Orzeczenia sądów
Opublikowano: OSNKW 1974/4/68

Wyrok
Sądu Najwyższego
z dnia 12 listopada 1973 r.
I KR 209/73

UZASADNIENIE

Skład orzekający

Przewodniczący: sędzia S. Kotowski. Sędziowie: dr J. Bratoszewski (sprawozdawca), J. Szamrej.

Prokurator Prokuratury Generalnej: A. Graff.

Sentencja

Sąd Najwyższy po rozpoznaniu w dniu 12 listopada 1973 r. sprawy Wiesława B., Henryka C. i Marka K., oskarżonych z art. 210 § 2 i art. 174 § 2 k.k., z powodu rewizji wniesionych przez prokuratora i obrońców oskarżonych od wyroku Sądu Wojewódzkiego dla m. st. Warszawy z dnia 1 marca 1973 r.

1) zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że:

a) uchylił orzeczenie o karze łącznej w stosunku do oskarżonych Wiesława B. i Henryka C.,

b) przyjął, iż oskarżeni nie posługiwali się żyletką dokonując czynu opisanego w pkt I zaskarżonego wyroku, i w związku z tym zakwalifikował ten czyn jako przestępstwo określone w art. 210 § 1 k.k.,

c) podwyższył kary wymierzone oskarżonym Wiesławowi B. i Henrykowi C. za czyn opisany w pkt II zaskarżonego wyroku do 15 lat pozbawienia wolności;

2) utrzymał w mocy tenże wyrok w pozostałych zaskarżonych częściach;

3) wymierzył oskarżonym Wiesławowi B. i Henrykowi C. na podstawie art. 66 i 67 § 1 k.k. jako kary łączne za wszystkie czyny im przypisane po 15 lat pozbawienia wolności, 4.000 zł grzywny i 5 lat pozbawienia praw publicznych, z zaliczeniem na poczet kar pozbawienia wolności okresu tymczasowego aresztowania: oskarżonemu Wiesławowi B. - od dnia 9 listopada 1972 r., oskarżonemu Henrykowi C. zaś - od dnia 5 października 1972 r. (...).

Uzasadnienie faktyczne

Zarzuty rewizji obrońców oskarżonych nie są zasadne.

I. W szczególności nie są zasadne zarzuty błędu w ustaleniach faktycznych. Jeżeli chodzi o pierwsze dwa czyny, to Sąd Wojewódzki dokonując ustaleń oparł się na bardzo szczegółowych i wiarygodnych w tym zakresie zeznaniach pokrzywdzonych Jana P. i Franciszka N., które zresztą w przeważającym zakresie zostały potwierdzone przez samych oskarżonych. Ich odmienne wyjaśnienia dotyczyły jedynie zaprzeczenia, by posługiwali się w pierwszym wypadku żyletką, a w drugim nożem. Skoro jednak Sąd Wojewódzki co do pierwszego czynu nie przyjął, by oskarżeni posługiwali się żyletką, lecz ustalił jedynie - na podstawie zeznań pokrzywdzonego - że w pewnym momencie oskarżeni grozili mu jej użyciem, to jednak czyn ten zakwalifikował z art. 210 § 2 k.k.; nie chodzi tu więc o błąd w dokonaniu ustaleń, lecz o obrazę prawa materialnego, która co do tego czynu istotnie w zaskarżonym wyroku nastąpiła. Samo grożenie (słowne) użyciem żyletki czy jakiegokolwiek innego niebezpiecznego narzędzia nie jest równoznaczne z posługiwaniem się takim narzędziem i nie daje podstaw do zakwalifikowania czynu sprawcy jako zbrodni określonej w art. 210 § 2 k.k.

Groźba użycia natychmiastowego gwałtu na osobie, choćby sprowadzała się do zapowiedzi użycia niebezpiecznego narzędzia, ale bez jednoczesnego uzewnętrznienie tego narzędzia, stanowi ustawowy element należący do istoty czynu określonego w art. 210 § 1 k.k. i daje jedynie podstawę do przyjęcia tej ostatniej kwalifikacji prawnej czynu.

Dlatego też - niezależnie od zarzutów przytoczonych w rewizjach - Sąd Najwyższy z urzędu dokonał zmiany zaskarżonego wyroku co do czynu opisanego w pkt I zaskarżonego wyroku przez przyjęcie kwalifikacji prawnej z art. 210 § 1 k.k. i przez wyraźne stwierdzenie, że oskarżeni nie posługiwali się żyletką, gdyż sformułowanie przyjęte w zaskarżonym wyroku w opisie czynu, a mianowicie: "grożąc użyciem posiadanej żyletki", mogło być niejednoznacznie rozumiane.

Wskutek zmiany kwalifikacji prawnej tego czynu na łagodniejszą odpadła tym samym z jednej strony zasadność zarzutów rewizji prokuratora co do wymierzenia oskarżonym za ten czyn kar rażąco łagodnych, co zresztą przyznał prokurator obecny na rozprawie rewizyjnej, domagając się - poza zmianą kwalifikacji prawnej czynu - utrzymania w mocy kar orzeczonych w stosunku do wszystkich oskarżonych. Z drugiej jednak strony - mimo przyjęcia łagodniejszej kwalifikacji prawnej czynu - nie można także uznać, by kary wymierzone oskarżonym za ten czyn przedstawiały się jako zbyt surowe i by należało je złagodzić.

Brak posługiwania się w tym wypadku niebezpiecznym narzędziem nie może być uznany za bardzo istotny, skoro po pierwsze dla sparaliżowania oporu pokrzywdzonego oskarżeni grozili mu użyciem żyletki, a po wtóre napadli na przewożącego ich kierowcę taksówki znienacka, w porze nocnej, w odludnym miejscu, używając drastycznych form przemocy w postaci uchwytu zgiętą ręką za szyję, skrępowania go sznurami, zakneblowania ust i trzymania go w takim stanie pod strażą przez około 9-10 godzin. Pozbawienie pokrzywdzonego wolności i ogół przykrych przeżyć związanych z napadem na niego wcale nie stanowią mniejszych dolegliwości niż wtedy, gdyby nawet ową żyletką oskarżeni posługiwali się przez okazanie jej pokrzywdzonemu.

Zważywszy ponadto, że cały napad był uprzednio przez oskarżonych zaplanowany oraz że chodziło o zabór samochodu, a więc przedmiotu o dużej wartości, i to stanowiącego dla pokrzywdzonego źródło zarobkowania, uznać należy, iż stopień szkodliwości społecznej pierwszego czynu popełnionego przez wszystkich oskarżonych jest wysoki, kary zaś, jakie im wymierzono za ten czyn, nie przedstawiają się jako rażąco surowe, lecz są współmierne do wagi popełnionego przez nich czynu.

Wprawdzie zgodzić się należy z argumentacją rewizji oskarżonego Marka K., że jego udział w przestępstwie był nieco mniejszy, niż pozostałych dwóch oskarżonych, ale okoliczność tę miał już na względzie Sąd Wojewódzki, dość wydatnie różnicując wymierzoną mu karę, do ewentualnego dalszego jej złagodzenia zaś brak jakichkolwiek podstaw zarówno ze względów, o których była wyżej mowa, jak i z tego powodu, że to właśnie oskarżony Marek K. był tym, który przez kilkanaście godzin konsekwentnie wypełniał zaplanowane czynności przestępne i trzymał pokrzywdzonego pod strażą, aby umożliwić oskarżonym Wiesławowi B. i Henrykowi C. zbycie samochodu na giełdzie.

Z tych powodów - poza zmianą kwalifikacji prawnej - Sąd Najwyższy utrzymał zaskarżony wyrok co do oskarżonego Marka K. w całości w mocy, a co do oskarżonych Wiesława B. i Henryka C. - w zakresie kar wymierzonych im za czyn opisany w pkt I wyroku Sądu Wojewódzkiego.

II. Jeżeli chodzi o drugi czyn przypisany oskarżonym Wiesławowi B. i Henrykowi C., to zarzuty rewizji obrońców oskarżonych są całkowicie bezzasadne. Z zeznań pokrzywdzonego Waldemara N. bowiem jednoznacznie i bez żadnej wątpliwości wynika, że sprawcy używali wobec niego noża, który mu najpierw przystawili do boku i którego dotyk do ciała odczuwał, później zaś nóż ten widział, gdy oskarżony Wiesław B., "aby uspokoić jego obawy", nóż ten chował do kieszeni. Sąd Wojewódzki zeznania tego świadka prawidłowo ocenił i nie dopuścił się żadnego błędu, dokonując ustalenia o posługiwaniu się przez oskarżonych nożem. Zawarte w rewizji twierdzenie, że świadek pod wpływem strachu może się mylić, są jedynie wskazaniem na teoretyczną możliwość, ale nie są to argumenty, które mogłyby zasadnie wskazywać na nietrafność dokonanego w tym zakresie ustalenia. Sąd Wojewódzki bezpośrednio zetknął się ze świadkiem Waldemarem N. i ze względu na niepamiętanie pewnych szczegółów odczytywał mu nawet niektóre fragmenty uprzednio złożonych zeznań, po czym świadek do nich się ustosunkował. Wykazywał on daleko idącą ostrożność w formułowaniu swoich myśli, określając np., że co do tego, czy nóż mu przystawiono do gardła, to "pod wpływem sytuacji tak mu się wydawało", ale jednocześnie konsekwentnie i kategorycznie twierdził, że użyciem noża nie tylko grożono mu słownie, ale nóż ten przystawiano mu do boku, i że to czuł, a potem nóż ten widział w ręku oskarżonego Wiesława B. W tej sytuacji stwierdzić należy, że oparcie się przez Sąd Wojewódzki na zeznaniach Waldemara N. jest w pełni prawidłowe.

Również przyjęta przez Sąd Wojewódzki kwalifikacja prawna tego czynu jest trafna, kary zaś wymierzone oskarżonemu nie tylko nie są zbyt surowe, lecz uznać je należy za zbyt łagodne.

Przestępstwo określone w art. 210 § 2 k.k. jest zbrodnią zagrożoną nie tylko karą terminowego pozbawienia wolności, ale także karą 25 lat pozbawienia wolności, a nawet karą śmierci. W ramach tego ustawowego zagrożenia wymierzenie oskarżonym za ten czyn kar po 10 lat pozbawienia wolności, a więc w wypadku oskarżonego Wiesława B. takiej samej kary jak za czyn pierwszy, a w wypadku oskarżonego Henryka C. kary nawet niższej niż za tamten czyn, nie jest ani uzasadnione, ani też słuszne.

Zaplanowany charakter przestępstwa, uprzednie przygotowanie, a następnie użycie aerozolu, sznura i noża, podstępne zwabienie kierowcy w godzinach nocnych w ustronne miejsce na peryferiach miasta, posługiwanie się oprócz noża także groźbami (wzmianka o rozpruciu brzucha czy wzmianka przy studzience ściekowej, że nie utopią pokrzywdzonego, bo nie chcą, by było "tak jak z G. i W."), a więc "cała sceneria" i okoliczności towarzyszące popełnieniu przestępstwa wskazują na wyjątkowo duży stopień społecznego niebezpieczeństwa czynu obu oskarżonych. Skoro się ponadto uwzględni, że czyn ten nie był odosobniony i że oskarżeni prowadzili pasożytniczy tryb życia, mając złe opinie środowiskowe, to mimo młodego wieku, zwłaszcza oskarżonego Wiesława B., oraz mimo przyznania się do winy w znacznym zakresie przez obu oskarżonych uznać należało, że wymierzone im za ten czyn kary były zbyt niskie i wymagały podwyższenia. Dlatego też Sąd Najwyższy podwyższył orzeczone wobec obu oskarżonych kary do 15 lat pozbawienia wolności, uznając, że kary w takim rozmiarze są współmierne do stopniach szkodliwości społecznej ich czynu i napięcia złej woli oraz odpowiadają społecznemu poczuciu sprawiedliwości.

W tym samym rozmiarze orzekł też Sąd Najwyższy kary łączne za wszystkie czyny wobec obu oskarżonych, a to ze względu na treść art. 67 § 1 k.k. w związku z art. 32 § 1 k.k.

III. Za bezzasadne uznał także Sąd Najwyższy zarzuty rewizji obrońcy oskarżonego Wiesława B. co do czynu określonego w art. 174 § 2 k.k. Dokonane bowiem przez Sąd Wojewódzki ustalenia znajdują oparcie nie tylko w zeznaniach świadka Bożeny M., zwłaszcza złożonych w toku śledztwa, ale także w wyjaśnieniach oskarżonego, również złożonych w toku śledztwa, a ponadto wynikają pośrednio z zeznań niektórych innych świadków, jak np. Jana M. i Zdzisława R.

Odmienne zeznania Bożeny M. złożone na rozprawie głównej Sąd Wojewódzki prawidłowo rozważył, trafnie nie dając im wiary, gdyż przyczyny zmiany uprzednich zeznań nie były przekonujące. Zważywszy ponadto, że ewentualne posiadanie innego jeszcze doraźnego źródła dochodów przez oskarżonego nie wyłącza przecież faktu, iż mimo to czerpał korzyści majątkowe z cudzego nierządu, to zaś wystarcza do bytu przestępstwa określonego w art. 174 § 2 k.k., Sąd Najwyższy nie znalazł podstaw do uwzględnienia rewizji obrońcy oskarżonego także i w tym zakresie (...).

Z tych wszystkich powodów Sąd Najwyższy orzekł jak w wyroku, postanawiając o kosztach zgodnie z art. 547 § 1 i art. 553 k.p.k. oraz art. 9, 10, 15 i 18 dekretu z dnia 23 stycznia 1947 r. o opłatach sądowych w sprawach karnych (Dz. U. Nr 19, poz. 73 z późn. zm.).