Orzeczenia sądów
Opublikowano: LEX nr 2866580

Wyrok
Sądu Okręgowego Warszawa-Praga w Warszawie
z dnia 24 lipca 2019 r.
VI Ka 1396/18

UZASADNIENIE

Skład orzekający

Przewodniczący: Sędzia Anna Zawadka.

Przy udziale prokuratora: Marka Traczyka.

Sentencja

Sąd Okręgowy Warszawa-Praga w Warszawie VI Wydział Karny Odwoławczy po rozpoznaniu dnia 24 lipca 2019 r. w Warszawie sprawy L. L. syna B. i J. ur. (...), w W. oskarżonego o przestępstwo z art. 207 § 1 k.k. na skutek apelacji wniesionej przez obrońcę oskarżonego od wyroku Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi-Południe w Warszawie z dnia 5 lipca 2018 r. sygn. akt III K 404/15 zaskarżony wyrok zmienia w ten sposób, że uzupełnia podstawę prawną rozstrzygnięcia z pkt II o zapis "w brzmieniu obowiązującym w dniu 12 lutego 2015 r."; w pozostałym zakresie tenże wyrok utrzymuje w mocy; zasądza od oskarżonego na rzecz Skarbu Państwa kwotę 180 zł tytułem opłaty za II instancję oraz pozostałe koszty sądowe za postępowanie odwoławcze; zasądza od oskarżonego L. L. na rzecz oskarżycielki posiłkowej B. L. (1) kwotę 840 zł tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego w instancji odwoławczej.

Uzasadnienie faktyczne

L. L. został oskarżony o to, że: w okresie od stycznia 2000 r. do 12 lutego 2015 r. w W. znęcał się psychicznie i fizycznie nad rodziną w ten sposób, że w stosunku do żony B. L. (1) wszczynał awantury, w trakcie których wyzywał ją słowami wulgarnymi, upokarzał ją, groził jej popełnieniem przestępstwa przeciwko jej zdrowiu, bił ją pięściami po głowie, kopał po całym ciele, rzucał w nią przedmiotami, a stosunku do córki B. L. (2) wyzywał ją słowami wulgarnymi i obelżywymi, groził jej popełnieniem przestępstwa przeciwko jej życiu, bił ją pięściami po głowie, rękach i po całym ciele od pasa w górę, kopał ją, natomiast w okresie od września 2004 r. do 12 lutego 2015 r. w stosunku do syna W. L. wyzywał go słowami obelżywymi, bił go pięściami w głowę, w okolice głowy i ramion tj. o czyn z art. 207 § 1 k.k.

Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe w Warszawie wyrokiem z dnia 5 lipca 2018 r. w sprawie III K 404/15

I. Oskarżonego L. L. uznał za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu i za to na podstawie art. 207 § 1 k.k. wymierzył mu karę 1 (jednego) roku pozbawienia wolności;

II. na podstawie art. 69 § 1 i 2 k.k. i art. 70 § 1 pkt 1 k.k. w zw. z art. 4 § 1 k.k. wykonanie orzeczonej wobec oskarżonego kary pozbawienia wolności warunkowo zawiesił oskarżonemu na okres próby 2 (dwóch) lat;

III. na podstawie art. 627 k.p.k. zasądził od oskarżonego na rzecz Skarbu Państwa koszty sądowe w kwocie 340 (trzysta czterdzieści) złotych w tym 180 (sto osiemdziesiąt) złotych tytułem opłaty.

Apelację od wyroku wniosła obrońca oskarżonego, która zaskarżyła wyrok w całości na korzyść oskarżonego. Na postawie art. 427 § 1 i 2 k.p.k. i art. 438 pkt 2 i 3 k.p.k. wyrokowi temu zarzuciła:

1. błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę zaskarżonego wyroku, mający wpływ na jego treść polegający na uznaniu, że oskarżony dopuścił się zarzucanego mu czynu, podczas gdy z informacji nadesłanych przez policję do akt sprawy wynika, iż pokrzywdzona B. L. (1) tylko raz w 2003 r. wzywała policję do miejsca zamieszkania stron i to pod nieobecność oskarżonego, a nie jak zeznała wielokrotnie, nigdy przez tak długi okres czasu przyjęty w zarzucie pokrzywdzona B. L. (1) nie szukała pomocy dzielnicowego czy też innych osób dla siebie, a tym bardziej dla dzieci za które była odpowiedzialna, a nadto pozwalała dzieciom na wakacyjne wyjazdy z ojcem bez jej udziału, zatem nie miała wówczas obaw, iż ojciec będzie się znęcał nad dziećmi, a zatem oskarżony nie używał przemocy fizycznej i psychicznej wobec pokrzywdzonych,

2. mającą wpływ na treść orzeczenia obrazę przepisów prawa karnego procesowego-art. 7 k.p.k. poprzez przekroczenie granic swobodnej oceny dowodów i:

a) Przyjęcie niepoświadczonych kserokopii dokumentacji medycznej za podstawę do ustalenia obrażeń jakich na skutek działania oskarżonego doznała pokrzywdzona,

b) Uznanie za wiarygodne zeznań pokrzywdzonych pozostających w ostrym konflikcie z oskarżonym, bez przeprowadzenia weryfikacji tych zeznań z innymi dowodami,

c) Uznanie przez Sąd zeznań B. T. i Ł. T. za nie wnoszące znaczących elementów do sprawy podczas, gdy ci świadkowie zeznali, że słyszeli kłótnie i krzyki wszystkich domowników, a dodatkowo Ł. T. zeznał "nie słychać nic co wskazywałoby na przemoc czy prośby wołania o pomoc",

3. Mającą wpływ na treść orzeczenia obrazę przepisów prawa karnego procesowego-art. 4 k.p.k. poprzez nierozważenie wszystkich okoliczności przemawiających na korzyść oskarżonego, a tylko tych przemawiających na jego niekorzyść.

W konkluzji obrońca oskarżonego wnosiła o uniewinnienie oskarżonego ewentualnie o uchylenie orzeczenia w całości i przekazanie sprawy Sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania.

Uzasadnienie prawne

Sąd Okręgowy zważył co następuje:

Apelacja obrońcy oskarżonego jest niezasadna i stąd nie zasługują na uwzględnienie wnioski w niej zawarte.

Na wstępie wskazać należy, że wbrew zarzutom podniesionym przez obrońcę oskarżonego Sąd Rejonowy nie dopuścił się naruszenia przepisów postępowania, które - wedle uzasadnienia tego twierdzenia - miało polegać na stronniczej ocenie materiału dowodowego dokonanej przez ten Sąd, a zatem poprzez uwzględnienie tylko dowodów z zeznań pokrzywdzonych świadczących na niekorzyść oskarżonego, a pominięciu tych przemawiających na jego korzyść. Do dowodów korzystnych dla oskarżonego apelujący zaliczył zeznania świadków: B. T. i Ł. T. Na poparcie stawianej tezy obrońca oskarżonego wskazała także, iż Sąd I instancji pominął informacje nadesłane przez policję z których wynika, że B. L. (1) tylko raz w 2003 r. wzywała policję do miejsca zamieszkania stron i to pod nieobecność oskarżonego, a nie jak zeznała wielokrotnie, nigdy przez tak długi okres czasu przyjęty w zarzucie pokrzywdzona B. L. (1) nie szukała pomocy dzielnicowego czy też innych osób, a nadto pozwalała dzieciom na wakacyjne wyjazdy z ojcem bez jej udziału, a zatem zdaniem obrońcy nie miała wówczas obaw, że ojciec będzie się znęcał nad dziećmi. O braku używania wobec pokrzywdzonych przemocy fizycznej i psychicznej miały zdaniem skarżącej świadczyć także zeznania sąsiadów, którzy nie słyszeli aby pokrzywdzeni wzywali pomocy, a słyszeli jedynie kłótnie i krzyki wszystkich domowników. Natomiast powodem konfliktu pomiędzy stronami był spór dotyczący kwestii majątkowych.

Sąd Odwoławczy, konfrontując tak postawione zarzuty z materiałem dowodowym zebranym w sprawie, zasadności jego nie podzielił. Kontrola odwoławcza wykazała bowiem, że ocena materiału dowodowego dokonana została przez Sąd Rejonowy z zachowaniem zasad wynikających z art. 4, 5, 7 k.p.k., a więc jest bezstronna i nie narusza granic swobodnej oceny dowodów oraz jest zgodna z prawidłowym rozumowaniem, wskazaniami wiedzy i doświadczenia życiowego, zwłaszcza zaś nie zawiera błędów faktycznych i logicznych.

Na wstępie podnieść trzeba, iż dokonana przez Sąd Okręgowy kontrola odwoławcza wykazała, że Sąd Rejonowy prawidłowo przeprowadził postępowanie rozpoznawcze w sprawie: wyjaśnił wszystkie okoliczności istotne dla końcowego rozstrzygnięcia. Na tej podstawie poczynił prawidłowe ustalenia faktyczne, które skutkowały subsumcją, iż działanie oskarżonego L. L. wyczerpuje znamiona występku określonego w art. 207 § 1 k.k. popełnionego na szkodę B. L. (1), B. L. (2) i W. L.

Podstawą dowodową poczynionych ustaleń faktycznych stanowiły dowody z zeznań pokrzywdzonych, których wiarygodność potwierdzają dokumentacja medyczna (k.25-35) i opinia lekarska (k.84). Rację ma obrońca, że w aktach sprawy znajdują się tylko kserokopie zaświadczeń lekarskich, szpitalnej karty informacyjnej oraz wyników badań. Wbrew jednak twierdzeniom obrońcy oskarżonego wiarygodności dokumentacji medycznej nie podważa brak poświadczenia za zgodność z oryginałem tych dokumentów, albowiem w toku postępowania odwoławczego Sąd Okręgowy uzupełniając postępowanie dowodowe, zwrócił się do placówek medycznych o nadesłanie kopii tych dokumentów potwierdzonych za zgodność z oryginałem. W odpowiedzi prawie wszystkie placówki potwierdziły autentyczność dokumentów tj. Szpital (...) (k.421-428), Poradnia (...) w D. (k.430) i (...) Instytut Medyczny (k.432-433). Jedynie (...) Zespół Publicznych Zakładów (...) poinformował, że w zasobie składnicy akt nie odnaleziono dokumentacji medycznej B. L. (1), dlatego nie można potwierdzić autentyczności dokumentów (k.25-26,435). Należy jednak mieć na uwadze, że przedmiotowe dwa świadectwa lekarskie z tej placówki medycznej, zostały wystawione w dniach 7 października 2002 r. i 7 listopada 2002 r., a zatem od ich wystawienia upłynęło ponad 16 lat, w związku z tym problem z odnalezieniem tych dokumentów w archiwum medycznym jest w pełni zrozumiały. Tym niemniej w świetle treści opinii lekarskiej wiarygodność także tych niepotwierdzonych za zgodność z oryginałem kopii zaświadczeń, opatrzonych pieczątką placówki medycznej oraz imienną pieczątką lekarza sądowego, nie budzi wątpliwości.

Występowanie obrażeń na ciele pokrzywdzonej B. L. (1) zostało zatem potwierdzone autentyczną dokumentacją medyczną, przy czym są to obrażenia świadczące o pobiciu, gdyż większość urazów dotyczy okolic głowy, jak również okolic ramienia i podudzia, co koreluje z zeznaniami pokrzywdzonej, która zeznała, że mąż bił ją pięściami po głowie i kopał po całym ciele. Znamiennym jest, że takie obrażenia jak "obrzęk, zasinienie, siniak oczodołu", cyklicznie się powtarzają na przestrzeni lat 2002-2005, a w każdej dokumentacji medycznej znajduje się rozpoznanie "stan po pobiciu", co wyklucza powstanie opisanych tam obrażeń w sposób przypadkowy, na co wskazuje oskarżony w swoich wyjaśnieniach.

Nie ma racji obrońca, iż te relacje pokrzywdzonych nie korespondują z pozostałym materiałem dowodowym, skoro zeznania świadków B. L. (1), B. L. (2) i W. L. znajdują potwierdzenie w zaświadczeniach lekarskich i dokumentacji ze szpitala oraz opinii lekarskiej odnośnie rodzaju i mechanizmu powstania obrażeń ciała. Biegły sądowy lekarz specjalista chirurg J. M. wskazał, że opisane w dokumentacji lekarskiej obrażenia ciała mogły powstać w okolicznościach podanych przez pokrzywdzoną B. L. (1) i powodują naruszenie czynności narządu ciała poniżej siedmiu dni, wyczerpując znamiona art. 157 § 2 k.k.

Odnosząc się do zarzutu braku informowania policji przez pokrzywdzoną B. L. (1) o fakcie znęcania się oskarżonego nad rodziną, a właściwie wezwania policji tylko raz w 2003 r., to ten sposób postępowania wytłumaczyła pokrzywdzona w swoich zeznaniach. W toku pierwszych zeznań pokrzywdzona przyznała, że bała się zgłaszać zawiadomienia na policji, gdyż po każdym wezwaniu patrolu policji oskarżony wyżywał się na niej i na dzieciach, był jeszcze bardziej agresywny (k.5v). Wprawdzie pokrzywdzona w tym samym protokole zeznała, że policja była wzywana wielokrotnie (k.5), co nie znalazło potwierdzenia w wykazie interwencji, gdzie widnieją dwa zgłoszenia dokonane przez pokrzywdzoną w dniu 23 marca 2004 r. i 12 lutego 2015 r. (k.20,79,106). Natomiast przesłuchana na rozprawie B. L. (1) doprecyzowała, że policja była wzywana parokrotnie, ale wielokrotnie była na komisariacie policji prosząc o pomoc w tej sytuacji, gdzie uzyskiwała informację, że musi złożyć oficjalne doniesienie. Pokrzywdzona obawiała się jednak złożyć zawiadomienia o znęcaniu, miała bowiem świadomość, że będąc zależna finansowo od męża, nadal będzie z nim mieszkać, a po złożeniu zawiadomienia o przestępstwie "mąż zamieni jej życie w piekło" (k.216). W świetle tych zeznań jest w pełni zrozumiałe z jakich powodów pokrzywdzona tak długo zwlekała ze złożeniem oficjalnego doniesienia na policji i dlaczego unikała wzywania policji na interwencję. Dopiero incydent z pobiciem córki, gdy mąż uderzył B. L. (2) z całej siły z pięści w lewy policzek, powodując obrzęk twarzy, co znajduje potwierdzenie w zaświadczeniu z przychodni lekarskiej (k.33), stanowił impuls do wezwania policji i złożenia w dniu 12 lutego 2015 r. zawiadomienia o przestępstwie (k.4-6). W ocenie Sądu jest to typowe zachowanie dla ofiar przemocy domowej, które przez wiele lat znoszą zachowanie osoby najbliższej, która ma problem z kontrolowaniem własnej agresji, licząc naiwnie na zmianę zachowania członka rodziny wraz z upływem czasu. Przy czym argumentem przemawiającym przeciwko złożeniu takiego zawiadomienia jest, tak jak w tym przypadku, zależność ekonomiczna od sprawcy przemocy i obawa przed utratą źródła finansowania. Wskazać należy, iż pokrzywdzona B. L. (1) od wielu lat nie pracowała i znajdowała się wyłącznie na utrzymaniu męża, który karał ją nie tylko poprzez bicie, groźby i wyzwiska, ale też w ten sposób, że pozbawiał ją pieniędzy na utrzymanie rodziny. Zachowanie oskarżonego nosiło więc typowe znamiona przemocy fizycznej i psychicznej, w szczególności ekonomicznej.

Nie można zgodzić się z argumentacją obrońcy, że skoro matka pozwalała dzieciom na wakacyjne wyjazdy z ojcem, to widocznie nie miała obaw, że będzie się on znęcał nad dziećmi. Wskazać należy, iż rację ma Sąd Rejonowy oceniając, iż wspólne spędzanie wakacji nie uprawnia do stwierdzenia, że oskarżony nie podejmował zachowań przemocowych wobec rodziny. Pokrzywdzeni zeznali, że zachowania agresywne oskarżonego pojawiały się z różną częstotliwością, co nie oznacza, że pokrzywdzona miała rezygnować z atrakcyjnych wyjazdów wakacyjnych dla swoich dzieci. Z psychologicznego punktu widzenia takie zachowanie matki, która chce zapewnić dzieciom atrakcyjny wypoczynek wakacyjny, a jednocześnie nie ma własnych środków aby za te wyjazdy zapłacić, jest zrozumiałe. Zależność finansowa od oskarżonego była tym argumentem, który przeważył za wyrażeniem zgody na wakacyjne wyjazdy dzieci z ojcem, pomimo, że oskarżony używał przemocy fizycznej także wobec dzieci, co znajduje potwierdzenie w ich zeznaniach oraz zaświadczeniu lekarskim (k.33).

Wskazać należy, iż zeznania obciążające oskarżonego złożyła nie tylko żona i córka, ale także syn W. L., który przesłuchany w wieku 15 lat w obecności biegłego psychologa potwierdził negatywne zachowania ojca wobec wszystkich członków rodziny, w szczególności opisał sposób używania przemocy przez oskarżonego, który najczęściej bił go pięścią w tył głowy kilkakrotnie i wyzywał go słowami obraźliwymi oraz rzucał przedmiotami. Ten sam rodzaj przemocy tj. uderzenia z pięści w tył głowy oskarżony stosował także wobec żony i córki, straszył, że nie dostaną pieniędzy na jedzenie i ubrania. Świadek opisał także ostatnią awanturę podczas której ojciec uderzył jego siostrę z pięści w szczękę i powiedział "bo cię zabiję i zajebię". Pokrzywdzony zeznał, że wszyscy członkowie rodziny boją się ojca, który jak się zdenerwuje to zaciska zęby i to pokazuje.

Biegła psycholog M. K. wskazała, że zdarzenia przemocowe nakładały się w pamięci świadka, który nie potrafił precyzyjnie umieścić je w czasie, co świadczy o ich podobieństwie i powtarzalności. Zeznania świadka stanowią jednak pełnowartościowy materiał dowodowy ze względu na prezentowane emocje dostosowane do sytuacji, mowę ciała adekwatną do wypowiadanych treści, cytowanie dosłownych wypowiedzi sprawcy przemocy. Na rozprawie pokrzywdzony W. L. przesłuchany w wieku 18 lat, potwierdził swoje wcześniejsze zeznania i opisał ten sam sposób używania przemocy fizycznej przez ojca, jak również używanie słów wulgarnych i obraźliwych wobec członków rodziny oraz niszczenie sprzętu elektronicznego. Znamienne jest, że świadek potwierdził, iż matka bała się wzywać policji, obawiając się tego bicia i wyzywania.

Wbrew zatem argumentacji obrońcy Sąd Rejonowy nie dopuścił się błędu w ustaleniach faktycznych, ani nie przekroczył granic swobodnej oceny dowodów, gdyż uznając za wiarygodne zeznania pokrzywdzonych przeprowadził należytą weryfikację tych zeznań z innymi dowodami obiektywnymi w postaci dokumentacji lekarskiej, opinii medycznej oraz opinii psychologicznej. Natomiast zeznania sąsiadów B. T. i Ł. T. oraz H. K. istotnie niewiele wnoszą do sprawy, gdyż sąsiedzi słyszeli jedynie odgłosy awantur i krzyki, ale nie potrafili rozróżnić poszczególnych słów. Czasami słyszeli przekleństwa głównie wypowiadane przez głos męski oraz płaczliwy ton (k. 246). Z faktu jednak, że sąsiedzi nie słyszeli wezwań o pomoc bądź nie widzieli obrażeń na ciele pokrzywdzonych, nie można wysnuć logicznego wniosku, że takich negatywnych zachowań oskarżonego wobec członków rodziny nie było. Z zeznań tych świadków wynika bowiem, że nie utrzymywali bliższych kontaktów sąsiedzkich z tą rodziną, poza standardową wymianą grzecznościowego "dzień dobry" podczas przypadkowego spotkania na klatce schodowej. Z zeznań zaś B. L. (1) i jej dzieci nie wynika aby głośno wzywali pomocy w trakcie awantur, bądź opowiadali sąsiadom o tym w jaki sposób zachowywał się wobec nich oskarżony, czy pokazywali im ślady pobicia, a zatem zeznania sąsiadów nie pozostają w sprzeczności z zeznaniami pokrzywdzonych. Natomiast niechęć sąsiadów do angażowania się w wewnętrzne sprawy rodzinne jest dość powszechna, dlatego zeznania sąsiadów są mało przydatne do ustalenia stanu faktycznego w tej sprawie.

Rację ma obrońca, że za okres od 2005 r. do 2015 r. w aktach sprawy nie ma żadnych obdukcji lekarskich świadczących o pobiciu pokrzywdzonych, ale też B. L. (1) nie twierdziła, że takie obdukcje były wykonywane. Niewątpliwie okres znęcania przyjęty przez Sąd w wyroku jest bardzo rozległy gdyż dotyczy aż 15 lat, natomiast zaświadczenia lekarskie pochodzą z lat 2002-2005, co nie świadczy o tym, że w tym okresie oskarżony nie używał przemocy wobec członków rodziny. Brak zaświadczeń lekarskich z okresu ostatnich 10 lat świadczy o tym, że pokrzywdzona i jej dzieci w tym okresie nie korzystały z pomocy lekarskiej, ani nie informowali policji o negatywnych zachowaniach oskarżonego aż do 12 lutego 2015 r., kiedy doszło do awantury i wezwania policji z powodu niewpuszczenia oskarżonego do mieszkania, co było spowodowane pobiciem dzień wcześniej B. L. (2). Ślady świadczące o zadaniu uderzenia w policzek znajdują potwierdzenie w zaświadczeniu z porady ambulatoryjnej i skierowaniu do szpitala z powodu urazu głowy (k.33,34). Powyższe świadczy jedynie o tym, że natężenie przemocy używanej przez oskarżonego w tym okresie poprzedzającym ten ostatni incydent, nie było na tyle duże, aby pokrzywdzeni musieli korzystać z pomocy medycznej. Natomiast na skutek stosowanej przez męża przemocy fizycznej i psychicznej B. L. (1) musiała korzystać z pomocy psychiatrycznej i psychologicznej dla ofiar przemocy domowej, co potwierdzają stosowne zaświadczenia (k.243,244).

Wbrew argumentom obrońcy oskarżony L. L. w sposób pośredni przyznał się do stosowania przemocy wobec członków rodziny w rozmowach telefonicznych z żoną i córką, które zostały zarejestrowane i nagranie znajduje się na płycie w aktach sprawy (k.232). W trakcie tych rozmów oskarżony nakłaniał żonę do wycofania sprawy karnej w zamian za pieniądze oraz w imię chrześcijańskich zasad miłosierdzia i przebaczenia, co stanowiło oczywistą manipulację. L. L. przyznaje, że bił żonę, ale starał się umniejszyć swoje negatywne zachowania-ironizując i wyśmiewając nadmierne odczuwanie bólu przez żonę. Natomiast w trakcie rozmowy z córką oskarżony używa wobec niej słów obraźliwych "dla mnie jesteś szmatą ostatnią... szmatą i zerem" oraz relatywizuje i usprawiedliwia swoje zachowania przemocowe, opisując własne doświadczenia dotkliwych kar cielesnych otrzymywanych w dzieciństwie. Wbrew argumentom obrońcy nagrane wypowiedzi oskarżonego nie mają jedynie sarkastycznego zabarwienia, gdyż w rozmowie z córką ton głosu oskarżonego nie brzmi sarkastycznie, lecz wyraża bardzo negatywne emocje. Oskarżony usprawiedliwia swoje zachowania stwierdzając, że nie bił swoich dzieci w taki sposób jak on był bity.

W tak ukształtowanym materiale dowodowym znajdują potwierdzenie okoliczności opisane przez pokrzywdzoną B. L. (1) o podejmowanych wobec niej i dzieci przez oskarżonego zachowaniach wyczerpujących znamiona przestępstwa psychicznego i fizycznego znęcania się. Przede wszystkim potwierdzenie takich zachowań znajduje odzwierciedlenie w dokumentacji medycznej i opinii lekarskiej dotyczącej obrażeń ciała odniesionych przez pokrzywdzoną podczas kilku awantur kiedy była obiektem agresji fizycznej męża.

Znamienne, że w swojej apelacji skarżąca stara się podważyć autentyczność dowodów w postaci dokumentacji medycznej, które nie pasują do lansowanej tezy o braku używania przemocy fizycznej przez oskarżonego. Wbrew zarzutom obrońcy oskarżonego pomiędzy stronami nie dochodziło jedynie do kłótni z powodu spraw majątkowych, gdyż ślady na ciele pokrzywdzonej B. L. (1) świadczą o wielokrotnym użyciu przemocy w postaci uderzeń i kopnięć. Przy czym są to ślady charakterystyczne dla tzw. przemocy domowej z powodu ich rodzaju (siniaki oczodołu, urazy głowy, obrzęki i podbiegnięcia krwawe, zasinienia) oraz okolicy rozmieszczenia tj. na głowie, przedramionach, podudziu. Ofiarą tej przemocy była niewątpliwie żona oskarżonego i jego dzieci, które najczęściej bił po głowie. Natomiast oskarżony nie odniósł żadnych widocznych obrażeń ciała, gdyż pokrzywdzeni nie odważyli się podnieść na niego ręki i oddać uderzeń.

Zasadnie więc Sąd Rejonowy ocenił takie zachowania oskarżonego jako czynności powtarzające się i rozciągnięte w czasie, wypełniające kryterium fizycznego znęcania się nad pokrzywdzonymi, którzy są niewątpliwie osobami słabszymi fizycznie od oskarżonego.

Sąd Rejonowy prawidłowo ustalił na podstawie wyżej wskazanych dowodów tj. zeznań pokrzywdzonych, opinii psychologicznej oraz dokumentacji medycznej i opinii lekarskiej, że oskarżony znęcał się psychicznie i fizycznie nad swoją żoną B. L. (1) oraz dziećmi B. L. (2) i W. L., w sposób opisany w zarzucie. Nawet jeśli pokrzywdzona wezwała w tym okresie tylko jeden raz policję na interwencję i od 2005 r. nie korzystała z pomocy medycznej po aktach przemocy fizycznej, to nie można uznać, że zachowania oskarżonego nie powodowały u ofiar poważnego cierpienia moralnego i fizycznego czy też, że L. L. przypadkowo uderzył żonę i córkę, a one udały się do lekarza po obdukcję.

Wbrew argumentom obrońcy Sąd Rejonowy wziął pod uwagę kwestię majątkową pomiędzy małżonkami i zasadnie uznał, iż B. L. (1) pozostawała wobec oskarżonego w stosunku zależności ekonomicznej, skoro to oskarżony pracował i dostarczał środki utrzymania, a pokrzywdzona zajmowała się domem i wychowaniem dzieci. Oskarżony zaś wielokrotnie groził żonie i dzieciom pozbawieniem środków utrzymania. Takie zachowania oskarżonego miały na celu poniżenie pokrzywdzonej i były dla niej dolegliwe o czym świadczą jej zeznania i zeznania dzieci stron. Nie można przy tym zgodzić się z zarzutem, że pokrzywdzona B. L. (1) po przepisaniu przez oskarżonego majątku znacznej wartości na rzecz żony, postanowiła pozbyć się go z domu uznając, że stał się zbędny. Na potwierdzenie powyższej tezy skarżący nie przedstawił żadnej logicznej argumentacji. Tymczasem w aktach sprawy znajduje się istotnie akt notarialny darowizny na mocy którego oskarżony przepisał w dniu 27 września 2012 r. własność wielu nieruchomości na rzecz żony B. L. (1) (k.203-214). Powstaje zatem pytanie dlaczego pokrzywdzona realizując zarzucony jej plan pozbycia się męża z domu czekała z tym aż prawie 3 lata. Upływ tak długiego czasu skutecznie podważa teorię spiskową lansowaną przez obronę. Ponadto pokrzywdzona B. L. (1) złożyła szereg dokumentów m.in. kopie aktów notarialnych sprzedaży dwóch działek, z których wynika, że oskarżony pomimo darowania nieruchomości żonie, dysponował notarialnie udzielonym pełnomocnictwem i w 2014 r. sprzedał 2 działki, uzyskując dochód 300 000 złotych (k.236-241). W świetle tych dokumentów darowizna działek na rzecz żony oraz posiadanie pełnomocnictwa do sprzedaży tych nieruchomości jawi się raczej jako zabezpieczenie przez oskarżonego swojego majątku przed wierzycielami. Tym bardziej, że istnienie długu w wysokości 520 000 zł potwierdza świadek K. D. (k. 311-312) oraz pisemne oświadczenie oskarżonego (k.351). Dodatkowo oskarżony miał niezapłacone faktury gazu propan-butan i wierzyciel w 2013 r. nabył aktem notarialnym jedną z nieruchomości darowanych B. L. (1) na poczet zaciągniętych długów przez oskarżonego (k.235).

Obrońca oskarżonego zarzuca interesowność pokrzywdzonej, która po przepisaniu na nią majątku postanowiła pozbyć się męża oskarżając go o znęcanie się nad rodziną. Jednak tej tezie przeczy trudna sytuacja majątkowa w jakiej znalazła się B. L. (1) po złożeniu zawiadomienia o przestępstwie znęcania. Oskarżony zostawił bowiem żonę i dzieci w zadłużonym mieszkaniu (k.242), a pokrzywdzona nie mając żadnego źródła dochodu pozostała praktycznie bez środków do życia. Natomiast darowanymi jej działkami w rzeczywistości dysponował oskarżony, mając pełnomocnictwo żony podpisane notarialnie, o czym świadczą akty notarialne sprzedaży i nabycie nieruchomości formalnie należącej do pokrzywdzonej na poczet długu oskarżonego (k.235). Zarzut obrońcy należy więc uznać za chybiony.

Zazwyczaj akty agresji słownej i fizycznej sprawcy domowego znęcania się nad rodziną nie mają postronnych świadków, gdyż na zewnątrz domowy tyran dość skutecznie maskuje swoje zachowania. Bardzo rzadko więc o tego typu zachowaniach wiedzą znajomi czy rodzina. Nie można więc zgodzić się z zarzutem obrońcy oskarżonego, iż brak wiedzy o tych zachowaniach oskarżonego u rodziny B. L. (1), świadczy o braku wiarygodności pokrzywdzonej. Tymczasem żadna z tych osób nie została przesłuchana w tej sprawie tj. brat i siostra matki, którzy pracowali w firmie oskarżonego, a zatem byli od niego zależni finansowo. Nie można więc zasadnie uznać, że nie byli informowani o znęcaniu się bądź pokrzywdzona ukrywała sytuację w domu.

Wbrew zarzutom skarżącego Sąd meritii wskazał z jakich powodów i na podstawie jakich dowodów ocenił zeznania pokrzywdzonych jako wiarygodne. Podstawą do takiej właśnie oceny zeznań pokrzywdzonych była analiza treści ich zeznań, która pozostaje w korelacji z dowodami obiektywnymi w postaci dokumentacji lekarskiej opisującej obrażenia ciała widoczne u pokrzywdzonej B. L. (1) na głowie, rękach i nogach. W ocenie Sądu Odwoławczego uzasadnienie Sądu I instancji odnośnie oceny zeznań pokrzywdzonych spełnia w sposób wystarczający wymogi wskazane w przepisie art. 424 § 1 pkt 1 k.p.k.

Suma zatem zgromadzonych w sprawie dowodów, ich ocena i wysnute wnioski, a zaprezentowane przez Sąd Rejonowy w pisemnym uzasadnieniu, a które w pełni, w tej części, podziela Sąd Odwoławczy, prowadzą do trafnego przyjęcia, że wina oskarżonego w zakresie tego, iż swoim zachowaniem wyczerpał znamiona czynu penalizowanego w art. 207 § 1 k.k. jest bezsporna. Koniecznym jest przy tym zaakcentowanie, iż w sposób oczywisty dla poczynienia ustaleń w zakresie sprawstwa podsądnego Sąd Rejonowy analizował także składane przez niego wyjaśnienia, w których nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i starał się wykazać, że to on jest ofiarą zmowy ze strony członków najbliższej rodziny.

Z wyjaśnień oskarżonego wynika, że obrażenia u żony i córki powstały przez przypadek, a obrażenia na nogach od grania w piłkę. Wyjaśnienia oskarżonego w świetle treści dokumentacji medycznej i opisów obrażeń oraz opinii lekarskiej brzmią absurdalnie. Sąd Okręgowy także w tym zakresie podziela ocenę dokonaną przez Sąd meriti, iż wyjaśnienia podsądnego na wiarę nie zasługują gdyż nie znajdują koniecznego, dla odmiennego przyjęcia, potwierdzenia w zgromadzonych dowodach. W ocenie Sądu Odwoławczego ten materiał dowodowy, a który posłużył za podstawę ustaleń faktycznych w sprawie, ma charakter pełnego i wyczerpującego.

W żadnym także razie nie można mówić, iż Sąd meriti dopuścił się obrazy art. 410 k.p.k. W tym miejscu warto przypomnieć, że art. 410 k.p.k. nie nakłada na sąd wymogu, aby orzeczenie zapadło na podstawie wykluczających się dowodów, bo jest to oczywiście niemożliwe. Sąd ma prawo oprzeć się na jednych dowodach, a pominąć inne, jeśli ich treść jest rozbieżna. Wymóg, aby podstawę wyroku stanowił całokształt okoliczności ujawnionych w toku rozprawy głównej oznacza konieczność znajdowania się w polu uwagi sądu w chwili rozstrzygania wszystkich okoliczności (por. postanowienie Sądu Najwyższego z 24 marca 2015 r., o sygn. akt III KK 70/15 - "Zarzut obrazy art. 410 k.p.k., zachodzi wówczas, gdy przy wyrokowaniu sąd opiera się na materiale nieujawnionym na rozprawie głównej oraz gdy opiera się na części materiału ujawnionego. Sam natomiast fakt, że ustalenia faktyczne w danej sprawie mogą zostać poczynione jedynie w oparciu o dowody uznane za wiarygodne, a nie o te, które zostały uznane za niewiarygodne, co jest przecież rzeczą oczywistą, nie oznacza, że sąd orzekający dopuścił się obrazy przepisu art. 410 k.p.k. Powyższej normy nie można bowiem rozumieć w ten sposób, że każdy z przeprowadzonych dowodów ma stanowić podstawę ustaleń faktycznych. Nie stanowi więc naruszenia tego przepisu dokonanie oceny materiału dowodowego przeprowadzonego lub ujawnionego na rozprawie w sposób odmienny od subiektywnych oczekiwań stron procesowych"). Podzielając w pełni to zapatrywanie stwierdzić trzeba, a na podstawie uzasadnienia przedstawionego przez skarżącego dla tej części apelacji, iż tak właśnie, a zatem błędnie, postrzega postawiony zarzut. Tymczasem uważna lektura pisemnych motywów zaskarżonego wyroku dowodzi, bez cienia wątpliwości, iż Sąd Rejonowy nie pominął żadnego z dowodów przeprowadzonych w sprawie, a to, iż z dwóch grup przeciwstawnych dowodów ustalenia faktyczne oparł na jednej z nich, a te doprowadziły do uznania winy podsądnego, nie stanowi naruszenia wymienionego przepisu, a jest jedynie wyrazem przeprowadzonej analizy dowodowej, która w niniejszej sprawie i z przyczyn przytoczonych wyżej, pozostaje pod ochroną przepisu art. 7 k.p.k.

W sprawie nie ujawniły się również żadne przesłanki do zastosowania art. 5 § 2 k.p.k. Stan niedających się usunąć wątpliwości jest stanem niemożności poczynienia niewątpliwych ustaleń pomimo wykorzystania wszystkich przewidzianych prawem metod i w tym znaczeniu jest kategorią obiektywną. Dla oceny, czy nie został naruszony zakaz in dubio pro reo nie są bowiem miarodajne tego rodzaju wątpliwości, zgłaszane przez stronę, ale jedynie to, czy orzekający w sprawie sąd rzeczywiście powziął wątpliwości co do treści ustaleń faktycznych i wobec braku możliwości ich usunięcia rozstrzygnął je na niekorzyść oskarżonego, względnie to, czy w świetle realiów konkretnej sprawy wątpliwości takie powinien był powziąć (por. postanowienie SN z dnia 8 maja 2015 r., IIIKK 333/14). Słusznie w rozpoznawanej sprawie Sąd Rejonowy nie sięgnął po opisaną regułę albowiem nie zachodziły ku temu podstawy: zgromadzone dowody, szczegółowo wskazane w pisemnym uzasadnieniu, miały tak jednoznaczny i kompletny charakter, że ustalony na ich podstawie przebieg inkryminowanych zdarzeń nie budził żadnych wątpliwości. Stąd podniesiony i w tym zakresie zarzut przez obrońcę oskarżonego nie zasługiwał na uwzględnienie.

Reasumując, zatem tę cześć rozważań wskazać należy, że dokonana przez Sąd meriti ocena zgromadzonego materiału dowodowego w sprawie, w zakresie, w jakim dał on podstawy do przypisania oskarżonemu czynu w zaskarżonym wyroku, nie ma charakteru dowolności, a tym samym nie doszło w sprawie do naruszenia zasady, leżącej u podstaw prawidłowego wyrokowania, czyli swobodnej oceny dowodów (art. 7 k.p.k.). Ustalenia faktyczne, jakie na podstawie zgromadzonych dowodów poczynił w tym zakresie Sąd pierwszej instancji, Sąd Odwoławczy ocenia, jako prawdziwe i dowodom tym odpowiadające. Sąd ten nie dopuścił się obrazy przepisów postępowania, ani nie popełnił błędu w ustaleniach faktycznych, przeprowadził niezbędne dla prawidłowego wyrokowania dowody i tak zgromadzony materiał dowodowy ocenił w sposób wszechstronny oraz pozbawiony błędów natury faktycznej, czy też logicznej. Pisemne uzasadnienie spełnia zaś wszystkie wymogi wynikające z treści przepisu art. 424 k.p.k.

Sąd Odwoławczy, podzielając z przyczyn podanych na wstępie uzasadnienia, rozstrzygnięcie Sądu Rejonowego tak w zakresie winy jak i kary utrzymał w mocy. Tutejszy Sąd podzielił także ustalenia poczynione przez Sąd meriti co do możliwości zastosowania wobec podsądnego L. L. środka probacyjnego w postaci warunkowego zawieszenia wykonania kary roku pozbawienia wolności na okres 2 (dwóch) lat próby. Dokonując oceny zaskarżonego wyroku, w części dotyczącej orzeczenia o karze, Sąd Okręgowy doszedł do wniosku, że analiza zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego wskazuje, iż wymierzenie oskarżonemu kary w takim rozmiarze i kształcie poprzedzone zostało ze strony Sądu I instancji właściwą oceną i uwzględnieniem wszystkich okoliczności mających wpływ na jej intensywność (art. 53 k.k.). Przekonuje o tym argumentacja przytoczona - na ten temat - w uzasadnieniu zaskarżonego orzeczenia, którą należało, jako słuszną, podzielić. Orzekając o karze Sąd ten w sposób właściwy dokonał prawno - karnej oceny popełnionego przez oskarżonego czynu i adekwatnie do stopnia zawinienia, stopnia społecznej szkodliwości czynów, właściwości i warunków osobistych podsądnego, który jest osobą niekaraną (k.442). Słusznie również uznał, że oskarżonemu można postawić - na przyszłość - pozytywną prognozę kryminologiczną, co znalazło wyraz w warunkowym zawieszeniu wykonania kary pozbawiania wolości na okres próby 2 lat.

Sąd Rejonowy zasadnie zastosował przepisy prawa karnego materialnego dotyczące warunkowego zawieszenia wykonania kary, obowiązujące w dacie czynu tj. przed dniem 1 lipca 2015 r., jako korzystniejsze dla oskarżonego, gdyż nie wymagają nałożenia żadnego obowiązku probacyjnego. Rozstrzygnięcie w pkt II wyroku wymagało jednak uzupełnienia podstawy prawnej poprzez doprecyzowanie jakie przepisy prawa karnego materialnego należy stosować jako względniejsze. Z powyższych względów Sąd Okręgowy zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że uzupełnił podstawę prawną rozstrzygnięcia z pkt II o zapis "w brzmieniu obowiązującym w dniu 12 lutego 2015 r.".

Tak zatem wymierzona kara jest sprawiedliwą, należycie też realizuje ustawowe jej cele, tak w zakresie oddziaływania na sprawcę jak i kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa i w żadnym zakresie nie może być uznana za rażąco niewspółmiernie surową w rozumieniu art. 438 pkt 4 k.p.k.

Odnośnie wydatków poniesionych przez oskarżycielkę posiłkową z tytułu ustanowienia pełnomocnika, to zgodnie z art. 640 § 1 k.p.k. w zw. z art. 627 k.p.k. od skazanego sąd zasądza wydatki na rzecz oskarżyciela posiłkowego tj. poniesione przez niego koszty procesu w tym z tytułu ustanowienia w sprawie jednego pełnomocnika. Wobec braku udokumentowania wydatków oskarżycielki posiłkowej w tym zakresie ich wysokość została ustalona na poziomie stawki minimalnej przewidzianej w § 11 ust. 2 pkt 4 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie.

Jednocześnie biorąc pod uwagę obecną sytuację majątkową oskarżonego i jego możliwości zarobkowe, sąd zasądził od niego opłatę za drugą instancję oraz pozostałe koszty sądowe za postępowanie odwoławcze, uznając, że niewielka wysokość wydatków pozwoli na ich uiszczenie.

W tym stanie rzeczy Sąd Odwoławczy orzekł jak w wyroku.

Tekst orzeczenia pochodzi ze zbiorów sądów powszechnych.