny siłę oddziaływania całych znaków, podjął jednocześnie prawidłową próbę wyjaśnienia siły oddziaływania (siły odróżniania) obu elementów słownych ("DERMO PHARMA" i "dermapharm"), jako elementów wprawdzie posiadających zdolność odróżniania, niemniej bardzo zbliżonych - zdaniem Sądu - do oznaczeń ogólnoinformacyjnych, a więc tym samym słabych.

Powyższa kwestia jest bardzo istotna, albowiem dla stwierdzenia braku podobieństwa porównywanych oznaczeń nie mogła być obojętna siła oddziaływania istotnego elementu słownego występującego w przeciwstawionym znaku (elementu "dermapharm"). Zdaniem Sądu, słaba moc odróżniająca owego istotnego elementu słownego powoduje, że skarżący przedsiębiorca winien liczyć się z tym, iż jego znak towarowy, zawierając taki element słowny o ograniczonej dystynktywności, będzie musiał często tolerować współistnienie znaków bliskich (podobnie: m.in. U. Promińska (w:) Ustawa o znakach towarowych. Komentarz, Wydawnictwa Prawnicze PWN, Warszawa 1998, s. 42).

Zdaniem Sądu, należy wprawdzie zwrócić uwagę, iż element słowny "dermapharm", zawarty w przeciwstawionym oznaczeniu zarejestrowanym na rzecz skarżącej spółki, nie ma charakteru ściśle ogólnoinformacyjnego, nie jest oznaczeniem stricte opisowym, a więc może spełniać prawidłowo funkcję odróżniającą, ponieważ ma cechy (znamiona), które pozwalają zindywidualizować dany towar na rynku wśród towarów tego samego rodzaju, ale pochodzących z różnych przedsiębiorstw. Niemniej - według Sądu - należy uwzględnić to, iż znak towarowy eveline dermapharm poprzez zawarcie w nim elementu słownego "dermapharm" jest niewątpliwie znakiem aluzyjnym, wywołującym pewne konotacje (skojarzenia) dotyczące przeznaczenia, właściwości, czy też funkcji towaru nim oznaczonego. Należy podkreślić, iż zarówno w przemyśle farmaceutycznym, jak i kosmetycznym, ogólnie przyjęte jest obieranie dla środków leczniczych czy też kosmetycznych, jako znaków - nazw fantazyjnych utworzonych ze źródłosłowów, zaczerpniętych m.in. z nazw podstawowych składników chemicznych danego środka lub nazwy choroby, do której usunięcia dany środek jest przeznaczony, w połączeniu z pewnymi przedrostkami lub pewną stereotypową końcówką (-ol, -al, -on, -an, -yu, -in, -ix, itp.) (vide: m.in. W. Włodarczyk (w:) Zdolność odróżniająca znaku towarowego, Oficyna Wydawnicza Verba, Lublin 2001, s. 78-79 i powołana tam decyzja Wydziału Odwoławczego Urzędu Patentowego RP z dnia 23 listopada 1933 r., nr Odw. 1417/33, WUP 12/1933, poz. 90).

W ocenie Sądu, z faktu pośredniego wskazywania na pewne właściwości towaru nie można wyprowadzać wniosku o braku zdolności odróżniającej przeciwstawionego znaku towarowego (tym bardziej, że zawiera on również istotny słowny element eveline), gdyż - w przeciwnym razie - wiele oznaczeń produktów farmaceutycznych, czy też kosmetycznych nie mogłoby nigdy uzyskać rejestracji. Warto jednak wyraźnie w tym miejscu podkreślić, iż wykonywanie praw ochronnych udzielonych na znaki towarowe podobne do oznaczeń ogólnoinformacyjnych (opisowych) jest jednak w dużym stopniu ograniczone, a więc uprawniony z rejestracji musi liczyć się z tym, że inni przedsiębiorcy z danej branży (a więc inne firmy kosmetyczne) będą miały prawo do oznaczania swoich wyrobów znakami zawierającymi podobny element aluzyjny wskazujący pośrednio np. na nazwę części ciała człowieka, na przeznaczenie danego środka kosmetycznego, czy też nazwę składnika chemicznego. W takim przypadku ochrona wynikająca z udzielonego prawa wyłącznego (prawa ochronnego na znak towarowy) winna być - zdaniem Sądu - w znacznym stopniu osłabiona, i w konsekwencji ograniczona wyłącznie do przypadków ewidentnego naruszenia zasad uczciwej konkurencji poprzez zastosowanie w obrocie oznaczeń identycznych, czy też podobnych w stopniu wyraźnie wprowadzającym odbiorców w błąd.

W tej sytuacji, Urząd Patentowy RP, dokonując oceny siły oddziaływania wszystkich elementów porównywanych oznaczeń, uwzględnił powyższe zastrzeżenia, nie zapominając jednocześnie przy tym, iż nawet przy założeniu, że zgłoszony do ochrony słowno-graficzny znak towarowy miałby jeden człon identyczny z członem znaku już zarejestrowanego nie jest wystarczającą przesłanką do odmowy udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy (vide: R. Skubisz (w:) Prawo znaków towarowych. Komentarz, s. 94 i powołane tam orzecznictwo Komisji Odwoławczej Urzędu Patentowego RP).

Przechodząc do dalszych zastrzeżeń odnośnie spornej decyzji, należy uznać, iż w konsekwencji odpowiednio dokonanych ustaleń, Urząd Patentowy RP zasadnie przyjął, że z uwagi na brak podobieństwa obu oznaczeń, nie zachodzi ryzyko wprowadzenia przeciętnego odbiorcy w błąd co do źródła pochodzenia towarów sygnowanych spornym znakiem towarowym.

Organ, dokonując oceny ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd, prawidłowo wziął pod uwagę, że ocena ta powinna mieć charakter całościowy, przy uwzględnieniu wszystkich istotnych czynników stanu faktycznego (por.m.in. wyrok Trybunału Sprawiedliwości WE z dnia 11 listopada 1997 r., C-251/95, SABEL, pkt 22), przy czym, podstawowe znaczenie mają przede wszystkim takie czynniki, jak: stopień podobieństwa towarów (usług) oraz stopień podobieństwa oznaczeń, a także stopień rozpoznawalności wcześniejszego znaku towarowego.

W konsekwencji, można zatem stwierdzić, że - co do zasady - Urząd Patentowy RP, analizując niebezpieczeństwo (ryzyko) wprowadzania odbiorców w błąd, dokonał prawidłowej wykładni przepisu art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał, że przeprowadzając analizę wspomnianej przesłanki ryzyka konfuzji, o której mowa w przepisie art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., organ dokonał jednocześnie właściwej analizy zgromadzonego w niniejszej sprawie materiału dowodowego, a także pełną ocenę wszystkich istotnych przesłanek koniecznych do uznania, że w niniejszej sprawie nie zachodzi wspomniane ryzyko.

Według Sądu, Urząd Patentowy RP w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji zasadnie zauważył, że oba porównywane znaki towarowe zostały przeznaczone do oznaczania w ogólności takich towarów jak kosmetyki oraz kosmetyki do celów leczniczych, których zakupu nie dokonuje się spontanicznie, pod wpływem impulsu. Zgodzić się należy z organem, iż odbiorcy tych produktów - co do zasady - starannie wybierają produkt, sprawdzając markę, pochodzenie i skład produktu. Zdaniem Sądu, skoro porównywane oznaczenia są na tyle zróżnicowane, przyjąć trzeba, że odbiorcy nie będą mieli problemów z ich identyfikacją i odróżnieniem. Wobec powyższego, w ocenie Sądu, organ słusznie przyjął, że nie istnieje niebezpieczeństwo, iż przeciętny odbiorca wymienionych towarów mógłby pomylić tak odmienne znaki, jak sporny znak DERMO PHARMA + SKIN REPAIR EXPERT i przeciwstawiony znak eveline dermapharm, albowiem owe znaki różnią się pod względem wizualnym oraz fonetycznym w tak znacznym stopniu, że nie istnieje niebezpieczeństwo, iż odbiorcy stwierdzą, że mają do czynienia z tymi samymi towarami wytwarzanymi przez spółkę wnoszącą sprzeciw lub podmiot z nią powiązany organizacyjnie lub prawnie.

Jednocześnie, odnosząc się do kwestii związanej z przywołaną przez stronę skarżącą dotychczasową praktyką orzeczniczą, należy zauważyć m.in., że w wyroku z dnia 8 września 2005 r., wydanym w sprawach połączonych T-178/03 i T-179/03, Sąd Pierwszej Instancji zauważył, że jako bezzasadny należy uznać argument, zgodnie z którym, zważywszy na dotychczasową praktykę decyzyjną OHIM, Izba Odwoławcza naruszyła zasadę niedyskryminacji, albowiem zgodność z prawem decyzji izb odwoławczych winna być oceniana wyłącznie na podstawie rozporządzenia nr 40/94, a nie na podstawie wcześniejszej praktyki decyzyjnej OHIM. Ponadto, SPI wskazał, że w zakresie, w jakim argument ten należałoby rozumieć jako odnoszący się do naruszenia zasady równego traktowania, z utrwalonego orzecznictwa wynika, że wspomnianą zasadę można stosować wyłącznie przy jednoczesnym poszanowaniu zasady legalności, zgodnie z którą nikt nie może powoływać się z korzyścią dla siebie na niezgodne z prawem działanie na rzecz innej osoby (tak również: wyrok SPI z dnia 19 listopada 2009 r., nr T-200/07 do 202/07 (Technopol vs. OHIM, pkt 36.

Mając powyższe na względzie, należy - zdaniem Sądu - uznać, że Urząd Patentowy RP, analizując niebezpieczeństwo (ryzyko) wprowadzania odbiorców w błąd, dokonał prawidłowej wykładni przepisu art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał, że przeprowadzając analizę wspomnianej przesłanki ryzyka konfuzji, o której mowa w przepisie art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., organ przeprowadził właściwą analizę zgromadzonego w niniejszej sprawie materiału dowodowego, dokonując przy tym pełnej oceny wszystkich istotnych przesłanek koniecznych do uznania, że w niniejszej sprawie zachodzi wspomniane ryzyko. Zdaniem Sądu, wyjaśnienia organu należy uznać za wystarczające w kontekście analizy występowania przesłanki niebezpieczeństwa (ryzyka) wprowadzania odbiorców w błąd, w rozumieniu przepisu art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p.

Mając powyższe na względzie, należy - zdaniem Sądu - uznać, że Urząd Patentowy RP, wydając zaskarżoną decyzję, dokonał ustaleń w zgodzie z przepisami art. 7 i art. 77 § 1 k.p.a. w zw. z art. 256 ust. 1 p.w.p., albowiem wyjaśnił wszystkie okoliczności mogących mieć istotne znaczenie dla oceny występowania ryzyka wprowadzania w błąd odbiorców towarów, dla oznaczania których przeznaczone zostały porównywane znaki towarowe.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie doszedł ponadto do przekonania, że uzasadnienie zaskarżonej decyzji Urzędu Patentowego RP z dnia (...) lutego 2015 r. spełnia wymogi stawiane przez normę prawną wyrażoną w przepisie art. 107 § 3 k.p.a., albowiem zawiera wyjaśnienie wszystkich ważnych okoliczności, które należy wziąć pod uwagę przy wydawaniu decyzji odmawiającej uwzględnienia sprzeciwu skarżącej spółki i tym samym odmowy unieważnienia prawa ochronnego na sporny znak towarowy.

Biorąc powyższe pod uwagę, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie orzekł, jak w sentencji wyroku, działając na podstawie przepisu art. 151 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi.

Tekst orzeczenia pochodzi ze zbiorów sądów administracyjnych.