Orzeczenia sądów
Opublikowano: OSNKW 1974/3/54

Wyrok
Sądu Najwyższego
z dnia 19 listopada 1973 r.
III KR 280/73

UZASADNIENIE

Skład orzekający

Przewodniczący: sędzia J. Dankowski. Sędziowie: W. Komorniczak (sprawozdawca), A. Michalczyk.

Prokurator Prokuratury Generalnej: S. Flasiński.

Sentencja

Sąd Najwyższy po rozpoznaniu sprawy Józefa R., oskarżonego z art. 240 § 1 k.k., z powodu rewizji wniesionej przez prokuratora od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Poznaniu - Ośrodek Zamiejscowy w Kaliszu z dnia 19 lipca 1973 r.

uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi Wojewódzkiemu w Poznaniu - Ośrodek Zamiejscowy w Kaliszu.

Uzasadnienie faktyczne

Rewizja prokuratora jest zasadna tylko częściowo.

Nie można odmówić racji twierdzeniu prokuratora zawartemu w rewizji, że z materiału dowodowego sprawy bezspornie wynika, iż z początkiem 1971 r. Lech S., Zbigniew K. i Józef J. skradli na szkodę Zakładów Mięsnych w K. dwie półtusze wieprzowe wartości ponad 2.000 zł i sprzedali je Marianowi S. Okoliczność ta została ustalona bezbłędnie przez sąd pierwszej instancji. Niektóre materiały dowodowe częściowo uzasadniają również twierdzenie prokuratora, że w czasie przekazywania skradzionego mięsa odbiorcy Marianowi S. stał w pobliżu strażnik, który to widział, i że mógł nim być oskarżony Józef R., który miał za to otrzymać 2 lub 3 polędwice wołowe. Zeznali co do tej okoliczności świadkowie Marian S., Lech S. oraz Zbigniew K.

Okoliczność ta jest prawdopodobna, jednakże nie w pełni udowodniona, ponieważ zeznania świadków w tym zakresie nie są identyczne, a nawet są wyraźnie rozbieżne. Świadek Marian S. twierdził wprawdzie, że widział strażnika w odległości około 150 m, jednakże nie wiedział na pewno, czy był nim oskarżony Józef R.

Zeznania świadka Lecha S. złożone na rozprawie wskazują wyraźną sprzeczność. Początkowo twierdził on, że rozmawiał z innym strażnikiem, a nie z Józefem R., potem zaś zeznał, że to właśnie oskarżony Józef R. domagał się 3 polędwic wołowych, których jednak mu nie dał, ewentualnie że nie pamięta, czy mu je dawał.

Świadek Zbigniew K. przytoczył na okoliczność osoby strażnika dowód pośredni, a mianowicie zeznał, że wręczył polędwice Lechowi S., jednakże o nazwisku strażnika, dla którego polędwica była przeznaczona, dowiedział się od świadka Lecha S.

Prokurator w uzasadnieniu wniesionej rewizji twierdzi, że zeznania wymienionych świadków złożone w postępowaniu przygotowawczym są bardziej stanowcze oraz przekonujące, nie zostały jednak należycie ocenione i wykorzystane przez sąd pierwszej instancji.

W związku z tym należy stwierdzić z urzędu, że niezależnie od treści zeznań wymienionych świadków złożonych w czasie postępowania przygotowawczego oraz ich walorów dowodowych forma protokołów przedstawionych sądowi pierwszej instancji, zawierających te zeznania, jest niewłaściwa, na skutek czego protokoły te nie mogą być uznane za pełnowartościowy materiał dowodowy.

Przepisy art. 337 § 1 i 2, art. 338 § 1 k.p.k. zezwalają na odczytywanie protokołów z zeznań świadków sporządzonych poprzednio w tej albo nawet w innej sprawie w celu ustalenia prawdy. Nie ma najmniejszej wątpliwości co do tego, że protokół taki powinien odpowiadać warunkom określonym w art. 134 § 1 i 2 i art. 136 § 1 k.p.k.

Nie ma przeszkód procesowych, aby na równi z protokołami oryginalnymi traktować ich odpisy i odczytywać je również na rozprawie w trybie art. 337 k.p.k. pod warunkiem, że ich treść jest wierną kopią oryginału, co powinno być urzędowo stwierdzone przez osobę uwierzytelniającą odpis.

Dokument taki - podobnie jak oryginał protokołu - stanowi dowód podlegający swobodnej ocenie sądu.

Odpisy protokołów z przesłuchania Leszka S., Zbigniewa K., Mariana S. nie odpowiadają warunkom art. 134 § 2 k.p.k., a zwłaszcza art. 136 § 1 k.p.k. Z samych tekstów protokołów wynika, że zawierają one tylko część złożonych wyjaśnień, co nie zostało w odpisie zaznaczone. Ponadto w odpisie brak wzmianki, że tekst protokołu został odczytany osobom przesłuchiwanym i że podpisały one treść złożonych przez siebie wyjaśnień.

Sposób uwierzytelnienia odpisów wymienionych poprzednio protokołów nie jest właściwy. Brak na nich pieczęci urzędowej organu, którego pracownik uwierzytelnił odpis, brak również określenia osoby, która odpis sporządziła i poświadczyła jego zgodność z oryginałem.

Sąd pierwszej instancji, ponownie rozpoznając sprawę, będzie miał obowiązek naprawienia stwierdzonego uchybienia przez posłużenie się albo oryginałami protokołów zeznań, albo co najmniej uwierzytelnionymi ich odpisami.

Ponownie rozpoznając sprawę, sąd pierwszej instancji rozważy również kwestię właściwej oceny prawnej zarzucanego oskarżonemu czynu. Wydaje się bowiem zasadne twierdzenie, że funkcjonariusz publiczny powołany do ochrony mienia społecznego w związku z pełnioną funkcją służbową, zezwalając na zagarnięcie tego mienia przez inne osoby i przyjmując za to część tego mienia, bierze udział w zagarnięciu mienia społecznego i odpowiada na podstawie art. 200 § 1 k.k. Istota bowiem przestępstwa takiego funkcjonariusza polega na współsprawstwie w zagarnianiu mienia społecznego, a nie na przyjmowaniu korzyści majątkowej w związku z pełnioną przez niego funkcją publiczną.

Również korzyść majątkowa w postaci części skradzonego mięsa może być traktowana jako łup sprawcy kradzieży, a nie jako korzyść udzielona funkcjonariuszowi publicznemu w sensie art. 239 lub 240 § 1 k.k.

Na ten temat wypowiedział się już Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 17 listopada 1972 r. - III KR 210/72 (OSNKW 1972, z. 4, poz. 47).