V K 161/18 - Wyrok Sądu Rejonowego w Giżycku

Orzeczenia sądów
Opublikowano: LEX nr 2624295

Wyrok Sądu Rejonowego w Giżycku z dnia 20 listopada 2018 r. V K 161/18

UZASADNIENIE

Skład orzekający

Przewodniczący: Sędzia SR Dorota Scott - Sienkiel.

w obecności ProkuratoraU. B.

Sentencja

Sąd Rejonowy w Giżycku w V Zamiejscowym Wydziale Karnym z siedzibą w Węgorzewie po rozpoznaniu w dniu 22 sierpnia 2018 r., 19 września 2018 r., 22 października 2018 r., 13 listopada 2018 r., na rozprawie sprawy W. K. (1) urodzonego (...) w W. syna W. i J. z d. B. oskarżonego o to, że: I. W dniach 1/2 marca 2018 r. w miejscowości (...) gm. W. dokonał naruszenia czynności narządów ciała A. L. w ten sposób, że uderzył go pięścią w twarz w wyniku czego doznał on obrażeń ciała w postaci stłuczenia twarzy z krwiakami podskórnymi i obrzękami, podspojówkowym wylewem krwi lewego oka, złamania łuku jarzmowego i zatoki szczękowej po stronie lewej a nadto poprzez uderzanie ostrzem siekiery spowodował on obrażenia ciała w postaci otarć naskórka i płytkich linijnych ran na rękach co spowodowało naruszenie czynności narządu ciała trwające dłużej niż 7 dni przy czym zarzucanego czynu dopuścił się w ciągu pięciu lat po odbyciu co najmniej 1 roku kary pozbawienia wolności będąc uprzednio skazanym w warunkach art. 64 § 1 k.k. tj. o czyn z art. 157 § 1 k.k. w zw. z art. 64 § 2 k.k.

II. W dniu 2 marca 2018 r. w m. (...), gm. W. trzymając w ręku siekierę groził pozbawieniem życia R. D. czym wzbudził w pokrzywdzonym uzasadnioną obawę, że groźba zostanie spełniona przy czym zarzucanego czynu dopuścił się w ciągu pięciu lat po odbyciu co najmniej 6 miesięcy kary pozbawienia wolności za umyślne przestępstwo podobne tj. o czyn z art. 190 § 1 k.k. w zw. z art. 64 § 1 k.k.

III. W dniu 23 lutego 2018 r. w m. W. przy ul. (...) dokonał naruszenia czynności narządów ciała K. K. (1) w ten sposób, że uderzał go drewnianym przedmiotem po głowie, twarzy i nogach w wyniku czego doznał on obrażeń ciała w postaci stłuczenia głowy z trzema ranami tłuczonymi skóry owłosionej i raną tłuczoną grzbietu nosa oraz stłuczenia lewego podudzia z raną tłuczoną co spowodowało naruszenie czynności narządu ciała na czas nie dłużej niż 7 dni przy czym zarzucanego czynu dopuścił się w ciągu pięciu lat po odbyciu co najmniej 1 roku kary pozbawienia wolności będąc uprzednio skazanym w warunkach art. 64 § 1 k.k. tj. o czyn z art. 157 § 2 k.k. w zw. z art. 64 § 2 k.k.

IV. W dniu 25 lutego 2018 r. w m. W. przy ul. (...) pozbawiając wolności G. G. dokonał naruszenia czynności narządów jego ciała poprzez uderzanie go drewnianą nogą od stołu po głowie, nodze, lewej dłoni i ramieniu w wyniku czego doznał on obrażeń ciała w postaci stłuczenia łokcia, przedramienia i ręki lewej oraz prawego podudzia z licznymi sińcami i otarciami naskórka co spowodowało naruszenie czynności narządu ciała na czas nie przekraczający 7 dni a nadto przy użyciu noża groził mu pozbawieniem życia w celu wywarcia wpływu na świadka-pokrzywdzonego G. G. bezpośrednio po dokonaniu przestępstwa na jego osobie w celu niepowiadamiania policji przy czym zarzucanego czynu dopuścił się w ciągu pięciu lat po odbyciu co najmniej 1 roku kary pozbawienia wolności będąc uprzednio skazanym w warunkach art. 64 § 1 k.k. tj. o czyn z art. 157 § 2 k.k. w zb. z art. 245 k.k. w zb. z art. 189 § 1 k.k. w zw. z art. 64 § 2 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k.

V. W dniu 25 lutego 2018 r. w m. W. przy ul. (...) poprzez używanie przemocy oraz groźby bezprawnej pozbawienia życia wywierał wpływ na świadka-pokrzywdzonego M. W. po dokonanym przestępstwie na jego osobie w celu niepowiadamiania policji przy czym zarzucanego czynu dopuścił się w ciągu pięciu lat po odbyciu co najmniej sześciu miesięcy kary pozbawienia wolności za umyślne przestępstwo podobne tj. o czyn z art. 245 k.k. w zw. z art. 64 § 1 k.k.

1. Oskarżonego W. K. (1) uznaje za winnego popełnienia zarzucanych mu czynów, z tym, że przyjmuje, iż czynu zarzucanego mu w pkt V aktu oskarżenia dopuścił w dniu 23 lutego 2018 r. i za to:

- za czyn opisany w pkt I aktu oskarżenia na podstawie art. 157 § 1 k.k. w zw. z art. 64 § 2 k.k. skazuje go na karę 2 (dwa) lat i 6 (sześć) miesięcy pozbawienia wolności,

- za czyn opisany w pkt II aktu oskarżenia na podstawie art. 190 § 1 k.k. w zw. z art. 64 § 1 k.k. skazuje go, zaś na podstawie art. 190 § 1 k.k. wymierza mu karę 1 (jeden) roku pozbawienia wolności,

- za czyn opisany w pkt III aktu oskarżenia na podstawie art. 157 § 2 k.k. w zw. z art. 64 § 2 k.k. skazuje go na karę 1 (jeden) roku i 6 (sześć) miesięcy pozbawienia wolności,

- za czyn opisany w pkt IV aktu oskarżenia na podstawie art. 157 § 2 k.k. w zb. z art. 245 k.k. w zb. z art. 189 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 64 § 2 k.k. skazuje go, zaś na podstawie art. 245 k.k. w zw. z art. 11 § 3 k.k. w zw. z art. 64 § 2 k.k. wymierza mu karę 1 (jeden) roku i 8 (osiem) miesięcy pozbawienia wolności,

- za czyn opisany w pkt V aktu oskarżenia na podstawie art. 245 k.k. w zw. z art. 64 § 1 k.k. skazuje go, zaś na podstawie art. 245 k.k. wymierza mu karę 1 (jeden) roku i 4 (cztery) miesięcy pozbawienia wolności.

2. Na podstawie art. 85 § 1 i 2 k.k., art. 86 § 1 k.k. orzeka wobec oskarżonego karę łączną 4 (cztery) lat i 6 (sześć) miesięcy pozbawienia wolności.

3. Na podstawie art. 63 § 1 k.k. na poczet orzeczonej kary łącznej pozbawienia wolności zalicza okres tymczasowego aresztowania oskarżonego od dnia 2 marca 2018 r., godz. 12.20 do 20 listopada 2018 r.

4. Na podstawie art. 46 § 1 k.k. orzeka wobec oskarżonego obowiązek zapłaty zadośćuczynienia za doznaną krzywdę pokrzywdzonemu A. L. w wysokości 5.000 (pięć tysięcy) złotych, pokrzywdzonym K. K. (1) oraz G. G. w wysokości po 3.000 (trzy tysiące) złotych.

5. Na podstawie art. 44 § 2 k.k. orzeka przepadek dowodu rzeczowego w postaci siekiery zapisanej w wykazie dowodów rzeczowych pod poz. DRZ 226/18.

6. Na podstawie art. 230 § 2 k.p.k. dowody rzeczowe zapisane w wykazie dowodów rzeczowych pod poz. od DRZ 509/18 do DRZ 515/18 zwraca oskarżonemu, dowody rzeczowe zapisane w wykazie dowodów rzeczowych pod poz. DRZ 516/18 oraz od DRZ 519/18 do DRZ 521/18 zwraca A. L., dowody rzeczowe zapisane w wykazie dowodów rzeczowych pod poz. od DRZ 517/18 do DRZ 518/18 zwraca R. D.

7. Zasądza od Skarbu Państwa na rzecz adw. T. S. kwotę 1.047,96 (tysiąc czterdzieści siedem 96/100) złotych tytułem wynagrodzenia za obronę z urzędu, w tym kwotę 195,96 (sto dziewięćdziesiąt pięć 96/100) złotych tytułem podatku VAT oraz kwotę 208,95 (dwieście osiem 95/100) złotych tytułem zwrotu kosztów dojazdu.

8. Zwalnia oskarżonego od obowiązku ponoszenia opłat i pozostałych kosztów sądowych.

Uzasadnienie faktyczne

Po przeprowadzeniu postępowania dowodowego Sąd ustalił następujący stan faktyczny:

W. K. (1) ostatnią karę pozbawienia wolności orzeczoną wyrokiem łącznym Sądu Rejonowego w Giżycku V Zamiejscowy Wydział Karny z siedzibą w Węgorzewie z dnia 29 listopada 2013 r. sygn. akt VK 201/13 w wymiarze 4 lat i 6 miesięcy odbywał do 13 stycznia 2018 r. (informacje o wyroku, k. 307-308, odpis wyroku, k. 227-228). Przy zwolnieniu z zakładu karnego otrzymał środki pieniężne w kwocie 4.926,77 zł (zaświadczenie, k. 560).

Z Zakładu Karnego w K. oskarżonego odebrali syn R. wraz z konkubiną K. J. Przez kilka kolejnych dni W. K. (1) mieszkał z nimi na ul. (...) w W. Później wyprowadził się i nie mając stałego miejsca pobytu koczował u przygodnych znajomych (zeznania K. J., k. 211-212).

W drugiej połowie lutego 2018 r. W. K. (1) pomieszkiwał u braci R. i T. G. Był tam w towarzystwie A. W. (1) i Z. O. Czas głównie spędzali na spożywaniu alkoholu. W trakcie libacji, oskarżony pokłócił się z Z. O., wyrwał nogę ze stołu i zaczął nią okładać wymienionego po całym ciele tak, że zostały krwawe plamy na łóżku, na którym leżał mężczyzna. W obronie Z. O. stanął R. G., postraszył policją i tylko dlatego oskarżony odstąpił od dalszego bicia mężczyzny. Nikt nie wezwał policji, bo zgodnie z niepisanym kodeksem honorowym, nie wypadało donosić. W nocy z 22 na 23 lutego 2018 r. T. G. źle się poczuł, więc jego brat wyprosił towarzystwo. T. G. zmarł w szpitalu w dniu 24 lutego 2018 r. (zeznania R. G., k. 164, Z. O., k. 265, A. W. (1), k. 269-270).

W dniu 23 lutego 2018 r. W. K. (1) przeniósł się do W. K. (2). W mieszkaniu przebywali również S. C., K. K. (1) i M. W. K. K. (1) do mieszkania W. K. (2) zaprosił oskarżony, który spotkał go przy pobliskim sklepie i zachęcił do wspólnego spożywania alkoholu. K. K. (1) skwapliwie skorzystał z zaproszenia, bo już od rana pił wino. W mieszkaniu W. K. (2) wszyscy spożywali alkohol. Oskarżony dysponując pieniędzmi donosił wina miodowo-lipowe w kartonach. W trakcie spotkania W. K. (1) dominował nad towarzystwem, chwalił się przed nimi swoją kryminalną przeszłością, zapewniał, że nikogo się nie boi i nikt mu nic nie zrobi. W pewnym momencie rozbił taboret o podłogę i na oślep, w szale zaczął okładać obecnych mężczyzn wszędzie, po nogach, po głowie. Kiedy M. W. zasłonił głowę rękami, otrzymał uderzenia również po rękach. Jednocześnie groził, że ich wszystkich pozabija. Zabronił obecnym powiadamiania organów ścigania. M. W. zastraszył mówiąc, że go znajdzie w S. (miejscu zamieszkania pokrzywdzonego). Kiedy ktoś zaczął dobijać się do drzwi, kazał wszystkim siedzieć cicho. Jak dobijanie się ucichło, polecił S. C., by ten udał się z nim do sklepu. Nieobecność oskarżonego wykorzystali M. W. i K. K. (1) i uciekli z mieszkania W. K. (2). M. W., by wydostać się z mieszkania musiał użyć łyżki do otwarcia drzwi wejściowych, które nie miały klamki. Każdy z nich wrócił do siebie do domu. M. W. nie był u lekarza. W wyniku pobicia miał zasinienia na udach, kolanie, pod kolanem, pod prawym okiem i rozcięcie na górnej części głowy. Podobne obrażenia miał S. C. (zeznania M. W., k. 161, 571). K. K. (1) zgłosił się do lekarza i został przywieziony przez zespół ratunkowy do SOR w G. Pokrzywdzony doznał stłuczenia i rany tłuczonej okolicy ciemieniowej, potylicznej i grzbietu nosa, stłuczenia i rany tłuczonej goleni lewej. Po toalecie ran i założeniu szwów skórnych zwolniono go do domu. Skutkiem opisanych obrażeń było naruszenie czynności narządu ciała trwające nie dłużej niż 7 dni (zeznania, k. 184, 570v, karta informacyjna szpitalnego, k. 185, materiał poglądowy, k. 186).

W niedzielę, w dniu 25 lutego 2018 r. W. K. (2) odwiedził G. G. Przyszedł do wymienionego napić się alkoholu, co zdarzało mu się wcześniej dość często. Właściciel mieszkania leżał na łóżku. Wkrótce dołączył do nich W. K. (1), który wszedł do pokoju z drewnianą nogą od stołu i bez powodu zaczął uderzać G. G. po całym ciele. Następnie kazał mu się wynosić do drugiego pokoju. Pokrzywdzony nie mógł opuścić mieszkania, bo oskarżony zapowiedział, że nikt stąd nie wyjdzie, że zaraz wszystkich zabije i spali. W ręku trzymał nóż. Drzwi wejściowe do mieszkania były zamknięte. G. G. obserwował W. K. (1) przez uchylone drzwi do pokoju i widział go w kuchni, jak nad zlewem palił jakieś papiery. Korzystając z okazji, że miał przy sobie telefon, zadzwonił na policje z prośbą o uwolnienie. Po niedługim czasie pokrzywdzony usłyszał pukanie do drzwi. Oskarżony kazał mu siedzieć cicho i zabronił mówić cokolwiek pod groźbą pobicia. W związku z tym, że nikt nie otworzył policjantom drzwi, ci na miejsce wezwali straż pożarną, która je wyważyła. Kiedy do mieszkania weszli policjanci i strażacy, G. G. nie wdawał się w szczegóły zdarzenia, gdyż bał się oskarżonego, zresztą chciał jak najszybciej stamtąd uciec. Do lekarza udał się następnego dnia. Pokrzywdzony w wyniku pobicia doznał stłuczenia łokcia, przedramienia i ręki lewej oraz podudzia prawego, licznych zasinień i otarć naskórka wymienionych okolic. Skutkiem opisanych obrażeń było naruszenie czynności narządu ciała trwające nie dłużej niż 7 dni (zeznania G. G., k. 192, 570v-571, E. G., k. 645v, A. O., k. 657, zaświadczenie lekarskie, k. 195, opinia sądowo-lekarska, k. 279-280).

W dniu 26 lutego 2018 r. w mieszkaniu W. K. (2) wybuchł pożar, przez co stało się niezdatne do użytku. Oskarżony musiał szukać nowego miejsca pobytu (zeznania W. K. (2), k. 263-264).

W dniu 27 lutego 2018 r. (we wtorek) W. K. (1) zamieszkał u A. L. Był to dzień, w którym A. L. odebrał zasiłek w MGOPS w W. Pracownik socjalny- U. M. widziała wtedy pokrzywdzonego w pełni zdrowia, bez żadnych obrażeń (zeznania U. M., k. 196-197). Mężczyźni wykorzystali nieobecność konkubinyA. (...) T. K., która dzień wcześniej wyjechała do pracy do K. Od tego dnia cały czas spożywali alkohol.

W środę, 28 lutego 2018 r. zasiłek odebrał sąsiadA. L. D. Do ośrodka pomocy społecznej udał się z M. Z. pseudonim (...). Po powrocie do domu, mężczyźni wspólnie spożyli wódkę, po czym M. Z. opuścił mieszkanie kolegi (zeznania M. Z., k. 598). Kiedy wyszedł, R. D. odwiedzili W. K. (1) i A. L. z zamiarem wspólnego spożywania alkoholu. W. K. (1) przyniósł ze sobą całą reklamówkę win miodowo-lipowych w kartonach.

W trakcie pobytu mężczyzn u R. D., W. K. (1) pokłócił się z A. L. kiedy ten odmówił dalszego spożywania alkoholu. Oskarżony chodził po pokoju z siekierą i nią wymachiwał. W pewnym momencie uderzył nią w telewizor i rozbił kineskop. Później obiecał właścicielowi mieszkania, że odkupi telewizor. W związku z tym, że agresja W. K. (1) rosła wyładował ją wylewając herbatę z fusami po ścianach, po suficie. W końcu pobił A. L. uderzając go co najmniej raz w twarz (zeznania A. L., k. 57-59, 215-216).

Hałas dobiegający z mieszkania R. D. w dniu 1 marca 2018 r. przeszkodził w oglądaniu telewizji jego sąsiadce- C. R. W godzinach od 18.00 do 21.30 dobiegały ją krzyki, walenie w ścianę, ktoś wołał ratunku. Podobne hałasy dobiegały z mieszkania A. L. Rozważała nawet możliwość zwrócenia sąsiadowi uwagi, w tej sprawie konsultowała się telefonicznie z sąsiadką- D. Ś., ostatecznie jednak zabrakło jej odwagi i z pomysłu zrezygnowała (zeznania C. R., k. 7-8, 571v-572, D. Ś., k. 18-19, 572).

W piątek rano, w dniu 2 marca 2018 r. kiedy R. D. się obudził zauważył A. L., który leżał na podłodze. W. K. (1) w wulgarnych słowach kazał mu wstać, na co jednak pokrzywdzony nie zareagował. Wtedy oskarżony poszedł do kuchni, przyniósł stamtąd siekierę, stanął nad leżącym A. L. i zaczął go tą siekierą uderzać, "dzióbać". Kiedy R. D. stanął w jego obronie, W. K. (1) kazał mu milczeć i zagroził, że i jego pobije siekierą. Następnie siekierą uderzył kilkakrotnie w ścianę. W związku z tym, że A. L. nadal nie podnosił się z podłogi twierdząc, że nie może, W. K. (1) wziął go za ubrania i wypchnął z mieszkania zamykając za nim drzwi. Kiedy poszedł do łazienki, R. D. obawiając się o swoje bezpieczeństwo, schował siekierę do szafki w kuchni (zeznania R. D., k. 48-50, 172-174, 267-268).

Po wypchnięciu przez W. K. (1) z mieszkania, A. L. miał problemy z poruszaniem się. Kiedy kucając próbował wstać chwytając się futryny drzwi widziała go sąsiadka J. D., która jednak nie zareagowała, choć widziała siniaki pod oczami pokrzywdzonego (zeznani J. D., k. 41-42). Pokrzywdzony własnymi siłami przemiesił się dalej na podwórko i zatrzymał przy drzewie. Był bez kurtki i butów. Tam na A. L. natknął się jego sąsiad J. O. Zwrócił uwagę na opuchliznę i siniaki na jego twarzy oraz pocięte i zakrwawione ręce. Wymieniony natychmiast zadzwonił na numer alarmowy inicjując przyjazd policji. Choć kontakt z pokrzywdzonym był niemożliwy, łatwo można się było domyślić, jaką drogę przebył, gdyż ślady krwi prowadziły prosto do mieszkania R. D., nadto pokrzywdzony po drodze zgubił jednego klapka. Do czasu przyjazdu karetki pogotowia J. O.pomógł policjantom wnieść pokrzywdzonego z powrotem do mieszkania, które dopiero co opuścił (zeznania J. O., k.9-10, 572). Świadkiem zdarzeń na podwórku przed budynkiem nr (...) w miejscowości J. była także opiekunka społeczna -A. W. (2), która około godz. 11.00 przyjechała do swojej podopiecznej. Również ona zwróciła uwagę na obrażenia pokrzywdzonego - nacięcia na dłoni (zeznania A. W. (2), k. 572).

Obecny w mieszkaniu W. K. (1) twierdził, że dzień wcześniej, wieczorem, ktoś wpadł do mieszkania R. D. i pobił A. L. Oskarżony utrzymywał, że on sam schował się w łazience, gdyż osoby te szukały właśnie jego z uwagi na stare porachunki. Nie był w stanie wskazać, kto to był. Był pod wyraźnym działaniem alkoholu, miał zadrapania na czole oraz dłoniach. R. D., również pod działaniem alkoholu, stwierdził, że nic nie pamięta z poprzedniego wieczoru (zeznania K. H., k. 44-45, 571v).

Jak wykazały oględziny mieszkania należącego do R. D. i A. L. ślady krwi zostały ujawnione w obu tych miejscach. W mieszkaniu R. D. stwierdzono telewizor z pękniętym kineskopem oraz ślady zachlapania tynku w pokoju (protokół oględzin, k. 15-17, 24-26, dokumentacja fotograficzna, k. 86- 109, 111-128), jak również odpryski tynku w miejscu, gdzie oskarżony uderzał w ścianę siekierą (protokół oględzin, k. 175-176). Na ubraniach W. K. (1), skarpetce i spodniach również ujawniono ślady krwi (protokół oględzin, k. 34-35, materiał poglądowy, k. 147-151).

W. K. (1) i R. D. zostali poddani badaniu na stan trzeźwości. Pierwszy z nich o godz. 12.44 miał 1,12 mg/I alkoholu w wydychanym powietrzu, drugi-o godz. 12.34- 0,78 mg/I alkoholu w wydychanym powietrzu (protokół badania trzeźwości, k. 3-4). W. K. (1) został zatrzymany (protokół zatrzymania osoby, k. 5).

W wyniku pobicia A. L. doznał stłuczenia twarzy z krwiakami podskórnymi i obrzękami, podspojówkowym wylewem krwi lewego oka, złamaniem łuku jarzmowego i zatoki szczękowej po stronie lewej. Na zdjęciach fotograficznych A. L. wykonanych w dniu 3 marca 2018 r. widoczne są obrażenia na grzbiecie prawej ręki-linijne dość szerokie strupy, dwa mniejsze strupy o wydłużonym kształcie i dwa strupy nieregularnego kształtu, na prawym przedramieniu-strup nieregularnego kształtu, zaś w dalszej części przedramienia lewego od strony promieniowej-dwa linijne strupy ułożone w jednej linii. Skutkiem obrażeń było naruszenie czynności narządu ciała trwające dłużej niż 7 dni (opinia wstępna, k. 73-74, opinia, k. 274-276, 413-414, dokumentacja medyczna, k. 330, materiał poglądowy, k. 340).

Jak dowiodła opinia z zakresu biologii i genetyki sądowej krew i materiał genetyczny w postaci wymazu z trzonka siekiery, pobrany z zaschniętych plam koloru czerwonego stwierdzonych w śniegu przed przedsionkiem mieszkania R. D., z gumoleum przed wejściem do tego mieszkania, z zaschniętego rozmazu i strugi koloru czerwonego stwierdzonego na lodówce w kuchni, z zaschniętych plam koloru czerwonego stwierdzonych w łazience na terakocie oraz przy drzwiach łazienki, z czubka noża kuchennego do jarzyn ujawnionego pod stołem w mieszkaniu R. D., z ostrza i obucha siekiery oraz ze spodni W. K. (1) pochodziły od A. L. (opinia, k. 347-376).

Odwzorowania linii papilarnych zabezpieczone na kieliszku i kartonie po winie miodowo-lipowym ujawnionych w mieszkaniu R. D. należały do W. K. (1). W. K. (1) pozostawił również odwzorowania linii papilarnych na szklance ujawnionej w mieszkaniu A. L. (opinia z zakresu badań daktyloskopijnych, k. 436-439).

Oskarżony nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Wyjaśnił, że kiedy odwiedził A. L., ten namówił go na wizytę u R. D. Kiedy razem poszli do wymienionego, zastali tam innych, nieznanym mu młodych mężczyzn. Razem rozpoczęli spożywanie alkoholu, wina i wódki. Oskarżony wychodził z mieszkania tylko po to, by donieść alkohol. Zaopatrywał się w pobliskich sklepach i stacji benzynowej. Noc wszyscy spędzili w mieszkaniu u R. D. Już po tym jak młodzi mężczyźni opuścili mieszkanie, w nocy, oskarżony poszedł do toalety i tam zasnął. Obudziły go krzyki i awantura, odgłos spadających przedmiotów Nie wychodził z toalety, bo usłyszał, że ktoś się o niego pyta. Zrozumiał wtedy, że szukają go chłopaki z G., z którymi miał zatarg. Nie rozpoznał ich po głosie. O tym, że ktoś o imieniu B. czy A.go szuka dowiedział się w Parku H. Wyjść z toalety zdecydował się dopiero rano. Wtedy zobaczył, że A. L. został pobity. Miał siną twarz i mówił, że pobili go mężczyźni, którzy szukali oskarżonego. Nie chciał pomocy medycznej, jedynie prosił o alkohol. Oskarżony udał się więc do sklepu, zakupił kilka wiśniówek. Wracając do mieszkania R. D. przewrócił się i rozbił sobie czoło. Po powrocie wszyscy wypili wiśniówki i położyli się spać. Oskarżony leżał w jednym łóżku z A. L. Kiedy W. K. (1) się obudził A. L. już nie było, więc tylko zamknął drzwi wejściowe i ponownie się położył. Obudził się kiedy usłyszał dobijanie się do drzwi. Okazało się, że byli to policjanci. Oskarżony podkreślił, że nie uderzył A. L., nie kłócił się z nim, podnosił go tylko na łóżko. Wyjaśnił, że telewizor uszkodził przypadkowo. Przechodząc obok, zachwiał się i poleciał na odbiornik telewizyjny, który spadł z szafki na garnek, który oskarżony niósł w rekach. Wtedy pękł kineskop. Właściciel mieszkania nie miał o to do niego pretensji a on sam zobowiązał się pokryć koszty (wyjaśnienia oskarżonego, k. 67-70, 75-77, 153, 569v). Oskarżony wyjaśnił nadto, że jeśli chodzi o G. G. i K. K. (1), to działał w obronie koniecznej, zaś M. W. w ogóle tam nie było (wyjaśnienia, k. 345-346). Swoją wersję zdarzeń oskarżony rozwinął na rozprawie. Przede wszystkim sprostował swoje ostatnie wyjaśnienia z postępowania przygotowawczego (k. 345) twierdząc, że pomylił osoby M. W. i G. G. Zatem jego wyjaśnienia odnośnie G. G. w rzeczywistości dotyczyły tego drugiego. Pomyłka wynikała z tego, że wcześniej nie znał pokrzywdzonych, choćby z racji różnicy wieku. Oskarżony wyjaśnił, że jeśli chodzi o czyn zarzucany mu w pkt III aktu oskarżenia to działał tylko i wyłącznie w obronie koniecznej, w obronie swojego życia oraz zdrowia oraz w celu przeciwstawienia się molestowaniu seksualnemu przez K. K. (1). Podkreślił, że użył przemocy w sposób minimalny, aby napastnik odstąpił od zamierzonego czynu, w tym z użyciem noża. W zakresie czynu zarzucanego mu w pkt IV aktu oskarżenia wyjaśnił, iż nie popełnił żadnego czynu w stosunku do G. G. Nie miał z pokrzywdzonym nic do czynienia i nie naruszył jego nietykalności cielesnej. W zakresie czynu zarzucanego mu w pkt V aktu oskarżenia W. K. (1) wyjaśnił, że M. W. dokonał na niego napaści, wymuszenia oraz rozboju, przed którym się bronił i też użył siły w sposób minimalny, aby go zmusić do odstąpienia od zamierzonego celu. Przytoczone okoliczności podawał już podczas przesłuchania w dniu 26 kwietnia 2018 r. w Areszcie Śledczym w S. Kiedy policjanci zaczęli mu odczytywać zarzut w stosunku do K. K. (1), którego W. K. (1) zna doskonale od 28 lat, oskarżony poinformował przesłuchujących, że wymieniony jest homoseksualistą. Opowiedział o przebiegu zajścia mówiąc, że K. K. (1) przyszedł do niego do łóżka, dobierał się a przy tym chciał ukraść pieniądze, mówił przy tym do niego "skarbeńku". Przysłuchujący się wyjaśnieniom policjant siedzący koło M. J. powiedział wtedy do oskarżonego "B., na pewno było też rybeńko". Na pytanie oskarżonego skąd o tym wie, policjant odpowiedział, że pokrzywdzony jest z tego znany. Oskarżony zaznaczył, że w odniesieniu do G. G. oraz M. W. prosił policjantów, żeby mu ich przybliżyli, pokazali zdjęcia. M. J. uwzględniła jego prośbę i wytłumaczyła, że pokrzywdzeni mieszkają za M. w kierunku S. Na podstawie udzielonych informacji i opisu czynu z pkt IV aktu oskarżenia do zarzutu przyporządkował osobę G. G., gdyż oskarżony odpierał atak bijąc po nogach tylko jedną osobę. Dlatego powiedział, że w stosunku do G. G. działał w obronie koniecznej kiedy w rzeczywistości działał w obronie koniecznej w odniesieniu do M. W. Oskarżony podkreślił, że z G. G. nie miał nic wspólnego. W. K. (1) złożył szczegółowe wyjaśnienia odnośnie przebiegu zdarzenia w dniu 23 lutego 2018 r. Podał, że godzinach południowych kupił w sklepie parę win. Niedaleko sklepu spotkał W. K. (2), który był skacowany. Zaprosił oskarżonego do swojego domu ciesząc się, że ma okazję wypić z nim alkohol. Po jakimś czasie oskarżony znowu wyszedł do sklepu by uzupełnić zapasy alkoholu i papierosów. Kiedy wychodził ze sklepu spotkał K. K. (1). Jako starego znajomego zaprosił go do wspólnego picia. Znając jego preferencje seksualne zastrzegł tylko, by K. K. (1) nie wykręcał żadnych numerów. U W. K. (2) spożywali wino, spotkanie przebiegało w przyjaznej atmosferze. Spokój został zaburzony wraz z pojawieniem się M. W. Wymieniony puszył się mówiąc, że jest panem W., że on rządzi wszystkimi. Obecne towarzystwo na początku obracało to w żarty, jednak po pewnym czasie oskarżony zwrócił mu uwagę, by ich nie zaczepiał i zabronił mu polewać wina. To zdenerwowało M. W., który bez ostrzeżenia uderzył oskarżonego z pięści w twarz, następnie rzucił się na niego mówiąc, że mu pokaże. Dopiero wtedy oskarżony uderzył go, co spowodowało, że M. W. upadł przy stoliku. Następnie wymieniony próbował chwycić nóż do otwierania kartoników. Oskarżony w obronie własnej złapał za listwę i uderzył nią M. W. po nogach i po ręce. To spowodowało, że z ręki wypadł mu nóż. M. W. uspokoił się, przeprosił i nie stwarzał więcej problemów. Mężczyźni, z wyjątkiem M. W., kontynuowali spożywanie alkoholu. Po pewnym czasie postanowili się przespać. Oskarżony zdecydował się pójść do trzeciego pokoju, zabrał ze sobą listwę obawiając się nieprzewidywalnego zachowania M. W. Obudziły go czyjeś ręce na kieszeni, czuł, że ktoś łapie go za penisa. Kiedy oskarżony otworzył oczy zobaczył K. K. (1) wychodzącego z pokoju. Po jakimś czasie K. K. (1) ponownie zaczął się skradać, przykucnął przy łóżku i zaczął zwracać się do oskarżonego sławami "skarbeńku, rybeńko, kwiatuszku", jednocześnie wkładał rękę do jego kieszeni. W tym momencie oskarżony się zerwał, wyzwał mężczyznę, na co ten wyciągnął mały scyzoryk. Oskarżony złapał wtedy listwę i chciał uderzyć K. K. (1) w rękę ale że ten się poruszał to trafił go w głowę. Dopiero za drugim czy trzecim razem jak uderzył wymienionego to nóż mu wypadł w ręki. K. K. (1) przeprosił oskarżonego a ten wyraźnie zakomunikował mu, że nie chce więcej mieć z nim nic do czynienia. Później jeszcze razem wypili jedną kolejkę wina i pokrzywdzony opuścił mieszkanie. Oskarżony zwrócił uwagę na sprzeczność pomiędzy zeznaniami M. W. i K. K. (1), gdyż ten ostatni nie pamiętał obecności M. W. w mieszkaniu W. K. (2). Nadto zdaniem oskarżonego, zeznania K. K. (1) nie mogą być uznane za wiarygodne, gdyż świadek kłamał w kwestii ich znajomości. Świadek wyparł się znajomości z nim, choć w rzeczywistości znają się od 27-28 lat. Oskarżony zakwestionował wiarygodność zeznań M. W., który na rozprawie podał, że wyszedł z mieszkania z G. G. kiedy ze zgromadzonego materiału dowodowego, w tym z zeznań interweniujących w dniu 25 lutego 2018 r. policjantów jednoznacznie wynika, że M. W. w tym dniu u W. K. (2) w mieszkaniu nie było. Odnośnie G. G. oskarżony wyjaśnił, że pokrzywdzony pomawia go o rzeczy, których nie zrobił. W dniu 25 lutego 2018 r. oskarżony przyszedł do W. K. (2) z winami i papierosami. Drzwi to mieszkania były niesprawne od 3 tygodni. Właściciel mieszkania albo podpierał je miotłą albo krzesłem. Oskarżony przyznał, że były dwa sposoby otworzenia tych drzwi od wewnątrz. Jednym z nich było włożenie łyżki w miejsce klamki. Drugim rozwiązaniem było użycie jakiegokolwiek klucza, włożenie go do dolnego zamka i cofnięcie go w prawo. W dniu 25 maja 2018 r. oskarżony nie miał świadomości, że ktoś oprócz właściciela przebywał w mieszkaniu. Kiedy we dwójkę spożywali alkohol w małym pokoiku przy łazience do środka weszła policja. Oskarżony nie widział żadnej straży pożarnej. Na pytanie policjantów o G. G. stwierdził, że nie miał pojęcia, że ktoś inny przebywał w mieszkaniu. Wyraził przypuszczenie, że pokrzywdzony mógł spać w innym pokoju. W. K. (1) podważył wiarygodność zeznań G. G. twierdząc, że interweniujący policjanci nie widzieli u niego żadnych obrażeń ciała. Nadto oskarżony zwrócił uwagę, że G. G. i M. W. są kolegami z jednej miejscowości i mogli między sobą wymieniać informacje na temat zdarzenia z dnia 23 lutego 2018 r.

Oskarżony nie przyznał się także do pobicia A. L. W. K. (1) podkreślił, że przyjechał do niego jako kolega i przyjaciel a nie jako agresor. Wyjaśnił, że spotkanie zaczęli od wypicia wódki w mieszkaniu A. L. Spotkanie przebiegało w przyjaznej atmosferze, wspominali stare czasy. Już wtedy A. L. wspominał, że ciężko mu się ruszać, bo wracając do domu poobijał się. Następnie poszli do mieszkania R. D. Tam kontynuowali spożywanie alkoholu. Na miejscu obecni byli inni młodzi mężczyźni, których nazwisk oskarżony jednak nie znał. Oskarżony noc spędził w mieszkaniu R. D. A. L. na noc gdzieś wyszedł. Kiedy wrócił na drugi dzień miał podsiniaczony policzek. Mówił, że się przewrócił i nawet nie pamiętał jak dotarł do domu. Mężczyźni znowu przystąpili do spożywania alkoholu. Tych młodych mężczyzn już nie było. W końcu A. L. położył się spać, a oskarżony poszedł do łazienki i tam usnął. Jak się obudził słyszał awanturę w domu. Kiedy wyszedł po jakimś czasie z łazienki to A. L. leżał między wersalką a fotelem i był we krwi. Kiedy oskarżony zapytał się pobitego, co się stało, ten odpowiedział, że to jego szukali. W. K. (1) podniósł pokrzywdzonego na łóżko wywracając się z nim, stąd na jego ubraniu pozostały ślady krwi. Oskarżony pytał się kolegi, czy chce pomocy medycznej, ale ten odmówił. Zażyczył sobie jedynie więcej alkoholu. Oskarżony zamknął drzwi, zasłonił okna i wziął do ręki siekierę obawiając się o swoje bezpieczeństwo. Potem przygotował jedzenie, napalił w piecu. Dalej spożywali alkohol. Oskarżony przyznał się, że uszkodził telewizor, ale zrobił to nieumyślnie-kiedy przechodził obok niego, zachwiał się i uderzył metalowym garnkiem w kineskop. Podkreślił, że R. D. po tym zdarzeniu nie rościł do niego żadnych pretensji. Po jakimś czasie wszyscy położyli się spać. Oskarżony i A. L. leżeli na jednym łóżku, przykryci byli kurtkami i kocem, między nimi leżała siekiera, stąd też pozostały na niej ślady krwi i odciski placów oskarżonego. W pewnym momencie słyszeli łomoty do drzwi i okien, ale nikt z nich nie zareagował, bo się wszyscy bali. Rano oskarżony poszedł do sklepu dokupić wina. Kiedy wchodził pod górę kolejową, pośliznął się i przewrócił uderzając głową w kamienie. Po powrocie do mieszkania R. D., mężczyźni spożyli przyniesiony alkohol, po czym ponownie usnęli. Jak oskarżony się obudził to A. L. już w mieszkaniu nie było. W. K. (1) zamknął drzwi i położył się spać. Obudziły go łomoty do drzwi oraz krzyki policja. Oskarżony zwrócił uwagę, że A. L. od początku twierdził, że nie pamięta kto go pobił, ale że nie był to oskarżony. Twierdził, że pokrzywdzony uległ swojej rodzinie, która dążyła do oskarżenia W. K. (1). Podobnie, do zmiany zeznań R. D. doszło pod wpływem porozumienia z rodziną A. L. a konkretnie z jego siostrą i konkubiną. R. D. mógł także kierować się chęcią zemsty za zniszczony telewizor lub obawą przed pozbawieniem wszelkich świadczeń socjalnych. Oskarżony podkreślił, że nigdy nie groził R. D., opiekował się nim jak mógł, podobnie jak A. L. Przygotowywał im jeść, palił w piecu, pytał, czy wezwać pogotowie. Podkreślił, że nie jest zwyrodnialcem, by pobić A. L. a tym bardziej by wyciągnąć go na mróz i tam zostawić. Zresztą nie miał tyle siły, bo A. jest ciężkim mężczyzną (wyjaśnienia oskarżonego, k. 657v-661).

Sąd nie dał wiary wyjaśnieniom W. K. (1) traktując je jako przyjętą przez niego linię obrony i to nie spontaniczną, lecz szczegółowo opracowaną po zapoznaniu się przez oskarżonego z pełnym materiałem dowodowym. Stan faktyczny Sąd oparł przede wszystkich na zeznaniach pokrzywdzonych. Trzeba mieć na uwadze okoliczność, że oskarżony skutecznie zastraszył pokrzywdzonych tak, że żaden z nich z własnej inicjatywy nie zdecydował się na złożenie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. Sprawa ujrzała światło dzienne tylko dlatego, że policja została wezwana z inicjatywy przypadkowego świadka pobiciaA. J. O., który natknął się na bezbronnego, leżącego na śniegu pokrzywdzonego. Od tego momentu organy ścigania szukając świadków zdarzenia kolejno docierały do pokrzywdzonych zachowaniem oskarżonego. Z tego powodu nie można zarzucićpokrzywdzonym, że składali zeznania dążąc do fałszywego oskarżenia W. K. (1). Wręcz przeciwnie, nie byli zainteresowani ściganiem oskarżonego, żadnym odszkodowaniem czy zadośćuczynieniem. Sprawę potraktowali jako przykre życiowe doświadczenie nie czując potrzeby rewanżu i ukarania oskarżonego. M. W. przyznał, że oskarżony skutecznie go przestraszył i swoim zachowaniem i groźbami na tyle, że nie zgłosił się do lekarza ani na policję Co więcej, przesłuchiwany w charakterze świadka wprost oświadczył, że nie żąda ścigania W. K. (1) za groźby i pobicie (zeznania, k. 161). Z podobnych względów sprawy na policję nie zgłosił K. K. (1). Twierdził, że bał się oskarżonego. (zeznania, k. 184). To samo mówił G. G. (zeznania, k. 192). Zdaniem Sądu, z tego samego powodu S. C. odmówił jakiejkolwiek współpracy z policją. Wolał zasłonić się upojeniem alkoholowym i niepamięcią niż czynnie angażować się w sprawę jako świadek przestępstwa (zeznania, k. 189-190).

Sąd dał wiarę zeznaniom M. W. i K. K. (1), choć ten ostatni nawet nie pamiętał, że w spotkaniu towarzyszył również M. W. Należy zwrócić uwagę na to, że K. K. (1) spożywał alkohol od rana, a nadto na skutek urazu głowy, przebytego stresu jego pamięć mogła być fragmentaryczna. Niemniej zeznania wymienionych wzajemnie się uzupełniają, tworzą spójny obraz zdarzeń, zgodnie wyjaśniają mechanizm postania obrażeń oraz opisują zachowanie oskarżonego, które począwszy od zdarzeń w mieszkaniu braci G. charakteryzowało się jednakowym modus operandi. Należy zwrócić uwagę, że wymienieni to przypadkowi znajomi, którzy nie mieli żadnego interesu by fałszywie oskarżać W. K. (1). Zresztą nawet oskarżony potwierdził, że to 23 lutego 2018 r. w mieszkaniu W. K. (2) byli jednocześnie K. K. (1) i M. W. Mając na uwadze ustalenia faktyczne, Sąd zmienił opis czynu zarzucanego oskarżonemu w pkt V aktu oskarżenia uznając, że do przestępstwa na szkodę M. W. doszło w dniu 23 lutego 2018 r., czyli w tym samym dniu, w którym został zaatakowany K. K. (1).

Nie bez znaczenia na ocenę zeznań pokrzywdzonego K. K. (1) pozostaje również treść opinii sądowo-lekarskiej, w której biegły potwierdził, że obrażenia ujawnione na ciele wymienionego mogły powstać w sposób przez niego opisany, tj. w wyniku uderzeń zadanych kawałkiem drewna (opinia, k. 278).

Nie jest zasadny zarzut oskarżonego dotyczący zeznań M. W., który zdaniem W. K. (1) na rozprawie w dniu 22 sierpnia 2018 r. (k. 571) mówił o opuszczeniu mieszkania W. K. (2) razem w G. G. Zarzut ten wynika z niestarannej lektury protokołu rozprawy. Świadek opisując mężczyznę, z którym oddalił się z miejsca zdarzenia mówił o osobie, które zeznawała przed nim, początkowo nie precyzując czy chodziło mu o K. K. (1) czy o G. G., lecz na pytanie prokuratora doprecyzował, że na myśli miał starszego ze świadków, co w sposób oczywisty wskazywało na K. K. (1).

Sąd również dał wiarę zeznaniom G. G. Mężczyzna zwrócił się o pomoc do policji tylko po to, by wydostać się z mieszkania W. K. (2). Jak tylko uzyskał swój cel, to przerażony czym prędzej oddalił się z miejsca zdarzenia nie informując nawet przybyłych policjantów o pobiciu. Z tego względu interweniujący policjanci nie widzieli u niego obrażeń ciała, tym bardziej, że znajdowały się one w miejscach zasłoniętych ubraniem (łokieć, przedramię, podudzie). Z powodu silnej obawy przed oskarżonym nie złożył zawiadomienia o przestępstwie. Ta okoliczność świadczy o tym, że G. G. jako przypadkowa ofiara agresji W. K. (1) jest świadkiem obiektywnym, bo nawet z własnej inicjatywy nie zainteresowanym, by oskarżonego ścigać. Zresztą opis zachowania oskarżonego zawarty w zeznaniach G. G. odpowiada relacjom innych świadków. Opis ten wpisuje się w indywidualny, charakterystyczny sposób działania W. K. (1), u którego pod wpływem alkoholu wzbierała agresja i którą rozładowywał bijąc przypadkowych uczestników libacji alkoholowych, najczęściej używając do tego przedmiotów np. nogi od taboretu czy stołu. Gołosłownym jest twierdzenie W. K. (1), że pomiędzy G. G. i M. W., mieszkańcami S., doszło do porozumienia zmierzającego do jego fałszywego oskarżenia. Taki zarzut jest niczym nieuzasadniony i sprzeczny z wnioskami płynącymi z analizy treści zeznań pokrzywdzonego, jego zachowania po popełnieniu przestępstwa, łącznie czyniącymi go świadkiem obiektywnym. Biegły potwierdził, że obrażenia ujawnione na ciele G. G. mogły powstać w sposób przez niego opisany, tj. w wyniku uderzeń drewnianą nogą od stołu (opinia, k. 280).

Nie można zgodzić się z oskarżonym, że zeznania K. K. (1) nie są wiarygodne. Taką tezę postawił oskarżony twierdząc, że świadek kłamał mówiąc, iż nie znał wcześniej W. K. (1). Oskarżony próbował wykazać, że ze świadkiem łączyła go wieloletnia znajomość, co jednak na podstawie zeznań świadków mu się nie udało (zeznania K. Z., k. 645v, M. P., k. 646). Przede wszystkim należy zauważyć, że K. K. (1) jest starszy od oskarżonego o 14 lat. Pokrzywdzony zeznał, że znał wcześniej W. K. (1) z widzenia, ale nigdy wcześniej z nim nie pił alkoholu. Przyznał, że oskarżony zwracał się do niego po imieniu. Te okoliczności świadczą o tym, że oskarżony nie był obcy dla K. K. (1), lecz pokrzywdzony nie traktował go jako dobrego znajomego czy kolegę. Zatem nacisk oskarżonego na kwestię znajomości z K. K. (1) i odmienna interpretacja charakteru tej znajomości przez obu mężczyzn, w żadnym razie nie podważa wiarygodności świadka.

Odtworzenie przebiegu zajść w mieszkaniu W. K. (2) w oparciu o jego zeznania było niemożliwe z uwagi na to, że świadek od wielu dni był w ciągu alkoholowym. Jak zeznał, był zamroczony alkoholem. Przez cały dzień pił, spał i znowu pił. Skończyło się tym, że miał dziurę w pamięci. Przyznał, że każdy kto chciał wypić przychodził do jego mieszkania, z którego zrobił melinę. Świadek zapamiętał jednak, że w pokoju, koło łóżka leżała noga od kuchennego stołu. Stwierdził, że W. K. (1) jest mu znany z tego, że dostaje szału i bije ludzi. Jednocześnie potwierdził, że wkładka w zamku w drzwiach wejściowych prowadzących do jego mieszkania była uszkodzona, się zacinała (zeznania, k. 263-264, 272, 646).

Zeznania policjantów przesłuchujących oskarżonego w Areszcie Śledczym w S. w dniu 26 kwietnia 2018 r.- M. J. i A. M. (k. 646v) nie potwierdziły, by oskarżony wyjaśniał coś więcej ponad to, co zostało zapisane w protokole przesłuchania podejrzanego. Należy w związku z tym uznać, że historia związana z zachowaniem K. K. (1) i M. W. powstała na potrzeby postępowania karnego i została wymyślona przez oskarżonego po szczegółowym zapoznaniu się z materiałem dowodowym, by uniknąć odpowiedzialności za ich pobicie.

Przechodząc do wydarzeń, które rozegrały się w mieszkaniu R. D., należy zauważyć, że A. L. od samego początku starał się utrzymać w tajemnicy rzeczywisty przebieg zajścia. Przesłuchany w Szpitalu w G. dzień po zdarzeniu zbagatelizował zdarzenie. Zeznał, że W. K. (1) uderzył go pięścią w lewy policzek tylko raz. Podał, że rany na rękach nie mają związku z oskarżonym, że zadrapał je na płocie czy żywopłocie. Pokrzywdzony stwierdził, że nie zamierzał informować o zdarzeniu policji. Obiecał sobie jedynie, że nigdy więcej nie wpuści oskarżonego do domu a incydent potraktował jako życiową nauczkę. Zeznał, że oskarżony zranił się w czoło siekierą podczas przygotowywania opału (zeznania A. L., k. 57-59, 215-216). Takiej wersji się trzymał także podczas przesłuchania w dniu 8 marca 2018 r. Jednocześnie stwierdził, że w mieszkaniu R. D. nie było żadnych mężczyzn z G. a tym samym nie oni go pobili. Przyznał, że W. K. (1) jest agresywną osobą. Po pobiciu przepraszał go mówiąc, by pokrzywdzony się nie gniewał, bo jak wypije to "odbija mu szajba i nie ma hamulców" (zeznania, k. 59, 158-160). A. L. niechętnie zwierzał się swojej konkubinie T. K. i siostrze T. J. Kobiety włożyły dużo wysiłku, by uzyskać od niego jakieś szczegóły o przebiegu zajścia, w szczególności, by dowiedzieć się, kto go pobił. Siostrze, która jako pierwsza odwiedziła go w szpitalu powiedział jedynie, że "zrobił to siekierą", że "jest to psychol, którego trzeba omijać". Obu kobietom oświadczył, że boi się oskarżonego, iż ten może mu wsadzić nóż w plecy. Tłumaczył im, że nie chce rozmawiać na temat zdarzenia, gdyż nie zamierza przez całe życie oglądać się za siebie (zeznania T. K., k. 167-168, 572v-573, T. J., k. 170-171, 573). Z tego powodu nie jest trafionym zarzut oskarżonego, że to rodzina A. L. naprowadziła go na osobę sprawcy pobicia, wskazała na W. K. (1). A. L. już w dniu 3 marca 2018 r. w protokole zeznał, że uderzył go oskarżony. Siostra i konkubina wiedzę taką od pokrzywdzonego nabyły dopiero po dłuższym czasie. A. L. na rozprawie potwierdził zeznania złożone w postępowaniu przygotowawczym, choć wyraźnie przejawiał niechęć do składania zeznań niekorzystnych dla oskarżonego (k. 570). Choć można dać wiarę świadkowi, że z racji upojenia alkoholowego nie pamiętał chronologii ani szczegółów spotkania, to brak chęci współpracy świadka w zakresie odtworzenia mechanizmu powstania u niego obrażeń na ciele, należy złożyć na karb, czy to obawy przed oskarżonym, czy też niechęci donoszenia na niego. Taka motywacja, jak chociażby wynika z zeznań R. G. nie jest obca dla "kolegów od kieliszka". O tym, że A. L. zachował lepszą pamięć na temat zdarzenia niż chciał się do tego przyznać świadczy okoliczność, że dokładnie odtworzył chronologię zdarzeń po upuszczeniu przez niego mieszkania, pamiętał nawet kto wezwał policję.

Podobną postawę zaprezentował R. D., który za wszelką cenę chciał zachować neutralność. Przybyłym na interwencję policjantom powiedział, że nic nie pamięta ze zdarzeń poprzedniego wieczoru. Później zeznał, że nic nie widział, bo leżał na łóżku i nie obejmował zasięgiem wzroku oskarżonego i A. L., którzy siedzieli na wersalce stojącej za wezgłowiem łóżka. Wprawdzie słyszał, że się pokłócili, lecz nie miał możliwości ich obserwowania. Twierdził, że A. L. sam wyszedł z mieszkania po tym, jak jeszcze rano wspólnie wypili 4 wina. Od samego początku wykluczył udział osób trzecich w pobiciu A. L., gdyż jak twierdził, nikt inny do jego mieszkania nie przychodził. Zasugerował przesłuchującym go policjantom, że pobicia mógł dokonać W. K. (1), gdyż jest on agresywny po alkoholu (zeznania, k. 48-50). W kolejnych zeznaniach wyjaśnił, dlaczego nie ujawnił całej prawdy o zdarzeniu. Podał, że wcześniej obawiał się oskarżonego, ta obawa minęła po tym, jak W. K. (1) został aresztowany. Wprawdzie zeznania R. D. nie są do końca spójne, bo świadek mylił chronologię zdarzeń oraz ich przebieg, lecz nie oznacza to, iż nie są wiarygodne w całości. Trzeba pamiętać, że R. D., jak zresztą również inni uczestnicy zdarzenia spożywali alkohol od kilku dni. Doprowadzali się do takiego stanu, że przysypiali, budzili się i znowu pili. W takich warunkach zachowanie pełnej świadomości nie było możliwe. Z tego względu odtworzenie szczegółowego przebiegu zajścia w oparciu o zeznania R. D. nie było możliwe. W pierwszych swoich zeznaniach, w których zresztą zataił prawdę, wymieniony podał, że w dniu 28 lutego 2018 r. oskarżony pokłócił się z A. L., podszedł do telewizora, owinął rękę w kurtkę i uderzył nią w ekran powodując jego rozbicie. Później wylał herbatę z fusami po ścianach, po suficie. Kiedy wyładował swoją agresję poszedł do kuchni, przygotował zupę, poczęstował nią współbiesiadników, rozpalił w piecu. Około godz. 17.00 razem z A. L. opuścili mieszkanie R. D. Wrócili do wymienionego na drugi dzień, by kontynuować spożywanie alkoholu. Już wtedy A. L. nosił na twarzy ślady pobicia (zeznania R. D., k. 48-50). W kolejnych zeznaniach podał, że w piątek rano kiedy się obudził zauważył A. L., który leżał na podłodze. W. K. (1) w wulgarnych słowach kazał mu wstać, na co jednak pokrzywdzony nie zareagował. Wtedy oskarżony poszedł do kuchni, przyniósł stamtąd siekierę, stanął nad leżącym A. L. i zaczął go tą siekierą uderzać, "dziubać". Kiedy R. D. stanął w jego obronie, W. K. (1) kazał mu milczeć i zagroził, że i jego pobije siekierą. Następnie siekierą uderzył w telewizor, uderzył nią też kilkakrotnie w ścianę. Potem wypił ostatni karton wina. W związku z tym, że A. L. nadal nie podnosił się z podłogi twierdząc, że nie może, W. K. (1) wziął go za ubrania i wypchnął z mieszkania zamykając za nim drzwi. Kiedy poszedł do łazienki, R. D. obawiając się o swoje bezpieczeństwo, schował siekierę do szafki w kuchni (zeznania R. D., k. 172-174). Wprawdzie na rozprawie, pół roku po zdarzeniu, R. D. jeszcze raz zmienił opis zdarzenia oraz zaprzeczył, by oskarżony mu groził (k. 597), jednak po odczytaniu jego zeznań z postępowania przygotowawczego potwierdził przywołane tam okoliczności. Podkreślił, że nadal obawia się oskarżonego. Zdaniem Sądu najbliższe prawdy są zeznania świadka złożone w postępowaniu przygotowawczym, po aresztowaniu oskarżonego. R. D. zyskał wtedy swobodę wypowiedzi po tym, gdy zminimalizowała się jego obawa przed oskarżonym a jednocześnie zdarzenie przez niego opisywane było na tyle świeże, że miał je jeszcze w pamięci.

O tym, że R. D. choć nie wszystko, to jednak pamiętał najistotniejsze elementy zachowania oskarżonego świadczą protokoły oględzin jego mieszkania. Potwierdziło się, że W. K. (1) zniszczył telewizor, bo w mieszkaniu znajdował się telewizor z pękniętym kineskopem. Na ścianach pokoju ujawniono ślady zachlapania tynku, jak również odpryski tynku w miejscu, gdzie oskarżony uderzał w ścianę siekierą. Wydaje się, iż wymieniony w pierwszych zeznaniach chcąc zataić udział oskarżonego w pobiciu A. L. przy użyciu siekiery jednocześnie skłamał mówiąc, że oskarżony zniszczył telewizor rozbijając go ręką owiniętą w kurtkę. Niemniej z zeznań R. D. wynika, że A. L. doznał obrażeń ciała na skutek pobicia go przez W. K. (1). Od samego początku wykluczył udział osób trzecich. I nawet jeśli nie można odtworzyć w oparciu o jego zeznania szczegółowego przebiegu zajścia, to można uczynić oskarżonego odpowiedzialnym za obrażenia ciała A. L. opisane w zarzucie. Należy przyjąć, że oskarżony bił pokrzywdzonego etapami. Taki wniosek można wyciągnąć z tego, że ślady krwi ujawniono również w mieszkaniu A. L., także z tego, iż C. R. krzyki wołającej o pomoc osoby słyszała wieczorem 1 marca 2018 r. Nadto interweniujący policjant- K. H. zeznał, że siniaki na twarzy pokrzywdzonego, te pod oczami i policzkach przechodziły w kolor żółty, co skłoniło go do wniosku, że są co najmniej dwudniowe. Wcześniejsze pobicie A. L. tłumaczyłoby również jego ranną, piątkową niedyspozycję kiedy nie mógł wstać z podłogi a oskarżony chcąc go do tego zmusić uderzał go siekierą. W związku z tym, że rany zadane siekierę były świeże, A. L. zostawił krwawy ślad znaczący jego drogę przejścia z mieszkania R. D. na podwórko. Biegły orzekł (opinia sądowo-lekarska, k. 413-414), że stopień gojenia obrażeń twarzy wskazuje na ich powstanie w czasie do kilku dni przed 3 marca 2018 r. (w okresie od 28 lutego do 2 marca 2018 r.)

Jeżeli chodzi o mechanizm powstania obrażeń na twarzy A. L. to opinia biegłego potwierdziła, że powstały w wyniku działania narzędzi twardych, tępych lub tępokrawędzistych jakimi są ręce zaciśnięte w pięści, stopy, twarde podłoże oraz szereg twardych przedmiotów. Stłuczenie twarzy najprawdopodobniej było skutkiem uderzeń rękoma z zaciśniętymi pięściami (opinia lekarska, k. 274-276). Opinia lekarska potwierdziła więc mechanizm powstania obrażeń, o jakim mówił A. L. Jeśli chodzi o otarcia naskórka i płytkie, linijne rany pokryte strupami na rękach A. L. mogły również powstać w okresie od 28 lutego do 2 marca 2018 r. w wyniku użycia przez sprawcę siekiery w sposób opisany jako dzióbanie, tj. uderzania z niezbyt dużą siłą (opinia sądowo-lekarska, k. 413-414). Te z kolei wnioski pokrywają się z zeznaniami R. D.

Reasumując, Sąd dał wiarę zeznaniom A. L. i R. D. w tym zakresie, w jakim konsekwentnie i zgodnie utrzymywali, iż do mieszkania tego drugiego nikt nie przychodził. To wyklucza wyjaśnienia oskarżonego o rzekomym napadzie przez mężczyzn z G. szukających zemsty na jego osobie. Zresztą nawet w oderwaniu do zeznań pokrzywdzonych, wyjaśnienia W. K. (1) w tym zakresie są nielogiczne. Skoro do parterowego mieszkania R. D., które składa się z korytarza, kuchni, łazienki i jednego pokoju, mieli wpaść mężczyźni, którzy zadali sobie trud odszukania W. K. (1) i zaplanowali jego pobicie, to niewiarygodna jest wersja, że nie znaleźli oskarżonego w łazience a swoją agresję wyładowali na przypadkowej ofierze. Zdaniem Sądu wyjaśnienia oskarżonego są stworzoną przez niego wersją zdarzeń na potrzeby uniknięcia odpowiedzialności. W. K. (1) nie potrafił nawet sprecyzować kto miałby szukać na nim zemsty i za co, co oczywiście uniemożliwiło jakąkolwiek możliwość weryfikacji jego linii obrony. Natomiast w przypadku silnego konfliktu, skutkującego planowaną zemstą, uzasadnionym jest twierdzenie, że oskarżony powinien wiedzieć, kto chciał dokonać zamachu na jego zdrowie.

Wobec wykluczenia wyjaśnień oskarżonego oraz jednoznacznych zeznań A. L. i R. D., że jedyną osobą, która atakowała A. L. był oskarżony, uzasadnionym jest przypisanie mu odpowiedzialności za obrażenia stwierdzone na ciele pokrzywdzonego w postaci stłuczenia twarzy z krwiakami podskórnymi i obrzękami, podspojówkowym wylewem krwi lewego oka, złamania łuku jarzmowego i zatoki szczękowej po stronie lewej a nadto poprzez uderzanie ostrzem siekiery spowodował on obrażenia ciała w postaci otarć naskórka i płytkich linijnych ran na rękach. Z opisu czynu słusznie wyeliminowano te stwierdzone na ciele pokrzywdzonego obrażenia (złamanie XII prawego żebra oraz wyrostków poprzecznych prawych I i II kręgu lędźwiowego kręgosłupa, stłuczenie prawej stopy z sińcem, obrzękiem i złamaniem II kości śródstopia, stłuczenie prawego kolana z sińcem i obrzękiem), których mechanizm powstania nie znalazł potwierdzenia z zeznaniach pokrzywdzonego i R. D. Jeśli chodzi o obrażenia stopy A. L. zeznał, iż stopę zranił kiedyś idąc przez tory na skróty do miasta (zeznania, k. 58v-59).

Sąd dał wiarę wszystkim sporządzonym w sprawie opiniom, gdyż nie były one kwestionowane, jednocześnie są jasne, pełne, zawierają logiczne i wyczerpujące uzasadnienie wniosków.

Zeznania E. B. (k. 38-39, 572v), K. S. (k. 54-55), A. B. (k. 217-218), P. B. (k. 220) nic do sprawy nie wniosły.

Mając na uwadze poczynione wyżej ustalenia, należy stwierdzić, że oskarżony dopuścił się przestępstwa z art. 157 § 1 k.k. na szkodę A. L. Istota tego przestępstwa sprowadza się do spowodowania naruszenia czynności narządu ciała na okres trwający powyżej 7 dni. Przy umyślnych uszkodzeniach ciała przyjmuje się tzw. zamiar ogólny, który obejmuje faktycznie powstałe następstwa zadanych umyślnie obrażeń, zakłada się bowiem, że sprawca nie mógł mieć w świadomości dokładnego obrazu wszystkich następstw swojego działania, gdyż nawet lekarzowi byłoby trudno taki obraz ustalić, ale działał on ze świadomością możliwości powstania daleko sięgającej krzywdy, biorąc pod uwagę rodzaj użytego narzędzia, liczbę i siłę uderzeń, odporność ofiary itp. (zob. wyr. SA w Katowicach z 23 stycznia 1997 r., II AKa 283/96, OSPriP 1998, Nr 5, poz. 19).

W przypadku pokrzywdzonych K. K. (1) i G. G., zachowanie oskarżonego wyczerpało znamiona przestępstwa z art. 157 § 2 k.k., gdyż pobicie ich spowodowało naruszenie czynności narządu ciała na okres nie przekraczający 7 dni.

Jednocześnie oskarżony dopuścił się przestępstwa groźby karalnej określonego w art. 190 § 1 k.k. na szkodę R. D. Istotą tego przestępstwa jest grożenie innej osobie popełnieniem przestępstwa (zbrodni lub występku) na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej. Dla jego bytu nie jest istotny rodzaj przestępstwa, którego popełnieniem sprawca grozi ani cel, w jakim to czyni, a nawet rzeczywisty zamiar spełnienia groźby. Może być ona wyrażona przez każde zachowanie się sprawcy (zapowiedź słowna, zawarta w piśmie, wyrażona gestem), jeżeli uzewnętrznia ono w sposób niewątpliwy groźbę popełnienia przestępstwa (wyr. SN z 24 VIII 1987 r., I KR 225/87, OSNKW 1988, Nr 3, poz. 21). Warunkiem przestępności czynu jest, aby groźba wzbudzała uzasadnioną obawę, że będzie spełniona (art. 190 zd. drugie). Znamię wzbudzenia obawy należy oceniać subiektywnie, nie zaś z punktu widzenia realnego niebezpieczeństwa spełnienia groźby. Dla bytu przestępstwa z art. 190 § 1 k.k. wystarczy wykazać, iż groźba subiektywnie (w odbiorze zagrożonego) wywołała obawę spełnienia i zweryfikować to obiektywnie (przez sąd), czy zagrożony istotnie mógł w danych okolicznościach w ten sposób groźbę odebrać (wyr. SN z 17 V 1997 r., II KKN 171/96, Orz. Prok. i Pr. 1997, nr 10; por. A. Marek, Komentarz do art. 190 kodeksu karnego (Dz. U. 97.88.553) (w:) Kodeks karny. Komentarz, A. Marek, LEX, 2007, wyd. IV, wyrok SA w Krakowie z 4 lipca 2002 r. II AKa 163/2002, KZS 2002, z. 7-8, poz. 44).

Przenosząc powyższe rozważania na grunt przedmiotowej sprawy, nie budzi wątpliwości, że R. D. mógł realnie obawiać się o swoje życie i zdrowie w momencie kiedy był świadkiem agresji oskarżonego trzymającego w rękach siekierę, którą uderzał A. L. i walił nią w ścianę. O jego strachu świadczy chociażby okoliczność, że przy pierwszej nadarzającej się okazji schował siekierę przed oskarżonym, by pozbawić go dostępu do tego narzędzia.

Oskarżony swoim zachowaniem wyczerpał również znamiona przestępstwa z art. 245 k.k. działając na szkodę G. G. i M. W. Czynność sprawcza tego przestępstwa wyraża się w użyciu przemocy lub groźby bezprawnej w celu wywarcia wpływu na świadka, biegłego, tłumacza, oskarżyciela albo oskarżonego albo naruszeniu ich nietykalności cielesnej w związku z celem wywarcia wpływu na wymienione osoby. Przestępstwo jest formalne. Do jego znamion nie został zaliczony skutek w postaci rzeczywistego wywarcia wpływu na czynności świadka (zob. wyr. SA w Gdańsku z 8 lipca 2015 r., II AKa 220/15, Legalis). Oskarżony zadając uderzenia wymienionym jednocześnie groził im śmiercią w przypadku ujawnienia przez nich pobicia przed organami ścigania. W momencie dobijania się do drzwi mieszkania W. K. (2) przez osoby trzecie zabronił pokrzywdzonym wołania o pomoc, czy też próby porozumienia się z nimi, przy czym w momencie wypowiadania tych słów do G. G. trzymał w ręku nóż.

W. K. (1) dopuścił się również na szkodę G. G. przestępstwa z art. 189 § 1 k.k. Czynność sprawcza tego przestępstwa polega na pozbawieniu wolności człowieka. Pozbawienie wolności może także dokonać się przez użycie groźby, której efektem będzie wywołanie u pokrzywdzonego takiego stanu psychicznego, które uczyni z niego osobę niezdolną do przeciwstawienia się woli sprawcy co do fizycznej zmiany miejsca pobytu. (art. 189 k.k. red. Grześkowiak 2019, wyd. 6/Hypś). I taka sytuacja miała miejsce w przedmiotowej sprawie. Choć G. G. nie był zamknięty na klucz w pokoju, to jednak pod wpływem groźby oskarżonego, który zabronił opuszczać mu mieszkania, nie podjął nawet próby otwarcia drzwi wejściowych do mieszkania, które były pozbawione wewnętrznej klamki. Czuł się bezradny i dlatego zwrócił się do policji z prośbą o uwolnienie.

W związku z tym, że oskarżony w jednej sekwencji zdarzeń najpierw pobił G. G., a następnie używając groźby bezprawnej zabronił mu ujawnienia przestępstwa przed organami ścigania i jednocześnie opuszczenia mieszkania, Sąd zakwalifikował jego zachowanie jako jedno przestępstwo o kumulatywnej kwalifikacji z art. 157 § 2 k.k. w zb. z art. 245 k.k. w zb. z art. 189 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k.

Czynów z pkt II i V aktu oskarżenia W. K. (1) dopuścił się w warunkach powrotu do przestępstwa z art. 64 § 1 k.k. Jednym z warunków, od spełnienia którego uzależniona jest możliwość przyjęcia, iż sprawca danego czynu dopuszcza się go w warunkach powrotu do przestępstwa unormowanych w art. 64 § 1 k.k. jest ustalenie, że został on uprzednio skazany za umyślne przestępstwo podobne na karę pozbawienia wolności w wymiarze co najmniej 6 miesięcy i że odbył karę co najmniej w takiej wysokości. Jednocześnie w orzecznictwie przyjmuje się, iż przez tak orzeczoną karę należy rozumieć zasadniczą, jednostkową karę pozbawienia wolności, która to kara w przypadku objęcia jej wyrokiem łącznym musi być wymierzona chociażby za jedno z przestępstw poprzednich, do którego odnosi się podobieństwo przestępstwa ponownego, właśnie w rozmiarze nie niższym niż 6 miesięcy (Wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 25 czerwca 2012 r. II AKa 126/12 tak też uchwała SN z dnia 24 IV 1985 r. VI KZP 5/85 OSNKW 1985/7-8/54). Podstawę recydywy specjalnej podstawowej określonej w art. 64 § 1 k.k. może stanowić odbycie kary pozbawienia wolności orzeczonej za uprzednie przestępstwo nie tylko w całości, ale także w części, jeżeli tylko sprawca odcierpiał faktycznie co najmniej 6 miesięcy kary. Jest przy tym całkowicie obojętne, jakie były powody nieodbycia kary w całości (uchwała z 30 grudnia 1978 r., VII KZP 45/78, OSNKW 1979, z. 3, poz. 19; uchwała składu siedmiu sędziów z 17 września 1991 r., I KZP 17/91, OSNKW 1992, z. 1-2, poz. 1, Majewski J. komentarz Zakamycze 2004 Komentarz do art. 64 Kodeksu karnego).

Oskarżony był uprzednio skazany za przestępstwa z art. 193 k.k. (kara jednostkowa 6 miesięcy pozbawienia wolności) i z art. 245 k.k. zw. z art. 64 § 1 k.k. (kara jednostkowa 1 roku pozbawienia wolności) wyrokiem Sądu Rejonowego w Giżycku V Zamiejscowy Wydział Karny z siedzibą w Węgorzewie z dnia 20 lutego 2013 r., sygn. akt VK 180/12 na karę łączną 1 roku i 2 miesięcy pozbawienia wolności, wyrokiem Sądu Rejonowego w Giżycku V Zamiejscowy Wydział Karny z siedzibą w Węgorzewie z dnia 27 lutego 2009 r., sygn. akt VK 105/12 za przestępstwa z art. 193 w zw. z art. 64 § 1 k.k. (kara jednostkowa 6 miesięcy pozbawienia wolności), z art. 217 § 1kk w zw. z art. 64 § 1kk (kara jednostkowa 10 miesięcy pozbawienia wolności), z art. 190 § 1 k.k. w zw. z art. 64 § 1 k.k. (kara jednostkowa 10 miesięcy pozbawienia wolności), z art. 157 § 2 k.k. w zw. z art. 64 § 2 k.k. (kara jednostkowa 1 rok pozbawienia wolności), z art. 207 § 1 k.k. w zw. z art. 64 § 1 k.k. (kara jednostkowa 1 rok i 6 miesięcy pozbawienia wolności) na karę łączną 3 lat pozbawienia wolności oraz wyrokiem Sądu Rejonowego w Giżycku V Zamiejscowy Wydział Karny z siedzibą w Węgorzewie z dnia 24 czerwca 2013 r. sygn. akt VK 19/13 za przestępstwo z art. 207 § 1 k.k. w zb. z art. 157 § 2 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 64 § 1 k.k. na karę 1 roku pozbawienia wolności.

Wyrokiem łącznym wydanym przez Sąd Rejonowy w Giżycku V Zamiejscowy Wydział Karny z siedzibą w Węgorzewie w dniu 29 listopada 2013 r. w sprawie sygn. akt VK 201/13, który połączył kary wymierzone przywołanymi wyżej wyrokami, W. K. (1) został skazany na kare łączną 4 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności, którą odbył w całości. Zakład karny opuścił w dniu 13 stycznia 2018 r. (karta karna, k. 612-613). Wszystkich zarzucanych mu czynów dopuścił się po upływie niespełna 2 miesięcy od końca kary.

Mając na uwadze, że czyny zarzucane oskarżonemu w pkt I, III i IV aktu oskarżenia są przestępstwami przeciwko zdrowiu i mieszczą się w katalogu przestępstw wymienionych w art. 64 § 2 k.k. i jednocześnie zostały spełnione pozostałe przesłanki wymienione w tym przepisie (uprzednie skazanie w warunkach określonych w art. 64 § 1kk, odbycie łącznie co najmniej roku kary pozbawienia wolności w ciągu 5 lat po odbyciu w całości lub części ostatniej kary), kwalifikacja prawna przestępstw została uzupełniona o art. 64 § 2 k.k.

Wina W. K. (1) nie budzi wątpliwości. Jak wynika z opinii o stanie zdrowia psychicznego oskarżonego nie jest on osobą chorą psychicznie ani upośledzoną umysłowo. Rozpoznano u niego uzależnienie od alkoholu oraz zaburzenia o charakterze zaburzeń reaktywnych. W czasie zarzucanych mu czynów rozpoznawał ich znaczenie i mógł pokierować swoim postępowaniem (opinia, k. 401-404, opinia uzupełniającą, k. 423-426).

Przy wymiarze kary Sąd miał na uwadze uprzednią wielokrotną karalność oskarżonego (karta karna, k. 612-613). Historia uprzednich skazań i odbytych przez W. K. (1) kar wskazuje, że oskarżony nie wyciągnął żadnych wniosków. W dalszym ciągu nie przestrzega porządku prawnego i obowiązujących norm prawnych, ewidentnie je lekceważąc. Proces resocjalizacji podczas dotychczasowych kar pozbawienia wolności nie powiódł się w przypadku oskarżonego. W zasadzie po każdym opuszczeniu zakładu karnego, W. K. (1) powracał do przestępnego zachowania. Z tego względu, zdaniem Sądu, w pełni uzasadnione jest wymierzenie oskarżonemu kar jednostkowych w wymiarze: 2 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności za czyn z pkt I aktu oskarżenia, 1 roku pozbawienia wolności za czyn z pkt II aktu oskarżenia, 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności za czyn z pkt III aktu oskarżenia, 1 roku i 8 miesięcy pozbawienia wolności za czyn z pkt IV aktu oskarżenia, 1 roku i 4 miesięcy pozbawienia wolności za czyn z pkt V aktu oskarżenia oraz kary łącznej 4 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Sąd wziął pod uwagę, że oskarżony działał bez żadnego powodu wykazując się brakiem poszanowania zdrowia i życia pokrzywdzonych, bez liczenia się z konsekwencjami, w poczuciu bezkarności. Oskarżony wykorzystał swoją dominację i fizyczną i psychiczną nad mężczyznami, z którymi wspólnie spożywał alkohol, po to, by folgować wzbierającej w nim agresji. Nie ma żadnego wytłumaczenia i usprawiedliwienia dla takiego zachowania oskarżonego. Jego rola w zdarzeniach świadczy o jego wysokim zdemoralizowaniu, jednocześnie o bardzo dużej społecznej szkodliwości jego czynów. Wymierzone kary przede wszystkim uzmysłowią oskarżonemu, że jego bezprawne zachowanie spotka się z surową represją. Przy wymiarze kary łącznej Sąd zastosował zasadę asperacji, a jednej strony biorąc pod uwagę, czy wszystkie czyny zostały popełnione w niewielkim odstępie czasowym, z drugiej jednak strony, że oskarżony swoim zachowaniem pokrzywdził aż 5 osób.

Zdaniem Sądu długoterminowa kara pozbawienia wolności pozwoli na wdrożenie względem oskarżonego przemyślanego programu oddziaływania mającego na celu wzbudzania w nim woli współdziałania w kształtowaniu jego społecznie pożądanych postaw, w szczególności poczucia odpowiedzialności oraz potrzeby przestrzegania porządku prawnego i tym samym powstrzymania się od powrotu do przestępstwa. Dolegliwość wymierzonej kary, zdaniem Sądu, nie przekracza stopnia winy, uwzględnia stopień społecznej szkodliwości czynu oraz bierze pod uwagę cele zapobiegawcze i wychowawcze, które ma osiągnąć w stosunku do oskarżonego, a także potrzeby w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa.

Karę za czyn opisany w pkt IV aktu oskarżenia wymierzono, stosownie do art. 11 § 3 k.k., na podstawie przepisu przewidującego karę najsurowszą. Wprawdzie i art. 189 § 1 k.k. i art. 245 k.k. przewiduje jednakową sankcję-karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5, to zdaniem Sądu art. 245 k.k. pełniej charakteryzuje czyn sprawcy. Pozbawienie G. G. wolności było elementem uniemożliwienia mu reakcji na pobicie i próbą wpłynięcia na świadka w celu odstąpienia przez niego od złożenia zawiadomienia o przestępstwie.

Stosownie do art. 63 § 1 k.k. Sąd zaliczył na poczet orzeczonej kary łącznej pozbawienia wolności okres tymczasowego aresztowania oskarżonego od dnia 2 marca 2018 r., godz. 12.20 do dnia wydania wyroku.

Funkcję kompensacyjną spełni orzeczony wobec oskarżonego na podstawie art. 46 § 1kk obowiązek zadośćuczynienia za doznaną krzywdę poprzez zapłatę pokrzywdzonemu A. L. kwoty 5.000 zł, pokrzywdzonym K. K. (1) oraz G. G. kwot w wysokości po 3.000 zł. Koniecznym warunkiem do uzyskania zadośćuczynienia jest istnienie związku przyczynowego między czynem a krzywdą, rozumianą jako szkoda o charakterze niemajątkowym (m.in. życie, zdrowie, wolność), a także samo istnienie krzywdy w momencie orzekania. W przedmiotowej sprawie niewątpliwie istnieje związek przyczynowy między czynem oskarżonego a krzywdą, jaką ponieśli pokrzywdzeni. O wysokości zadośćuczynienia przesądziły rozmiary obrażeń ciała jakich doznali, głębokość urazu psychicznego pokrzywdzonych związana z okolicznościami zajścia.

Na podstawie art. 44 § 2 k.k. Sąd orzekł przepadek siekiery, która służyła oskarżonemu do pobicia A. L. (protokół oględzin, k. 180-181, materiał poglądowy, k. 182).

W związku z tym, że dowody rzeczowe zabezpieczone w sprawie w postaci: stały się zbędne dla dalszego postępowania Sąd zwrócił je osobom uprawnionym, i tak W. K. (1) ubrania zatrzymane od niego w dniu 2 marca 2018 r. (protokół zatrzymania rzeczy, k. 31-33), przedmioty zabezpieczone podczas oględzin mieszkania w (...)/16- A. L. (protokół oględzin miejsca, k. 24-26), przedmioty zabezpieczone podczas oględzin mieszkania w (...)/18- R. D. (protokół oględzin miejsca, k. 15-17), z wyjątkiem klapka, który należał do A. L.

O wynagrodzeniu obrońcy Sąd orzekł zgodnie z przepisami Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 3 października 2016 r. w sprawie ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej przez adwokata z urzędu (Dz. U. z 2016 r. poz. 1714).

Na zasadzie art. 624 § 1 k.p.k. Sąd zwolnił oskarżonego od zapłaty na rzecz Skarbu Państwa kosztów sądowych, gdyż nie osiąga on żadnych dochodów a w perspektywie ma do odbycia długoterminową kare pozbawienia wolności.

Tekst orzeczenia pochodzi ze zbiorów sądów powszechnych.