Orzeczenia sądów
Opublikowano: LEX nr 2759495

Wyrok
Sądu Apelacyjnego w Warszawie
z dnia 20 listopada 2019 r.
II AKa 223/19

UZASADNIENIE

Skład orzekający

Przewodniczący: Sędzia SA Marzanna A. Piekarska-Drążek (spr.).

Sędziowie: SA-Dorota Tyrała, SO (del.)-Anna Kalbarczyk.

Przy udziale prokuratora Jacka Pergałowskiego.

Sentencja

Sąd Apelacyjny w Warszawie, II Wydział Karny, po rozpoznaniu dnia 20 listopada 2019 r. w W. sprawy M. B. (1), urodzonego (...) w W., syna J. i W. oraz D. W. (1), urodzonego (...) w W., syna Z. i W. oskarżonych o czyny z art. 53 ust. 1 i 2, art. 62 ust. 2 i art. 63 ust. 3 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii na skutek apelacji, wniesionej przez obrońcę oskarżonych od wyroku Sądu Okręgowego Warszawa-Praga w Warszawie z dnia 5 marca 2019 r. sygn. akt V K 186/18

1. zmienia zaskarżony wyrok w stosunku do M. B. (1) i D. W. (1) w ten sposób, że:

- w pkt I, w odniesieniu do zarzutu I aktu oskarżenia, ustala, że oskarżeni wytworzyli 1.931,06 g gotowej marihuany, którą można podzielić na ok. 1.931 porcji handlowych;

- w pkt I i II ustala, że oskarżeni dopuścili się przypisanych tam przestępstw (czyny zarzucane w pkt I, II, III aktu oskarżenia) w okresie od około połowy 2017 r. do dn. 17 grudnia 2017 r.;

2. utrzymuje w mocy wyrok w pozostałej części;

3. zasądza od oskarżonych na rzecz Skarbu Państwa koszty postępowania odwoławczego, w tym opłaty od oskarżonego M. B. (1) w kwocie 2.400,00 złotych, zaś od D. W. (1) w kwocie 880,00 złotych.

Uzasadnienie faktyczne

M. B. (1) i D. W. (1) zostali skazani wyrokiem Sądu Okręgowego Warszawa - Praga w Warszawie z dnia 5 marca 2019 r., w sprawie sygn. akt V K 186/18, za wszystkie zarzucane im aktem oskarżenia czyny:

I. z art. 53 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. (zarzut I i II a/o) w zw. z art. 91 § 1 k.k. na kary: M. B. - 4 lat pozbawienia wolności i 180 stawek dziennych po 500 zł; D. W. - 3 lat pozbawienia wolności i 120 stawek grzywny po 20 zł;

I. z art. 63 ust. 1 i 3 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. (zarzut III a/o):

M. B. - 2 lata pozbawienia wolności; D. W. rok i 6 miesięcy pozbawienia wolności;

II. M. B. został nadto skazany z art. 62 ust. 2 ww. ustawy (zarzut IV a/o) - posiadanie 3.954,37g heroiny oraz 5.283,67 g kokainy - na karę 5 lat pozbawienia wolności;

III. Sąd Okręgowy wymierzył kary łączne: M. B. 8 lat pozbawienia wolności; D. W. 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności;

IV. zasądził od nich nawiązki po 10 tys. zł i 5 tys. zł na rzecz Stowarzyszenia (...);

- zaliczył okresy tymczasowego aresztowania od dnia zatrzymania w C. - 17 grudnia 2017 r., - orzekł o dowodach rzeczowych i kosztach postępowania.

Apelację od powyższego wyroku wniósł obrońca oskarżonych M. B. i D. W., zarzucając:

I. naruszenie art. 167 k.p.k., art. 193 k.p.k. i art. 172 k.p.k. w zw. z art. 366 § 1 k.p.k. w zw. z art. 9 § 1 k.p.k., poprzez zaniechanie przez Sąd Okręgowy przeprowadzenia z urzędu dowodów osobowych i opinii biegłych;

- naruszenie art. 2 § 1 pkt 1, art. 4 i art. 5 § 2 k.p.k.; I. błąd w ustaleniach faktycznych dotyczących pobytu M. B. w C., gdzie uprawiano konopie, prowadzonej obserwacji policyjnej i posiadania narkotyków przypisanych mu w wyroku.

Obrońca oskarżonych wniósł o uchylenie zaskarżonego orzeczenia i przekazanie sprawy Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania.

Uzasadnienie prawne

Sąd Apelacyjny zważył, co następuje:

Apelacja obrońcy oskarżonych jest, co do zasady, oczywiście bezzasadna. Zmiany dokonane w zaskarżonym wyroku nie są skutkiem celności zarzutów apelacyjnych, ale stwierdzeniem Sądu Okręgowego (str. 23 uzasadnienia), że pomylił się obliczając ilości marihuany, którą oskarżeni w C. usiłowali wytworzyć lub wytwarzali oraz ustaleniem dokonanym z urzędu przez Sąd Apelacyjny w zakresie dolnej granicy czasowej działań przestępnych oskarżonych w tym miejscu. Apelacja obrońcy nie dotykała tych konkretnych problemów, choć w ogólnym zarysie zmierzała do zawężenia ram, w tym czasowych, przestępczego procederu, w szczególności w odniesieniu do M. B. (1).

M. B. (1) i D. W. (1) zostali zatrzymani w dniu 17 grudnia 2017 r. na wynajmowanej w C. posesji, na gorącym uczynku uprawy roślin konopi i przetwarzania ich (cięcia, suszenia) w zakazany produkt handlowy - marihuanę. Liczba krzewów w uprawie (83), na różnych etapach wzrostu oraz ilość wytwarzanej marihuany; w części będącej w trakcie suszenia, a w części gotowej - wyniosła łącznie ponad 5 kg. Oskarżeni w chwili wkroczenia obserwującej posesję policji, przebywali w pomieszczeniach, w których cały proces produkcyjny właśnie się odbywał: namioty z roślinami, pracujące ogrzewanie, wentylatory, suszarki z suszonymi częściami konopi, wagi, foliownica oraz słoje i worki z gotową marihuaną. Tego samego wieczoru policjanci dotarli do innych miejsc - trzech pojazdów i garażu, w których widywany był M. B. (1), obserwowany przez policję od kilku miesięcy i podejrzewany o wykorzystywanie kilku samochodów jako magazynów narkotyków lub służących do handlu narkotykami. Klucze do tych samochodów znaleziono w saszetce M. B. leżącej w samochodzie C. (...), którym przyjechał do C. W samochodach P. (...) i R. (...) zaparkowanych w różnych miejscach w W. znaleziono łącznie ponad 5,1 kg kokainy oraz prawie 4 kg heroiny. W garażu w Z., wynajmowanym przez M. B., do którego klucze zaleziono w kolejnym jego samochodzie (P. (...)), odkryto dwa pakunki kokainy o łącznej wadze 147,32 grama.

Ślady daktyloskopijne i biologiczne zabezpieczone w C., w pomieszczeniach, gdzie uprawiano konopie i wytwarzano marihuanę, pochodziły od M. B. i D. W. Podobnie, jak tego rodzaju ślady zabezpieczone na samochodach, wewnątrz nich, na znajdujących się tam pakunkach, a także na paczkach z kokainą w garażu w Z., pochodziły od użytkownika tych aut i garażu M. B.

Sąd Apelacyjny przywołał na wstępie uzasadnienia podstawowe fakty, by wykazać, że żaden z zarzutów apelacyjnych nie mierzy się z tymi właśnie - zasadniczymi dla sprawy - zdarzeniami. Skarżąca nie jest w stanie podważyć tych faktów, dlatego kontestuje uboczne okoliczności, takie jak np. okres, przebieg i wynik obserwacji policyjnej prowadzonej w stosunku do M. B. Próba poddania w wątpliwość tej obserwacji została zawarta w czterech, z sześciu, podpunktów zarzutów I i II apelacji, w których obrońca domaga się udowodnienia czynności obserwacyjnych za pomocą przesłuchania policjantów, okazania zdjęć i filmów, konfrontacji wyjaśnień M. B. z funkcjonariuszami realizującymi obserwację. Aktywność apelującej w odniesieniu do czynności operacyjno - rozpoznawczych, o których w dozwolonym, ogólnym, zakresie zeznał ich uczestnik P. S. (1), jest niezrozumiała i to zarówno w kontekście braku takiej aktywności strony w czasie trwającego ponad półtora roku śledztwa, jak też w trakcie ponad półrocznego postępowania sądowego. Obrońca zapytana o to przez Sąd Apelacyjny przyznała, że nie składała wniosków dowodowych o przeprowadzenie przesłuchań, konfrontacji i okazań, których rzekomy brak jest obecnie osnową wszystkich zarzutów i wniosków o ponowne rozpoznanie sprawy. Koncentracja obrońcy na niewyjaśnieniu okoliczności ustalonych w czasie obserwacji, a więc czynności operacyjnych policji zmierzających do wykrycia przestępstw narkotykowych i ich sprawców, dozwolonych ustawowo, ale nie ujawnianych procesowo, w zakresie taktyki pracy operacyjnej i osób ją wykonujących, ma na celu przesłonięcie okoliczności stricte procesowych, które pozwoliły na niepodważalne ustalenia dokonane przez Sąd Okręgowy. Nie mogąc podważyć faktu zatrzymania obu oskarżonych na gorącym uczynku przestępstw dokonywanych w C. (zarzuty I, II, III a/o) oraz posiadania przez M. B. dużych ilości tzw. twardych narkotyków w użytkowanych samochodach i garażu, apelująca kieruje uwagę na poboczne wątki, w tym żądnie ujawnienia przebiegu czynności operacyjnych, tworzy teorie o możliwości jakiegoś nienaturalnego naniesienia śladów biologicznych M. B. na część dowodów rzeczowych oraz nieokreślone wątpliwości dotyczące procesowych oględzin miejsc, pojazdów i rzeczy. Według tej taktyki obrończej są zupełnie pomijane główne, obciążające, oskarżonych fakty lub przedstawiane są jako zbieg okoliczności, np. powiązanie D. W. z wytwarzaniem narkotyków w C. albo związek M. B. z narkotykami w samochodach i garażu, które zdaniem obrońcy mogły należeć do " kogoś innego ", " jakichś innych osób ". Ślady, pochodzące we wszystkich tych miejscach od oskarżonych, miałyby się tam znaleźć według tej teorii przypadkiem lub poprzez " ich naniesienie w czasie czynności ".

Skarżąca nie precyzuje w jaki sposób, w jakim celu i kto z funkcjonariuszy policji zabezpieczających te ślady miałby " nanosić " materiał genetyczny oskarżonych na rzeczy znalezione w miejscach przestępstw. Poprzestaje na stwierdzeniu, że okoliczności te " pozostają niejasne ", ponieważ biegła genetyk " nie wyklucza ich naniesienia ", a " policjant S. nie pamiętał..." (zarzut I 1.). Wobec tego apelująca, dopiero na etapie postępowania odwoławczego stwierdziła, że " niezbędne " było przesłuchanie dziewięciu funkcjonariuszy policji dokonujących oględzin samochodów i analiza sposobu zabezpieczenia śladów.

Analizując protokoły licznych, początkowych czynności procesowych, znajdujących się głównie w tomach I i II akt sprawy, można stwierdzić, że nazwiska tych osób widnieją w protokołach oględzin miejsc, rzeczy i pojazdów z dnia 17 grudnia 2017 r. i następnych dni. Część funkcjonariuszy, jak np. komisarz T. T. (w apelacji podaje się błędnie (...)) czy P. S. (1) brali bezpośredni udział w zatrzymaniu oskarżonych. Wszelkie czynności tych i pozostałych funkcjonariuszy, a więc także P. W., P. W., D. M., G. L., A. W., T. G., B. L. i P. Z., są zaprotokołowane lub potwierdzone notatkami urzędowymi czy innymi dokumentami procesowymi. Dokumentacja ta jest zgromadzona głównie w tomie I, II akt śledztwa. Protokoły oględzin miejsc, rzeczy i pojazdów zawierają bardzo szczegółowe opisy profesjonalnych czynności policji, zgodnych z taktyką i techniką kryminalistyczną. Apelująca nie stawia żadnego konkretnego zarzutu dotyczącego przebiegu tych czynności, w tym sposobu zabezpieczenia śladów biologicznych czy daktyloskopijnych. W związku z tym jej "wątpliwości co do możliwości naniesienia... materiału genetycznego oskarżonego... w czasie czynności" są oderwane od przebiegu oględzin i zabezpieczenia czy badania tych śladów. Należy przy tym zaznaczyć, że skarżąca używając określenia " te okoliczności pozostają niejasne ", nie precyzuje jakie okoliczności ma na myśli; czy zarzuca policjantom lub biegłym sądowym celowe czy przypadkowe przeniesienie śladów biologicznych M. B. (1) na lub do jego samochodów, bądź garażu w Z.; na jakim etapie i z jakiego powodu tak nieprofesjonalne zachowania miałyby być dokonane i jak wytłumaczyć obecność DNA M. B. w samochodzie P. (...) na torbach z ponad 9 kg narkotyków (także odciski placów), w kolejnym samochodzie R. (...) (3 zawiniątka - 29,15g kokainy), w sytuacji gdy oględzin i zabezpieczenia śladów dokonywały zmieniające się ekipy techników i funkcjonariuszy z dwóch jednostek policyjnych ujawniających kolejne samochody i ich zawartość? Jeśli do tego dodać liczne czynności zabezpieczające miejsce i ślady w C., gdzie tego samego wieczora pracował zespół specjalistów policyjnych, którzy musieli przerwać działanie w pełnym biegu wytwórni marihuany prowadzonej przez oskarżonych, od etapu sadzonki roślinnej konopi, aż po suchy, cięty produkt - marihuanę - dokonać zabezpieczenia i oględzin dziesiątków urządzeń, naczyń, rzeczy oraz kilku pomieszczeń na parterze i piętrze budynku, zajętych na uprawę i produkcję, to nie sposób domniemywać, że doszło do jakiegokolwiek celowego zabiegu " naniesienia " śladów obciążających oskarżonych. Musiałoby to dotyczyć nierealnego współdziałania znacznej grupy policjantów, a właściwie kilku rozproszonych grup zabezpieczających ślady w kilku miejscach, tego samego wieczoru. Skarżąca, snując swoje niejasne sugestie, nie bierze w ogóle pod uwagę takich faktów, stwierdza, że coś jest niejasne, dlatego Sąd powinien przesłuchać policjantów prowadzących oględziny aut z narkotykami. Pomija przy tym, że już w C., wśród licznych śladów pozostawionych podczas produkcji marihuany przez zatrzymanych tam oskarżonych, ujawniono DNA M. B. (1) - na maszynce do golenia i słoju z suszem narkotycznym oraz DNA D. W. (1) - na wewnętrznej i zewnętrznej powierzchni rękawiczki lateksowej, znajdującej się w worku z suszem. Dodatkowo ujawniono odciski placów D. W. na 3 słojach z suszem, co jednoznacznie podważyło wersję przedstawioną przez oskarżonych na ostatniej rozprawie, o wynajęciu tego oskarżonego przez M. B. do " pilnowania nieruchomości " (k. 1595), " zagrabiania, posprzątania terenu " (k. 1596), z brakiem dostępu do " niektórych pomieszczeń ", jak zaznaczył D. W. W zakresie zatrzymania oskarżonych w C., wewnątrz budynku, którego pomieszczenia na obu kondygnacjach zajęte były na uprawę konopi i produkcję marihuany oraz licznych śladów ich działalności w tym miejscu, obrońca oskarżonych milczy. Stara się natomiast połączyć rzekome wątpliwości co do śladów w samochodach M. B. zostawionych w W., z tak samo bezpodstawnymi wątpliwościami odnośnie do obserwacji oskarżonego, w szczególności długiego okresu jej prowadzenia. Skarżąca twierdzi, że bez ujawnienia materiałów operacyjnych nie ma żadnych innych dowodów potwierdzających tę obserwację M. B. przez policję. Zarzut taki, ponowiony w pkt I1, 2, 4, 6 oraz II a, b, c, e apelacji, nie odpowiada rzeczywistym dowodom, w tym zeznaniom P. S. (1) oraz czynnościom policji poprzedzającym decyzję o wejściu do budynku w C., gdzie zaobserwowano w dniu 17 grudnia 2017 r. kolejny przyjazd M. B. (1) i gdzie zastano go razem z teściem D. W. (1) w pomieszczeniach, w których trwała uprawa konopi oraz proces ich cięcia, suszenia, pakowania itp.

Niepodważalnym dowodem obserwacji M. B. przez policję, w związku z podejrzeniem obrotu narkotykami, są zeznania P. S. (1) z dnia 18 grudnia 2017 r. (k. 108 - 109) oraz z rozprawy (k. 1383). Świadek zeznał, że około 6 miesięcy przed zatrzymaniem M. B. była prowadzona jego obserwacja. Policja ustaliła, że: "od kilku miesięcy prowadził plantację konopi innych niż włókniste... jako magazyny do przechowywania narkotyków wykorzystuje pojazdy, których jest użytkownikiem, które są zaparkowane w różnych częściach W. " (k. 108v). Podczas rozprawy świadek odmówił odpowiedzi na pytania obrońcy oskarżonych dotyczące szczegółów czynności i wiedzy operacyjnej policji, jakie wynikały z około półrocznej obserwacji, gdyż obejmuje je tajemnica, nie powoduje to jednak wątpliwości, które tak akcentuje apelująca. Nie jest też zgodne z prawdą stwierdzenie obrońcy, że "Policjant S. nie pamiętał" istotnych czynności, w których brał udział. Nie ma żadnych powodów, by odmówić wiary P. S., że policja, w trakcie obserwacji i analizy danych o M. B. uzyskała realną i wartościową wiedzę o jego działalności przestępczej. Wynikiem bowiem długotrwałej pracy operacyjnej było ustalenie, że M. B. posługuje się kilkoma samochodami, w których przechowuje narkotyki oraz, że wynajął opuszczoną nieruchomość z zabudowaniami w C., gdzie uprawia konopie. Jak dalece celne i precyzyjne były ustalenia operacyjne policji, świadczą wyniki procesowe tzw. realizacji w dniu 17 grudnia 2017 r. czyli wkroczenia (z zaskoczenia) do budynku w C. i ujęcia na gorącym uczynku przestępstwa obu oskarżonych, zabezpieczenia ich śladów daktyloskopijnych i biologicznych, ich rzeczy i samochodu M. B., w którym przechowywał klucze do kilku innych samochodów i garażu, służących do ukrywania innych (twardych) narkotyków. Należy przy tym zaznaczyć, że zanim zatrzymano oskarżonych, po ustaleniach kilkumiesięcznej obserwacji, o której P. S. mówił w każdym przesłuchaniu i zawarł w notatce urzędowej z dnia 17 grudnia 2017 r. (k. 1), gdy w tym dniu znowu podjęto obserwację M. B., funkcjonariusze dostrzegli, że: "około godz. 14 udał się do m. C.... Poruszał się pojazdem P. (...) i w trakcie przejazdu w W. przy ul. (...) przesiadł się do pojazdu C. (...). Pojazdem tym dojechał do ww. miejscowości" (k. 107v). Świadek zeznał, że decyzja o zatrzymaniu M. B. była wynikiem obserwacji i zebranych informacji, w tym takich, które wskazywały, że jest on osobą karaną, niebezpieczną, zaangażowaną w handel narkotykami. Wyniki dowodowe, jakie w dniu 17 grudnia 2017 r. uzyskała policja w dobitny sposób potwierdziły główne ustalenia operacyjne, dlatego polemika apelacyjna dotyczącej "rzekomej obserwacji", jak określa ją obrońca, służy jedynie odwróceniu uwagi od dowodów procesowych obciążających obu oskarżonych. Wprawdzie długotrwale czynności operacyjne dotyczyły jedynie oskarżonego M. B. (1) i wszelkie zarzuty dotyczące tej obserwacji stawiane są w jego obronie, ale brak rozpoznania w stosunku do współsprawcy z C., tj. D. W. (1), pokazał jej drugorzędność w stosunku do faktu ujęcia sprawców na gorącym uczynku przestępstwa, wraz z licznymi dowodami i śladami materialnymi. D. W., jego praca przy hodowli i wytwarzaniu marihuany, została wykryta mimo braku uprzednich czynności operacyjnych, ale równocześnie było to możliwe dzięki długotrwałej, starannej obserwacji M. B. i zbieranych o nim informacji.

Nie sposób podważyć faktu i nie czyni tego obrońca, że M. B. wraz z teściem D. W. zatrzymano w budynku, gdzie trwała hodowla konopi i produkcja suszu - marihuany. Wersja, którą D. W. podał Sądowi na koniec rozprawy, że został wynajęty do prac porządkowych na działce, bez dostępu do niektórych pomieszczeń, jest oderwana od miejsca i okoliczności jego zatrzymania - w budynku, w którym nie sposób było nie dostrzec, że znalazł się wśród namiotów z roślinami, licznych instalacji elektryczno - cieplnych, kabli, gniazdek zasilających wzrost roślin, ich suszenie, ważenie, paczkownie w worki i słoje o poj. 5 - 25 litrów. Nie sposób było nie słyszeć hałasu tworzonego przez liczne urządzenia służące tej działalności, czy ominąć pomieszczeń na obu kondygnacjach, gdzie stały duże namioty hodowlane, agregaty, kable, suszarki, wagi, foliownica, urządzenia do nawadniania itp. Najlepiej obraz ten oddają protokoły oględzin, zdjęcia i inne dokumenty zgromadzone w tomie I i II śledztwa, których treści skarżąca, w ogóle nie porusza. Nie sposób uznać żądanie dania wiary D. W. o przypadkowości pobytu w C. lub M. B. o wynajęciu teścia do pilnowania posesji, które nie dość, że są wzajemnie sprzeczne, to w świetle wyników zatrzymania oskarżonych i oględzin budynku, całkowicie niewiarygodne. Należy pamiętać, co przemilcza obrońca, że w C. ujawniono też niedostrzegalne na pierwszy rzut oka ślady oskarżonych dowodzące ich zaangażowania w proces produkcji narkotyku. Znaleziono m.in. maszynkę do golenia ze śladami biologicznymi (DNA) M. B., jak też tego rodzaju ślad na dużym słoju z suszem marihuany.

Badania biegłej sądowej dr A. F. (1), udokumentowane opinią z dnia 20 kwietnia 2018 r. (...) 179/243/18 (k. 716 - 735), dowiodły nadto, że wśród 4 rękawiczek lateksowych, znajdujących się w worku z suszem - ślad 42, protokół oględzin k. 89 - 99 - na jednej z nich, zarówno na części zewnętrznej jak i wewnętrznej, znajduje się DNA D. W. Biegła dodała, że "dowód z badań genetycznych ekstremalnie mocno wspiera hipotezę, że w badanych próbkach występuje DNA... D. W." (k. 735). Podobny stopień prawdopodobieństwa dotyczył śladów genetycznych M. B. w jego magazynach narkotykowych: w samochodzie P. (...) (DNA i odciski placów) oraz R. (...). Dziwić może fakt, że spośród czterech miejsc przechowywania narkotyków przez M. B. (C., dwa parkingi uliczne i garaż w Z.), apelująca obrońca podważa jedynie ślady zabezpieczone w dwóch samochodach: P. i R., podczas gdy znajdowały się one niejako w środku ciągu miejsc ujawnionych w dniu 17 grudnia 2017 r. i wynikały ze źródła, którym była, nie tylko skuteczna obserwacja policji, ale przede wszystkim klucze i dokumenty, które posiadał M. B. do kolejnych pojazdów i miejsc. Materiał dowodowy, który stał się podstawą ustaleń faktycznych w sprawie, został uzyskany po zatrzymaniu oskarżonych, nie opiera się więc na obserwacji, jak zarzuca obrońca, ale stanowi realny, starannie udokumentowany procesowo, logiczny zbiór czynności, dowodów rzeczowych, śladów i zeznań świadczących niewątpliwie o winie M. B. i D. W. w zakresie przypisanych w wyroku przestępstw. "Okoliczności obserwacji", do których wraca obrońca nieomal w każdym punkcie apelacji, nie stanowiły podstawy ustaleń faktycznych, choć prowadzenie takiej obserwacji, jej okres (ok. 6 miesięcy) oraz ustalenia, które częściowo (w dozwolonym zakresie) ujawnił świadek P. S., są wiarygodne, w świetle faktów i dowodów zastanych i zabezpieczonych przez policję w dniu realizacji.

Sprawność, z którą funkcjonariusze, równocześnie z zatrzymaniem M. B., ujawnili inne miejsca i pojazdy, którymi posługiwał się w działalności przestępczej, świadczy o bardzo dobrym i w pełni skutecznym rozpoznaniu operacyjnym, którego wynikiem były czynności procesowe - dowody - wykazujące, że M. B. wytwarza i posiada znaczne ilości różnych narkotyków. Odstąpienie przez Sąd Okręgowy od ustaleń, że były one przygotowywane do sprzedaży (obrotu), jak zarzucał prokurator (pkt IV a/o), świadczy jedynie o tym, że Sąd ściśle przestrzegał reguły art. 5 § 2 k.p.k. Nie naruszył jej także, w przypadku innych ustaleń faktycznych, gdyż " niejasności ", które podkreśla obrońca odnośnie do obserwacji policyjnej nic nie znaczą, wobec stanowczych dowodów zebranych w postępowaniu procesowym. Sprawa D. W. wskazuje dodatkowo na brak bezpośredniego przełożenia działań operacyjnych policji na sytuację procesową oskarżonych. Wobec D. W. nie prowadzono obserwacji, która obejmować miała jego zięcia i miejsca związane z M. B., jednak końcowy etap śledzenia tegoż, w dniu 17 grudnia 2017 r. do C., odkrył obecność w miejscu przestępstwa również D. W., wewnątrz pomieszczeń zajętych na uprawę konopi i produkcję marihuany. Okoliczności zatrzymania oskarżonych, wiek roślin oraz posiadanie dużych ilości suszu wskazywały na trwający co najmniej kilka miesięcy proces, a w zasadzie kolejne fazy uprawy i produkcji; od sadzonek do gotowego produktu narkotycznego. Zważywszy na okres wzrostu roślin, przypisanie oskarżonym około półrocznej działalności przestępczej w C., jest zawężeniem - ustaleniem korzystniejszym, zgodnym z art. 5 § 2 k.p.k. Opiera się ono nie tylko na samych zeznaniach P. S., mówiących o około 6 - miesięcznej obserwacji M. B. ale także na zestawieniu tych informacji z rozmiarami i organizacją uprawy konopi i procesami ich przerobu, które udokumentowano dowodowo w dniu 17 grudnia 2017 r. Jeśli weźmie się nadto pod uwagę, że M. B. nie mieszka w C., prowadził aktywny tryb życia w W., gdzie miał rodzinę i interesy, to udział jego teścia w prowadzeniu hodowli i przetwarzaniu dojrzałych konopi, tak jak to zastano w dniu 17 grudnia 2017 r., jest logiczny. Ślady biologiczne i daktyloskopijne D. W. dotyczą miejsc i przedmiotów związanych z przerobem roślin - 3 słoje z gotowym suszem (odciski placów), rękawiczki (DNA) - tak więc wersja o pracach porządkowych na działce jest całkowicie nieprawdziwa, podobnie jak niedostrzeżenie rozłożonego w całym budynku, na obu kondygnacjach, procesu uprawy i przerobu konopi (donice z roślinami, lampy, piecyki, wentylatory, kable, suszaki, wagi, foliownica, nawadnianie itp.). Twierdzenie obrońcy, że pomieszczenia zajęte na uprawę i wytwarzanie " były odizolowane ", stoją w rażącej sprzeczności z materiałem dowodowym, który stanowią protokoły oględzin i zdjęcia z C.

Sąd Apelacyjny odrzucił zarzuty braków dowodowych, zarówno odnośnie do świadków, dokumentów, jak i opinii, które wymienia obrońca w pkt I apelacji, tj. naruszenia art. 167, 366 § 1, 172 i 193 k.p.k.

Przesłuchano świadka P. S. (1), który, z grupą (grupami) wielu innych funkcjonariuszy dokonywał zatrzymania oskarżonych i innych czynności tego dnia i wieczora. Opisał działania policji w sposób jasny i logiczny, co znalazło odzwierciedlenie i potwierdzenie w dokumentacji zebranej w aktach sprawy. Dowody te nie wymagały uzupełnienia i nie noszą cech stronniczości, manipulacji czy niestaranności sugerowanych w apelacji.

Oględziny i zabezpieczenie śladów dokonywane było przez wyspecjalizowane grupy i oddziały śledcze z Komendy w L. i Komendy Stołecznej Policji w W., w tym z Wydziału Przestępczości Narkotykowej. Jednostki te posiadają profesjonalnych funkcjonariuszy (techników), którzy właściwie zabezpieczają ślady kryminalistyczne. Nie ma żadnych podstaw, by twierdzić, że mogli oni w sposób chaotyczny pomieszać lub zbliżyć do siebie istotne dowody rzeczowe i " nanieść " w ten sposób ślady biologiczne z " ubrań lub chusteczek " na pakunki z narkotykami, co insynuuje się w apelacji. Ślady genetyczne ujawnione w samochodach, na pakunkach foliowych z narkotykami, były na tyle wyraźne i wartościowe, że trudno domniemywać, że powstały w inny sposób jak przez zetknięcie tych przedmiotów (folii, torebek i pakunków) z ciałem M. B. (wydzieliny z organizmu, np. tłuszcz, pot, ślina).

Protokoły oględzin i zdjęcia dowodzą profesjonalnego zabezpieczenia śladów. Nie wymaga to potwierdzenia, ani w przesłuchaniu pozostałych policjantów, ani w uzupełniającej opinii biegłej. Cała wiedza płynąca ze śladów i ich analizy została udokumentowana wyczerpująco, wystarczy tylko, jak uczynił to Sąd Okręgowy, stosując zasady obiektywizmu, wiedzy, logiki i doświadczenia życiowego, oceniać je kompleksowo. Obrońca oskarżonych dokonał ekspozycji wymyślonych okoliczności, o rzekomym naniesieniu śladów, co nie ma żadnego zaczepienia w obiektywnych dowodach świadczących o zetknięciu się M. B. z narkotykami przechowywanymi w jego samochodach. Obrońca nie podważa wszak, że wszystkie cztery pojazdy zabezpieczone w dniu jego zatrzymania użytkował oskarżony oraz, że to on był najemcą garażu w Z., gdzie w lodówce ukrył kolejne pakunki z narkotykami (147,3g kokainy). Skarżąca nie odnosi się też do dowodów i śladów ujawnionych podczas zatrzymania oskarżonych w C. Trudno zatem powiedzieć jaki sens ma podważanie śladów genetycznych M. B. ujawnionych na torbach z narkotykami w P. i R., skoro obrońca nie dostrzega, że zabezpieczono też odciski placów, klucze i dokumenty oskarżonego, skoro nie podważa, że to oskarżony jeździł tymi samochodami, zaparkował je w miejscach znalezienia przez policję, a wreszcie, że takie same ślady pozostawił w C., ani tego, że to M. B. ukrywał w garażu w Z. kokainę.

Ślady i dowody znalezione w samochodach oskarżonego i miejscach związanych z jego działalnością przestępczą, tworzą logiczny, ciąg okoliczności, których nie sposób analizować z osobna, jak czyni obrońca.

Wnioski obrońcy co do znaczenia zeznań P. S. i opinii biegłej genetyk, stanowią nadinterpretację rzeczywistych treści dowodowych dotyczących sposobu powstania śladów biologicznych w dwóch samochodach. Nie jest prawdą, że wynikają z nich jakieś " niejasności ", zwłaszcza w kontekście protokołów oględzin i zabezpieczenia śladów, a także zdjęć wykonanych na miejscu ujawnienia, w Komendzie Stołecznej Policji oraz osobno przez biegłych sądowych, w tym dr A. F.

P. S. (1) pamiętał okoliczności zatrzymania oskarżonych, znalezienia ich rzeczy i samochodów M. B. Łatwość odnalezienia kilku aut wynikała nie tylko ze znalezienia kilku kluczy w saszetce oskarżonego (w samochodzie C. (...)) ale, jak zeznał świadek: "w związku z posiadanymi informacjami, iż M. B. w pojazdach trzyma narkotyki udano się w miejsca, w których widywany był M. B. (1)". Ten przekaz świadka wskazuje na bardzo skuteczne rozpoznanie operacyjne, w którym obserwacja odegrała istotną rolę, ale dopiero odszukanie samochodów i dowody tam zabezpieczone stały się procesową podstawą przypisania M. B. posiadania kokainy i heroiny, w łącznej masie ponad 9 kilogramów (zarzut IV a/o - pkt III wyroku). Znaczenie dowodowo - procesowe miały więc wyłącznie czynności z dnia 17 grudnia 2017 r., które przeprowadzono profesjonalnie, z zaangażowaniem doskonale przeszkolonych techników kryminalistyki, ekspertów i biegłych sądowych. Tak więc teoria obrońcy o znaczeniu obserwacji dla ustaleń o winie oskarżonych, lub sugestie o możliwości "naniesienia" śladów M. B. na torby (folie) z narkotykami, są całkowicie bezpodstawne.

Należy jeszcze dodać, że obrońca wymienia zbiór nazwisk funkcjonariuszy, które widnieją w wielu protokołach oględzin w tomie I i II akt, bez powiązania ich z konkretnymi miejscami i czynnościami. M. B., który według świadka P. S., był przywieziony na miejsca kolejno ujawnionych samochodów, nie miał wówczas, ani później, żadnych zastrzeżeń co do sposobu oględzin i zatrzymania jego rzeczy. Nie zaprzeczał ani użytkowaniu samochodów i garażu, ani nie kwestionował ich zawartości.

Ostatnie, oddalone przez Sąd Apelacyjny, wnioski dowodowe obrońcy M. B., o przesłuchanie świadka (podejrzanego) S. W. (1), zawierały tezę dowodową: na okoliczność, że znalezione w samochodach narkotyki mogły należeć do kogoś innego. Obrońca przyznała, że "świadek zeznaje... bardzo ogólnie, ale czas... jest zbieżny". Dodała ponadto, że M. B. "nie był właścicielem narkotyków, ale nie wskazujemy konkretnej osoby" (prot. rozprawy apelacyjnej z dnia 20 listopada 2019 r.). Oznacza to, że linia obrony oskarżonego opiera się na sugestiach, domniemaniach, niczym nie popartych teoriach, w dodatku niespójnych. Początkowo skarżąca (apelacja) sugerowała, że " naniesiono " ślady, a potem, że narkotyki należały do " jakichś " nieustalonych osób. Nie zmienia to faktu, że w samochodach M. B., które niewątpliwie on użytkował i celowo pozastawiał w różnych, oddalonych, miejscach, posiadał narkotyki. Kwestia własności, czy też rozliczeń z innymi sprawcami, wzajemnej współpracy przestępczej w handlu, nie była przedmiotem niniejszego postępowania. Sprawa sygn. VIII K 277/19 Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi - Północ w Warszawie, na którą zwrócił uwagę obrońca oskarżonego dotyczy obrotu narkotykami w zorganizowanej grupie przestępczej, do której według prokuratora miał należeć M. B. Dołączone protokoły z zeznań współpracującego z prokuratorem świadka S. W. (1), które to obrońca uważa, za korzystne (?) dla M. B. dotyczą w istocie wielu transakcji, w których miał uczestniczyć oskarżony oraz inne osoby, użytkowania w tym celu wielu samochodów, dysponowania przez M. B. narkotykami, pochodzącymi z różnych źródeł. Nawet jeśli dotyczyć by to miało grudnia 2017 r., to zeznania te nie stanowią stanowczego, bezpośredniego dowodu, że " jakaś " osoba, w niewiadomy sposób, zostawiłaby narkotyki opisane w IV zarzucie aktu oskarżenia, warte 1 - 2 mln zł w samochodzie oskarżonego. Domniemania obrońcy powstałe na bazie zeznań S. W. są bezpodstawne, gdyż świadek ten przypisuje M. B. w innej sprawie, udział w intensywnym handlu narkotykami, to zaś czy w grudniu 2017 r. M. B. był samoistnym posiadaczem ujawnionych narkotyków, czy był w tym zależny od innych osób, jest bez znaczenia dla obecnej sprawy, gdzie Sąd Okręgowy odstąpił od znamion obrotu narkotykami na rzecz samego ich posiadania. Są to teorie oderwane od rozsądnej analizy sytuacji i od zasad wiedzy i doświadczenia życiowego, od faktu, że oskarżony dysponował kluczami do samochodów i garażu w Z. i to on wybierał miejsca parkowania samochodów, np. wynajął prywatny parking przy ul. (...) dla P. (...), gdzie znajdowało się ponad 5 kg kokainy i prawie 4 kg heroiny i to on wynajął garaż w Z., gdzie przechowywał kokainę (znaleziono 147,32 g). Posługiwanie się kilkoma pojazdami, co zaobserwowali policjanci, choćby w dniu 17 grudnia 2017 r., było przemyślaną metodą działania M. B. i świadczyło o przebiegłości przestępczej. Podobne działania opisał świadek S. W. w innej sprawie (samochody B. i W.). Zapobiegliwość taka podejmowana jest zwykle dla zmylenia tropu w przypadku obserwacji i odsuwa miejsca działań przestępnych od domu, mieszkania, sprawcy.

M. B. najwyraźniej wyciągnął wnioski z wcześniejszego niepowodzenia, kiedy to nakryto go na uprawie kilkudziesięciu krzewów (79) konopi w jego mieszkaniu, w dniu 4 maja 2015 r. i posiadaniu 7g marihuany (wyrok z 16 grudnia 2016 r.).

Zarzucając niewłaściwe zabezpieczenie śladów, obrońca pomija także to, że w miejscu znalezienia samochodów z narkotykami, policjanci dokonali tylko oględzin zewnętrznych i ogólnej " lustracji " tego co jest w środku, jak określił to P. S. Następnie oba pojazdy zostały przewiezione, w celu zabezpieczenia śladów, do garażu Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Stołecznej Policji (użyto holowników) i przekazane specjalistom do dalszych badań. Takie postępowanie również przeczy teorii obrońcy o wymieszaniu jakichś rzeczy oskarżonego i przeniesieniu jego śladów biologicznych. Postępowanie dowodowe w tym zakresie było prawidłowe i pełne. Uzupełnianie go, żądane w apelacji, było zbędne.

Sąd Okręgowy nie dopuścił się też braków dotyczących opinii biegłych. Na wstępie należy zaznaczyć, że w sprawie opiniowało wielu ekspertów i biegłych sądowych z zakresu daktyloskopii, genetyki i chemii (P. M., A. P., H. W., A. F., R. C., A. W., A. B. - tom III, IV), wydano szereg opinii dotyczących licznych śladów i dowodów, do których apelacja się nie odnosi, mimo, że wnioski biegłych są dla oskarżonych obciążające. W zarzutach dotyczących naruszenia art. 193 k.p.k. w zw. z art. 366 § 1 k.p.k. obrońca twierdzi, że niezbędne było uzupełnienie opinii biegłej genetyk oraz wywołanie opinii biegłego z zakresu pisma ręcznego. W pierwszym wypadku zarzut dotyczy hipotezy o rzekomym " naniesieniu " śladów DNA, czego według obrońcy " biegła nie wykluczyła " (str. 2 i 7 apelacji). Wnioski jakie wyciąga skarżąca ze stwierdzeń dr A. F. stanowią kolejną nadinterpretację jej badań. Po pierwsze, odbiegają od stanowczego wyniku badań genetycznych - ujawnienia DNA M. B. w C. i na paczkach z narkotykami w dwóch samochodach. Po drugie, biegła genetyk w uzupełaniającej opinii ustnej nie stwierdziła, iż " nie wyklucza " naniesienia DNA z innych przedmiotów. Na pytania obrońcy, zmierzające w kierunku uzyskania uprawdopodobnienia hipotezy o " naniesieniu " śladów, biegła odpowiedziała: "Trudno jest mi odpowiedzieć na pytanie.... " (k. 1480). Dodała jednak, że " ilość tego materiału biologicznego w próbkach, to było bardzo dużo". Prawdopodobieństwa naniesienia DNA upatrywała jedynie w tak skrajnych przypadkach, jak przez styczność przedmiotu z " bardzo zakrwawioną odzieżą, albo ktoś zrobił to przez ślinę, z premedytacją..." (k. 1380). Żadna z takich sytuacji, nie miała miejsca w trakcie zabezpieczenia rzeczy i ich badania. Podczas przeszukań oskarżonych, ani w miejscu ich zatrzymania, ani w żadnym z samochodów, ani w garażu w Z. nie znaleziono mokrych od krwi czy innych wydzielin ludzkich rzeczy. Nie zmieszano dowodów rzeczowych, nie postąpiono ze śladami wbrew zasadom techniki kryminalistycznej. Są to więc rozważania hipotetyczne, bez związku z realiami sprawy M. B.

Obrońca nie podważa wykrycia DNA oskarżonego na maszynce do golenia w C., ani na słoju z marihuaną, nie przeczy, że miejsca i pojazdy, gdzie ujawniono narkotyki były w jego dyspozycji, nie dostrzega szeregu dowodów z zeznań świadków i dokumentów najmu i opłat za te miejsca i pojazdy. W związku z tym wątpliwości, które ma obrońca: czy oskarżony wiedział, co jest w samochodach, służą jedynie rozmywaniu klarownej sytuacji dowodowej. Do jej elementów należy opinia dr A. F., zarówno pisemna jak i ustna. Jest profesjonalna, stanowcza i kompletna, wyczerpuje zatem możliwości badawcze w kwestii zabezpieczonych śladów biologicznych obu oskarżonych (także DNA D. W. na rękawiczce w C. - k. 729, 735). Nie ma racjonalnych podstaw dowodowych, ani możliwości badawczych, by wykazywać niejasne hipotezy zawarte w linii obrony M. B. (1).

W odniesieniu do zarzutu pominięcia badań dotyczących autorstwa zapisków znalezionych w budynku w C., gdzie oskarżonych zatrzymano w trakcie działającego procesu uprawy roślin konopi, ich ogrzewania, naświetlania, suszenia i magazynowania pojemników z gotową marihuaną, to należy uznać za bezzasadny zarzut braku aktywności dowodowej Sądu. Sąd nie przypisał wprost autorstwa zapisków, które są w istocie instrukcją uprawy konopi i rejestrem wieku i potrzeb poszczególnych sadzonek M. B., choć ustalił w istocie, że to on zorganizował i nadzorował cały proces uprawy i wytwarzania marihuany. Sąd Okręgowy nie oparł się w ustaleniach faktycznych na wykazaniu autorstwa oskarżonego w przypadku notatek znalezionych w C. (k. 1106). Sąd ustalił, że M. B. wynajął 2015 r. budynek, gdzie oskarżeni zajmowali się tym procederem, opłacał jego utrzymanie, w tym duży pobór energii i wody niezbędnych do uprawy konopi przy sztucznym świetle i ogrzewaniu (także zimą), zakupił odpowiednie urządzenia elektryczne i hydrauliczne, namioty wewnętrzne, zrobić podłączenia, instalacje itp., a więc musiał nie tylko czynić znaczne nakłady finansowe, ale znać się na organizacji takiego procesu. Okoliczności te wskazują na wiedzę i doświadczenie oskarżonego w tym zakresie (uprawiał konopie już w 2015 r. - prawomocny wyrok), a zatem drugorzędną pozostaje kwestia, czy był autorem, tj. sam sporządził zapiski z tym związane, czy posługiwał się cudzymi lub odpisanymi z innego źródła. Dowód ten nie był zasadniczym elementem ustaleń o jego winie lub współsprawstwie D. W. Sąd Okręgowy nawiązał do zapisków: na str. 3 uzasadnienia, gdzie stwierdził, że w budynku, wśród wielu urządzeń, w tym zgrzewarki do folii, 2 rolek folii, 3 wag i umowy na dostawę prądu "... zabezpieczono... 4 kartki z odręcznymi zapiskami..."; na str. 21, gdzie kartki te wymieniono jako ostatnie z listy dowodów obciążających oskarżonego w zakresie zarzutów I - III a/o, bez stwierdzenia, że jest autorem zapisów oraz na str. 25, gdzie powiązano owe zapiski z " czynnym zaangażowaniem oskarżonego w uprawę ". Nie jest więc prawdą, że Sąd wprost stwierdził, że M. B. jest autorem zapisanych kartek albo, że ich autorstwo ma decydujące znaczenie dla przypisania mu winy. Autorstwo tych zapisów jest okolicznością mniej istotną, albo nawet obojętną w stanie dowodowym sprawy, z którego wynika, że M. B. był organizatorem uprawy konopi i wytwarzania narkotyku. Nie jest do końca istotne czy M. B. sam dokonywał zapisów polegając na swojej wiedzy o uprawie konopi narkotycznych, czy skorzystał z cudzej "rozpiski", jak dbać o rośliny; czy korzystał z notatek sam czy zostawiał je D. W. W sytuacji, gdy ustalono niewątpliwie, że to oni obaj zajmowali się uprawą i wytwarzaniem marihuany w C. i robili to skutecznie, z osiąganiem wielu kilogramów marihuany, to nie ma większego znaczenia kto był autorem zapisków dotyczących głównie uprawy. Obrońca pomija przy tym wyjaśnienia M. B., który w obronie D. W. stwierdził: "W sytuację wplątałem, mojego teścia..." (k. 1595). Wprawdzie " wplątanie " to odnosił do rzekomego " pilnowania nieruchomości ", co natychmiast podjął D. W.: "... przyjeżdżałem pilnować, zgrabić, posprzątać teren..." (k. 1596), jednak zatrzymanie obu oskarżonych w budynku, który był nieomal dwukondygnacyjną halą produkcyjną marihuany (w tym uprawy), z różnorakim sprzętem elektrycznym, w pełnym biegu, przemawia za tym, że o przypadkowości pobytu D. W., a tym bardziej M. B., nie może być mowy.

Sąd Okręgowy uwzględnił istotną różnicę w rolach przestępnych każdego z oskarżonych wymierzając D. W. za każdy z nich (pkt I i II wyroku) znacznie niższe kary. Nie można jednak zapominać, że nie mieszkając na stałe w wynajętym budynku, oskarżeni musieli pozostawać w idealnym porozumieniu i podziale czynności, by dopilnować wzrostu roślin, dla których istotna jest konkretna temperatura, światło lamp, wilgotność i przycinanie, zwłaszcza w okresie zimowym. Wymagało to planu, koordynacji działań, doświadczenia lub rozpisania kolejnych zabiegów, jakie widniały w znalezionych zapisach.

Sąd Apelacyjny nie uznał też zrzutu wadliwej oceny przywołanych wyżej już dowodów, który powtarza się w zarzucie II apelacji, mówiącym o błędnych ustaleniach faktycznych. Obrońca powraca tam znowu do kwestii obserwacji, zapisków, stanu nieruchomości w C. i motywów działania M. B. i D. W. Jedynym nowym elementem, w porównaniu do zarzutu I apelacji, jest podniesienie kwestii zeznań świadków D., czyli właścicielki nieruchomości w C. i jej ojca.

Skarżąca wywodzi, że ich zeznania przeczą temu, że odbywała się tam uprawa czy produkcja marihuany, której świadkowie mieli nie stwierdzić we wrześniu 2017 r., jednak nie przywołuje w apelacji konkretnych fragmentów ich zeznań. W rzeczywistości, właścicielka - E. D. (1) nie interesowała się stanem nieruchomości, którą przekazała w najem M. B. we wrześniu 2015 r. Przebywała za granicą, jak zeznał jej ojciec, cieszyła się jedynie z tak regularnego i wysokiego czynszu (2 tys. zł miesięcznie). E. D. (2) zeznał, że jego córka i zięć byli na posesji raz, we wrześniu 2017 r., widzieli na hali samochód i skrzynie, nie zauważyli nic niepokojącego. E. D. usłyszał taki przekaz od córki, natomiast sam nie sprawdzał, co się działo wewnątrz wynajętych budynków, wśród których (w jednym) stwierdzono, w grudniu 2017 r. uprawę i produkcję marihuany. E. D. widywał posesję (...) razy w roku, nie wchodząc do środka, zeznał: "ja tam przejeżdżałem w 2016 i 2017 r., żeby rzucić okiem" (k. 100). O 2016 r. mówił: "chyba byłem, przejeżdżałem... nie widziałem osób, ani samochodów ". Tak rzadkie oględziny, w przypadku E. D. dokonywane przejazdem, bez wchodzenia na posesję czy do budynków, nie mają znaczenia dla ustaleń o prowadzonym tam procederze. M. B. był co najmniej pół roku przed zatrzymaniem obserwowany jako osoba wykorzystująca różne miejsca i pojazdy, których przeznaczanie potwierdziła akcja policji w dniu 17 grudnia 2017 r. Rozpiętość wieku roślin oraz znaczne ilości suszonych i suchych liści i kwiatostanów uzyskanych z dorosłych roślin, które wcześniej hodowano przez kilka tygodni, świadczy że ten tylko etap, którego efekty zabezpieczyła policja odpowiada co najmniej kilkumiesięcznej uprawie. Wprawdzie Sąd Okręgowy przyjął, że oskarżeni prowadzili ją od nieustalonego okresu i zupełnie racjonalne było przyjęcie początków najmu nieruchomości, to jednak zasada in dubio pro reo nakazywała łączyć dolną granicę czasową przestępstwa z realiami zastanej uprawy konopi i wytworzonej marihuany, dlatego Sąd Apelacyjny doprecyzował okres przestępstw zarzucanych w pkt I, II i III a/o.

M. B. nie prowadził w tym miejscu żadnej innej, legalnej działalności, nie wskazał też racjonalnego uzasadnienia dla ponoszenia od dwóch lat tak znacznych ciężarów finansowych najmu i utrzymania tej nieruchomości, zwłaszcza, że powoływał się w swej obronie na rzekome kłopoty finansowe. Jedynym uzasadnieniem dla najmu, generującego koszty ok. 30 tys. zł rocznie, było uzyskiwanie większego dochodu. Jeśli wziąć pod uwagę łączną ilość gotowej i suszonej marihuany (przyjęto łącznie ponad 5,7 kg), plus produkt możliwy do uzyskania z rosnących, kolejnych 83 krzewów konopi, to oskarżeni, jedynie z partii, z którą zostali zatrzymani, mogli osiągnąć zysk wielokrotnie większy niż cały koszt utrzymania nieruchomości.

Trudno też negować pobieżne spostrzeżenia E. D., że przejeżdżając samochodem na działce nie widział ruchu osób i samochodów, gdyż nieruchomość była upatrzona i wynajęta w określonym celu, który nie powinien zwracać niczyjej uwagi. Jednokrotna, czy 2 - 3 krotna wizytacja zwykle " rzutem oka ", z drogi - przejazdem - nie musiała ujawnić procederu przestępnego, gdyż chodziło właśnie o działania ciche i dyskretne. Nie wiadomo w którym budynku była właścicielka nieruchomości, we wrześniu 2017 r. i czy w ogóle interesowała się czym innym niż tak korzystnym czynszem. Obecne zeznania E. D. (2) należy oceniać także z perspektywy obaw, jakie wzbudziło w nim i rodzinie ujawnienie w ich zabudowaniach długotrwałego przestępstwa. Zeznania te nie wykluczają jednak ustaleń poczynionych przez Sąd Okręgowy na podstawie dowodów zabezpieczonych na posesji w dniu 17 grudnia 2017 r.

Analizując proces przeprowadzenia i oceny dowodów dokonany przez Sąd I instancji, Sąd Apelacyjny uznał, że zebrano wystarczający i przekonujący zbiór dowodów, a przy ich ocenie nie naruszono generalnych zasad procesowych, w tym art. 7 i 5 § 2 k.p.k. W sprawie nie występują wątpliwości o randze, o której mowa w art. 5 k.p.k., a dowody oceniono według najlepszych standardów wiedzy, logiki i doświadczenia życiowego, obiektywnie, bez żadnego mylnego założenia czy nastawienia. Prawidłowa ocena dowodów, które jednoznacznie wykazały winę oskarżonych w zakresie przypisanych im przestępstw; M. B. trzech, a D. W. dwóch, doprowadziła do odtworzenia ich działań i motywów zgodnego z rzeczywistością. Ustalenia faktyczne Sądu, które kontestuje obrońca w zarzucie II apelacji, nie opierają się wcale na ustaleniach operacyjnych policji, w tym obserwacji M. B., ale trzymają się bardzo ściśle dowodów zabezpieczonych w dniu zatrzymania oskarżonych. Sąd Okręgowy tylko w jednym fragmencie ustaleń odwołuje się do obserwacji, gdy mówi, że moment zatrzymania oskarżonych, wkroczenia do budynku, był wynikiem obserwacji i informacji uzyskanych przez funkcjonariuszy. Nie miałyby one żadnej wartości w tej sprawie, gdyby nie potwierdziły ich fakty i dowody zastane w C. i dalej w kolejnych czterech miejscach w W. (3 samochody) i w garażu w Z. Wynajem czy kupno samochodów użytkowanych przez M. B., najem i wybór miejsc parkowania i garażu, został wykazany ponad wszelką wątpliwość zeznaniami świadków i dokumentami, a oskarżony temu nie zaprzeczył. Żądanie wykazania tego samego za pomocą materiałów operacyjnych, zdjęć, filmów, zeznań funkcjonariuszy, jest bezzasadne, tak pod względem faktycznym, jak i prawnym. Fakty te zostały udowodnione procesowo, czego obrońca nie chce dostrzec. Zarzucanie istotnemu świadkowi - P. S. (1) - " niewiedzy i niepamięci ", a procedurze zabezpieczenia śladów - " naniesienia " ich w niewiadomy sposób na paczki z narkotykami, stanowi nieracjonalną linię obrony, pozbawioną jakiegokolwiek oparcia w dowodach.

Domaganie się na koniec uznania za wiarygodne ogólnikowych i lakonicznych wyjaśnień oskarżonych, w tym odciążenia M. B. z posiadania części narkotyków, przy niejasnym stwierdzeniu obrońcy, że należały do " kogoś ", jakichś innych, nieustalonych osób, było zupełnie nieprzekonujące. Sąd Okręgowy właściwie ocenił podjętą na koniec przez oskarżonych linię obrony, jako nieudolną próbą wywarcia wrażenia, że dwóch mężczyzn w trudnej sytuacji materialnej, stanęło przed jakąś nienazwaną koniecznością. M. B. nie przyznając się do końca procesu określał to " złymi decyzjami ", " głupotą " i przeplatał deklaracjami " żalu " (k. 1595 - 1596). D. W. także nigdy nie przyznał się do winy, podchwytując ogólniki swojego zięcia o tym, że został przez niego wynajęty do " zagrabiania terenu " (k. 1596). Oskarżeni zachowali więc jedną, zgodną linię obrony, której zaprzeczyły wszystkie obiektywne dowody. Potwierdzili oni jedynie niezaprzeczalny fakt zatrzymania ich w C., przy czym pominęli już okoliczności temu towarzyszące, w tym pobyt w środku budynku, w którym pełną parą prowadzili uprawę i wytwarzanie narkotyku, gdzie nie sposób było nie usłyszeć i nie zauważyć całego oprzyrządowania takiej wytwórni i pominąć umiejętności obsługi urządzeń temu służących.

Nie można pozostać w zgodzie z logiką zaprzeczając działaniom przestępnym, a równocześnie usprawiedliwiając się niewiedzą, błędem, "względami finansowymi", jak bronili się oskarżeni, czy obawami odwetu, co czynił oskarżony M. B., a częściowo jego obrońca, sugerując to ostatnich pismach procesowych. Sąd rozważał wszelkie te okoliczności, uznając usprawiedliwiające wyjaśnienia oskarżonych za nieprzekonujące, wykazał przy tym rzeczywiste inwestycje M. B., zadające kłam działaniu w jakimkolwiek stanie konieczności, czy to finansowej czy lękowej. Rzekome obawy o bezpieczeństwo swoje i rodziny nie znajdują potwierdzenia. Oskarżony w żadnym z aktualnych postępowań karnych nie przyznał się do przestępstw i nie wyjawił udziału innych osób, nie podjął współpracy z organami ścigania. Ewentualne rozliczenia dotyczące partii narkotyków zajętych przez policję nie były nigdy jawnym czy stanowczym elementem obrony, nie mogą być więc brane pod uwagę jako wzbudzające obawy M. B. Obrońca zmierzał do przekonania Sądu do tego, że M. B. nie był właścicielem narkotyków, ale równocześnie nie wskazał żadnej osoby, ani okoliczności faktycznej, uzasadniającej taką tezę, albo brak świadomości oskarżonych, że znaleźli się w posiadaniu narkotyków.

Z powyższych względów Sąd Apelacyjny uznał za prawidłowe ustalenia o winie M. B. i D. W. w zakresie przestępstw z art. 53 ust. 2 i art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 53 ust. 1 i 2 ustawy przeciwdziałaniu narkomanii w zw. z art. 91 § 1 k.k. (pkt I wyroku), z ustaleniem, że ilość wytworzonej, gotowej, marihuany wyniosła 1.931,06 grama netto i bez zmian w ilościach przygotowywanych (w trakcie suszenia) na gotowy produkt (3.829,70 grama netto); przestępstwa z art. 63 ust. 1 i 2 tej ustawy (pkt III wyroku), tj. uprawy konopi innych niż włókniste oraz czynu IV a/o przypisanego M. B. w formie posiadania 3.954,37 grama heroiny i 5.283,67 grama kokainy tj. przestępstw z art. 62 ust. 2 ustawy, za co otrzymał on najwyższą z kar jednostkowych - 5 lat pozbawienia wolności.

Błąd dotyczący ilości marihuany przygotowywanej (w trakcie suszenia) na gotowy produkt i gotowej postaci, o którym pisze się na str. 23 uzasadnienia wyroku Sąd Okręgowy, powinien być sprostowany, tak jak uczynił to Sąd Apelacyjny, przez obniżenie wagi wytworzonego narkotyku wymienionego w pkt I a/o do 1.931,06 g, natomiast przeniesienie pozostałej ilości z pierwotnie przyjętych 3.116,42g do partii marihuany, którą dopiero usiłowano doprowadzić do stanu handlowego (suszono), co dałoby łącznie 5.015,06 g w zarzucie II a/o. Kierunek apelacji (na korzyść oskarżonych) nakazywał korektę (obniżenie ilości narkotyku) z zarzutu I a/o, ale zabraniał podwyższenia tegoż w pkt II a/o, dlatego ogólna waga marihuany, wyliczona przez biegłego (k. 1021), musiała zostać obniżona. Nie miało to wpływu na utrzymanie ustalenia, że oskarżeni usiłowali i wytworzyli znaczne ilości tego narkotyku.

Sąd Apelacyjny podziela w całości argumenty Sądu Okręgowego w zakresie wymierzonych kar i środków karnych. Oskarżeni dopuścili się bardzo niebezpiecznych przestępstw, godzących w zdrowie ludzkie. Nie mają żadnego usprawiedliwienia jako osoby dojrzale, poczytalne, odpowiadające za swoje rodziny. Żadne względy finansowe nie uzasadniają takiego zachowania, co przyznał M. B. w swoim ostatnim wystąpieniu. Obciąża go ponadto karalność za takie samo przestępstwo. Niezwykle łagodna kara grzywny, jaką wymierzono mu w poprzedniej sprawie, nie wywarła żadnego skutku wychowawczego, dlatego konieczne są obecnie zdecydowane bodźce karne, zwłaszcza, że skala działań przestępnych oskarżonych, w szczególności M. B., była nieporównanie większa.

Kary jednostkowe i kary łączne wymierzone oskarżonym spełnią ten cel, nie będąc przy tym nadmiernie surowymi. Rozmiar działalności przestępczej obu oskarżonych w C. oraz M. B. w innych miejscach, mógł spowodować znacznie surowszą reakcję karną, którą przewidują przepisy ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii w granicach górnych 2 - 5 krotnie wyższych niż wymierzone kary jednostkowe. Oskarżony M. B. (1) wyraził żal, ale odnosi się to ewidentnie do skutków, jakich doświadcza on i rodzina w związku z jego izolacją. D. W. (1) nie wyraził żadnej skruchy, żadnej refleksji związanej ze zgubnym działaniem narkotyków na zdrowie potencjalnych pokrzywdzonych, choć w różnych pismach procesowych tak akcentował własny stan zdrowia (po przeszczepie nerki). Poza niekaralnością tego oskarżonego nie było innych okoliczności łagodzących przy orzekaniu kar, które i tak zbliżone są do dolnych ustawowych granic za przypisane przestępstwa.

Apelacja nie dotyczy bezpośrednio wymiaru kar, dlatego wystarczyłoby stwierdzenie, że ten wymiar kar orzeczonych jest właściwy.

Z powyższych względów Sąd Apelacyjny orzekł, jak w wyroku.

Na podstawie art. 636 § 1 k.p.k. obciążono oskarżonych kosztami postępowania odwoławczego, gdyż działali z chęci zysku, nie są pozbawieni majątku (mieszkania, samochodu), pomocy rodziny, ani ustanowionej pomocy adwokata. Wykonywanie kar ogranicza, ale nie pozbawia M. B. (1) i D. W. (1) możliwości majątkowych, dlatego Sąd obciążył ich kosztami przegranego postępowania odwoławczego, w częściach na nich przypadających.

Tekst orzeczenia pochodzi ze zbiorów sądów powszechnych.