III Ca 2064/18 - Wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi

Orzeczenia sądów
Opublikowano: LEX nr 2701931

Wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z dnia 26 lutego 2019 r. III Ca 2064/18

UZASADNIENIE

Skład orzekający

Przewodniczący: Sędzia SO Radosław Olewczyński.

Sentencja

Sąd Okręgowy w Łodzi III Wydział Cywilny Odwoławczy po rozpoznaniu w dniu 26 lutego 2019 r. w Łodzi na posiedzeniu niejawnym sprawy z powództwa H. B. przeciwko Z. W. o zapłatę na skutek apelacji powódki od wyroku Sądu Rejonowego w Rawie Mazowieckiej z dnia 30 sierpnia 2018 r. wydanego w sprawie I C 154/17 oddala apelację.

Uzasadnienie faktyczne

Wyrokiem z dnia 30 sierpnia 2018 r., wydanym w sprawie z powództwa H. B. przeciwko Z. W. o zapłatę, Sąd Rejonowy w Rawie Mazowieckiej oddalił powództwo.

Wyrok ten zaskarżyła w całości apelacją powódka, domagając się jego zmiany poprzez uwzględnienie powództwa w całości oraz zasądzenie od pozwanej na jej rzecz zwrotu kosztów postępowania, w tym zwrotu kosztów zastępstwa procesowego, według spisu kosztów przedłożonego na rozprawie, a także zasądzenia od pozwanej na jej rzecz zwrotu kosztów postępowania odwoławczego, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych lub spisu kosztów, o ile zostanie złożony. Zaskarżonemu orzeczeniu zarzucono naruszenie:

- art. 233 § 1 k.p.c. poprzez naruszenie zasady swobodnej oceny dowodów i brak wszechstronnego zbadania materiału dowodowego, pomimo że Sąd zobowiązany był do wnikliwego, dokładnego i kompleksowego zbadania i zweryfikowania zebranego w sprawie materiału dowodowego;

- art. 217 § 2 k.p.c. poprzez uwzględnienie twierdzeń pozwanej zawartych w piśmie z dnia 14 marca 2018 r. i w załączonych do tego pisma dokumentach, podczas gdy pismo to zostało wniesione do Sądu z uchybieniem terminu oznaczonego pod rygorem pominięcia spóźnionych twierdzeń, a pozwana nie wykazała, że nie zgłosiła pisma we właściwym czasie bez swojej winy, co obligowało Sąd do pominięcia spóźnionych twierdzeń pozwanej, zwłaszcza że zostały one zgłoszone w zaawansowanym stadium postępowania dowodowego, a uchybienie przez Sąd obowiązkowi przewidzianemu w art. 217 § 2 k.p.c. rodzi wątpliwości co do bezstronności Sądu i równego traktowania stron w toku procesu;

- art. 233 § 1 k.p.c. - w zakresie, w jakim przepis ten statuuje zasadę swobodnej oceny dowodów - poprzez niewszechstronną i błędną ocenę zgromadzonego materiału dowodowego, tj. zeznań świadków J. G., Z. N., I. S.-S., A. G. i W. B. oraz wyjaśnień powódki, a także całkowite pominięcie istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy okoliczności wynikających wprost z zeznań i wyjaśnień tych osób (przy jednoczesnym uznaniu ich za wiarygodne w całości), tj. okoliczności świadczących o tym, że rola pozwanej nie sprowadzała się tylko do zbierania środków pieniężnych od osób zainteresowanych, gdyż pozwana:

promowała wyjazdy wśród potencjalnych uczestników;

udzielała uczestnikom wszelkich informacji związanych z wycieczką;

organizowała spotkania uczestników w związku z planowaną wycieczką, które sama prowadziła i nie uczestniczył w nich nikt inny " (...) z ramienia (...) (...)";

informowała o wysokości należności za poszczególne wycieczki, o niedojściu wycieczki do skutku (za pomocą SMS-a dzień przed wyjazdem) i tego przyczynie, o sposobie finansowania wycieczki w ramach projektu unijnego;

uspokajała uczestników po niedojściu wycieczek do skutku, zapewniając, że zostaną one zrealizowane;

osobiście zachęcała do wpłacania zaliczek na kolejne wycieczki i dementowała niepokojące doniesienia medialne dotyczące nieprawidłowości związanych z organizowaniem wycieczek;

przyjmowała zaliczki w różnych kwotach na poczet planowanych wyjazdów;

była postrzegana przez wszystkich uczestników jako organizator wycieczek, czego przed wytoczeniem powództwa nie kwestionowała i nie informowała uczestników, że organizatorem wycieczki jest inny podmiot;

nie legitymowała się żadnym pełnomocnictwem udzielonym przez M. G. do wykonywania na rzecz organizatora czynności związanych z wycieczkami i nigdy nie twierdziła, że takie umocowanie posiada;

organizowała wcześniej wycieczki m.in. do teatru czy nad polskie morze i w związku z tym cieszyła się niepodważalnym zaufaniem uczestników, przy czym nie informowała ich, że "tanie" wyjazdy zagraniczne organizowane są na innych zasadach niż poprzednio, ani że ich organizatorem jest ktoś inny niż sama pozwana;

była postrzegana przez uczestników jako osoba godna zaufania ze względu na pełnione funkcje, a jej zachowanie wskazywało na to, że to ona podjęła się zadania zorganizowania wycieczek, nie zaś tylko pośredniczenia w przekazywaniu zaliczek;

była w kontakcie z M. G., o czym świadczy korespondencja mailowa z dnia 31 lipca 2015 r., gdzie M. G. informuje ją, że są problemy z wycieczkami, a pomimo tej wiedzy pozwana nadal zbierała pieniądze na wycieczki, wprowadzając potencjalnych uczestników świadomie w błąd, co nakazuje stwierdzić, że pozwana podjęła się faktycznego zlecenia wykonywania określonych czynności polegających na zorganizowaniu wyjazdów zagranicznych dla powódki i ma obowiązek zwrócić wpłacone zaliczki pieniężne w związku z niedojściem wycieczek do skutku, zwłaszcza że powódka nigdy nie nawiązywała z M. G. żadnego stosunku prawnego i żądne więzi pomiędzy tymi osobami nie istnieją ani nigdy nie istniały;

- art. 233 § 1 k.p.c. poprzez całkowite pominięcie okoliczności wynikającej z dopuszczonego przez Sąd dowodu z gazety (...) z dnia 27 sierpnia 2015 r. świadczącej o tym, że pozwana jeszcze w sierpniu 2015 r. zachęcała uczestników do wzięcia udziału w wycieczkach i dokonywania wpłat, mimo że posiadała wiedzę, iż wycieczki nie dochodzą do skutku, co dyskredytuje jakąkolwiek wiarygodność jej twierdzeń i nakazuje uznać, że była ona faktycznie organizatorem lub choćby współorganizatorem wycieczek, w związku z czym ponosi odpowiedzialność za ich niedojście do skutku;

- art. 233 § 1 k.p.c. poprzez całkowite pominięcie okoliczności wynikającej ze statutu (...), zgodnie z którym przedmiotem i zadaniem, jaki postawiła sobie pozwana, było również organizowanie wycieczek turystycznych i krajoznawczych (§ 6 ust. 6 statutu), co pozwana niejednokrotnie czyniła, a co wyraźnie wskazuje na to, że podjęła się ona organizacji również wycieczek, których dotyczy niniejsze postępowania i ponosi odpowiedzialność za niepowodzenie tego przedsięwzięcia i jest zobowiązana do zwrotu zaliczek przyjętych od powódki;

- art. 233 § 1 k.p.c. poprzez nieprawidłową ocenę zgromadzonego materiału dowodowego, tj. przedłożonych przez powódkę potwierdzeń przelewów i wysnucie na ich podstawie wniosku, że pozwana przekazała środki uzyskane od powódki na konto rzeczywistego organizatora wycieczek, podczas gdy z dokumentów tych nie wynika w żaden sposób, że przekazała ona w ten sposób również należności otrzymane od powódki, ani tym bardziej, że przekazała wszystkie środki pobrane przez uczestników na poczet organizacji wycieczek, gdyż pozwana nie przedłożyła żadnego dowodu, z którego wynikałoby, jaką dokładnie sumę pieniężną zebrała od wszystkich uczestników, ani też że przelewy obejmowały również kwoty otrzymane od powódki i że zostały dokonane na konto osób uprawnionych do dysponowania nimi i zobowiązanymi do przeznaczenia tych kwot na pokrycie kosztów organizacji wycieczek; nadto kwoty przelewów są prawdopodobnie niższe niż suma wszystkich wpłat dokonanych przez osoby, które wpłacały zaliczki na różne wycieczki, a pozwana nie potrafiła wytłumaczyć Sądowi, czego dotyczą przelewy i od kogo pochodzą pieniądze tam zadekretowane;

- art. 233 § 1 k.p.c. w związku z art. 245 k.p.c. poprzez błędną ocenę zgromadzonego materiału dowodowego i ustalenie, że to M. G. była organizatorem wycieczek, zaś pozwana również została pokrzywdzona oszustwem, podczas gdy okoliczności takich nie można ustalić na podstawie kopii zawiadomień o popełnieniu przestępstwa złożonych przez zarząd (...) i samą pozwaną, ani na podstawie kopii oświadczenia M. G. o zobowiązaniu się do zwrotu pewnych kwot, gdyż dokumenty te mogą być traktowane tylko jako dokumenty prywatne i być potwierdzeniem tego, że osoby te złożyły oświadczenia określonej treści, nie mogą jednak dowodzić tego, że to M. G. organizowała sporne wycieczki i ponosi odpowiedzialność, ani tym bardziej, że tylko ona dopuszczała się naruszeń prawa, gdyż postępowanie przygotowawcze jest w toku, a w niniejszym procesie nie udowodniono, na jakim jest ono etapie, czy M. G. postawiono jakikolwiek zarzut, a jeśli tak, to czy jest ona jedyną osobą podejrzaną i w jakim kierunku zmierza to postępowanie, zwłaszcza że świadkowie przesłuchani w toku procesu są zgodni co do tego, że jako organizatora wycieczek zawsze postrzegali tylko pozwaną;

- art. 227 k.p.c. w związku z art. 233 § 1 k.p.c. poprzez wydanie wyroku bez rozważenia w sposób bezstronny i wszechstronny wszystkich dowodów i twierdzeń przedstawionych przez powódkę oraz świadków, z których bezspornie wynika, że powódka czuła się "klientem" pozwanej i wpłacała pieniądze do jej rąk własnych, zaś pozwana kwitowała ich przyjęcie, a tym samym przyjmowała na siebie obowiązek spełnienia określonej czynności dla innej osoby i musi ponosić pełną odpowiedzialność za niezrealizowanie tej czynności;

- art. 474 k.c. poprzez jego nieprawidłowe zastosowanie i uznanie, że pozwana była osobą trzecią w rozumieniu tego przepisu, za pomocą której M. G. wykonywała zobowiązanie wobec powódki w zakresie organizacji spornych wycieczek, a w związku z tym, że to M. G., a nie pozwana, ponosi odpowiedzialność względem powódki, podczas gdy ze zgromadzonych dowodów wynika ponad wszelką wątpliwość, że powódka zleciła organizację wycieczek bezpośrednio pozwanej, a nie innemu podmiotowi, zaś pozwana przyjęła na siebie to zobowiązanie i starała się z niego wywiązać przy pomocy M. G., nie zaś odwrotnie, gdyż powódka nigdy nie rozmawiała z M. G. na temat wyjazdu, a nawet nie wiedziała, że taka osoba bierze jakikolwiek udział w tym przedsięwzięciu, gdyż pozwana jej nigdy o tym nie informowała, stąd też brak jest jakichkolwiek podstaw do uznania, że powódka zawarła umowę z M. G., gdyż powódka zleciła wykonanie czynności pozwanej i to ona ponosi wobec powódki odpowiedzialność za niedojście wycieczki do skutku, przy czym okoliczności i przyczyny, dla których wycieczka się nie odbyła, nie mają znaczenia w kontekście tej odpowiedzialności;

- art. 415 k.c. w związku z art. 429 k.c. poprzez zaniechanie analizy stanu faktycznego zaistniałego w niniejszej sprawie pod kątem odpowiedzialności pozwanej wobec powódki za szkodę wyrządzoną powódce przez osoby, którym pozwana powierzyła zorganizowanie wycieczek, na które od powódki pobrała zaliczki, przy jednoczesnym stwierdzeniu przez Sąd, że powódka doznała szkody poprzez utratę środków pieniężnych oraz że szkoda ta została wyrządzona przestępczym działaniem M. G., podczas gdy okoliczności sprawy wyraźnie wskazują na to, że powódka powierzyła organizacją wycieczek bezpośrednio pozwanej, która się takimi inicjatywami zajmowała, przy czym to pozwana ponosi winę w wyborze podmiotu, którym posłużyła się przy wykonywaniu powierzonych jej czynności;

- art. 82 § 2 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 52 z późn. zm.) poprzez osłabienie zaufania do bezstronności Sądu z uwagi na niespotykaną aktywność i zaangażowanie Sądu w zakresie wspierania strony pozwanej oraz trudne do zaakceptowania utrudnianie przez Sąd możliwości swobodnej wypowiedzi świadków (osoby starsze), podczas gdy zdaniem skarżącej, wszelka inicjatywa Sądu nosząca znamiona nieuzasadnionej chęci pomocy stronie procesu i nieprzestrzeganie reguł procesowych narzuconych przez sam Sąd nie licują z powagą tejże instytucji, w tym z poczuciem bezstronności, oraz sprawiają, że obywatel może utracić zaufanie do profesjonalizmu i bezstronności urzędu sędziego.

Uzasadnienie prawne

Sąd Okręgowy zważył, co następuje:

Apelacja jest bezzasadna.

Nie można podzielić zarzutu powódki, w ramach którego wywodzi ona, że Sąd zobowiązany był do pominięcia twierdzeń zawartych w piśmie procesowym z dnia 14 marca 2018 r. i dowodów do niego załączonych, a odmienna jego decyzja nie tylko naruszyła art. 217 § 2 k.p.c., ale wręcz wzbudziła jej wątpliwości co do bezstronności Sądu i równego traktowania stron. W odpowiedzi przypomnieć należy, że powołana norma w istocie zobowiązuje Sąd do pominięcia spóźnionych twierdzeń i dowodów, ale jednocześnie wyłącza taką ewentualność w przypadku zaistnienia wymienionych w tym przepisie negatywnych przesłanek, a zatem m.in. wówczas, gdy uwzględnienie spóźnionych twierdzeń i dowodów nie spowoduje zwłoki w rozpoznaniu sprawy. Apelująca wywodzi, że pozwana nie uprawdopodobniła, by taka okoliczność zaszła, niemniej jednak treść powołanej regulacji nie oznacza, że Sąd nie może w tej materii dokonać własnych ustaleń, mając na względzie fakty znane mu z akt sprawy, zwłaszcza przy ocenie, czy uwzględnienie spóźnionych twierdzeń i dowodów nie spowoduje zwłoki w postępowaniu. Dokonana przez Sąd Rejonowy ocena zaistnienia tej przesłanki skutkowała przyjęciem, że do takiej zwłoki nie dojdzie - z czym trzeba się zgodzić, skoro powołanie zawartych w przedmiotowym piśmie twierdzeń oraz złożenie do akt dokumentów nie spowodowało podjęcia nowych czynności procesowych w sprawie, ani nie przedłużyło czasu trwania postępowania - zaś autorka apelacji nie pokusiła się nawet o przedstawienie argumentacji, z których wynikałoby, że przesłanka negatywna zastosowania art. 217 § 2 k.p.c. jednak nie zaistniała. Ewentualne wątpliwości powódki co do bezstronności Sądu nie wynikały w żadnej mierze z uchybień przez ten Sąd przepisowi proceduralnemu mającemu zapewnić równość stron, ale wyłącznie z niewłaściwego zinterpretowania przez nią treści zawartej w nim normy prawnej. Odnosząc się z kolei do kwestii naruszenia art. 82 § 2 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 52 z późn. zm.), stwierdzić trzeba, że w ocenie Sądu odwoławczego ewentualne uchybienie temu przepisowi nie może być samoistną podstawą zarzutu apelacyjnego, a zachowanie sędziego skutkujące ewentualnie osłabieniem zaufania do jego bezstronności ma wpływ na wynik sprawy o tyle tylko, o ile stanowi jednocześnie naruszenie przez Sąd, w którego składzie sędzia ten orzeka, określonych norm proceduralnych. Apelująca wskazała, że w jej ocenie Sąd I instancji utrudniał świadkom możliwość swobodnej wypowiedzi, jak również wykazywał zaangażowanie w zakresie wspierania jej przeciwniczki w toku czynności procesowych, jednak z tymi twierdzeniami nie sposób się zgodzić. Zapis obrazu i dźwięku z poszczególnych rozpraw nie potwierdza takiej oceny procedowania w sprawie, a stanowisko zajmowane obecnie przez powódkę budzi uzasadnione wątpliwości, gdyż trudno przypuścić, że gdyby w postępowaniu pierwszoinstancyjnym dochodziło rzeczywiście do tak rażących naruszeń zasady bezstronności, to pokrzywdzona w ten sposób strona procesu zaniechałaby skorzystania z możliwości złożenia wniosku o wyłączenie sędziego faworyzującego jej przeciwnika. Twierdzenia podniesione dopiero w obecnej fazie procesu wydają się być sformułowane wyłącznie w intencji osiągnięcia celu polegającego na uwzględnieniu przez Sąd odwoławczy wniosków apelacyjnych.

Dla merytorycznego rozstrzygnięcia niniejszej sprawy szczególnie istotne jest ustalenie okoliczności, w oparciu o które możliwe będzie dokonanie oceny, czy Z. W. była stroną umowy zawartej z powódką i czy można przypisać jej wynikającą stąd odpowiedzialność kontraktową, czy też taki stosunek umowny w rzeczywistości nie zawiązał się pomiędzy stronami. W oczywisty sposób do zawarcia umowy doszłoby, gdyby pozwana oświadczyła powódce, że we własnym imieniu zobowiązuje się świadczyć na jej rzecz usługi turystyczne polegające na zorganizowaniu określonych wycieczek, a H. B. zdecydowałaby się z tych usług pozwanej skorzystać. Jeśli natomiast Z. W. nie składała swej oferty w imieniu własnym, ale jako przedstawiciel innego podmiotu, umocowany do tego przez osobę, która miała stać się stroną nawiązywanego w ten sposób stosunku prawnego, to jej obowiązkiem było ujawnić tę okoliczność przed kontrahentem. Wymaga tego zasada jawności działania w charakterze przedstawiciela, a jeśli przedstawiciel nie ujawni tego, że działa w cudzym imieniu, skutki dokonanej przez niego czynności prawnej następują w jego sferze prawnej, a nie w sferze prawnej reprezentowanego (tak np. M. Pazdan (w:) "System prawa prywatnego. Prawo cywilne - część ogólna. Tom 2" pod red. Z. Radwańskiego, Warszawa 2002, s. 491-493); przedstawiciela należy wówczas potraktować jako zastępcę pośredniego, dokonującego czynności we własnym imieniu, ale na rzecz innego podmiotu. Nie ulega wątpliwości, że ujawnienie takie może nastąpić również w sposób dorozumiany, jeśli okoliczności nawiązania stosunku prawnego, oceniane w świetle doświadczenia życiowego, jednoznacznie wskazują, że dla kontrahenta jasne musiało być, iż oświadczenie woli składane jest przez określoną osobę nie w imieniu własnym, ale w imieniu innego podmiotu, który ma stać się stroną umowy.

W ocenie Sądu odwoławczego, przeprowadzone w sprawie dowody nie pozostawiają większych wątpliwości, że wolą pozwanej nie było zawieranie umów dotyczących organizacji wycieczek we własnym imieniu - i dotyczy to również umowy, której stroną była powódka. Zeznania świadka U. A. - których wiarygodności nie ma powodu podważać - pozwalają stwierdzić, że Z. W. na zebraniach zarządu Związku (...) uzyskała informację, że (...) organizuje bardzo tanie wycieczki dofinansowywane z programów unijnych. Świadek relacjonował dalej, że przewodnicząca wojewódzkiej (...) namawiała poszczególne osoby do dokonywania naboru na te wycieczki i opisywał, jak przebieg takiego naboru i innych czynności związanych z organizacją przebiegał na terenie S., gdzie podjęła się tego przewodnicząca rady (...) powiatu (...) H. H.; z zeznań tych wynika również, że miejscowy oddział Związku (...) pomagał w ustaleniu listy uczestników i w zbiórce pieniędzy. Na potwierdzenie tej wersji przedłożone zostały również wydruki wiadomości, które świadek otrzymała pocztą elektroniczną od H. H., gdzie w sposób jasny i wyraźny wskazuje się, że organizatorem wycieczek jest (...). Świadek U. A. nie miała bieżących informacji o działalności samej pozwanej - gdyż ta wykonywała czynności związane z organizowaniem wycieczek na terenie R. - jednak kiedy w związku z problemami organizacyjnymi i odwoływaniem opłaconych wycieczek odbywały się spotkania w Ł., dowiedziała się od Z. W., że ona również pośredniczyła w analogiczny sposób w organizacji wycieczek i że jej również dotyczą te problemy.

W ocenie Sądu II instancji na podstawie tych dowodów - i w oparciu o bezsporną okoliczność, że pozwana pełniła funkcję przewodniczącej oddziału Związku (...) w R. - z powodzeniem można przyjąć za prawdziwą wersję przedstawioną przez Z. W. w zakresie jej twierdzeń, że nie zamierzała nigdy podejmować się organizacji wycieczek dla osób trzecich na własną rękę i we własnym imieniu, ale jej intencją była pomoc w świadczeniu tych usług przez inny podmiot, polegająca na wykonywaniu określonych czynności faktycznych - w postaci przede wszystkim poszukiwania uczestników wycieczek, przedstawiania im oferty, udzielania dalszych informacji, przyjmowania od nich wpłat czy przekazywania wpłaconych pieniędzy innym podmiotom, którymi organizator zamierzał się posłużyć i którym należało zapłacić za wykonane usługi. Żadne ujawnione w toku postępowania okoliczności nie wskazują na to, by po uzyskaniu wiadomości o organizowaniu przez (...) wycieczek z dofinansowaniem z Unii Europejskiej pozwana podjęła decyzję o organizowaniu ich w swoim własnym imieniu; niezwykle wątpliwe wydaje się zresztą to, by w ogóle taka ewentualność dała się w praktyce zrealizować, w szczególności by organizacja związkowa nie sprzeciwiła się temu w żaden sposób, jak również by Z. W. mogła skorzystać z owych unijnych dotacji obniżających cenę wycieczek - a sama pozwana bez wątpienia zdawała sobie z tego sprawę. O woli podejmowania działań nie w imieniu własnym, ale w imieniu (...), świadczą także tytuły przelewów środków finansowych na konta przedsiębiorców, którzy mieli wykonywać konkretne usługi turystyczne w ramach organizacji wycieczek, gdzie wskazuje się, że jest to "wpłata (...)". Przyznać należy, że pozwana - co bezsprzecznie wynika z materiału dowodowego - zajmowała się wieloma czynnościami faktycznymi związanymi z realizacją umów zawartych z poszczególnymi uczestnikami wycieczek, w tym także z H. B., a więc - jak trafnie podnosi pozwana - promowała te wycieczki, udzielała uczestnikom związanych z wycieczkami informacji (w tym o wysokości należności do zapłaty, o niedojściu wycieczki do skutku i przyczynach jej odwołania, o dofinansowywaniu wycieczek z programu unijnego), w szczególności organizowała i prowadziła spotkania informacyjne oraz przyjmowała wpłaty zaliczek. Nie można zgodzić się jednak ze skarżącą, że wykonywanie tych działań - w zestawieniu z opisanymi wyżej okolicznościami znajdującymi oparcie w materiale dowodowym sprawy - pozwala zasadnie zarzucić Sądowi meriti, iż prawidłowo oceniając całokształt tego materiału w myśl dyrektyw zawartych w art. 233 § 1 k.p.c. oraz wynikające z niego fakty, winien był uznać, że to Z. W. zawarła z nią umowę, w ramach której we własnym imieniu zobowiązała się zorganizować dla niej wycieczkę turystyczną.

Inną kwestią, jaką należy rozstrzygnąć, jest jednak to, czy pozwana ujawniła skarżącej wyraźnie, że przedstawiając jej ofertę usługi turystycznej i przyjmując od niej świadczenia wynikające z umowy, nie działa we własnym imieniu, ale zawiera tę umowę w imieniu innego podmiotu, ewentualnie czy w okolicznościach towarzyszących zawarciu umowy, w tym także wobec wykonywania przez pozwaną opisywanych wyżej czynności związanych z jej realizacją, H. B. wiedziała, że umowy tej nie zawiera z Z. W. i że to nie pozwana bierze na siebie obowiązek wykonania wynikających z niej zobowiązań. Przyznać należy autorce apelacji, że Z. W. zwykle nie powoływała się wprost na upoważnienie udzielone przez inny podmiot; przeprowadzone dowody wskazują też na to, że informacje przekazywane przez nią uczestnikom wycieczek w tym zakresie były dalekie od precyzji, co miało związek z jednoczesnym sprawowaniem przez nią funkcji przewodniczącej (...) oddziału Związku (...) oraz prezesa zarządu stowarzyszenia (...), jak również z wykonywaniem czynności faktycznych na rzecz (...). Prawdą jest, że pozwana nie przykładała wagi do należytego informowania uczestników, kto jest właściwym organizatorem wycieczek - sami uczestnicy też zresztą nie byli tym faktem zainteresowani na tyle, by kwestii tej dociekać - natomiast z przeprowadzonych dowodów wynika, że choć uczestnicy wyjazdów nie mieli w tym zakresie zbyt jasnego wyobrażenia, to jednak bynajmniej nigdy nie uważali, że ich kontrahentem jest Z. W. jako osoba fizyczna i że to z nią właśnie zawierają umowę. Wskazują na to jasno zeznania przesłuchanych świadków w toku postępowania świadków, którzy również zgłaszali uczestnictwo w wycieczkach w odpowiedzi na oferty przedstawiane przez pozwaną. Z zeznań świadka J. G. wynika, że od Z. W. słyszała, że otrzymane od uczestników pieniądze przelewa zbiorczo do organizatora i że otrzymuje od organizatora dokumenty dotyczące wyjazdu - z czego w sposób niewątpliwy wynikało, że ów organizator jest osobą trzecią, zaś pozwana tylko pośredniczy w przyjmowaniu wpłat i wykonywaniu innych czynności faktycznych związanych z organizacją. Ten sam świadek wskazał także, że to Związek (...) otrzymał dofinansowanie unijne na te wyjazdy - co wykluczało możliwość, że to pozwana z tych dotacji korzysta, organizując wycieczki na własną rękę - i że otrzymywała pokwitowania wpłat zaliczek z pieczątką (...) albo stowarzyszenia, którego prezesem była Z. W. Świadek I. S.-S. stwierdziła, że według jej wiedzy pozwana organizowała wyjazdy w ramach swej działalności polegającej na prowadzeniu miejscowego oddziału (...) oraz stowarzyszenia (...), przyjmując wpłaty na poczet wycieczek w siedzibie obu tych organizacji. Podobnie świadek W. B. zeznała, że " (...) wycieczki były organizowane w ramach (...) (...)", że choć nie wiedziała, kto jest organizatorem wycieczki, w której brała udział, to jednak zdawała sobie sprawę, że ona miała dalej przekazać wpłacone przez nią pieniądze, by wreszcie stwierdzić, że w jej przekonaniu " (...) organizatorem wycieczek jest pani G., a pani Z. jej pomagała (...)". Świadek A. G. relacjonowała z kolei, że " (...) wycieczki organizowała pani W. przez Związek (...) (...)", by w ramach tych samych zeznań stwierdzić następnie, że " (...) wycieczki (...) były załatwiane przez panią Z. i były w ramach tego (...) (...)".

Zdaniem Sądu II instancji, z zeznań tych jasno wynika, że choć uczestnicy wycieczek mieli dość mętne wyobrażenie o tym, kto jest ich kontrahentem i kto zobowiązuje się wobec nich do ich organizacji - a kwestia ta zresztą nie interesowała ich szczególnie, dopóki wyjazdy dochodziły do skutku i miały atrakcyjne ceny - to jednak bynajmniej nie mieli przekonania, że swe umowy o organizację imprezy turystycznej zawierają z Z. W. Ustalenie takie jest w ocenie Sądu odwoławczego w pełni zgodne z doświadczeniem życiowym - nie sposób bowiem uznać za prawdopodobne, by dorosłe i realnie odbierające rzeczywistość osoby mogły sądzić, że emerytowana nauczycielka, która nie prowadzi żadnej formy działalności gospodarczej, zwłaszcza w zakresie usług turystycznych, mogła zobowiązywać się we własnym imieniu do przedsięwzięcia skomplikowanej operacji logistycznej polegającej na organizacji wieloosobowych wycieczek zagranicznych (w tym także na inne kontynenty), nie pobierając za to żadnego wynagrodzenia, a także by - będąc osobą prywatną, nieprowadzącą żadnej urzędowo zarejestrowanej działalności - była w stanie uzyskać na ten cel dotacje z Unii Europejskiej. Nie jest też wiarygodne, by osoby te zdecydowały się zawrzeć umowę z osobą niemającą kwalifikacji w zakresie organizacji wycieczek zagranicznych, nieposiadającą ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej na wypadek potencjalnych szkód związanych z przebiegiem oferowanej imprezy turystycznej, ani nieoferującą jakiegokolwiek zabezpieczenia ewentualnych roszczeń z tego tytułu. Bez wątpienia, niektóre z osób biorących udział w wycieczkach mogły przypuszczać, że działalność polegającą na organizowaniu imprez turystycznych prowadzi (...), a pozwana działa jako członek organu tego stowarzyszenia, albo też zakładać, że Z. W. zajmuje się przedmiotowymi działaniami jako funkcjonariusz struktur (...), jednak w ocenie Sądu nie sposób dojść do przekonania, by uważały one, że pozwana czyni to we własnym imieniu. W istocie, świadkowie określali ją często mianem "organizatora", jednak nie wynika stąd nic innego niż to, że zajmowała się ona działaniami faktycznymi związanymi z organizacją wyjazdu. Najistotniejsze są wreszcie wyjaśnienia samej powódki, która stwierdziła wprost, że do stowarzyszenia (...) zapisała się, gdyż słyszała, że są tam organizowane tanie wycieczki i zajmuje się tym Z. W., sama pozwana zaś powiedziała jej, że wyjazdy organizuje Związek (...) (k. 40 akt), a jej zadaniem jest znalezienie chętnych na określoną pulę miejsc.

Wynika stąd jasno, że H. B. nigdy nie miała podstaw, by sądzić, iż to sama Z. W. zobowiązuje się wobec niej do zorganizowania wycieczki, ale początkowo wiązała świadczenie usług w tym zakresie z działalnością stowarzyszenia, którego członkiem została, a potem dowiedziała się od samej pozwanej, że organizatorem jest Związek (...) w ramach programu unijnego, zaś pozwana - jako przedstawiciel (...) poszukuje uczestników w ilości odpowiadającej liczbie "przydzielonych" miejsc. Z uwagi na powyższe, nie można zgodzić się ze apelującą, że ustalone w sprawie okoliczności - takie jak fakt nieposiadania przez Z. W. pełnomocnictwa udzielonego przez M. G., wcześniejszego organizowania przez nią wycieczek do teatru czy nad polskie morze czy też utrzymywany przez nią kontakt mailowy z M. G. - mogły w praktyce skutkować przekonaniem powódki czy innych potencjalnych uczestników wycieczek, że Z. W. zawiera z nimi umowy we własnym imieniu i bierze na siebie wszelkie zobowiązania wobec kontrahentów związanie z tego rodzaju przedsięwzięciami, jak również nie sposób przyjąć, że H. B. nie zdawała sobie sprawy, iż pozwana działa jako przedstawiciel innego podmiotu, który uzyskał dofinansowanie unijne na organizowanie wycieczek zagranicznych, wykonując za ten podmiot jedynie czynności faktyczne polegające na pozyskaniu klientów, przekazaniu im niezbędnych informacji, pobraniu zapłaty i przekazaniu zgromadzonych funduszy firmie, z której profesjonalną pomocą wycieczka zostanie zrealizowana. Skoro zatem na gruncie ustalonego stanu faktycznego sprawy nie jest możliwe uznanie, że pozwana zawarła z powódką umowę, działając we własnym imieniu, ani też by okoliczności zawarcia umowy pozwalały H. B. żywić przekonanie, że pozwana zaciąga zobowiązania umowne we własnym imieniu, nie zaś działając w imieniu innego podmiotu, przyjąć trzeba, że to nie Z. W. jest podmiotem, z którym umowa została zawarta, a tym samym nie może być adresatem roszczeń z tytułu odpowiedzialności kontraktowej. Można zgodzić się z konkluzją autorki apelacji, iż z dowodów przeprowadzonych w sprawie nie wynika, by zawierała jakąkolwiek umowę z M. G., jednak nie jest to równoznaczne z koniecznością przyjęcia, że jej kontrahentką byłą pozwana. Podzielić należy przedstawiony przez nią pogląd, że ustalenia, iż M. G. była organizatorką wycieczek oraz stroną umów zawieranych z ich uczestnikami, nie można wyprowadzić z treści znajdujących się w aktach zawiadomień o popełnieniu przez nią przestępstwa ani ze złożonych przez nią pisemnych zobowiązań do zwrotu otrzymanych pieniędzy - zarzut ten jest jednak o tyle chybiony, że Sąd I instancji takiego ustalenia nie dokonał (w treści uzasadnienia wyroku zawarte jest tylko marginalnie stwierdzenie, iż takiego zdania była pozwana), natomiast skupił się na kwestii rzeczywiście istotnej dla rozstrzygnięcia sprawy, wywodząc słusznie, że w toku postępowania nie wykazano, by stroną zawartej z powódką umowy była Z. W. i stwierdzając, że pełniła ona rolę jedynie osoby, z której pomocą organizator realizował swoje zobowiązania (art. 474 k.c.).

Bezzasadne są także pozostałe zarzuty dotyczące rzekomego naruszenia przez Sąd Rejonowy art. 233 § 1 k.p.c. i nie mogą one z pewnością podważyć prawidłowości dokonanych przez ten Sąd ustaleń. Z przedłożonego przez skarżącą artykułu prasowego bynajmniej nie wynika, by Z. W. kogokolwiek do czegokolwiek zachęcała; zacytowane są tam dwie jej wypowiedzi, w których opisuje ona wycieczki, które już się odbyły (do P. i do Norwegii) i w żaden sposób nie dotyczą one wyjazdów, które miałyby odbyć się w przyszłości. W końcowej części artykułu znajduje się informacja o planowanych wyjazdach, jednak brak podstaw do przyjęcia, że pochodzi ona od pozwanej. Nie ma też racji autorka apelacji, zarzucając Sądowi I instancji błędną ocenę dowodu ze statutu stowarzyszenia (...). Rzeczywiście w § 6 ust. 5 pkt 6 tego statutu przewidziano, że dla osiągnięcia postawionych sobie celów stowarzyszenie prowadzi dla swoich członków wycieczki turystyczne i krajoznawcze, jednak oczywiście nie wynika stąd, by Z. W. we własnym imieniu zobowiązywała się względem powódki do zorganizowania wycieczki. - a jedynie oznacza to, że w zakresie działalności stowarzyszenia leżało m.in. organizowanie wycieczek; nie sposób też przyjąć, że takie postanowienie statutu mogło wywołać u H. B. przekonanie, że zawiera umowę z osobą fizyczną, skoro wiedziała ona, że tego rodzaju aktywność należy do zakresu działalności określonej osoby prawnej, a więc stowarzyszenia, w którym pozwana pełni jedynie funkcję prezesa. Wreszcie brak jest podstaw do skutecznego podważenia trafności ustalenia Sądu meriti co do przekazania przez pozwaną otrzymanych od powódki pieniędzy na konto M. G. Przypomnieć należy w tym miejscu, że jak stanowi art. 233 § 1 k.p.c., Sąd ocenia wiarygodność i moc dowodów według własnego przekonania, na podstawie wszechstronnego rozważenia zebranego materiału. Celem Sądu jest tu dokonanie określonych ustaleń faktycznych, pozytywnych bądź negatywnych, i ostateczne ustalenie stanu faktycznego stanowiącego podstawę rozstrzygnięcia, a ocena wiarygodności i mocy dowodów przeprowadzonych w danej sprawie wyraża istotę sądzenia w części obejmującej ustalenie faktów, gdyż obejmuje rozstrzygnięcie o przeciwnych twierdzeniach uczestników na podstawie własnego przekonania sędziego, powziętego w wyniku bezpośredniego zetknięcia ze świadkami, stronami, dokumentami i innymi środkami dowodowymi. Powinna ona odpowiadać regułom logicznego rozumowania oraz uwzględniać zasady doświadczenia życiowego wyznaczające granice dopuszczalnych wniosków i stopień prawdopodobieństwa ich występowania w danej sytuacji. Jeżeli więc z określonego materiału dowodowego Sąd wyprowadza wnioski logicznie poprawne i zgodne z doświadczeniem życiowym, to dokonana przezeń ocena nie narusza reguł swobodnej oceny dowodów i musi się ostać, choćby w równym stopniu, na podstawie tego samego materiału dowodowego, dało się wysnuć wnioski odmienne. Tylko w przypadku, gdy brak jest logiki w wiązaniu wniosków z zebranymi dowodami lub gdy wnioskowanie Sądu wykracza poza schematy logiki formalnej albo, wbrew zasadom doświadczenia życiowego, nie uwzględnia jednoznacznych praktycznych związków przyczynowo-skutkowych, przeprowadzona przez Sąd ocena dowodów może być skutecznie podważona (tak SN w wyroku z dnia 27 września 2002 r., II CKN 817/00, L., który to pogląd Sąd II instancji w pełni podziela).

Wprawdzie na przedłożonych przez pozwaną dowodach przelewu nie wskazano, że ich przedmiotem są właśnie pieniądze wpłacone przez powódkę, ani też z ich treści nie wynika wprost, że odbiorcy przelewu zajmowali się usługami związanymi z organizacją wycieczek, niemniej ustalenia takie Sąd Rejonowy poczynił na podstawie wyjaśnień Z. W. W ocenie Sądu odwoławczego nie ma podstaw, by stwierdzić, że doszło w tym wypadku do naruszenia przez ten Sąd granic swobodnej oceny dowodów. Brak przesłanek w materiale dowodowym sprawy, by uznać, że twierdzenia pozwanej o przekazywaniu na rzecz przedsiębiorców wykonujących określone usługi turystyczne pieniędzy pobranych od potencjalnych uczestników (w tym także całości środków otrzymanych od powódki) - w ramach czynności faktycznych związanych z organizacją wycieczki - są niewiarygodne; przeciwnie - korelują one z całokształtem tego materiału, w tym z treścią korespondencji mailowej pomiędzy Z. W. i M. G., złożonymi przez M. G. pisemnymi zobowiązaniami do zwrotu pobranych kwot oraz z bezspornym i potwierdzonym dowodami faktem, że M. G. nie tylko od pozwanej przyjmowała pieniądze, nie wywiązując się następnie ze swych zobowiązań, co skutkowało ostatecznie złożeniem doniesieniem do prokuratury o popełnieniu przestępstwa. Alternatywą dla tej wersji wydarzeń musiałoby być przyjęcie, że Z. W. - osoba o nieposzlakowanej dotąd opinii, pełniąca odpowiedzialne funkcje w Związku (...) i w stowarzyszeniu (...) i z powodzeniem dokładająca do tej pory wszelkich starań, by wycieczki zagraniczne dochodziły do skutków ku satysfakcji ich uczestników - znienacka zaczęła sobie przywłaszczać powierzone jej pieniądze, co zbiegło się zupełnym przypadkiem z zaprzestaniem realizacji zobowiązań umownych przez M. G. po uprzednim pobraniu funduszy na ten cel przeznaczonych. Zarzut obrazy przepisu art. 233 § 1 k.p.c. nie może również polegać jedynie na zaprezentowaniu własnych, korzystnych dla skarżącego ustaleń stanu faktycznego, dokonanych na podstawie własnej, korzystnej dlań oceny materiału dowodowego, jak również na tym, że określony dowód został oceniony niezgodnie z intencją skarżącego (por. postanowienie SN z dnia 10 stycznia 2002 r., II CKN 572/99, LEX nr 53136 i wyrok SN z dnia 27 września 2002 r., II CKN 817/00, LEX nr 56906, jak również wyrok SA w Poznaniu z dnia 9 kwietnia 2008 r., sygn. akt I ACa 205/08, L.), a - jak wynika z powyższego - w ocenie Sądu II instancji alternatywnej wersji wydarzeń forsowanej przez skarżącą z pewnością nie można przypisać cechy zgodności z logiką i doświadczeniem życiowym w większym stopniu niż posiada ją stan faktyczny ustalony przez Sąd meriti.

Na gruncie tych ustaleń faktycznych - które Sąd odwoławczy w całości podziela i uznaje za własne - nie sposób też podzielić sformułowanych w apelacji zarzutów naruszenia prawa materialnego. Wobec stwierdzenia na gruncie stanu faktycznego sprawy, że Z. W. nie była stroną zawartej z powódką umowy dotyczącej zorganizowania wycieczki - gdyż ani nie wyraziła woli jej zawarcia w imieniu własnym, ani też okoliczności temu towarzyszące nie dawały podstawy, by przyjąć, że mimo iż pozwana działała z upoważnienia innego podmiotu, powódka mogła sądzić, że zawiera ona umowę w imieniu własnym (co potencjalnie pozwalałoby traktować Z. W. jako zastępcę pośredniego zawierającego umowę we własnym imieniu, ale na cudzą rzecz) - wykluczone jest przypisywanie jej odpowiedzialności umownej za niewykonanie zobowiązania, ani też żądanie od niej zwrotu otrzymanych od H. B. sum pieniężnych, które rozdysponowała w imieniu rzeczywistego organizatora wycieczki. Rację miał zatem Sąd I instancji, twierdząc, że do sytuacji prawnej pozwanej ma zastosowanie art. 474 k.c., gdyż była ona jedynie osobą, przy pomocy której kontrahent skarżącej wykonywał swe zobowiązanie. Chybiony jest również zarzut naruszenia art. 415 k.c. w związku z art. 429 k.c. z tej oczywistej przyczyny, że stan faktyczny ustalony w toku postępowania nie daje podstaw do przyjęcia, że to Z. W. podjęła decyzję o powierzeniu M. G. wykonywania czynności, które skutkowały szkodą w majątku powódki. Fakt, że to pozwana dokonała czynności faktycznej polegającej na przelaniu pieniędzy H. B. na rachunek M. G. lub innych podmiotów wykonujących określone usługi turystyczne, nie oznacza jeszcze, że to ona im wykonanie tych usług powierzyła, zwłaszcza wobec ustalenia, że działała jedynie jako pomocnik podmiotu wykonującego zobowiązanie w rozumieniu art. 474 k.c. Z wszystkich powyższych przyczyn uznać należy, że Z. W. nie jest właściwym adresatem roszczeń pozwanej, a zaskarżone orzeczenie w pełni odpowiada prawu; uzasadnia to oddalenie złożonej apelacji w oparciu o art. 385 k.p.c.

Tekst orzeczenia pochodzi ze zbiorów sądów powszechnych.