Rw 1295/68 - Postanowienie Sądu Najwyższego - OpenLEX

Rw 1295/68 - Postanowienie Sądu Najwyższego

Orzeczenia sądów
Opublikowano: OSNKW 1969/3/37

Postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 7 listopada 1968 r. Rw 1295/68

UZASADNIENIE

Skład orzekający

Przewodniczący: sędzia płk Z. Wizelberg (sprawozdawca).

Sędziowie: płk J. Radwański, ppłk H. Kwaśny.

Prokurator: ppłk S. Zalewski.

Sentencja

Sąd Najwyższy rozpoznał na posiedzeniu niejawnym, na skutek skargi rewizyjnej wniesionej przez podprokuratora Prokuratury Warszawskiego Okręgu Wojskowego od wyroku Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego w Warszawie z dnia 1 października 1968 r., sprawę Andrzeja Bronisława G., uniewinnionego od zarzutu popełnienia przestępstwa z art. 144 § 1 k.k.W.P., które miało polegać na tym, że w dniu 27 czerwca 1968 r., około godziny 15, w czasie prowadzenia samochodu służbowego marki "Tatra-138", naruszył regulaminowe zasady prowadzenia pojazdów mechanicznych na drogach publicznych, a w szczególności przepisy § 22 ust. 1 i 2 pkt 2 oraz § 24 ust. 1 rozporządzenia Ministrów Komunikacji i Spraw Wewnętrznych z dnia 1 października 1962 r. w sprawie ruchu na drogach publicznych (Dz. U. Nr 61, poz. 295) przez to, iż jadąc samochodem w miejscowości N. w składzie kolumny samochodów, podczas dokonywania manewru omijania, nie zachowywał wymaganej ostrożności, wskutek czego najechał samochodem na stojący na prawym skraju jezdni prywatny samochód marki "Syrena-102" i w wyniku tego kierowca tegoż samochodu Józef B. oraz jego żona Marta B. doznali ciężkich obrażeń ciała, przy czym Marta B. zmarła w dniu wypadku, samochód zaś marki "Syrena-102" został poważnie uszkodzony.

Podprokurator Prokuratury Warszawskiego Okręgu Wojskowego wnosił w skardze rewizyjnej o uchylenie powyższego wyroku z powodu uniewinnienia oskarżonego Andrzeja Bronisława G. wbrew okolicznościom sprawy.

Sąd Najwyższy postanowił: w uwzględnieniu skargi rewizyjnej prokuratora uchylić wyrok Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego w Warszawie z dnia 1 października 1968 r. w sprawie Andrzeja Bronisława G. i sprawę jego przekazać temuż sądowi do ponownego rozpoznania.

Uzasadnienie faktyczne

Sąd Najwyższy wyraził następujący pogląd:

1. Oskarżony Andrzej Bronisław G., kierowca ciężkiego wojskowego samochodu ciężarowego "Tatra-138", najechał tym samochodem "w biały dzień", przy dobrej widoczności na normalnej, szerokiej drodze, na stojący na skraju drogi samochód osobowy marki "Syrena", zabijając siedzącą w samochodzie Martę B. i ciężko kalecząc jej męża, naprawiającego stojący na skraju drogi samochód, Józefa B. Wypadek - jak ustalono - nastąpił wskutek nagłego zaśnięcia oskarżonego Andrzeja Bronisława G. z powodu przemęczenia za kierownicą samochodu ciężarowego "Tatra-138", przy czym stwierdzono, że oskarżony był w krytycznym momencie całkowicie trzeźwy i całkowicie zdrów na ciele i umyśle.

Czyn oskarżonego został zakwalifikowany w akcie oskarżenia jako umyślne naruszenie przepisów o bezpieczeństwie ruchu na drogach.

2. Do istoty umyślności w popełnieniu każdego przestępstwa należy - w myśl art. 12 § 1 k.k.W.P. - bądź to oczywista chęć popełnienia przestępstwa (dolus directus) bądź też przynajmniej "godzenie się" na popełnienie przestępstwa (dolus eventualis). Tam, gdzie na skutek przemęczenia zdrowy i trzeźwy kierowca zapada w sen za kierownicą prowadzonego przez siebie samochodu, nie można mówić ani o tym, że "chciał" on naruszyć przepisy drogowe, ani nawet, że "godził się" na naruszenie tych przepisów. Element wyraźnej lub domniemanej woli kierowcy w celu naruszenia przepisów drogowych, decydujący o istocie umyślnego przestępstwa drogowego, należy w takim wypadku wyłączyć, gdyż każdy kierowca zdaje sobie sprawę, że jego chwilowe tylko zaśnięcie za kierownicą prowadzonego przez siebie samochodu zagraża nie tylko życiu nie określonej liczby innych użytkowników jezdni, ale przede wszystkim własnemu życiu kierowcy (zwłaszcza w wypadku zderzenia czołowego z innym pojazdem). Nie byłoby więc logiczne zakładać, że zdrowy na ciele i umyśle kierowca, całkowicie trzeźwy, godzi się na popełnienie samobójstwa przez zaśnięcie za kierownicą prowadzonego przez siebie samochodu.

W sprawie oskarżonego Andrzeja Bronisława G. należy więc a limine odrzucić możliwość zakwalifikowania jego czynu jako umyślnego spowodowania niebezpieczeństwa katastrofy (art. 215 § 1 k.k.) lub też chociażby umyślnego naruszenia przepisów drogowych, które spowodowało wypadek z ludźmi (art. 144 § 1 k.k.W.P.).

3. Nie oznacza to jednak wcale, że oskarżony Andrzej Bronisław G. nie dopuścił się przestępstwa z winy nieumyślnej.

Całkowite zwolnienie oskarżonego Andrzeja Bronisława G. od odpowiedzialności karnej, nawet w sferze winy nieumyślnej, kłóci się - jak słusznie wywodzi prokurator w skardze rewizyjnej - z poczuciem sprawiedliwości.

Pokrzywdzony Józef B., jako kierowca samochodu osobowego "Syrena" nie naruszył żadnych przepisów drogowych. Zatrzymał on swój niesprawny samochód na skraju drogi w miejscu dozwolonym i zajął się naprawą uszkodzeń samochodu. Wewnątrz samochodu siedziała, niczego złego nie przewidując, żona pokrzywdzonego Marta B. Rzecz dzieje się na szerokiej drodze i w "biały dzień". Każdy kierowca jadący w danym kierunku po tej drodze omija stojący na skraju drogi samochód. Aż tu nagle wpada na ten samochód ciężki wojskowy samochód ciężarowy "Tatra-138" ze śpiącym za kierownicą kierowcą oskarżonym Andrzejem Bronisławem G. i rozbija całkowicie samochód osobowy "Syrenę", powodując śmierć żony pokrzywdzonego i ciężkie kalectwo (z trwałymi skutkami) jej męża Józefa B.

Nie może to być uznane za czysty przypadek (casus), gdyż nie chodzi tu tylko o działanie ślepych sił przyrody (na przykład w postaci obsunięcia się skały czy lawiny skalnej), ani też o przypadkowy, przez nikogo nie zawiniony zbieg okoliczności. Wchodzi tu w grę wina człowieka.

Za kierownicą ciężkiego wojskowego samochodu ciężarowego siedział przecież człowiek, oskarżony Andrzej Bronisław G., który z racji wykonywanego zawodu kierowcy obowiązany był panować nad tym pojazdem, obserwować stale i pilnie drogę przed sobą i nie dopuścić do najechania tym samochodem na innych użytkowników jezdni. Kierowcy temu powierzono panowanie nad dużymi siłami przyrody, wyrażającymi się dużą mocą silnika ciężkiego samochodu ciężarowego, które bez panowania nad nimi zdolne są wyrządzić ogromną szkodę, zabić mnóstwo ludzi.

Od kierowcy pojazdu mechanicznego wymaga się nie tylko pełnej sprawności psychofizycznej w czasie prowadzenia tego pojazdu, ale wymaga się też świadomych wysiłków woli w celu utrzymania tej sprawności psychofizycznej oraz świadomego zapobiegania skutkom częściowej lub czasowej utraty tej sprawności. Bez tego nie można by zabezpieczyć życia i zdrowia ludzkiego ani mienia na drogach publicznych, a każde zasłabnięcie kierowcy lub chociażby tylko jego senność powodowałyby nieuchronnie ogromną liczbę katastrof w ruchu drogowym.

4. Jest rzeczą oczywistą, że każdy kierowca pojazdu mechanicznego, wyjeżdżając na trasę w stanie najpełniejszej nawet sprawności psychofizycznej, może w czasie jazdy podlegać najrozmaitszym mniej lub bardziej nagłym i ostrym zachorowaniom, począwszy na przykład od ostrych i bardzo bolesnych ataków kamicy nerkowej czy wątrobianej aż do ataków i zawałów serca włącznie. Ale najbardziej nawet nagłe i ostre tego rodzaju zachorowania zwykle pozostawiają jeszcze kierowcy przynajmniej sekundę czasu, aby unieruchomić silnik przez zgaszenie zapłonu, często zaś udaje się kierowcy ostatkiem woli zjechać na pobocze drogi i całkowicie zatrzymać prowadzony przez siebie pojazd mechaniczny w bezpiecznym miejscu. O tym, czy i ile czasu pozostawało kierowcy dla zapobieżenia katastrofie orzeka w postępowaniu karnym sąd na podstawie opinii biegłych lekarzy specjalistów danej gałęzi medycyny.

Jeżeli na podstawie opinii biegłych lekarzy zostanie udowodnione, że kierowca, który w czasie prowadzenia pojazdu mechanicznego po drogach nagle ostro zaniemógł, nie wykorzystał wszystkich swoich możliwości, aby zapobiec grożącej katastrofie lub przynajmniej złagodzić jej skutki, to wówczas w razie sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy lub spowodowania innego wypadku drogowego kierowca ten będzie musiał ponieść odpowiedzialność karną za następstwa swojego zaniechania w sferze winy nieumyślnej.

Od każdego, kto zasiada za kierownicą pojazdu mechanicznego i prowadzi ten pojazd, należy - w interesie powszechnego bezpieczeństwa - wymagać, aby w każdej sytuacji wyczerpał on wszystkie dostępne mu środki dla zapobieżenia katastrofie drogowej lub wypadkowi drogowemu. Obowiązek ten ciąży na kierowcy aż do najdalszych granic jego świadomości, aż do ostatniej sekundy poprzedzającej utratę tej świadomości. Niedopełnienie tego obowiązku musi - w interesie powszechnego bezpieczeństwa - powodować odpowiedzialność karno-sądową kierowcy, który tego obowiązku nie dopełnił.

5. Skoro takie są i muszą być obowiązki kierowcy, który nagle w czasie jazdy, bez jakiejkolwiek swojej winy zasłabł i wskutek ostrego zachorowania utracił pełną sprawność psychofizyczną, to co najmniej takie same obowiązki muszą obciążać kierowcę, którego w czasie jazdy wskutek przemęczenia lub z innego powodu ogarnia senność.

Senność bowiem kierowców pojazdów mechanicznych w czasie prowadzenia tych pojazdów jest zjawiskiem znacznie częstszym aniżeli nagłe ostre zachorowania kierowców. Znane są na przykład wypadki zasypiania kierowców nad kierownicą podczas długich, monotonnych podróży po autostradach. Brak przeszkód do pokonywania, utrzymywanie na przestrzeni długich kilometrów tego samego kierunku jazdy i tej samej szybkości, połączone z monotonnym odgłosem pracy silnika oraz z usypiającym działaniem spalin i ciepłem panującym wewnątrz kabiny kierowcy, powoduje senność nawet u najbardziej wypoczętego, trzeźwego i w pełni zdrowego kierowcy. Niekiedy nawet przyczynia się do tego zbyt suty posiłek albo chociażby oddawanie się - przy samotnych podróżach - różnego rodzaju usypiającym rozmyślaniom.

Najczęstszym jednak powodem senności kierowcy jest jego przemęczenie, brak dostatecznego wypoczynku, bezsennie spędzona noc.

Te podstawowe przyczyny senności kierowcy za kierownicą prowadzonego przez siebie pojazdu mechanicznego szczególnie ostro występują u kierowców żołnierzy.

W życiu wojskowym, które wymaga od żołnierza bardzo wiele trudu i poświęceń, mogą istnieć i istnieją okoliczności uniemożliwiające zapewnienie kierowcom wojskowym dostatecznego czasu na sen i wypoczynek (na przykład w czasie manewrów czy forsownych ćwiczeń różnego typu). Zadania bojowe muszą być wykonywane i kierowca żołnierz nieraz musi prowadzić samochód ciężarowy, traktor czy czołg, chociażby był przemęczony i niewyspany, ponieważ w konkretnej sytuacji nie ma innego kierowcy, który by go mógł zastąpić, a wyjazd jest konieczny.

6. Nie można jednak postawić znaku równości między nagłym ostrym zachorowaniem kierowcy podczas jazdy, np. na atak serca, a "nagłym napadem" senności. Najbardziej bowiem "nagły napad" senności nie jest wcale tak nagły jak atak serca. Zwykle senność daje się odczuć przez dłuższy czas, a zbliżanie się krytycznego momentu opadnięcia powiek i zapadnięcia w sen jest dla osoby sennej zupełnie wyraźne.

Jeżeli kierowca czuje, że nie udaje mu się zwalczyć ogarniającej go senności przy pomocy wysiłku woli, prowadzenia rozmowy z osobami towarzyszącymi lub ewentualnie przy pomocy doraźnych i posiadanych przez siebie środków trzeźwiących lub lekarstw - to bezwzględnym jego obowiązkiem jest zjechanie na pobocze jezdni w celu przedsięwzięcia innych, bardziej skutecznych środków (przejście się po jezdni, wykonywanie ćwiczeń gimnastycznych lub - jeśli to jest możliwe i co jest najskuteczniejsze - krótka, pokrzepiająca drzemka).

Kierowca powinien w takim wypadku wyczuć moment, w którym należy zaprzestać jazdy, i nie wolno mu tego momentu przekroczyć - tak samo jak nie wolno mu przekroczyć momentu odpowiedniego zmniejszenia szybkości jazdy na zakręcie lub momentu zjechania na prawą stronę jezdni przy zbliżaniu się z przeciwnej strony jadącego samochodu.

Właściwa decyzja o zjechaniu z jezdni we właściwym momencie z powodu nie dającej się opanować senności i o przerwaniu jazdy wchodzi w zakres nakazu rozważnego i ostrożnego prowadzenia pojazdu w rozumieniu art. 18 ust. 2 ustawy z 27 listopada 1961 r. o bezpieczeństwie i porządku ruchu na drogach publicznych (Dz. U. Nr 53, poz. 295).

Kierowca, który we właściwej chwili nie przerwie jazdy z powodu ogarniającej go senności lub chociażby tylko z powodu silnego, ograniczającego sprawność psychofizyczną przemęczenia, narusza tym samym obowiązek rozważnego i ostrożnego prowadzenia pojazdu przewidziany w art. 18 ust. 2 ustawy z 27 listopada 1961 r. o bezpieczeństwie i porządku ruchu na drogach publicznych (Dz. U. Nr 53, poz. 295) i w sferze winy nieumyślnej podlega odpowiedzialności karnej za sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy drogowej lub inne ciężkie skutki przewidziane w odpowiednich przepisach prawa karnego.

7. Oskarżony Andrzej Bronisław G. - jak wynika z ustaleń zaskarżonego wyroku - nie wyczuł w odpowiednim czasie zbliżania się krytycznego momentu opadnięcia powiek na skutek przemęczenia i senności, uniemożliwiającej obserwację jezdni, nie zjechał na pobocze i nie przerwał jazdy, a więc nie dopełnił określonego w ustępie 6 obowiązku rozważnego i ostrożnego prowadzenia pojazdu zgodnie z zasadami wyrażonymi w art. 18 ust. 2 ustawy z dnia 27 listopada 1961 r. (Dz. U. Nr 53, poz. 295). Zaniechanie to spowodowało śmierć Marty B. i ciężkie kalectwo jej męża Józefa B. Oskarżony Andrzej Bronisław G. powinien więc ponieść odpowiedzialność karną za nieumyślne spowodowanie śmierci człowieka w ramach art. 230 § 1 k.k.

Wymienione w zaskarżonym wyroku okoliczności dotyczące przemęczenia oskarżonego, braku odpowiedniego wypoczynku i snu przed wyjazdem służbowym, jak również dotyczące tego, że oskarżony wyjechał samochodem w ramach zarządzonego w jednostce alarmu - stanowić mogą tylko bardzo poważne okoliczności łagodzące, które powinny mocno zaważyć przy wymiarze kary. W żadnym razie nie są to okoliczności wyłączające winę nieumyślną oskarżonego.

Jeżeli kierowca, którego pojazd w czasie jazdy - nawet w ramach alarmu bojowego - stał się niesprawny w sposób zagrażający bezpieczeństwu, obowiązany jest do przerwania jazdy w celu doprowadzenia pojazdu do stanu sprawności, to tym bardziej jest on obowiązany do przerwania jazdy wówczas gdy sam z jakiegokolwiek powodu stał się niezdolny do dalszego bezpiecznego panowania nad tym pojazdem.

Ponieważ uniewinnienie oskarżonego Andrzeja Bronisława G. nastąpiło - jak wynika z dotychczasowych wywodów - wbrew okolicznościom sprawy, zaskarżony wyrok uniewinniający należało uchylić.