K 39/97 - Wyrok Trybunału Konstytucyjnego

Orzeczenia sądów
Opublikowano: OTK 1998/6/99

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 10 listopada 1998 r. K 39/97

UZASADNIENIE

Skład orzekający

Trybunał Konstytucyjny w składzie: Marek Safjan - przewodniczący, Zdzisław Czeszejko-Sochacki - sprawozdawca, Teresa Dębowska-Romanowska, Stefan J. Jaworski, Wiesław Johann - sprawozdawca, Krzysztof Kolasiński, Biruta Lewaszkiewicz-Petrykowska, Andrzej Mączyński, Ferdynand Rymarz, Jadwiga Skórzewska-Łosiak, Janusz Trzciński, Marian Zdyb,

Joanna Szymczak - protokolant.

Sentencja

Po rozpoznaniu 28 października 1998 r. na rozprawie sprawy z wniosku grupy posłów na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej z udziałem umocowanych przedstawicieli uczestników postępowania: wnioskodawcy, Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej i Prokuratora Generalnego o stwierdzenie zgodności ustawy z dnia 11 kwietnia 1997 r. o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944-1990 osób pełniących funkcje publiczne (Dz. U. Nr 70, poz. 443) z przepisami Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, to jest:

1) art. 1 ust. 2 i art. 4, art. 6 ust. 1 i 2 w związku z art. 7 oraz art. 27 ust. 2 pkt 2 lit. b kwestionowanej ustawy z wyrażoną w art. 2 konstytucji zasadą sprawiedliwości społecznej i państwa prawnego, w szczególności przez: wprowadzenie instytucji przymusu zeznawania przeciwko sobie, do wywołania odpowiedzialności o charakterze quasi-karnym niezdefiniowanym w ustawie, złamanie zakazu ponownej karalności i dopuszczenia do umożliwienia kontroli zasadności działania organu państwowego;

2) art. 21 ust. 2 i art. 17 kwestionowanej ustawy z wyrażonymi w art. art. 2, 7, 175 ust. 1 i 2, 42 ust. 2, 45 ust. 1 i 2 konstytucji zasadami demokratycznego państwa prawnego, praworządności oraz prawa do rzetelnej procedury i prawa do obrony;

3) art. 1 ust. 2, art. 20, art. 28 i art. 30 kwestionowanej ustawy z wyrażonymi w art. 2 i art. 32 ust. 1 konstytucji zasadami demokratycznego państwa prawnego i równości wobec prawa;

4) art. 37 i art. 38 kwestionowanej ustawy z art. 62 ust. 2 konstytucji oraz art. 36 kwestionowanej ustawy z art. 62 ust. 2 konstytucji i z art. 127 ust. 3 konstytucji poprzez wprowadzenie pozakonstytucyjnego ograniczenia praw wyborczych, a przez to naruszenie wyrażonej w art. 2 konstytucji zasady demokratycznego państwa prawnego;

5) art. 7 i art. 17 ust. 4 kwestionowanej ustawy z wyrażonym w art. 51 ust. 3 i art.61 ust. 3 konstytucji obywatelskim prawem do dostępu do dokumentów i zbioru danych;

6) art. 4 kwestionowanej ustawy z wyrażonymi w art. 82 i art. 85 konstytucji obywatelskimi obowiązkami wierności i obrony Ojczyzny

orzeka :

1) Art. 1 ust. 2 ustawy z dnia 11 kwietnia 1997 roku o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944 - 1990 osób pełniących funkcje publiczne (Dz. U. Nr 70, poz. 443; zm.: Dz. U. Nr 88, poz. 554) nie jest niezgodny z art. 2 i art. 32 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

2) Art. 4 wyżej powołanej ustawy rozumiany jako obejmujący współpracę, dla której stwierdzenia nie wystarczy samo wyrażenie woli współdziałania z organami wymienionymi w tym przepisie, lecz konieczne są także faktyczne działania świadomie urzeczywistniające podjętą współpracę, nie jest niezgodny z art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

3) Art. 4 powołanej ustawy nie jest niezgodny z art. 82 i art. 85 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

4) Art. 6 powołanej ustawy nie jest niezgodny z art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

5) Art. 7 ust. 1 punkty: 1, 2 i 11 powołanej ustawy nie jest niezgodny z art. 2, art. 7, art. 31 ust. 3, art. 42 ust. 2, art. 45 ust. 1 i 2, art. 51 ust. 2 i 3 oraz art. 61 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

6) Art. 20 powołanej ustawy w zakresie, w jakim stanowi, że do osoby lustrowanej mają zastosowanie przepisy dotyczące oskarżonego w postępowaniu karnym, rozumiany jako zapewniający gwarancje procesowe, jest zgodny z zasadą demokratycznego państwa prawnego, wyrażoną w art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

7) Art. 27 ust. 2 pkt. 2 lit. b) powołanej ustawy jest niezgodny z wyrażoną w art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej zasadą demokratycznego państwa prawnego przez to, że dopuszcza możliwość wznowienia na niekorzyść osoby lustrowanej postępowania lustracyjnego zakończonego prawomocnym orzeczeniem, bez określenia terminu w jakim wznowienie takie może nastąpić.

8) Art. 28 powołanej ustawy nie jest niezgodny z art. 2, art. 30 i art. 32 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

9) Art. 30 powołanej ustawy rozumiany jako powodujący skutki prawne w stosunku do funkcji publicznych wyczerpująco wymienionych w art. 7 ust. 1 ustawy, o których powierzenie lub dalsze sprawowanie ubiega się osoba lustrowana, nie jest niezgodny z art. 2 i art. 32 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

10) Art. 36 pkt. 3 ustawy jest niezgodny z art. 127 ust. 3 w związku z art. 62 ust. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej przez to, że bez zachowania warunków przewidzianych w tych przepisach Konstytucji pozbawia kandydata na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej biernego prawa wyborczego.

11) Art. 37 i art. 38 ustawy nie są niezgodne z art. 62 ust. 2 i art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Ponadto Trybunał Konstytucyjny

postanowił:

na podstawie art. 39 ust. 2 w związku z art. 39 ust. 1 pkt. 1) ustawy z dnia 1 sierpnia 1997 r. o Trybunale Konstytucyjnym (Dz. U. Nr 102, poz. 643), uznając wydanie orzeczenia za zbędne, umorzyć postępowanie w zakresie:

1) dotyczącym stwierdzenia zgodności art. 17 ustawy z dnia 11 kwietnia 1997 r. o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944 - 1990 osób pełniących funkcje publiczne (Dz. U. Nr 70, poz. 443; zm.: Dz. U. Nr 88, poz. 554) z art. 2 i art. 45 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej;

2) dotyczącym stwierdzenia zgodności art. 21 ust. 2 wyżej powołanej ustawy z art. 42 ust. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Uzasadnienie faktyczne

I

1. 10 lipca 1997 r. grupa 95 posłów na Sejm złożyła do Trybunału Konstytucyjnego wniosek (pierwszy) o zbadanie zgodności z konstytucją przepisów ustawy z dnia 11 kwietnia 1997 r. o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944 - 1990 osób pełniących funkcje publiczne (Dz. U. Nr 70, poz. 443). Wniosek ten - zarejestrowany w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt K. 27/97 - nie został merytorycznie rozpoznany z tego względu, że 19 października 1997 r. upłynęła II kadencja Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej i wygasły mandaty posłów - sygnatariuszy wyżej przedstawionego wniosku. Wobec dominującego w orzecznictwie TK poglądu, iż zgodnie z zasadą dyskontynuacji wnioskodawcy tracą legitymację do występowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (takie stanowisko zajął TK w postanowieniu z 2 czerwca 1993 r., U. 4/93, OTK w 1993 r., cz. II, s. 235 i U. 5/93, tamże, s. 237; odmienne w orzeczeniu z 25 lutego 1992 r., K. 3/91, OTK w 1992 r., cz. I, s. 14-15), Trybunał Konstytucyjny postanowieniem z 12 listopada 1997 r. umorzył postępowanie w tej sprawie.

Ze względu na zbieżność tego wniosku z wnioskiem z 8 grudnia 1997 r. złożonym przez grupę posłów III Kadencji Sejmu RP, a który jest przedmiotem rozpoznania w niniejszej sprawie, zasługuje na krótkie omówienie zarówno treść tego pierwszego wniosku, jak i zajęte w jego sprawie stanowisko.

W sprawie K. 27/97 wnioskodawcy, wyrażając pogląd, że cała ustawa jest z legislacyjnego punktu widzenia ułomna, narusza prawa obywatelskie i dobra osobiste obywateli, w stosunku do poszczególnych przepisów tej ustawy sformułowali następujące zarzuty:

- zawarte w art. 6 i art. 7 kwestionowanej ustawy zobowiązanie osób wymienionych w art. 7 do złożenia oświadczenia lustracyjnego prowadzi do sytuacji "samooskarżenia się", sprzeciwia się zasadzie "prawa do milczenia" i może spowodować wszczęcie i prowadzenie przeciwko takiej osobie postępowania karnego o przestępstwo. Narusza to nie tylko przepisy obowiązującej konstytucji, ale i standardy wynikające z prawa międzynarodowego, które jednoznacznie ustanawia prawo oskarżonego do wolności od przymusu zeznawania przeciwko sobie lub przymusu przyznania się do winy;

- art. 4 ust. 1 ustawy definiuje pojęcie "współpracy" w sposób logicznie błędny i określany jako definicja idem per idem. Takie określenie czynu skutkującego odpowiedzialnością kłóci się z zasadą nullum crimen sine lege, stanowiącą jeden z kanonów odpowiedzialności w demokratycznym państwie prawnym. Nie odpowiada też ono zasadzie określoności, która - jak to wynika z orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego - wymaga, aby ustawa w sposób kompletny, precyzyjny i jednoznaczny definiowała wszystkie znamiona czynów zagrożonych karą; w ocenie wnioskodawców, art. 4 ustawy w sposób sprzeczny z konstytucją powstrzymuje się od zróżnicowania współpracy w zależności od tego, jaki miała ona charakter i czego dotyczyła. Nie wydzielono w szczególności współpracy z organami wywiadu i kontrwywiadu, choć współdziałanie z tymi ogniwami można było traktować jako realizację obowiązku obywatelskiego z art. 93 ust. 1 przepisów konstytucyjnych;

- wprowadzona w art. 27 ust. 2 pkt 2 lit. b ustawy możliwość wznowienia postępowania zakończonego prawomocnym orzeczeniem na niekorzyść osoby lustrowanej rażąco odbiega od standardów państwa prawnego, zwłaszcza od zasady, że nikt nie może być ponownie ścigany lub karany za przestępstwo, za które już został prawomocnie osądzony;

- postanowienia art. 21 ust. 2 ustawy naruszają konstytucyjne zasady procedury karnej, a w szczególności łamią nakazy informowania o wszczęciu i przyczynie wszczęcia postępowania przeciwko osobie, przedstawienia jej zarzutów, umożliwienia zainteresowanemu wzięcia czynnego udziału w postępowaniu oraz prawa do obrony materialnej i formalnej. Za sprzeczne z konstytucją należy też uznać powołanie w ustawie urzędu Rzecznika Interesu Publicznego i przyznanie mu praw strony w postępowaniu przed sądem lustracyjnym. Kompetencje Rzecznika w zakresie dostępu do materiałów i dokumentów naruszają również zasadę równości stron, łamiąc zasadę kontradyktoryjności;

- zawarte w art. 20 ustawy sformułowania, iż do osoby lustrowanej stosuje się przepisy dotyczące oskarżonego stoi w sprzeczności m.in. z zasadą domniemania niewinności, a wprowadzenie jako podstawy odpowiedzialności wyłącznie stwierdzenia obiektywnej niezgodności z prawdą treści oświadczenia (art. 1 ust. 2) sprzeczne jest z zasadą nulla poena sine culpa, wykluczającą ponoszenie odpowiedzialności bez winy osoby odpowiedzialnej;

- art. 28 ustawy narusza zasadę równości, gdyż przewiduje publikację wyłącznie orzeczeń stwierdzających niezgodność z prawdą oświadczenia lustracyjnego;

- postanowienia art. 37 i art. 38 przewidujące wygaśnięcie mandatu posła lub senatora, rozszerzają krąg sytuacji, w których następuje ograniczenie biernego prawa wyborczego, bez należytego oparcia w dyspozycji art. 99 przepisów konstytucyjnych. Podobnie ocenić należy art. 36 ustawy, tworzący nieznane konstytucji ograniczenia biernego prawa wyborczego w odniesieniu do osób kandydujących na urząd prezydenta.

- przepisy zakwestionowanej ustawy naruszają również konstytucyjny obowiązek ochrony tajemnicy państwowej (art. 93 ust. 1 przepisów konstytucyjnych), bo nadmiernie rozszerzają - bez stworzenia wymaganych mechanizmów zabezpieczających - dostęp do informacji taką tajemnicę stanowiących.

Ustosunkowując się do tego wniosku Prokurator Generalny w piśmie z 22 sierpnia 1997 r. zajął następujące stanowisko:

- przepisy art. 1 ust. 2, art. 4 i art. 6 ustawy są niezgodne z art. 1 przepisów konstytucyjnych. Zakwestionowana ustawa z uwagi na cel, przedmiot i rodzaj ustanowionych sankcji ma charakter wyraźnie represyjny (quasi-karny). Z tego powodu spełnić musi wszelkie wymagania, jakie w demokratycznym państwie prawnym stawiane są przepisom prawa karnego. Nadanie przez ustawodawcę ustawie charakteru wyraźnie represyjnego, obligowało m.in. do precyzyjnego określenia czynów, które zagrożone są odpowiedzialnością. Tego warunku określoności nie spełnia art. 4 ustawy. Inną wadą tego przepisu jest to, że zawarta w nim definicja obejmuje również działania w zakresie wywiadu, kontrwywiadu, ochrony granic oraz związane ze zwalczaniem przestępczości kryminalnej. Art. 6 ustawy zmusza obywateli do samooskarżania się o czyny popełnione przed dniem wejścia w życie ustawy, przez co także godzi w prawo do obrony oraz narusza zakaz działania prawa wstecz. Z tych względów nie spełnia on wymogów wynikających z art. 1 przepisów konstytucyjnych;

- art. 17 ustawy jest niezgodny z art. 1 i z art. 3 ust. 2, nie jest natomiast niezgodny z art. 56 ust. 1 i art. 93 ust. 1 przepisów konstytucyjnych. Niekonstytucyjność art. 17 ustawy jest następstwem braku określenia w nim szczegółowych uprawnień Rzecznika Interesu Publicznego i jego zastępców, choć taki warunek wynikał m.in. z art. 3 ust. 2 przepisów konstytucyjnych. Nie naruszał on natomiast art. 56 ust. 1 tych przepisów, bo Rzecznik nie sprawuje wymiaru sprawiedliwości;

- przepisy art. 20 i art. 21 ust. 2 ustawy są niezgodne z art. 1 przepisów konstytucyjnych, a art. 21 ust. 2 ustawy jest też niezgodny z art. 63 ust. 2 tych przepisów. Regulacje proceduralne zawarte w tych przepisach sprzeciwiają się zasadzie demokratycznego państwa prawnego. Tworzą one bowiem procedurę, w wyniku której każda osoba lustrowana, bez względu na treść złożonego oświadczenia i istniejące dowody, staje się oskarżoną o popełnienie czynu, którego jej nie przedstawiono i przeciwko której może się toczyć postępowanie w I instancji bez jej udziału. Narusza to także art. 6 ust. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka;

- art. 27 ust. 2 pkt 2 lit. b ustawy jest niezgodny z art. 1 przepisów konstytucyjnych, bo ogranicza wolność jednostki ponad rzeczywistą i obiektywnie usprawiedliwioną potrzebę;

- art. 36 pkt 3 ustawy jest niezgodny z art. 99 i art. 1 przepisów konstytucyjnych, a także z art. 29 ust. 5 Małej Konstytucji. Zachodzi sprzeczność pomiędzy art. 36 pkt 3 ustawy (przewidującym skreślenie z listy kandydatów) a konstytucyjnymi postanowieniami dotyczącymi biernego prawa wyborczego na urząd prezydenta;

- przepisy art. 37 i art. 38 pkt 4 ustawy są niezgodne z art. 2 ust. 1 Małej Konstytucji i z art. 1 przepisów konstytucyjnych, nie są natomiast niezgodne z art. 99 przepisów konstytucyjnych;

- przepisy art. 28 i art. 30 ustawy nie są niezgodne z art. 1 i art. 67 ust. 2 przepisów konstytucyjnych; nie są także niezgodne przepisy art. 7 ust. 1 pkt 1, 2 i 11 ustawy z art. 93 ust. 1 przepisów konstytucyjnych, jak również nieuzasadniony jest zarzut naruszenia art. 99 przepisów konstytucyjnych przez art. 37 i art. 38 pkt 4 ustawy (przewidujące wygaśnięcie mandatu), bo wykracza to poza zakres biernego prawa wyborczego.

II

1. Ponowny wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie zgodności ustawy z dnia 11 kwietnia 1997 r. o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944 - 1990 osób pełniących funkcje publiczne (Dz. U. Nr 70, poz. 443) z przepisami Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, skierowała 8 grudnia 1997 r. grupa 141 posłów na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej. Wniosek ten generalnie nawiązuje do treści wniosku w sprawie K. 27/97, powtarza zarzut, że przepisy ustawy lustracyjnej pozostają w rażącej sprzeczności z Konstytucją RP, a cytowana ustawa jest z legislacyjnego punktu widzenia ułomna, narusza prawa obywatelskie i dobra osobiste obywateli oraz zarzuca niezgodność z Konstytucją RP następujących przepisów ustawy:

1) art. 1 ust. 2, art. 4, art. 6 ust. 1 i 2 w związku z art. 7 oraz 27 ust. 2 pkt 2 lit. b ustawy z wyrażoną w art. 2 konstytucji zasadą sprawiedliwości społecznej i państwa prawnego, zwłaszcza przez: wprowadzenie instytucji przymusu zeznawania przeciwko sobie, do wywołania odpowiedzialności o charakterze quasi-karnym niezdefiniowanym w ustawie, złamanie zakazu ponownej karalności i dopuszczenie do uniemożliwienia kontroli zasadności działania organu państwowego,

2) art. 21 ust. 2 i art. 17 ustawy z wyrażonymi w art. 2, 7, 175 ust. 1 i 2, 42 ust. 2, 45 ust. 1 i 2 konstytucji zasadami demokratycznego państwa prawnego, praworządności oraz prawa do rzetelnej procedury i prawa do obrony,

3) art. 1 ust. 2, 20, 28, 30 ustawy z wyrażonymi w art. 2 i art. 32 ust. 1 konstytucji zasadami demokratycznego państwa prawnego i równości wobec prawa,

4) art. 37 i 38 kwestionowanej ustawy z art. 62 ust. 2 konstytucji oraz art. 36 kwestionowanej ustawy z art. 62 ust. 2 konstytucji i z art. 127 ust. 3 konstytucji poprzez wprowadzenie pozakonstytucyjnego ograniczenia praw wyborczych, a przez to naruszenie wyrażonej w art. 2 konstytucji zasady demokratycznego państwa prawnego,

5) art. 7 i 17 ust. 2 ustawy z wyrażonymi w art. 51 ust. 3 i 61 ust. 3 konstytucji obywatelskim prawem i obowiązkiem zachowania tajemnicy państwowej oraz powszechnym obywatelskim prawem dostępu do dokumentów i zbiorów danych,

6) art. 4 ustawy z wyrażonymi w art. 82 i 85 konstytucji obywatelskimi obowiązkami wierności i obrony Ojczyzny.

Rozwijając wyżej przytoczone zarzuty wnioskodawcy m.in. dowodzą:

- zawarte w kwestionowanej ustawie zobowiązanie wymienionych w niej osób do złożenia oświadczenia, o którym mowa w art. 1 ust. 2, prowadzi do sytuacji "samooskarżenia się" (art. 6 i 7), która sprzeciwia się zasadzie "prawa do milczenia" i spowodować może wszczęcie i prowadzenie przeciwko takiej osobie postępowania karnego o przestępstwo. Prawa człowieka jednoznacznie określają zakres ingerencji w wolności obywatelskie i przymus zeznawania przeciwko sobie. Potwierdzeniem tej tezy jest art. 51 ust. 1 konstytucji, który precyzuje standardy demokratycznego państwa prawnego, określone w art. 2 konstytucji. Natomiast kwestionowane uregulowanie rażąco odbiega od standardów demokratycznego państwa prawnego, których przykładem są art. 63 kpk i art. 14 ust. 3 lit. g ratyfikowanego przez Polskę Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, jednoznacznie ustanawiające prawo oskarżonego do wolności od przymusu zeznawania przeciwko sobie lub przyznania się do winy;

- art. 4 ustawy definiuje pojęcie współpracy w sposób logicznie błędny (idem per idem), bowiem nie określa form i zakresu współdziałania z organami podlegającego ujawnieniu, a jedynie uzależnia jego "naganność" od świadomości i od tajności. Taki sposób zdefiniowania współpracy uniemożliwia dokonanie właściwej samooceny przez osobę zobligowaną do złożenia oświadczenia, pod rygorem odpowiedzialności o charakterze quasi-karnym, a jednym ze znamion takiego deliktu będzie okoliczność niezdefiniowana w ustawie. Takie określenie czynu kłóci się z zasadą nullum crimen sine lege, stanowiącą jeden z kanonów odpowiedzialności w demokratycznym państwie prawnym. Na poparcie czego wnioskodawcy przytaczają orzeczenie TK z 26 kwietnia 1995 r. w sprawie K. 11/94 - OTK 1995, cz. I, poz. 12;

- brak spójnego i jednoznacznego zdefiniowania instytucji współpracy daje organowi państwowemu uprawnienie do wkraczania w sferę praw i wolności obywatelskich, bez spełnienia wymogów dostatecznej określoności, a to zdaniem wnioskodawcy uniemożliwia kontrolę zasadności działania organu państwowego. Na poparcie wnioskodawcy przytaczają orzeczenie TK z 19 czerwca 1992 r. w sprawie U. 6/92, OTK 1992, cz. I, poz. 13;

- wprowadzona w art. 27 ust. 2 pkt 2 lit. b ustawy możliwość wznowienia postępowania zakończonego prawomocnym orzeczeniem na niekorzyść osoby lustrowanej, rażąco odbiega od standardów państwa prawnego, których przykładem jest art. 11 pkt 7 kpk, a także art. 14 ust. 7 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, przez co narusza zasadę demokratycznego państwa prawnego, bowiem prawomocne merytoryczne rozstrzygnięcie sprawy i zakończenie postępowania musi stwarzać gwarancję, że osoba, której to dotyczy nie będzie mogła być pociągnięta w przyszłości do odpowiedzialności za czyn, za który już raz została osądzona. Zapis ten łamie zasadę ne bis in idem procedatur. Wskazówką dla takiej interpretacji jest treść postanowienia TK z 25 września 1991 r. w sprawie S. 6/91;

- w sposób rażący zostały naruszone podstawowe prawa człowieka przez to, że art. 21 ust. 2 ustawy stoi w sprzeczności z zasadami wyrażonymi w art.: 2, 7, 175 ust. 1 i 2, art. 42 ust. 2, art. 45 ust. 1 i 2 konstytucji, tj. zasadami państwa prawnego, praworządności oraz prawa do rzetelnej procedury i prawa do obrony;

- dyspozycja art. 21 ust. 2 łamie nakazy: informowania o wszczęciu i przyczynie wszczęcia postępowania przeciwko osobie, przedstawienia jej zarzutów, umożliwienia zainteresowanemu czynnego udziału w postępowaniu oraz prawa do obrony materialnej i formalnej, które wyrażone są expressis verbis w art. 42 ust. 2 konstytucji oraz w art. 9 i 10 kpk. Naruszenie tych praw stoi w sprzeczności z zasadą sprawiedliwości społecznej i państwa prawnego co zostało wyrażone m.in. w orzeczeniu TK z 29 września 1993 r. w sprawie K. 17/92 - OTK 1993, cz. II, poz. 33. Powołanie w ustawie pozakonstytucyjnego organu jakim ma być Rzecznik Interesu Publicznego oraz jego dwóch zastępców i przyznanie im praw strony w postępowaniu przed Sądem Lustracyjnym stoi w sprzeczności z art. 2 i 175 ust. 1 i 2, art. 42 ust. 2, art. 45 ust. 1 i 2 konstytucji, zaś brak bliższego określenia reguł obowiązujących Rzecznika i jego Biuro oraz umożliwienie im pełnego i swobodnego dostępu do materiałów archiwalnych MSWiA i MON, naruszają zasadę równości stron oraz naruszają zasadę kontradyktoryjności wyrażoną w art. 7 konstytucji. Dodatkowo art. 7 ust. 1 ustawy wymienia w pkt. 1, 2 i 11 osoby, które są odbiorcami oświadczeń, a którym ustawa nie nadała upoważnienia do uzyskania dostępu do informacji objętych klauzulą "tajne po wypełnieniu", co doprowadzić może do ujawnienia tajemnicy państwowej, a w konsekwencji do popełnienia przestępstwa z art. 220 kk. Krytyka powołanej przez ustawę instytucji Rzecznika Interesu Publicznego znajduje dodatkowe uzasadnienie w swej sprzeczności z treścią art. 51 ust. 2 i 3 oraz art. 61 ust. 3 konstytucji;

- w sprzeczności z konstytucyjną zasadą demokratycznego państwa prawnego, której odzwierciedleniem na tle procedury karnej jest art. 3 § 2 kpk, zaś konkretyzacja wynika wprost z art. 42 ust. 3 konstytucji, jest użyte w art. 20 ustawy sformułowanie "osoba lustrowana". Podobnie sprzeczne z zasadą demokratycznego państwa prawnego jest wprowadzenie w art. 1 ust. 2 ustawy, jako podstawy odpowiedzialności wyłącznie stwierdzenia obiektywnej niezgodności z prawdą treści oświadczenia. W tej sytuacji, zdaniem wnioskodawców, zachodzi naruszenie zasady nulla poena sine culpa, która została skonkretyzowana w art. 42 ust. 1 konstytucji. W rzeczywistości nawet niezawinione, chociażby w sposób nieumyślny, podanie nieprawdy w oświadczeniu, poprzez zaprzeczenie współpracy z organami bezpieczeństwa, będzie rodzić odpowiedzialności o charakterze quasi-karnym;

- art. 28 ustawy narusza zasadę równości wobec prawa, poprzez nierównoprawne traktowanie uczestników postępowania lustracyjnego, przewidując wyłącznie publikację orzeczeń stwierdzających niezgodność z prawdą oświadczenia osoby lustrowanej. Taka regulacja narusza zasadę demokratycznego państwa prawnego, w szczególności przez niezapewnienie ochrony prawa do prywatności, ochrony czci i dobrego imienia, co zostało wyrażone w art. 47 konstytucji. Na poparcie tej tezy wnioskodawcy przytaczają orzeczenie TK z 9 marca 1988 r. w sprawie U. 7/87, OTK w 1988, poz. 1;

- art. 36, 37 i 38 kwestionowanej ustawy, wprowadzając zmiany odpowiednio w art. 44 ustawy o wyborze Prezydenta RP, w art. 29 ust. 1 ustawy Ordynacja wyborcza do Senatu RP, poprzez dodanie nowego pkt. 6, w art. 131 ust. 1 ustawy Ordynacja wyborcza do Sejmu RP, poprzez dodanie nowego pkt 5, rozszerzają indeks przypadków, w których ustawodawca zwiększa krąg osób, którym nie przysługuje bierne prawo wyborcze, o nową, nie wymienioną w art. 62 ust. 2 konstytucji kategorię oraz aktem prawnym o randze ustawy wprowadza nową przesłankę wygaśnięcia odpowiednio mandatu poselskiego lub senatorskiego. Kwestionowane przepisy są sprzeczne z wymienionymi przepisami konstytucyjnymi i naruszają zasadę demokratycznego państwa prawnego wyrażoną w art. 2 Konstytucji RP;

- współpraca z ogniwami operacyjnymi lub śledczymi organów bezpieczeństwa, jako realizacja zawartego w konstytucji obowiązku wierności i obrony Ojczyzny, mogła przybierać różne formy, gdy natomiast art. 4 ustawy operuje tym pojęciem bez różnicowania ze względu na charakter tej współpracy. Zdaniem wnioskodawców w takim wypadku ustawodawca powinien dokonać rozgraniczenia współpracy, na taką która wynikała z konstytucyjnego obowiązku obywatelskiego i taką, która była wynikiem innych motywacji. W takiej sytuacji odnoszenie odpowiedzialności quasi-karnej w stosunku do osób, które wykonywały dyspozycję konstytucyjną pozostaje w sprzeczności z wartościami objętymi zasadą demokratycznego państwa prawnego, a w szczególności: pewności prawnej, zaufania obywateli do państwa i stanowionego przezeń prawa oraz niedziałania prawa wstecz. Za szczególne naruszenie pewności prawnej należy bowiem uznać stan, gdy ustawodawca - z mocą wsteczną - wprowadza regulacje ustawowe, które wprowadzają sankcje prawne w stosunku do działalności, która była realizacją konstytucyjnie określonego obowiązku obywatelskiego. Norma ustawowa, która do tego prowadzi, obraża konstytucję i oparty na niej system pewności prawnej, którego ustawa zasadnicza jest podstawą. Krytyki tej nie osłabia brzmienie art. 4 ust. 2 ustawy;

- zastrzeżenia natury formalnej i merytorycznej budzi również treść wzoru oświadczenia, stanowiącego zgodnie z art. 10 ustawy, jej załącznik. Treść wzoru oświadczenia oraz art. 11 ustawy są sprzeczne z art. 85 ust. 1 konstytucji, a przez to z zasadą demokratycznego państwa prawnego, wyrażoną w art. 2 konstytucji. Sprzeczność ta polega na tym, iż przepisy te nie definiują w jakim znaczeniu ustawa ta używa pojęcia "pełniłem/nie pełniłem służbę w organach bezpieczeństwa państwa".

Podkreślają ponadto, że rozumienie poszczególnych zasad konstytucyjnych nie może odrywać się od wymagań prawa międzynarodowego, a zwłaszcza ratyfikowanych przez Polskę paktów i konwencji, bowiem zgodnie z art. 87 konstytucji źródłem prawa obowiązującego w Rzeczypospolitej są także ratyfikowane umowy międzynarodowe.

2. Zajmując w stosunku do tego wniosku stanowisko Prokurator Generalny w piśmie z 27 stycznia 1998 r., wyraził pogląd, że:

- przepisy art. 1 ust. 2, art. 4 i art. 6 ustawy są nie są niezgodne z art. 2 konstytucji, a art. 4 ustawy nie jest również niezgodny z art. 82 i 85 konstytucji,

- przepis art. 7 ust. 1 pkt 1, 2 i 11 ustawy nie są sprzeczne z art. 51 ust. 3 i art. 61 ust. 3 konstytucji,

- przepis art. 17 ustawy nie jest niezgodny z art. 2, art. 7, art. 175, art. 42 ust. 2 oraz 45 konstytucji, a ponadto art. 17 ust. 4 ustawy nie jest również niezgodny z art. 51 ust. 3 i art. 61 ust. 3 konstytucji,

- przepis art. 20 ustawy nie jest sprzeczny z art. 2 konstytucji,

- przepis art. 21 ust. 2 ustawy nie jest sprzeczny z art. 2, art. 7, art. 42 ust. 2 i art. 45 konstytucji,

- przepisy art. 28 i art. 30 ustawy nie są niezgodne z art. 2 i art. 32 ust. 1 konstytucji,

- przepisy art. 37 i art. 38 pkt 4 ustawy nie są niezgodne z art. 62 ust. 2 i art. 2 konstytucji,

- przepis art. 36 pkt 3 ustawy jest niezgodny z art. 127 ust. 3, art. 62 ust. 2 i art. 2 konstytucji,

- przepis art. 27 ust. 2 pkt 2 lit. b ustawy jest niezgodny z art. 2 konstytucji.

Odnosząc się szczegółowo do zarzutów przedstawionych we wniosku, Prokurator Generalny stwierdził, iż celem ustawy jest podanie do publicznej wiadomości faktu pracy bądź służby w organach bezpieczeństwa państwa albo współpracy z tymi organami w latach 1940-1990 przez osoby (urodzone przed 10 maja 1972 r.) pełniące funkcje publiczne, o których mowa w art. 3 ustawy, przede wszystkim po to, by wyeliminować możliwość wykorzystania wiedzy o tych faktach do szantażu (sprawozdanie stenograficzne ze 102 posiedzenia Sejmu RP, s. 105). Jakkolwiek więc publiczne ujawnienie takich informacji może stanowić dolegliwość dla osób, których one dotyczą, z uwagi na społeczną dezaprobatę działań organów bezpieczeństwa we wskazanym okresie, to jednak celem ustawy nie jest pociągnięcie tych osób do odpowiedzialności za wskazane działania, ale stworzenie warunków zapewniających właściwy - pod kątem ochrony tajemnicy państwowej - dobór kadr na kierownicze stanowiska państwowe. Istotne przy tym jest, że każda z tych osób może uniknąć zarówno dolegliwości, jak i w ogóle postępowania lustracyjnego, nie wyłączając obowiązku złożenia oświadczenia, poprzez rezygnację z pełnienia funkcji publicznej lub kandydowania na tę funkcję. Dlatego też Prokurator Generalny nie podziela stanowiska wnioskodawcy co do ustanowienia przymusu zeznawania przeciwko sobie, skoro od decyzji zainteresowanej osoby zależy poddanie się lustracji. Samo zaś nałożenie na osoby pełniące funkcje publiczne obowiązku ujawnienia określonych informacji o sobie nie jest sprzeczne z konstytucją, bowiem dopuszcza ona możliwość takiej ingerencji w sferę wolności i praw osobistych, pod warunkiem ustanowienia takiej możliwości w akcie normatywnym rangi ustawy - art. 51 konstytucji. Zdaniem Prokuratora Generalnego przez pryzmat powyższej argumentacji należy również oceniać konstytucyjność przepisu art. 4 ust. 1 ustawy. Przesłanki świadomości i tajności muszą być spełnione łącznie i odnoszą się do wszystkich elementów współpracy wymienionych w tym przepisie. Ustawodawca pozostawił samoocenie osoby zobowiązanej, czy spełnia przesłanki, o których mowa, oznacza to, że osoba ta może oświadczyć się co do znanych jej faktów, podlegających jej subiektywnej ocenie. Ustawodawca wiąże odpowiedzialność określoną w art. 30 ustawy nie z faktem współpracy a z faktem złożenia fałszywego oświadczenia co do tego faktu. Z tego powodu krytyczna ocena definicji "współpracy" nie może skutkować niekonstytucyjnością tego przepisu, bowiem przepis ten nie podlega kryteriom oceny odnoszącym się do przepisów ustanawiających odpowiedzialność choćby quasi-karną. W konsekwencji, zdaniem Prokuratora Generalnego, przepisy art. 1 ust. 2, art. 6 i art. 4 ustawy nie są sprzeczne z zasadą demokratycznego państwa prawnego i zasadami sprawiedliwości społecznej wyrażonymi w art. 2 Konstytucji RP. Ponadto art. 4 ustawy nie jest również niezgodny z przepisami art. 82 i art. 85 konstytucji, bowiem ustawodawca generalnie wyłączył z pojęcia współpracy działania - bez względu na ich charakter i przedmiot - które zostały podjęte w wykonaniu obowiązku nałożonego ustawą obowiązującą w czasie tego działania.

W odniesieniu do przepisów art. 7 ust. 1 pkt 1, 2 i 11, którym wnioskodawcy zarzucają sprzeczność z art. 51 ust. 3 i art. 61 ust. 3 konstytucji wyrażającą się tym, iż odbiorcy oświadczeń wymienieni w tych przepisach nie zostali upoważnieni do uzyskania dostępu do informacji objętych klauzulą "tajne po wypełnieniu" i co może doprowadzić do ujawnienia tajemnicy państwowej, Prokurator Generalny stoi na stanowisku, że zarzuty te nie są zasadne, zaś wskazane przez wnioskodawcę normy konstytucyjne nie stanowią właściwego wzorca do badania zgodności z konstytucją, ponieważ dotyczą one praw osób fizycznych i przez to pozostają bez związku treściowego z podniesionymi zarzutami. Obowiązek zachowania tajemnicy państwowej określony został w ustawie z dnia 14 grudnia 1982 r. o ochronie tajemnicy państwowej i służbowej (Dz. U. Nr 40, poz. 271 ze zm.).

W stosunku do art. 17 ustawy, któremu wnioskodawca zarzuca sprzeczność z art. 2, art. 7, art. 175, art. 42 ust. 2 i art. 45 konstytucji, a ust. 4 tego przepisu dodatkowo niezgodność z art. 51 ust. 3 i art. 61 ust. 3 konstytucji, przez to, że przepisem pozakonstytucyjnym powołany zostaje organ jakim jest Rzecznik Interesu Publicznego i jego dwaj zastępcy oraz przyznane zostają im prawa strony bez bliższego określenia obowiązujących ich reguł postępowania, zdaniem Prokuratora Generalnego wskazane przepisy ustawy nie są sprzeczne z przepisami konstytucji. Zdaniem Prokuratora Generalnego potwierdzeniem tego stanowiska może być historia legislacyjna ustawy, z której wynika, że Rzecznik Interesu Publicznego oraz jego dwaj zastępcy mają pełnić role oskarżyciela oraz, że ustanowienie tych organów jako strony w postępowaniu lustracyjnym, ma służyć zapewnieniu jego kontradyktoryjności (sprawozdanie stenograficzne ze 104 posiedzenia Sejmu RP, II kad., s. 270). Wprawdzie krytycznie należy ocenić, zdaniem Prokuratora Generalnego, określenie uprawnień Rzecznika i jego dwóch zastępców, jednakże z uwagi na treść art. 19 kpk, należy przyjąć, że chodzi o odpowiednie uprawnienia dotyczące oskarżyciela publicznego jako strony w postępowaniu karnym. Fakt, ze Rzecznik Interesu Publicznego nie jest organem określonym w konstytucji nie może stanowić o niekonstytucyjności zakwestionowanego przepisu, bowiem organ ten został powołany ustawą.

Podobnie nie zgadza się Prokurator Generalny z zarzutem niekonstytucyjności art. 20 ustawy, który zdaniem wnioskodawców pozostaje w sprzeczności z zasadą domniemania niewinności wyrażoną w art. 42 ust. 3 konstytucji. Prokurator Generalny uważa bowiem, iż ustawa w art. 19 stanowi, że w zakresie w niej nie uregulowanym stosuje się - w postępowaniu lustracyjnym - odpowiednio przepisy postępowania karnego. Wobec tego, że ustawa ta nie zawiera regulacji dotyczącej zasady domniemania niewinności należy przyjąć, zgodnie z treścią art. 19, że zasada, ta wyrażona w art. 3 § 2 kpk, ma zastosowanie również do osoby lustrowanej.

Niezgodności art. 21 ust. 2 ustawy z zasadami określonymi w art. 2, art. 7, art. 42 ust. 2 i art. 45 konstytucji, Prokurator Generalny dopatruje się w tym, że dyspozycja zakwestionowanego przepisu łamie nakazy: informowania o wszczęciu i przyczynie wszczęcia postępowania przeciwko osobie, przedstawienia jej zarzutów, umożliwienia zainteresowanemu czynnego udziału w postępowaniu oraz prawo do obrony materialnej i formalnej. Punktem wyjścia dla oceny konstytucyjności tego przepisu jest, zdaniem Prokuratora Generalnego, założenie racjonalności działania ustawodawcy i domniemania zgodności ustaw z konstytucją. To założenie nakazuje taką wykładnię zakwestionowanego przepisu, zgodnie z którą konstytucyjnie zagwarantowane prawa i wolności obywateli nie zostaną naruszone. Zdaniem Prokuratora Generalnego, przepis ten należy rozumieć w ten sposób, że jeżeli Sąd Lustracyjny poweźmie wątpliwość co do prawdziwości oświadczenia, to zawsze zachodzić będzie konieczność poinformowania o tym osoby lustrowanej, przesłuchania jej na rozprawie i pełnego respektowania jej prawa do obrony. Wynika to z art. 19 ustawy, nakazującego odpowiednie stosowanie przepisów kodeksu postępowania karnego, w zakresie nieuregulowanym ustawą.

Ponadto, w odniesieniu do wyłączenia jawności rozprawy przed Sądem Lustracyjnym Prokurator Generalny stwierdza, że nie można mówić o niekonstytucyjności art. 21 ust. 2, bowiem sam ustrojodawca dopuszcza taką możliwość w art. 45 ust. 2 konstytucji, m.in. ze względu na bezpieczeństwo państwa oraz ważny interes prywatny.

W odniesieniu do art. 28 i art. 30 ustawy, zdaniem Prokuratora Generalnego, stawiane zarzuty o niekonstytucyjności i naruszeniu zasady równości wobec prawa, nie są zasadne. Przepis art. 28 ustawy nie wprowadza niekonstytucyjnej nierówności między osobami lustrowanymi, gdyż fakt złożenia fałszywego oświadczenia różnicuje osoby lustrowane w sposób tak istotny, że ustawodawca nie może tych osób traktować według jednakowej miary. Ponadto publikacja jest formą ujawnienia faktu pracy, służby lub współpracy osoby lustrowanej z organami bezpieczeństwa państwa, której wybór należy do swobody legislacyjnej ustawodawcy. Celem ustawy jest wyłącznie ujawnienie faktów pracy, służby lub współpracy, o których mowa, a nie ich brak. Treść zaskarżonego przepisu koresponduje z treścią art. 11 ustawy w zakresie sposobu ujawnienia faktów, o których mowa w ustawie, czego wnioskodawca nie kwestionuje.

Zdaniem Prokuratora Generalnego nie można podzielić również zarzutu dotyczącego naruszenia zasady demokratycznego państwa prawnego, ponieważ dolegliwość wynikająca z podania do publicznej wiadomości faktu złożenia fałszywego oświadczenia przez osobę pełniącą funkcje publiczną jest adekwatna do celu, który ustawodawca zamierza osiągnąć, a ustawa opiera lustrację na zasadzie dobrowolności poddania się procedurze lustracyjnej. Chcąc uniknąć tej dolegliwości zainteresowany może zrezygnować z pełnienia funkcji publicznej lub kandydowania na taką funkcję.

Prokurator Generalny podniósł również brak uzasadnienia wnioskodawcy do art. 30, co spowodowało trudność w ustosunkowaniu się do jego zasadności.

Ustosunkowując się do zarzutów sprzeczności art. 37 i 38 pkt 4 ustawy z art. 63 ust. 2 konstytucji Prokurator Generalny stwierdza, że są one niezasadne, gdyż nie można skutecznie podnosić takiego zarzutu w stosunku do osób, które skorzystały już z biernego prawa wyborczego w wyborach na senatorów lub posłów, bowiem zostały już wybrane. W warunkach art. 37 i art. 38 pkt 4 ustawy, prawo to zostało, zdaniem Prokuratora Generalnego "skonsumowane". Dlatego też przepisy te nie są niezgodne z art. 62 ust. 2 konstytucji. Ponieważ, zdaniem Prokuratora Generalnego, bierne prawo wyborcze w wyborach do Sejmu i Senatu zostało określone w art. 99 konstytucji, i jakkolwiek elementem jego treści jest również prawo wybierania (art. 62 konstytucji), to poddaje w wątpliwość prawidłowość wskazanego przez wnioskodawców wzorca kontroli konstytucyjnej w zaskarżonym zakresie.

Zdaniem Prokuratora Generalnego zaskarżone przepisy nie naruszają również zasady demokratycznego państwa prawnego, gdyż ustrojodawca w art. 103 konstytucji dopuścił możliwość określenia przez ustawodawcę przypadków zakazu sprawowania mandatu poselskiego, a na podstawie art. 108 konstytucji stosuje się go odpowiednio do senatora.

W odniesieniu do art. 36 ustawy, ze względu na brak uzasadnienia co do pozostałych punktów, Prokurator Generalny przyjął, ze zaskarżony został tylko jego pkt 3. Zdaniem Prokuratora Generalnego, analiza treści zakwestionowanego przepisu wskazuje, że w istocie ustanowił on dodatkową, nie przewidzianą w konstytucji, przesłankę ograniczającą bierne prawo wyborcze w wyborach na prezydenta, przez co wkroczył swoją treścią w sferę właściwości ustrojodawcy. Takie stanowienie prawa czyni je sprzecznym zarówno z art. 127 ust. 3 i art. 62 ust. 2 konstytucji, jak i zasadą demokratycznego państwa prawnego, bowiem narusza hierarchiczny system źródeł prawa, w tym również moc prawną norm konstytucyjnych.

Ustosunkowując się do zarzutów podniesionych względem art. 27 ust. 2 pkt 2 lit. b ustawy, Prokurator Generalny podziela ich słuszność. Zgodnie bowiem z tym przepisem możliwe jest wznowienie postępowania lustracyjnego, mimo że zostało zakończone prawomocnym orzeczeniem, wydanym zgodnie z obowiązującym prawem i procedurą, i to na niekorzyść osoby lustrowanej, na podstawie przesłanki określonej tym przepisem. Przepis ten, zdaniem Prokuratora Generalnego, stwarza stan permanentnej niepewności osoby lustrowanej, co do możliwości poniesienia przez nią odpowiedzialności z art. 30 ustawy, a tym samym w sposób niekonstytucyjny ogranicza jej wolność i pozostaje w sprzeczności z celem ustawy (umożliwienie szantażu). Przepisy, z którymi prawo wiąże odpowiedzialność, choćby quasi-karną, nie mogą ograniczać wolności jednostki ponad rzeczywistą i obiektywnie usprawiedliwioną potrzebę. Zakwestionowany przepis nie daje podstaw do uznania, że wynikające z niego ograniczenie wolności jednostki jest obiektywnie usprawiedliwione, skoro już raz osoba zainteresowana poddała się lustracji zgodnie z obowiązującym prawem i Sąd Lustracyjny, po przeprowadzeniu postępowania dowodowego, zgodnie z obowiązującą procedurą orzekł prawomocnie o zgodności z prawdą jej oświadczenia. Zakwestionowany przepis jest również sprzeczny z art. 14 ust. 7 ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską umowy międzynarodowej - Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, a tym samym jest sprzeczny z zasadą demokratycznego państwa prawnego wyrażoną w art. 2 konstytucji.

3. Stanowisko swoje przedstawił również Marszałek Sejmu, który stwierdził iż zarzuty przedstawione przez wnioskodawcę wydają się być bezzasadne. Nałożenie obowiązku złożenia oświadczenia przez osoby ubiegające się o funkcje publiczne jest praktyką często spotykaną w prawie polskim, np. oświadczenia majątkowe posłów i senatorów, powszechny obowiązek podatkowy. Naruszenie tego obowiązku powoduje określone skutki prawne, w tym odpowiedzialność karną. W tej sytuacji, zdaniem Marszałka Sejmu twierdzenie, iż złożenie oświadczenia, którego obowiązek wynika z ustawy ma charakter samooskarżenia, jest oparte na dających się podważyć przesłankach. O samooskarżeniu oraz o prawie do milczenia możemy bowiem mówić w procedurze karnej w odniesieniu do osoby podejrzewanej (art. 166 kpk), podejrzanego lub oskarżonego, których zeznania lub wyjaśnienia dotyczą okoliczności popełnienia przestępstwa. Natomiast na etapie składania oświadczenia, o którym mowa w art. 6 ustawy, dotyczącego stwierdzenia pewnego faktu z przeszłości, nie może być mowy o uznaniu osoby składającej oświadczenia za osobę podejrzewaną, podejrzanego lub oskarżonego, a zatem obowiązku złożenia oświadczenia nie można rozpatrywać w kategoriach "samooskarżenia". Zatem przepisy art. 63 kpk oraz art. 14 ust. 3 lit. g Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych nie mają zastosowania. Zaś posiłkowe stosowanie procedury karnej na mocy art. 19 ustawy dotyczy wyłącznie postępowania przed Sądem Lustracyjnym i ma na celu jedynie zabezpieczenie praw osoby poddanej postępowaniu lustracyjnemu (art. 20 ustawy). Również nie można mówić o przymusie złożenia oświadczenia, sankcjonowane zaś jest jedynie podanie w nim nieprawdziwych informacji.

Zdaniem Marszałka Sejmu nie został naruszony przez omawiane przepisy przytoczony w uzasadnieniu wniosku art. 51 ust. 1 konstytucji, gdyż przepisy te mają rangę ustawową i w związku z tym mogą nakładać na obywatela obowiązek ujawniania określonych informacji, szczególnie wtedy, gdy jest to związane ze sprawowaniem funkcji publicznej.

Ponadto zarzut stawiany wobec art. 4 ustawy wydaje się być niezasadny, gdyż ustawodawca sprecyzował pojęcie współpracy zarówno poprzez określenie jej charakteru ("świadoma i tajna", "jako tajnego informatora lub pomocnika przy operacyjnym zdobywaniu informacji"), jak również podmiotów, z którymi współpraca ta była prowadzona (art. 2 ustawy). Ponadto ustawodawca wyłączył w art. 4 ust. 2 ustawy działanie, którego obowiązek wynikał z ustawy, co także należy uznać za element definicji tego określenia.

Zdaniem Marszałka Sejmu zarzut "uniemożliwienia kontroli zasadności działania organu państwowego" w związku z "brakiem dostatecznej określoności instytucji współpracy", w świetle omawianej ustawy wydaje się być nie do końca zrozumiały, gdyż oświadczenia przekazywane są Sądowi Lustracyjnemu składającemu się z sędziów sądów apelacyjnych i sądów wojewódzkich. Postępowanie przebiega w trybie przewidzianym ustawą, z zachowaniem zasad procedury karnej i możliwościami jego kontroli.

Natomiast za nie pozbawiony cech słuszności uznał Marszałek Sejmu zarzut sformułowany wobec przepisów art. 27 ust. 2 pkt 2 lit. b ustawy, który stwarza możliwość wznowienia postępowania na niekorzyść osoby podlegającej lustracji. Nie można ustawodawcy odmówić prawa do nieco odmiennego ukształtowania przepisów proceduralnych w postępowaniu lustracyjnym, jednakże na gruncie art. 474 kpk zarówno orzecznictwo, jak i doktryna stoją na stanowisku, że ujawnienie nowych faktów lub dowodów nie może być dostateczną przesłanką do wznowienia postępowania na niekorzyść oskarżonego. Stanowi to zasadę gwarancji postępowania karnego. Dlatego odmienne rozwiązanie zastosowane w postępowaniu lustracyjnym może budzić wątpliwość co do zgodności z konstytucyjną zasadą demokratycznego państwa prawnego.

Marszałek Sejmu nie zgodził się z zarzutami wnioskodawców co do niezgodności art. 17 i 21 ust. 2 ustawy z art. 2, 7, 42 ust. 2, art. 45 i 175 konstytucji. Zdaniem Marszałka Sejmu art. 21 ust. 2 stanowi lex specialis i nie stoi w sprzeczności z normą zawartą w art. 19 ustawy, który wyraźnie stwierdza, że w postępowaniu lustracyjnym w zakresie nieuregulowanym w ustawie stosuje się odpowiednio przepisy procedury karnej, co ma na celu zapewnienie osobie podlegającej lustracji wszelkich praw zabezpieczających jej interesy w tym postępowaniu. Zaś art. 20 wprost zapewnia osobie lustrowanej możliwość korzystania z pomocy obrońcy w toku całego postępowania, co sprzeciwia się również zarzutowi o ograniczeniu prawa do obrony i niekonstytucyjności tego przepisu w stosunku do art. 42 ust. 2 konstytucji. Natomiast wyłączenie jawności rozprawy następuje w sytuacji, gdy może dojść do ujawnienia tajemnicy państwowej, co nie neguje istnienia prawa do sprawiedliwego, jawnego i bezzwłocznego rozpatrzenia sprawy (art. 45 konstytucji). Kwestionowana przez wnioskodawcę instytucja Rzecznika Interesu Publicznego w założeniu ustawodawcy miała na celu maksymalne zabezpieczenie kontradyktoryjności, a zatem prawidłowości postępowania lustracyjnego. Rzecznik miałby być jedynie stroną postępowania i nie przysługiwałyby mu żadne atrybuty organu powołanego do wymierzenia sprawiedliwości.

W dalszym ciągu swego stanowiska Marszałek Sejmu kwestionuje podnoszoną przez wnioskodawców niezgodność art. 1 ust. 2, art. 20, art. 28 i art. 30 ustawy z art. 2 i 32 ust. 1 konstytucji wyrażającymi zasadę demokratycznego państwa prawnego i równości wobec prawa. Wnioskodawca zarzuca, iż stosowanie do osoby lustrowanej norm kpk dotyczących oskarżonego narusza zasadę domniemania niewinności. Przeciwny temu zdaniu jest Marszałek Sejmu, który dowodzi, iż ratio legis art. 20 polega właśnie na zagwarantowaniu osobie lustrowanej maksymalnej ochrony prawnej, takiej jaka przysługuje oskarżonemu w procesie karnym, a więc także stosowania zasady domniemania niewinności. Również za nieuprawniony uznał zarzut mówiący o tym, iż podstawą odpowiedzialności osoby lustrowanej jest stwierdzenie obiektywnej niezgodności z prawdą treści oświadczenia, co miałoby łamać zasadę nulla poena sine culpa. Zarzut ten jest nieuprawniony, gdyż zdaniem Marszałka Sejmu, zgodnie z art. 4 ust. 1 ustawy współpraca z organami bezpieczeństwa państwa musiała być świadoma i tajna, zaś brak świadomości wyłącza określone działania noszące znamiona współpracy z zakresu definicji. Sama wiedza co do faktu pracy lub służby wydaje się mieć z natury rzeczy charakter obiektywny. Tak więc niemożliwe jest niezawinione złożenie oświadczenia sprzecznego z prawdą, a zarówno wina, jak i odpowiedzialność dotyczą fałszu zawartego w oświadczeniu, a nie faktu współpracy, pracy, czy służby w organach bezpieczeństwa państwa. Samo postępowanie lustracyjne, jak i sankcje w nim określone, jest procedurą szczególną, posiłkowo wykorzystującą procedurę karną. Nie jest więc, zdaniem Marszałka Sejmu, postępowaniem quasi-karnym.

W stosunku do stawianego zarzutu złamania zasady równości wobec prawa, Marszałek Sejmu stwierdza, iż ratio legis art. 28 było wprowadzenie dodatkowej, na wzór art. 38 pkt 7 kpk, sankcji polegającej na podaniu do publicznej wiadomości orzeczenia stwierdzającego niezgodność z prawdą oświadczenia podlegającego lustracji, obok sankcji głównej z art. 30 ustawy.

W odniesieniu do niezgodności art. 37 i 38 ustawy z art. 62 ust. 2 konstytucji oraz art. 36 ustawy z art. 62 ust. 2 i 127 ust. 3 konstytucji, Marszałek Sejmu jest zdania, iż stawiany przez wnioskodawców zarzut, iż powyższe przepisy rozszerzają w sposób nieuprawniony krąg osób, którym nie przysługuje bierne prawo wyborcze jest całkowicie niesłuszny. Przepisy te bowiem dotyczą osób, które już zostały wybrane na posłów lub senatorów, a więc skorzystały z biernego prawa wyborczego. Jako błędne uważa również zanegowanie konstytucyjności art. 36, ponieważ ustawodawca może aktem rangi ustawowej określić przyczyny ograniczenia praw wyborczych obywatela.

Marszałek Sejmu nie zgadza się również z podnoszoną niezgodnością art. 7 i art. 17 ust. 4 ustawy z wyrażonymi w art. 51 ust. 3 i art. 61 ust. 3 konstytucji zasadami ochrony tajemnicy państwowej i powszechnego obywatelskiego prawa dostępu do dokumentów i zbiorów danych. Zdaniem Marszałka Sejmu, wszystkie organy państwowe wymienione w ustawie mają obowiązek przestrzegania ustawy z 14 grudnia 1982 r. o ochronie tajemnicy państwowej i służbowej. Ponadto upoważnienie odpowiednich organów do przyjmowania oświadczeń należy traktować, zdaniem Marszałka, jako równoznaczne z upoważnieniem do dostępu zawartej w nich tajemnicy państwowej. Podobnie zarzutu naruszenia konstytucyjnego prawa dostępu obywateli do zbiorów danych poprzez wyposażenie Rzecznika Interesu Publicznego, będącego stroną postępowania, w prawo dostępu do materiałów archiwalnych MSWiA oraz MON, uznaje Marszałek za nieuprawniony.

Jeżeli chodzi o zarzut niezgodności art. 4 ustawy z wyrażonym w art. 82 i 85 konstytucji obywatelskim obowiązkiem wierności i obrony Ojczyzny, Marszałek Sejmu uważa, że pod rządami konstytucji z 1952 r. musiałaby istnieć ustawowa konkretyzacja obowiązku konstytucyjnego, aby rodził on bezpośrednie skutki prawne dla obywatela. Skoro nie było owej konkretyzacji, to zarzut naruszenia zasady pewności prawa jest nieuprawniony.

W odniesieniu do zarzutu braku ustawowej definicji określenia służba, w szczególności nie sprecyzowania czy obejmuje ona także zasadniczą służbę wojskową, zdaniem Marszałka Sejmu, wolą ustawodawcy było użycie tego zwrotu w najszerszym jego znaczeniu.

4. W piśmie z 20 lutego 1998 r. Krajowa Rada Sądownictwa, zajmując stanowisko wobec wniosku wyraziła pogląd, że art. 7 ustawy nie naruszył art. 51 ust. 1 konstytucji, bowiem przewiduje on możliwość nałożenia obowiązku ujawnienia informacji na podstawie ustawy. KRS stoi na stanowisku, wyrażonym 11 grudnia 1997 r., iż ścisłego zdefiniowania wymagają pojęcia "pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa" oraz sprecyzowania wymagało użyte w tytule ustawy sformułowanie "...ujawnieniu pracy lub służby". Pewna nieprecyzyjność redakcji ustawy prowadziłaby do naruszenia konstytucyjnej zasady nullum crimen sine lege wtedy tylko, gdyby nie można było wyinterpretować z niej żadnej normy prawnej. Skoro przepis ten dotyczy osób, na których ciąży obowiązek złożenia oświadczenia, to należy skłaniać się do tego, że im mniejszy stopień precyzji przepisu, tym większe niebezpieczeństwo wadliwej samooceny podmiotu składającego oświadczenie. KRS jest zdania, że wprowadzona w art. 27 ust. 2 pkt 2 lit. b możliwość wznowienia postępowania nie narusza, co zarzuca wnioskodawca, art. 14 ust. 7 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, bowiem w systemie norm prawa międzynarodowego, w zakresie praw człowieka, przyjęta jest dopuszczalność odstępstw od zasady sformułowanej w tym przepisie. Wynika to z art. 4 ust. 2 Protokołu Siódmego do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (podpisanego, ale nie ratyfikowanego przez Polskę).

KRS jest zdania, że jeżeli przepis art. 21 ust. 2 ustawy rozumieć w ten sposób, że Sąd Lustracyjny może orzec na posiedzeniu, iż "osoba lustrowana" złożyła nieprawdziwe oświadczenie, to dochodzi do naruszenia art. 2 oraz art. 45 ust. 1 i 2 konstytucji, bo przepis ustawy "z mocy prawa" wprowadziłby wyłączenie strony z udziału w tym postępowaniu. Ponadto art. 42 ust. 2 konstytucji gwarantuje prawo do obrony we wszystkich stadiach postępowania. Ponieważ kpk stosuje się tylko do postępowania przed Sądem Lustracyjnym (art. 19 w zw. z art. 18 ust. 1 ustawy), to należy uznać za niekonstytucyjne regulacje dotyczące postępowania prowadzonego przez Rzecznika Interesu Publicznego (art. 17 ust. 4 ustawy), które byłoby tajne dla strony oraz pozostawało bez możliwości obrony.

W odniesieniu do art. 20 ustawy KRS uznaje, iż o ile sformułowanie "do osoby poddanej postępowaniu lustracyjnemu (...) mają zastosowanie przepisy dotyczące oskarżonego..." nie jest zbyt zręczne, o tyle przepis ten należy rozumieć w taki sposób, że chodzi wyłącznie o prawa oskarżonego wynikające z kpk. Przy takiej regulacji procesowej nie została naruszona zasada wyrażona w art. 3 § 2 kpk, ani też nie pozostaje w sprzeczności z art. 42 ust. 3 konstytucji. W sytuacji gdy osoba, o której mowa w art. 7 ust. 1 ustawy złoży oświadczenie wypełniając "część A" wzoru oświadczeń i uczyni to w wyniku nieprecyzyjności definicji "pracy lub służby", a mimo to Sąd Lustracyjny orzeknie o nieprawdziwości oświadczenia, to przy założeniu, iż art. 1 ust. 2 ustawy wprowadza obiektywną odpowiedzialność, będzie on sprzeczny z art. 42 ust. 1 konstytucji. KRS zgadza się z argumentacją wnioskodawców dotyczącą naruszenia przez art. 28 ustawy zasady równości wobec prawa, w ten sposób, ze będą publikowane orzeczenia o niezgodności z prawdą oświadczenia, ale nie będą publikowane orzeczenia stwierdzające zgodność oświadczeń z prawdą.

KRS nie podziela natomiast stanowiska co do unormowań zawartych w art. 36, 37 i 38 ustawy. Przepisy te, zdaniem KRS, wprowadzają nowe podstawy wygaśnięcia mandatów, ale nie oznacza to pozbawienia biernego prawa wyborczego, a co za tym idzie nie są sprzeczne z art. 62 ust. 2 konstytucji.

W dalszej części KRS stwierdza, iż organy wymienione w art. 7 ust. 1 ustawy są jedynie odbiorcami oświadczeń, nie zaś odbiorcami ich treści, która jest objęta klauzulą "tajne po wypełnieniu". Obowiązkiem tych organów jest niezwłoczne zwrócenie się do Sądu Lustracyjnego o stwierdzenie zgodności oświadczeń z prawdą, co również nie oznacza aby miały one dostęp do ich treści.

Zasady i sposób powoływania Rzecznika Interesu Publicznego i jego zastępców zdają się wynikać z art. 17 ust. 1 ustawy. Rzecznikowi przysługują prawa strony (Dział III kpk).

Dostęp do materiałów archiwalnych MSWiA oraz MON winien być wyłącznie dla osób, które zostały dopuszczone do tajemnicy państwowej w rozumieniu przepisów o ochronie tajemnicy państwowej i służbowej analogicznie jak to przewiduje ustawa w odniesieniu do osób zatrudnionych w sekretariacie Sądu Lustracyjnego. W przeciwnym wypadku wystąpi sprzeczność z treścią art. 51 ust. 2 i 3 oraz art. 61 ust. 3 konstytucji.

III

Na rozprawie 28 października 1998 r. przedstawiciel wnioskodawcy podtrzymał i rozwinął zarzuty Grupy Posłów zawarte we wniosku z 8 grudnia 1997 r. Pełny tekst swojej wypowiedzi złożył do protokołu rozprawy. Sprecyzował wniosek w pkt 3 w ten sposób, że przedmiotem zaskarżenia jest art. 36 pkt 3 ustawy oraz sprostował oczywistą pomyłkę wniosku w pkt. 4 przez powołanie art. 99 konstytucji.

Przedstawiciele Prokuratora Generalnego podtrzymali stanowisko złożone na piśmie, sugerując rozważenie przez Trybunał celowości umorzenia postępowania w stosunku tych przepisów ustawy, które uległy daleko idącej modyfikacji w ustawie z 18 czerwca 1998 r. a w szczególności art. 17 i art. 21 ustawy ze względu na zbędność wydania wyroku w tym zakresie.

Przedstawiciel Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej zasadniczo podtrzymał stanowisko zajęte przez Marszałka Sejmu w piśmie z 22 stycznia 1998 r. z tym, że w odniesieniu do art. 27 ust. 2 pkt 2 lit. b ustawy wyraził pogląd o konstytucyjności tego przepisu, gdyż w jego przekonaniu nie można przepisów o wznowieniu postępowania lustracyjnego tłumaczyć na niekorzyść prawa obywatela do informacji o osobach ubiegających się o funkcje publiczne. Polemizując z zarzutami wnioskodawców stwierdził, że w intencji ustawodawcy odwołanie się do przepisów kpk było przyznanie osobie lustrowanej tak silnych gwarancji, jakie ma oskarżony w procesie karnym i że to odwołanie w niczym nie narusza zasady domniemania niewinności. Nie zachodzi też naruszenie zasady nulla poena sine culpa, bo definicja współpracy mówi o jej świadomym charakterze. Nie można współpracować z winy nieumyślnej. Jego zdaniem, z samego słowa "współpraca" wynika, że była ona w jakimkolwiek stopniu urzeczywistniana, bo w przeciwnym razie ustawodawca karałby za zamiar.

Do tego poglądu przyłączył się przedstawiciel Prokuratora Generalnego wyrażając pogląd, że sama deklaracja nie będzie jeszcze współpracą, dopiero jakieś działanie, które będzie zmierzało do jej realizacji.

IV

Uzasadnienie prawne

Trybunał Konstytucyjny zważył co następuje:

1. Już na wstępie trzeba stwierdzić, że procedura lustracji, rozumianej jako prawem określony mechanizm badania związków i zależności osób zajmujących lub ubiegających się o najwyższe stanowiska państwowe albo zajmujących inne stanowiska publiczne, z którymi wiąże się szczególnie wysoki stopień odpowiedzialności, a równocześnie zaufania społecznego, co do zasady nie może budzić wątpliwości zarówno z punktu widzenia zgodności z konstytucją, a zwłaszcza wyrażoną w art. 2 koncepcją demokratycznego państwa prawnego, jak i z punktu widzenia międzynarodowych standardów.

Zgodność z międzynarodowymi standardami potwierdza rezolucja 1096 Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy dotycząca środków demontażu dziedzictwa po byłych totalitarnych ustrojach komunistycznych. Dowiadując się, że niektóre Państwa uznały za konieczne podjęcie środków administracyjnych takich, jak ustawy "lustracyjne" lub "dekomunizacyjne", polegające na odsunięciu od władzy osób, co do których nie można mieć pewności, że będą wykonywać swe funkcje zgodnie z zasadami demokratycznymi, gdyż nie okazały żadnego zaangażowania w stosunku do tych zasad i nie mają żadnego interesu, aby obecnie zasady te wyznawać, Zgromadzenie stwierdza, że ogólnie rzecz biorąc, takie środki dają się pogodzić z ideą demokratycznego państwa prawa tylko wtedy, gdy - pozostając w zgodzie z wymaganiami państwa opartego na rządach prawa - będą skierowane przeciwko niebezpieczeństwom grożącym podstawowym prawom człowieka oraz procesowi demokratyzacji. Powołana rezolucja formułuje szereg istotnych kryteriów tego rodzaju regulacji. Podkreśla ona potrzebę stosowania ustaw "lustracyjnych" indywidualnie, a nie zbiorowo, po wtóre zagwarantowanie prawa do obrony, oparcie się na zasadzie domniemania niewinności dopóki nie zostanie udowodniona wina oraz możliwość legalnego odwołania od każdej decyzji. W innym miejscu rezolucja zaznacza, że demokratyczne państwo prawa powinno szanować prawa i podstawowe wolności, takie jak prawo do rzetelnego procesu sądowego i prawo do przesłuchania, nawet wobec tych, którzy będąc u władzy zasadom tym urągali. Za niedopuszczalne Zgromadzenie uznaje polityczne lub socjalne nadużywanie procesu lustracji dla celów zemsty. Podkreśla przy tym, że celem lustracji nie jest karanie domniemanych sprawców, jest to bowiem zadanie prokuratorów wykonywane na podstawie prawa karnego, lecz "ochrona rodzącej się demokracji".

Wychodząc z tych założeń, można ogólnie stwierdzić, że w przypadku lustracji przedmiotem badania zgodności z konstytucją będzie kwestia, czy wybór konstytucyjnych wartości nie ma arbitralnego charakteru, a zwłaszcza czy należycie uwzględnia ochronę konstytucyjnych wolności i praw jednostki oraz czy określona w ustawie procedura odpowiada wymaganiom demokratycznego państwa prawnego. Intensywność kontroli Trybunału Konstytucyjnego staje się tym większa, im bardziej badane przepisy (normy) dotyczą podstawowych, konstytucyjnie gwarantowanych praw jednostki i im silniej mogą prowadzić do nakładania na tę jednostkę sankcji poddających ją jakiejś formie ukarania.

Jak to z materiałów legislacyjnych wynika, podstawowym celem ustawy było "uniemożliwienie użycia przeszłości politycznej", faktu współpracy z tajnymi służbami "w celu szantażu, który potencjalnie mógłby być zastosowany zarówno przez czynniki wewnętrzne, jak i zewnętrzne, wobec postaci, które zajmują kluczowe stanowiska decyzyjne w państwie polskim..." Ustawa ta miała ujawnić "przeszłość polityków, wysokich działaczy w administracji państwowej, którzy w demokratycznym państwie powinni być przezroczyści, których przeszłość powinna być w pełni jawna i znana" (wystąpienie posła - sprawozdawcy Bogdana Pęka - sprawozdanie stenograficzne z 102 posiedzenia Sejmu w dniu 6 marca 1997 r., s. 105 i s. 110). Naturalną konsekwencją realizacji tego celu muszą być pewne ograniczenia konstytucyjnego prawa do ochrony prawnej życia prywatnego oraz decydowania o swoim życiu osobistym (art. 47 konstytucji), które wszakże mogą być ustanawiane zgodnie z art. 31 ust. 3 konstytucji tylko wtedy, gdy "są konieczne w demokratycznym państwie dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia takie nie mogą naruszać istoty wolności i praw". Dla osób ubiegających się o wybór lub nominację oznacza to konieczność wkalkulowania pewnych tego rodzaju ograniczeń i uciążliwości.

Takie właśnie rozumienie dopuszczalności ograniczenia konstytucyjnych wolności i praw wykształciło orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego jeszcze przed wejściem w życie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z 2 kwietnia 1997 r. Jak to stwierdził Trybunał Konstytucyjny w orzeczeniu z 21 listopada 1995 r. sygn. K. 12/95, granice swobody ustawodawcy wyznaczone są przez konstytucyjne postanowienia o wolnościach obywateli. Odwołując się do ukształtowanego w orzecznictwie TK poglądu, iż wolności te nie mają charakteru absolutnego i mogą podlegać ograniczeniu, poza warunkiem formy (w drodze ustawy), ich materialną dopuszczalność Trybunał uzależnił od spełnienia pewnych warunków. "Po pierwsze, ustawowe ograniczenie wolności może nastąpić tylko wówczas, gdy dopuszczone jest w sposób wyraźny w innych przepisach konstytucyjnych bądź gdy konieczne jest zharmonizowanie tej wolności z innymi normami, zasadami lub wartościami konstytucyjnymi. Po drugie, ustawowe ograniczenia wolności wprowadzane być mogą tylko w niezbędnym zakresie. Ustawodawca może ingerować w sferę wolności obywatela tylko w razie konieczności i tylko w koniecznym wymiarze. Innymi słowy, konieczne zachowanie jest proporcji między stopniem ograniczenia wolności jednostki a rangą chronionego interesu publicznego, czyli zakazana jest nadmierna ingerencja Państwa w swobodę działania jednostki. Po trzecie, ustawowe ograniczenia wolności traktowane być muszą w kategoriach wyjątków. Ich istnienie zawsze musi wynikać z wyraźnie sformułowanych przepisów ustawowych i nie może opierać się na domniemaniu. Po czwarte, ani poszczególne ograniczenia ani ich suma nie mogą naruszać istoty ograniczanego prawa czy wolności". Orzeczenie przypomniało wcześniejsze wypowiedzi Trybunału Konstytucyjnego w tym względzie (OTK w 1995, cz. II, poz. 34, s. 132-133).

Już pod rządami Konstytucji RP z 2 kwietnia 1997 r. Trybunał Konstytucyjny w pełnym składzie wyraził pogląd, że istnieją materie, w których konstytucja wyznacza ustawodawcy znacznie ciaśniejsze ramy jego politycznej swobody regulowania ustawowego, a niemal każda regulacja ustawowa wymaga starannej oceny z punktu widzenia dopuszczalności jej ustanowienia i zawartych w niej treści. Odnosi się to w pierwszym rzędzie do normowania "klasycznych" (osobistych i politycznych) praw człowieka i obywatela, bo założeniem konstytucyjnym jest tu pozostawienie jednostce maksymalnej swobody, a wszelkie regulacje ograniczające te prawa i wolności muszą odpowiadać szczególnym wymaganiom, ustanowionym zwłaszcza w art. 31 konstytucji /.../ Jeżeli zaś treścią ustawy miałoby być wprowadzenie do systemu prawa regulacji wkraczającej w dziedziny traktowane przez konstytucję jako szczególnie niedostępne dla ustawodawcy, to takiemu naruszeniu procedury można i należy przypisywać skutki poważniejsze niż w innych sytuacjach (wyrok z 24 czerwca 1998 r. sygn. K. 3/98, OTK ZU Nr 4 z 1998 r., poz. 52, s. 341).

Samej sprawie lustracji poświęcił zresztą Trybunał Konstytucyjny uwagę w orzeczeniu z 19 czerwca 1992 r., w sprawie U. 6/92. Trybunał zwrócił przede wszystkim uwagę na społeczne znaczenie informacji o współpracy z organami bezpieczeństwa, wynikające z powszechnie ujemnej oceny faktu współpracy z tymi instytucjami, których podanie do wiadomości (nawet ograniczonego kręgu osób) "musi w praktyce prowadzić do naruszenia dobrego imienia osób objętych tą informacją i stwarzać swoistą karę infamii". Stwierdził przy tym, że o ile ustawy zwykłe mogą konkretyzować bądź uzupełniać przepisy konstytucji dotyczące praw i wolności obywateli, o tyle zdaniem communis opinio nauki polskiej i światowej nie mogą naruszać istoty tych praw (OTK w 1992, cz. I, poz. 13, s. 203).

Sprawa lustracji była także przedmiotem rozpoznania Trybunału Konstytucyjnego w sprawie o sygn. K. 24/98, w której Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej na podstawie art. 122 ust. 3 konstytucji wystąpił z wnioskiem w sprawie zgodności art. 1 pkt 9, pkt 13 i pkt 22 ustawy z 18 czerwca 1998 r. o zmianie ustawy o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944 - 1990 osób pełniących funkcje publiczne oraz o zmianie niektórych innych ustaw z art. 2, art. 31 ust. 3, art. 32, art. 47, art. 173, art. 176 ust. 2 i art. 178 konstytucji. Wyrokiem z 21 października 1998 r. Trybunał Konstytucyjny stwierdził zgodność zakwestionowanych przepisów ustawy z powołanym dla nich wzorcem konstytucyjnym.

Jak z przytoczonych uwag i wypowiedzi wynika, ingerencja ustawodawcy w sferę konstytucyjnie chronionych wolności lub praw, dopuszczalna jest tylko na warunkach określonych w art. 31 ust. 3 konstytucji i w żadnym wypadku nie może naruszać istoty wolności i praw. Analiza poszczególnych zarzutów zawartych we wniosku nie może odrywać się od tych konstytucyjnych wymagań, a zwłaszcza od założeń demokratycznego państwa prawnego, w odniesieniu do sprawy lustracji interpretowanych m.in. zgodnie ze wspomnianą rezolucją Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.

2. Przed przystąpieniem do analizy poszczególnych zarzutów, zauważyć należy, że zostały one sformułowane w sposób mało przejrzysty. Nie wyodrębniono należycie relacji pomiędzy kwestionowanymi przepisami ustawy a powoływanym wzorcem konstytucyjnym. Niemal zbiorcze wskazanie tych przepisów nie daje dokładnego obrazu zarzucanej im niekonstytucyjności. Przykładowo wskazując, w petitum wniosku w punktach: 1, 2 i 5 wymieniono art. 7 ustawy, gdy tymczasem z uzasadnienia wniosku wynika, że wnioskodawcy kwestionują konstytucyjność jedynie art. 7 ust. 1 pkt 1, 2 i 11; nie ma żadnej wzmianki, aby w pozostałym zakresie budziła wątpliwość zgodność tego przepisu z konstytucją. Do niektórych zarzutów brak jest w ogóle uzasadnienia (art. 30 ustawy), na co zwraca uwagę Prokurator Generalny. Wniosek w jego petitum i uzasadnieniu wykazuje pewną niespójność; w petitum nie zakwestionowano art. 11 ustawy, gdy natomiast w końcowym fragmencie uzasadnienia poddaje się w wątpliwość treść wzoru oświadczenia i na tym tle zgodność art. 11 ustawy z art. 85 i art. 2 konstytucji; podobnie w petitum nie wymieniono art. 2 ustawy, któremu w kontekście zgodności z art. 2 konstytucji został poświęcony odpowiedni fragment uzasadnienia.

Przechodząc do szczegółowej analizy dających się zrekonstruować zarzutów, Trybunał Konstytucyjny stwierdza:

1) Zarzut niezgodności art. 1 ust. 2 ustawy, wkomponowany zresztą w inne zarzuty, nie został bliżej sprecyzowany ani uzasadniony. Z treści wniosku (s. 2 i 3) można domniemywać, że chodzi tu o niezgodną z art. 2 konstytucji właściwość Sądu Lustracyjnego. Wnioskodawcy nie poddali w wątpliwość charakteru prawnego tego Sądu na gruncie art. 1 ust. 1 ustawy, co zresztą po uchwaleniu ustawy nowelizującej z 18 czerwca 1998 r. jest o tyle bezprzedmiotowe, że w sprawach lustracyjnych właściwym stał się Sąd Apelacyjny w Warszawie. Odnosząc się do postawionego zarzutu stwierdzić trzeba, że sam przepis art. 1 ust. 2 ustawy ma charakter czysto kompetencyjny, a jego przedmiotem jest określenie właściwości Sądu Lustracyjnego jako sądu powołanego do orzekania o zgodności z prawdą oświadczeń osób pełniących lub zamierzających pełnić funkcje publiczne określone w ustawie lustracyjnej. Art. 1 ust. 2 nie określa natomiast ani treści tych oświadczeń, ani procedury ich składania i weryfikowania ich prawdziwości, ani też sankcji w razie złożenia nieprawdziwego oświadczenia.

W świetle tych zarzutów nie można podzielić poglądu o niekonstytucyjności zakwestionowanego przepisu ustawy i dlatego Trybunał Konstytucyjny orzekł jak w sentencji.

Dodać należy, że wprawdzie wnioskodawcy postawili zarzut, że art. 1 ust. 2 jest niezgodny także z zasadą równości wobec prawa wyrażoną w art. 32 ust. 1 konstytucji, jednak w treści wniosku zarzutu tego ani bliżej nie sprecyzowali, ani nie uzasadnili.

2) Kolejny zarzut dotyczy art. 4 ustawy z 11 kwietnia 1997 r. o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944 - 1990 osób pełniących funkcje publiczne (zwanej dalej ustawą lustracyjną), definiującego w ust. 1 pojęcie współpracy jako świadomą i tajną współpracę z ogniwami operacyjnymi lub śledczymi organów bezpieczeństwa państwa w charakterze tajnego współpracownika lub pomocnika przy operacyjnym zdobywaniu informacji oraz wyłączającego z zakresu tego pojęcia współpracę polegającą na działaniu, którego obowiązek wynikał z ustawy obowiązującej w czasie tego działania (ust. 2). Postanowieniom tym wnioskodawcy zarzucają brak należytej określoności.

W związku z tym zarzutem trzeba przede wszystkim podkreślić, że należyta poprawność, precyzyjność i jasność przepisów prawnych ma szczególne znaczenie, gdy chodzi o ochronę konstytucyjnych wolności i praw człowieka i obywatela. Adresat normy prawnej musi wiedzieć, jakie jego zachowanie i z jakich przyczyn ma znaczenie prawne. Tego rodzaju wymagania, zarówno z subiektywnego, jak i obiektywnego punktu widzenia, nabierają szczególnego znaczenia na tle art. 4 ustawy o lustracji. Subiektywnie, bowiem od tego, czy osoba lustrowana składając oświadczenie nie popełni błędu przy ocenie charakteru swoich kontaktów z organami bezpieczeństwa państwa, a więc czy będzie miała jasność co do prawdziwości tego oświadczenia, może zależeć narażenie się na konsekwencje przewidziane w art. 30 tej ustawy. Obiektywnie natomiast dlatego, gdyż powinny istnieć podlegające kontroli normatywne kryteria takiej współpracy.

W tym kontekście wspomnieć trzeba, że ukształtowana w orzecznictwie zasada określoności przepisów, zwłaszcza gdy przewidują one możliwość sankcji, traktowana była jako jeden z elementów wynikających z zasad pewności prawa i zaufania obywatela do państwa, znajdującej tym samym podstawę w klauzuli demokratycznego państwa prawnego (zob. postanowienie z 25 września 1991 r., S. 6/91, OTK w 1991 r.; postanowienie z 13 czerwca 1994 r., S. 1/94, OTK w 1994 r., cz. I, s. 271; orzeczenie z 26 kwietnia 1995 r., K. 11/94, OTK w 1995 r., cz. I, s. 137; uchwała z 16 stycznia 1996 r., W. 12/94, OTK ZU 1996, s. 52).

Zasługuje także na przypomnienie uchwała z 6 października 1993 r. o sygn. W. 5/93, w której Trybunał Konstytucyjny, dokonując na wniosek Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego powszechnie obowiązującej wykładni art. 124 ust. 1 oraz art. 81 ust. 5 pkt. 4 ustawy - Ordynacja wyborcza do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej (Dz. U. Nr 45, poz. 205) w związku z art. 189 kk, na gruncie wówczas obowiązującego stanu prawnego ustalił, że podstawą protestu wyborczego nie może być sam fakt złożenia przez kandydata na posła lub senatora niezgodnego z prawdą oświadczenia, o którym mowa w art. 81 ust. 5 powołanej ustawy, jakkolwiek złożenie nieprawdziwego oświadczenia jest moralnie i politycznie naganne. W uzasadnieniu natomiast stwierdził, że wprawdzie każde oświadczenie fałszywe, a więc niezgodne z prawdą, może wprowadzić osoby takim oświadczeniem zainteresowane w błąd, jednakże nie każde wprowadzenie w błąd jest następstwem podstępu. Za podstęp nie można byłoby przyjąć złożenia fałszywego oświadczenia m.in. w sytuacji, "w której składający oświadczenie nie byłby pewny, czy jego kontakty z wymienionymi w art. 81 ust. 5 pkt 4 organami należy zakwalifikować jako współpracę" (OTK w 1993 r., cz. II, s. 48).

Na trudności związane ze sprecyzowaniem pojęcia "współpracy" zwracano uwagę już w toku prac legislacyjnych (zob. Biuletyn z posiedzenia Komisji Nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw lustracyjnych /nr 6/ z 25 marca 1997 r., s. 9).

Dostrzegając wątpliwości co do pojęcia "współpracy", o której mowa w art. 4, Trybunał Konstytucyjny doszedł do wniosku, że wątpliwości te nie muszą prowadzić do uznania niekonstytucyjności kwestionowanego przepisu ustawy przy zastosowaniu wykładni w zgodzie z konstytucją. Trybunał stanął na stanowisku, że z art. 4 ustawy można odtworzyć pewne treści o bardziej skonkretyzowanym prawnie charakterze. Z analizy tego przepisu da się wyprowadzić następujące przesłanki łącznie znamionujące tę "współpracę". "Współpraca" ta po pierwsze musiała polegać na kontaktach z organami bezpieczeństwa państwa, polegała więc na przekazywaniu informacji tym organom. Po drugie, współpraca ta musiała mieć charakter świadomy, a więc osoba współpracująca musiała zdawać sobie sprawę, że nawiązała kontakt z przedstawicielami jednej ze służb, które wymienia art. 2 ust. 1 ustawy. Po trzecie, współpraca ta musiała być tajna, a więc osoba współpracująca musiała sobie zdawać sprawę, że fakt nawiązania współpracy i jej przebieg ma pozostać tajemnicą, w szczególności wobec tych osób i środowisk, których miały dotyczyć przekazywane informacje. Po czwarte, współpraca ta musiała wiązać się z operacyjnym zdobywaniem informacji przez służby wymienione w art. 2 ustawy. Po piąte nie mogła się ona ograniczyć do samej deklaracji woli, lecz musiała materializować się w świadomie podejmowanych, konkretnych działaniach w celu urzeczywistniania podjętej współpracy. Tym samym za niewystarczające uznać należy samo wyrażenie zgody w przedmiocie nawiązania i zakresu przyszłej współpracy, lecz konieczne były konkretne działania odpowiadające wyżej wskazanym kryteriom i składające się na rzeczywiste współdziałanie z organami bezpieczeństwa.

Mając te okoliczności na uwadze Trybunał Konstytucyjny nie dopatrzył się niezgodności kwestionowanego art. 4 ustawy z konstytucją, jednak przy założeniu rozumienia treści tego przepisu w sposób określony w wyroku.

3) Wnioskodawcy zarzucają ponadto niezgodność art. 4 ustawy z art. 82 i 85 konstytucji, ponieważ przepis ten operuje pojęciem współpracy z ogniwami operacyjnymi lub śledczymi organów bezpieczeństwa bez różnicowania, jaki charakter miała ta współpraca i czego dotyczyła. Ich zdaniem ustawodawca powinien dokonać rozgraniczenia takiej współpracy, która wynikała z realizacji konstytucyjnego obowiązku obywatelskiego (w zakresie, którego aktywność obywatela nie jest wynikiem swobodnej decyzji, a realizacją dyspozycji konstytucyjnej) od takiej, gdzie nie było obowiązku obywatelskiego, a podjęta współpraca wynikała z innych motywacji. Próba odnoszenia odpowiedzialności quasi-karnej w stosunku do osób, które wykonywały dyspozycję konstytucyjną stanowi naruszenie tych norm konstytucyjnych, a ponadto pozostaje w sprzeczności z wartościami objętymi zasadą demokratycznego państwa prawnego.

Trybunał Konstytucyjny nie podzielił tych zarzutów. Ani z art. 82, który nakłada na obywateli polskich obowiązek wierności Rzeczypospolitej Polskiej oraz troski o dobro wspólne, ani z art. 85 ustanawiającego obowiązek obrony Ojczyzny nie wynika wprost obowiązek pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z tymi organami. Jeżeli chodzi o zakres obowiązku służby wojskowej, to zgodnie z konstytucją określa go ustawa (art. 85 ust. 2 konstytucji). W tym jednak przypadku ustawodawca generalnie wyłączył z pojęcia współpracy działania - bez względu na ich charakter i przedmiot - które zostały podjęte w wykonaniu obowiązku nałożonego ustawą obowiązującą w czasie tego działania (art. 4 ust. 2 ustawy lustracyjnej). Nie można poza tym zapominać, że ustawa wiąże odpowiedzialność z faktem złożenia przez osobę lustrowaną fałszywego oświadczenia, a nie z samym faktem współpracy.

Tym samym nietrafny jest pogląd wnioskodawców, że brak definicji służby (w tym służby wojskowej) powoduje niepewność, czy ustawodawca, poza obywatelami pełniącymi zawodową służbę wojskową miał na myśli także tych, którzy np. odbywali zasadniczą służbę wojskową, brali udział w ćwiczeniach żołnierzy przeniesionych do rezerwy, uczestniczyli w szkoleniu w ramach Szkół Oficerów Rezerwy, czy też np. na kursach oficerskich byli powoływani do odbycia jednodniowych ćwiczeń wojskowych, czy też posłużył się pojęciem służby w znaczeniu używanym w ustawie o powszechnym obowiązku obrony.

Zdaniem Trybunału Konstytucyjnego przytoczona wcześniej treść ust. 2 art. 4 ustawy jednoznacznie przesądza tę wątpliwość. Objęta treścią oświadczenia praca lub służba w organach bezpieczeństwa państwa (art. 6 ust.1) dotyczy żołnierzy zawodowych służb, organów i formacji, o których mowa w art. 2 ustawy, nie dotyczy zaś tych osób, które brały udział w ćwiczeniach żołnierzy czy innych szkoleniach, podlegających powszechnemu obowiązkowi obrony. Ich działanie wynikało bowiem nie z woli służby lub pracy we wspomnianych organach, lecz z obowiązków nałożonych ustawą.

4) Zdaniem wnioskodawców, zawarte w kwestionowanej ustawie zobowiązanie wymienionych w niej osób do złożenia oświadczenia, o którym mowa w art. 1 ust. 2 prowadzi do sytuacji "samooskarżenia się", która sprzeciwia się zasadzie "prawa do milczenia" i może spowodować wszczęcie i prowadzenie przeciwko takiej osobie postępowania karnego i nie daje się pogodzić z zasadą sprawiedliwości społecznej. Jak to dalej wywodzą, prawa człowieka jednoznacznie określają zakres ingerencji w wolności obywatelskie i przymus zeznawania przeciwko sobie, czego potwierdzeniem jest dyspozycja art. 51 ust. 1 konstytucji, precyzująca standardy demokratycznego państwa prawnego, o których mowa w art. 2 konstytucji.

Przyjęta przez ustawodawcę koncepcja lustracji zakłada, iż przedmiotem kontroli, orzekania i ewentualnego sankcjonowania w ramach postępowania lustracyjnego, jest prawdziwość oświadczenia, składanego na podstawie art. 6 ustawy z 11 kwietnia 1997 r. Tym samym, co wynika wprost z ustawy i co podkreślone zostało przez Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 21 października 1998 r. (sygn. K. 24/98), ustawa nie wiąże karnej ani też quasi-karnej odpowiedzialności z samym faktem przeszłej współpracy z organami bezpieczeństwa państwa. Skoro zatem, z woli ustawodawcy, praca lub służba w organach bezpieczeństwa państwa nie może być uznana za przestępstwo, nieuzasadniony jest zarzut tworzenia przymusu zaznawania przeciwko sobie, czy też "samooskarżenia". Wolą ustawodawcy jest, by osoby pełniące lub kandydujące do pełnienia funkcji publicznych, składały oświadczenia o fakcie współpracy. Celem takiej regulacji jest zapewnienie jawności życia publicznego, eliminacja szantażu faktami z przeszłości, które mogą być uznane za kompromitujące i poddanie tych faktów społecznemu osądowi. Sama współpraca nie zamyka żadnemu obywatelowi drogi do pełnienia funkcji publicznych, zaś w postępowaniu lustracyjnym kontrolowana jest wyłącznie prawdomówność osób, które pełnią lub pełnić takie funkcje zamierzają. Negatywne konsekwencje dla zainteresowanych pociąga zatem nie współpraca lecz złożenie fałszywego (po nowelizacji: "niezgodnego z prawdą") oświadczenia. Założyć można hipotetycznie, że ewentualny wymóg "samooskarżenia" miałby miejsce w razie nałożenia ustawowego obowiązku informowania o fałszywości własnego oświadczenia. Skoro jednak ustawa lustracyjna tego rodzaju regulacji nie zawiera, nie jest możliwe dopatrzenie się jej sprzeczności z wymienionymi przepisami Konstytucji RP.

W związku z tym zauważyć należy, że powołany we wniosku art. 14 ust. 3 lit. g Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych (Dz.U z 1977 r. Nr 38, poz. 167 ze zm.), nie stanowi właściwego wzorca do badania ustawy lustracyjnej. Wynika to z faktu, iż, co zostało już wielokrotnie podkreślone, fakt współpracy nie jest uznawany za przestępstwo, a odpowiedzialność związana jest jedynie ze złożeniem fałszywego oświadczenia. Stosowanie terminologii prawno-karnej w postępowaniu lustracyjnym jest uzasadnione tylko w zakresie, w jakim pomocniczo stosowane są w tym postępowaniu przepisy kodeksu postępowania karnego. W postępowaniu lustracyjnym spełnione są wymogi przewidziane w art. 14 Paktu, w szczególności zaś osoba, posądzona o złożenie niezgodnego z prawdą oświadczenia, dysponuje pełnią szerokich praw przysługujących oskarżonemu, między innymi nie może być zmuszona do zeznawania przeciwko sobie ani do przyznania się do winy, którą jest tu złożenie fałszywego oświadczenia nie zaś współpraca z organami bezpieczeństwa. W związku z powyższym, zarzut ten nie może być uznany za uzasadniony.

5) Niekonstytucyjności art. 7 ust. 1 pkt 1, 2 i 11 ustawy dopatrują się wnioskodawcy w zagrożeniu ujawnienia tajemnicy państwowej i po wtóre w pełnym i swobodnym dostępie do materiałów archiwalnych biura, bez określonego ustawowego trybu i zabezpieczenia praw obywatelskich, co ich zdaniem pozostaje w sprzeczności z art. 51 ust. 2 i 3 oraz art. 61 ust. 3 konstytucji.

Na wstępie zauważyć należy, że art. 61 ust. 3 konstytucji nie stanowi właściwego wzorca badania zgodności kwestionowanego przepisu z Konstytucją RP. Ustawa lustracyjna nie dotyczy bowiem kwestii obywatelskiego prawa do informacji i nie zawiera postanowień, ograniczających dostęp do informacji o działalności organów władzy publicznej i osób pełniących funkcje publiczne. Przyjąć można nawet, że ustawa lustracyjna wręcz prawo to rozszerza, przyznając obywatelom dostęp do informacji o przeszłej działalności osób pełniących funkcje publiczne. Skoro zatem określone w art. 61 ust. 1 Konstytucji RP prawo do uzyskiwania informacji nie zostało ograniczone, nie jest konieczne badanie, czy naruszony został art. 61 ust. 3 Konstytucji RP.

Artykuł 51 ust. 1 stanowi, że nikt nie może być obowiązany do ujawnienia informacji dotyczących jego osoby inaczej niż na podstawie ustawy, który to postulat został w przedmiotowym przypadku spełniony. Ustawodawca uznał, że w demokratycznym państwie prawnym, w którym konieczne jest zapewnienie jawności życia publicznego, niezbędne jest złożenie określonym organom, przez osoby kandydujące lub pełniące funkcje publiczne oświadczeń lustracyjnych. Oświadczenia te, zgodnie z nowelizacją z 18 czerwca 1998 r. (Dz. U. Nr 131, poz. 860), przekazywane są sądowi. W związku z przyjętą koncepcją lustracji nie można uznać, że gromadzone przez władze publiczne oświadczenia lustracyjne, zawierają informacje o obywatelach, które mogłyby być uznane za zbędne. Jednocześnie ustawa nie zawiera postanowień, pozostających w sprzeczności z art. 51 ust. 3 konstytucji, bowiem odnosi się jedynie do postępowania lustracyjnego. Osoba lustrowana dysponuje prawem dostępu do wszelkich, zgromadzonych w tym postępowaniu materiałów jej dotyczących, co jest oczywistym i niezbędnym elementem prawa do obrony.

Przewidziane w art. 7 ust. 1 pkt 1, 2 i 11 organy istotnie nie dysponują ustawowym uprawnieniem do uzyskania dostępu do informacji objętych klauzulą tajności. Niemniej podkreślić należy, że z mocy art. 5 ust. 1 ustawy z dnia 14 grudnia 1982 r. o ochronie tajemnicy państwowej i służbowej (Dz. U. Nr 40, poz. 271 ze zm.), "zachowanie tajemnicy państwowej jest obowiązkiem każdego, do czyjej wiadomości dotarła". Dodatkowo, zgodnie z art. 7 tejże ustawy, z wiadomościami stanowiącymi tajemnicę państwową może być pod pewnymi warunkami zapoznana osoba, która została upoważniona do dostępu do takich wiadomości. Można bez wątpliwości przyjąć, że nałożenie ustawą obowiązku przyjmowania lustracyjnych oświadczeń przez określone podmioty, jest co najmniej równoznaczne z przewidzianym w ustawie o ochronie tajemnicy upoważnieniem. Nie ma jednocześnie podstaw do antycypowania popełnienia przestępstwa przewidzianego w art. 265 § 1 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny (Dz. U. Nr 88, poz. 553 ze zm.).

6) Jak to wynika z uzasadnienia wniosku, skarżący dopatrują się niekonstytucyjności art. 20 ustawy w zakresie, w jakim stanowi on, że do "osoby lustrowanej" mają zastosowanie przepisy dotyczące oskarżonego w postępowaniu karnym, stojąc na stanowisku, że tak sformułowany przepis pozostaje w sprzeczności z konstytucyjną zasadą demokratycznego państwa prawnego, gdy natomiast powołany w petitum art. 32 ust. 1 konstytucji traktują jako wzorzec dla art. 28 tej ustawy.

Zdaniem Trybunału Konstytucyjnego, z zawartego w art. 19 ustawy nakazu odpowiedniego stosowania przepisów kodeksu postępowania karnego wynika zapewnienie osobie lustrowanej wszelkich gwarancji procesowych, jak np. stosowania zasady in dubio pro reo - tłumaczenia nie dających się usunąć wątpliwości na korzyść osoby lustrowanej oraz prawa do obrony. W tym zespole gwarancji procesowych szczególne znaczenie odgrywa zasada domniemania niewinności (art. 5 § 1 kpk), na użytek postępowania lustracyjnego rozumiana jako domniemanie prawdziwości oświadczeń we wszystkich etapach tego postępowania, poczynając od postępowania przed Rzecznikiem Interesu Publicznego, poprzez postępowanie przed Sądem Apelacyjnym, na postępowaniu kasacyjnym kończąc. Dodać trzeba, że zasada domniemania niewinności ma rangę konstytucyjną (art. 42 ust. 3 konstytucji) i dlatego w zakresie ochrony wolności i praw jednostki zawsze stanowi utrwalony standard państwa prawnego.

Dostrzegając, że art. 20 ustawy nie został sformułowany w sposób jednoznaczny Trybunał Konstytucyjny uznał za celowe posłużyć się techniką wykładni w zgodzie z konstytucją i wskazać na takie rozumienie tego przepisu, która pozwala na uznanie jego konstytucyjności. Stwierdził dlatego, że art. 20 ustawy lustracyjnej w zakresie, w jakim stanowi, że do osoby lustrowanej mają zastosowanie przepisy dotyczące oskarżonego w postępowaniu karnym, rozumiany jako zapewniający gwarancje procesowe, jest zgodny z art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

7) Wnioskodawcy kwestionują konstytucyjność wprowadzonego w art. 27 ust. 2 pkt 2 lit. b obowiązku wznowienia postępowania, jeżeli po wydaniu orzeczenia ujawnią się nowe fakty lub dowody nie znane przedtem sądowi, wskazujące na to, że osoba lustrowana w oświadczeniu podała nieprawdę, a została błędnie uznana za oświadczającą prawdę. Ich zdaniem możliwość wznowienia na niekorzyść osoby lustrowanej postępowania zakończonego prawomocnym orzeczeniem narusza zasadę demokratycznego państwa prawnego, ponieważ rażąco odbiega od standardów państwa prawnego, przyjętych zarówno w kodeksie postępowania karnego, jak i w art. 14 ust. 7 ratyfikowanego przez Polskę Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych o treści: "nikt nie może być ponownie ścigany lub karany za przestępstwo, za które został już raz prawomocnie skazany lub uniewinniony zgodnie z prawem i procedurą karną danego kraju". Z powyższym zarzutem zgodzili się zarówno Prokurator Generalny jak i Marszałek Sejmu.

Trybunał Konstytucyjny uznał, że art. 27 ust. 2 pkt 2 lit. b jest niezgodny z wyrażoną w art. 2 konstytucji zasadą demokratycznego państwa prawnego. Zakwestionowany przepis ustawy stanowi, że postępowanie lustracyjne zakończone prawomocnym orzeczeniem wznawia się, jeżeli po wydaniu orzeczenia ujawnią się nowe fakty lub dowody nie znane przedtem sądowi, wskazujące na to, że osoba lustrowana podała w oświadczeniu nieprawdę, a została błędnie uznana za oświadczającą prawdę. Zgodnie z tym przepisem dopuszczalne jest wznowienie na niekorzyść osoby lustrowanej postępowania lustracyjnego mimo, że zostało ono zakończone prawomocnym orzeczeniem, wydanym zgodnie z obowiązującą procedurą. Ponieważ przepis ten stwarza możliwość wznowienia postępowania zakończonego prawomocnym orzeczeniem, niezależnie od ewentualnych naruszeń procedury obowiązującej w postępowaniu lustracyjnym, przyjąć należy, że wprowadza on stan permanentnej niepewności osoby lustrowanej, co do konsekwencji wynikających z art. 30 ustawy, a tym samym w sposób niekonstytucyjny ogranicza jej wolność. Dlatego uznać należy za minimalny warunek dopuszczalności wznowienia postępowania lustracyjnego na niekorzyść osoby lustrowanej, określenie terminu, w jakim postępowanie takie może nastąpić. Ograniczeń wolności jednostki wynikających z zakwestionowanego przepisu nie można uznać za obiektywnie usprawiedliwione, skoro osoba zainteresowania już raz poddała się lustracji, zgodnie z obowiązującym prawem a Sąd Lustracyjny, po przeprowadzeniu postępowania dowodowego, zgodnie z obowiązującą procedurą orzekł prawomocnie o zgodności z prawdą jej oświadczenia.

Nie bez znaczenia jest także i to, że gromadzenie dowodów i ustalanie faktów w postępowaniu lustracyjnym należy do Sądu Lustracyjnego, zatem uchybienia w tym zakresie, czy obiektywna niemożność przeprowadzenia określonych dowodów i ustalenia faktów w czasie zawisłości sprawy, nie może obciążać skutkami osoby lustrowanej. Należy przy tym zauważyć, że kodeks postępowania karnego (odpowiednio art. 474 i art. 540), podobnie zresztą jak i poprzednio obowiązujący, nie dopuszcza w oparciu o tego rodzaju przesłankę wznowienia postępowania karnego na niekorzyść, a jedynie na korzyść oskarżonego.

8) Wnioskodawcy zarzucają, że art. 28 ustawy narusza zasadę równości wobec prawa, ponieważ nakłada bezwzględny obowiązek podania niezwłocznie do publicznej wiadomości w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej "Monitor Polski" jedynie prawomocnych orzeczeń Sądu Lustracyjnego, stwierdzających niezgodność z prawdą oświadczenia osoby lustrowanej. Zdaniem wnioskodawców taka regulacja narusza także zasadę demokratycznego państwa prawnego, w szczególności przez niezapewnienie ochrony prawa do prywatności, ochrony czci i dobrego imienia. Z zawartą we wniosku argumentacją uzasadniającą twierdzenie o naruszeniu przez art. 28 zasady równości wobec prawa zgodziła się Krajowa Rada Sądownictwa w przedstawionym Trybunałowi Konstytucyjnemu stanowisku (s. 3).

Trybunał Konstytucyjny nie dopatrzył się zarzucanej we wniosku niekonstytucyjności art. 28 ustawy lustracyjnej. Podanie bowiem do publicznej wiadomości prawomocnego orzeczenia Sądu stwierdzającego niezgodność z prawdą oświadczenia osoby lustrowanej wiąże się ściśle z ustanowionym w art. 11 tej ustawy publikowaniem składanych oświadczeń. O ile na gruncie ustawy z 11 kwietnia 1997 r. można byłoby zastanawiać się nad korelacją obu powołanych przepisów ustawy, bowiem art. 11 poddawał obowiązkowi publikacji oświadczenia zarówno potwierdzające, jak i negujące pracę lub służbę w organach bezpieczeństwa lub współpracę z nimi, natomiast art. 28 odnosił się tylko do niezgodnych z prawdą oświadczeń, o tyle jednak nowelizacja dokonana ustawą z 18 czerwca 1998 r., a którą Trybunał Konstytucyjny w chwili orzekania wziął pod uwagę, usunęła wspomnianą asymetrię. Skoro bowiem znowelizowany art. 11, wychodząc niewątpliwie z domniemania prawdziwości, nakazuje publikację jedynie oświadczeń "stwierdzających fakt" pracy lub współpracy, to konsekwencją podważenia prawdziwości oświadczenia negującego współpracę będzie publikacja prawomocnego orzeczenia Sądu stwierdzającego nieprawdziwość tego oświadczenia, o czym mowa w art. 28.

9) Zarzucając niezgodność art. 30 ustawy lustracyjnej z wymienionymi w pkt. 2 petitum wniosku przepisami konstytucji, wnioskodawcy nie skonkretyzowali tego zarzutu, nie wskazali w szczególności w czym owa niekonstytucyjność miałaby się wyrażać. Analizując zakwestionowany art. 30 ustawy z punktu widzenia powołanego wzorca konstytucyjnego - zasady demokratycznego państwa prawnego (art. 2 konstytucji) i zasady równości (art. 32 ust. 1) Trybunał Konstytucyjny nie dopatrzył się niekonstytucyjności badanego przepisu. Przepis ten jednak wykazuje pewną niejednoznaczność, która przy niewłaściwym jego rozumieniu mogłaby prowadzić do niekonstytucyjności. Chodzi tu w szczególności o skutki prawomocnego orzeczenia o stwierdzeniu niezgodnego z prawdą oświadczenia, powodujące "utratę kwalifikacji moralnych niezbędnych do zajmowania funkcji publicznych". Dostrzeżony przez Trybunał problem dotyczy odpowiedzi na pytanie, czy wspomniane skutki prawne rozciągają się na stanowiska, o których powierzenie lub dalsze sprawowanie ubiega się osoba lustrowana, czy także na stanowiska (funkcje) nie poddane obowiązkowi lustracji.

Mając na uwadze, że art. 30 ustawy określa konsekwencje prawne w ramach i na użytek procedury lustracyjnej ze względu na cele lustracji wcześniej przedstawione, Trybunał Konstytucyjny nie dopatrzył się niezgodności powołanego przepisu ustawy z wskazanym wzorcem konstytucyjnym, przy rozumieniu, że skutki prawne w postaci "utraty kwalifikacji moralnych niezbędnych do zajmowania funkcji publicznych" rozciągają się na te funkcje publiczne, które wymienia art. 7 ust. 1 ustawy i o których powierzenie lub dalsze sprawowanie ubiega się osoba lustrowana.

10) Wnioskodawcy zarzucają niezgodność art. 36 kwestionowanej ustawy z art. 62 i art. 127 ust. 3 konstytucji przez wprowadzenie pozakonstytucyjnego ograniczenia praw wyborczych. Z uzasadnienia wniosku wynika, że zarzut ten odnosi się jedynie do pkt. 3 art. 36 wspomnianej ustawy w zakresie wprowadzającym zmiany w art. 44 ustawy o wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

Zarzut ten podziela Prokurator Generalny w stanowisku z 27 stycznia 1998 r., wskazując, że art. 36 w istocie ustanowił dodatkową, nie przewidzianą w konstytucji, przesłankę ograniczającą bierne prawo wyborcze w wyborach na Prezydenta, przez co wkroczył w sferę właściwości ustrojodawcy. Na tym samym stanowisku stoi A. Szmyt w "Ocenie konstytucyjności przepisów ustawy lustracyjnej" (Biuletyn Biura Studiów i Ekspertyz Kancelarii Sejmu 1/27/98, s. 7 i n.), dowodząc, że katalog przesłanek, jakie musi spełnić kandydat na Prezydenta jest uregulowany konstytucyjnie w sposób zamknięty, nie pozostawiający ustawom zwykłym możliwości jego ograniczenia. Zakwestionowany przepis ustawy pozbawia osobę kandydującą możliwości bycia wybranym, skoro osoba ta zostaje skreślona z listy wyborczej, co narusza także art. 62 ust. 2 konstytucji. I wreszcie zaskarżony przepis narusza wyrażoną w art. 2 konstytucji zasadę państwa prawnego przez ingerencję w hierarchiczny system źródeł prawa, uregulowany konstytucyjnie (s. 15).

Przystępując do badania zgodności zakwestionowanego przepisu z wskazanymi wyżej wzorcami konstytucyjnymi (art. 62 ust. 2 i art. 127 konstytucji), Trybunał Konstytucyjny podkreśla, że w demokratycznym państwie prawnym prawa wyborcze należą do fundamentalnych praw politycznych i dlatego każde ich ograniczenie poddane jest szczególnie ostremu reżimowi prawnemu. Prawa wyborcze przysługują w zasadzie wszystkim dorosłym obywatelom, zdolnym do zajmowania się swoimi własnymi sprawami, zaś ograniczenie tych praw jest dopuszczalne wyłącznie wtedy, gdy ustawa zasadnicza wyraźnie to przewiduje, przy czym przepisy konstytucyjne ustanawiające ograniczenia - jako przepisy wprowadzające wyjątki od ogólnej reguły - podlegają zawsze ścisłej, literalnej wykładni. Obowiązująca konstytucja wylicza wyczerpująco kategorie osób, którym nie przysługuje prawo udziału w referendum oraz prawo wyborcze. De lege lata nie jest zatem możliwe wprowadzanie innych ograniczeń praw wyborczych, a w szczególności uniemożliwianie korzystania z tych praw przez osoby, które nie zostały ich pozbawione zgodnie z art. 62 ust. 2 konstytucji.

Dodać należy, że dokonana w 1991 r., a więc już w III Rzeczypospolitej Polskiej, nowelizacja konstytucji m.in. określiła w sposób bardziej precyzyjny dopuszczalność ograniczenia praw wyborczych i ich katalog. Jak to stanowił art. 99 konstytucji (w brzmieniu z 1991 r.): "prawa wyborcze nie przysługują osobom ubezwłasnowolnionym prawomocnym orzeczeniem sądu z powodu choroby psychicznej lub niedorozwoju umysłowego oraz osobom, które prawomocnym orzeczeniem sądu zostały pozbawione praw publicznych lub wyborczych".

Art. 62 ust. 2 konstytucji zasadniczo przejął wcześniejszą regulację konstytucyjną co do przesłanek (ubezwłasnowolnienie, pozbawienie praw publicznych lub wyborczych) i procedury (prawomocne orzeczenie sądowe) ograniczenia prawa wyborczego. Przepisowi temu przypisać należy przede wszystkim charakter gwarancji proceduralnej, dopuszcza on bowiem pozbawienie praw wyborczych wyłącznie na podstawie orzeczenia sądowego, przy pełnym poszanowaniu konstytucyjnego prawa do sądu (art. 45 ust. 1 konstytucji) i dwuinstancyjności postępowania (art. 78). Konstytucja nie określa natomiast materialnych przesłanek wydania orzeczenia pozbawiającego obywatela praw publicznych lub wyborczych. Ustawodawca nie ma jednak pełnej swobody w tym zakresie. Ustawa określająca, w jakich sytuacjach sąd może pozbawić obywatela praw wyborczych lub publicznych musi spełniać warunki wymienione w art. 31 ust. 3 konstytucji. Przepis ten stanowi bowiem, że ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

Rozważania powyższe wiążą się z określeniem w art. 127 ust. 3 konstytucji biernego prawa wyborczego na urząd Prezydenta. Przepis ten wymienia trzy przesłanki biernego prawa: 1) obywatelstwo (polskie), 2) wiek (co najmniej 35 lat), 3) korzystanie z pełni praw wyborczych. Mogą wyłonić się przy tym wątpliwości, czy powołany przepis zawiera zamknięty katalog pozytywnych przesłanek biernego prawa wyborczego na ten urząd i po wtóre, czy dla rozumienia warunku "korzystania z pełni praw wyborczych" granice wyznacza art. 62 ust. 2 konstytucji. Na pierwsze pytanie odpowiedzieć należy twierdząco. Lege non distingente art. 127 ust. 3 konstytucji formułuje wyczerpująco przesłanki biernego prawa wyborczego na urząd Prezydenta. Wymienione w tym przepisie "korzystanie z pełni praw wyborczych" określa zasadę, od której wyjątki mogą być określone jedynie w konstytucji; takie określenie wyjątków zawiera właśnie wspomniany art. 62 ust. 2. Jedynie więc prawomocne orzeczenie sądowe o ubezwłasnowolnieniu, pozbawieniu praw publicznych albo wyborczych, pozbawia zdolności do bycia wybranym na urząd Prezydenta.

Może w tym miejscu rodzić się dalsze pytanie, czy ograniczenie w art. 62 ust. 2 konstytucji tylko "prawa wybierania" (czynnego prawa) oznacza, że ograniczenie to nie konsumuje w całości wymienionego w art. 127 ust. 3 warunku "korzystania z pełni praw wyborczych". Gdyby przyjąć, że w kontekście art. 127 ust. 3 ograniczenie z art. 62 ust. 2 dotyczy tylko czynnego prawa wyborczego, to trzeba byłoby wbrew koniecznemu założeniu racjonalnego prawodawcy stwierdzić, że ubiegać się o urząd Prezydenta może osoba ubezwłasnowolniona lub pozbawiona praw publicznych albo wyborczych. Uznać dlatego trzeba, że przesłanka "korzystania z pełni praw wyborczych" w rozumieniu art. 127 ust. 3, doznaje ograniczenia jedynie w razie zaistnienia przesłanek, o których mowa w art. 62 ust. 2, i w tym kontekście obejmuje zarówno czynne, jak i bierne prawo wyborcze.

Jednakże stwierdzenie niekonstytucyjności regulacji zawartej w jej art. 36 pkt 3 i usunięcie z ustawy lustracyjnej tego przepisu stwarza stan pewnej wewnętrznej niespójności tej ustawy. Tylko bowiem osoby kandydujące na stanowisko prezydenta nie są dotknięte następstwami wynikającymi z nieprawdziwego oświadczenia lustracyjnego, które w innych przypadkach wskazanych w ustawie polegają na utracie koniecznej kwalifikacji do pełnienia funkcji publicznej. Jedynie więc w stosunku do tej grupy osób wytwarza się szczególny status prawny. W świetle przyjętych w ustawie rozwiązań te same racje zdają się jednak przemawiać za ustaleniem co najmniej zbliżonych konsekwencji prawnych w odniesieniu do osób, wobec których prawomocnie ustalono nieprawdziwość oświadczenia lustracyjnego. Te właśnie racje zapewne były podstawą rozwiązania przyjętego w art. 36 ustawy, tym bardziej że wobec osób ubiegających się o najwyższy urząd w państwie oczekiwane standardy moralne powinny być szczególnie wysokie. Dlatego złożenie fałszywego (niezgodnego z prawdą) oświadczenia może stanowić podstawę do stwierdzenia naruszenia przez osobę ubiegającą się o urząd obsadzany w drodze powszechnych wyborów zasad lojalności wobec obywateli i w konsekwencji wywrzeć wpływ na orzeczenie czasowej utraty praw wyborczych.

Rozważając tę kwestię Trybunał Konstytucyjny stanął na stanowisku, że zasadność naruszenia przez ustawę zwykłą wyczerpująco określonych w art. 127 ust. 3 konstytucji przesłanek biernego prawa wyborczego nie może być oceniana według ogólnych standardów demokratycznego państwa prawnego. Jak zaznaczono, sfera praw wyborczych należy do fundamentalnej i zarazem najbardziej wrażliwej sfery wolności politycznych gwarantowanych przez konstytucję. Przyjęcie innego stanowiska, dopuszczającego modyfikację zakresu podstawowej wolności politycznej poprzez zawartą w art. 2 konstytucji ogólną klauzulę demokratycznego państwa prawnego, prowadziłoby do zakwestionowania samej istoty gwarancji konstytucyjnych. Tworzyłoby to w przyszłości przesłankę i uzasadnienie do arbitralnego wkraczania w sferę konstytucyjnie chronionych praw podstawowych. Art. 2 konstytucji nie może więc znajdować zastosowania tam, gdzie sama konstytucja dokonuje precyzyjnie i wyczerpująco określenia zakresu i treści określonego prawa, tak właśnie jak to się dzieje w przypadku postanowień odnoszących się do praw wyborczych. Norma zawarta w art. 2 nie jest bowiem nadrzędną normą konstytucyjną w stosunku do innych postanowień samej konstytucji. Z podobnych powodów nie mógłby być brany pod uwagę - dla uzasadnienia zgodności art. 36 ustawy z konstytucją - przepis art. 31 ust. 3 konstytucji. Nie jest bowiem dopuszczalne zastosowanie tego przepisu jako podstawy uchylenia innej normy konstytucyjnej, która zawiera całościowe i wyczerpujące uregulowanie, co najmniej w zakresie przesłanek proceduralnych. Jest to niedopuszczalne zwłaszcza wtedy gdy, tak jak w przypadku praw wyborczych związanych z obsadzeniem najwyższego stanowiska w państwie, uregulowanie należy do materii podlegającej ścisłej i precyzyjnej wykładni konstytucyjnej. Na trafność tego stanowiska wskazuje zarówno historyczny rozwój regulacji konstytucyjnych dotyczących praw wyborczych jako najważniejszego składnika praw politycznych w systemie demokratycznym, jak też jednoznaczność poglądów doktrynalnych. Należy też zauważyć, że art. 31 ust. 3 konstytucji nie może w żadnym razie uzasadniać wadliwych rozwiązań legislacyjnych prowadzących do wyraźnej sprzeczności z normami konstytucyjnymi, choćby nawet za takimi rozwiązaniami przemawiały, tak jak w analizowanym przypadku, określone racje merytoryczne.

Trzeba też wyraźnie stwierdzić, że regulacja zawarta w art. 36 ustawy nie znajduje swojego oparcia w odesłaniu zawartym w art. 127 ust. 7 konstytucji, które upoważnia ustawodawcę do określenia trybu i warunków ważności przeprowadzenia wyborów na stanowisko Prezydenta Rzeczypospolitej. Uregulowania w tej materii nie mogą bowiem ustanawiać dodatkowych przesłanek materialnoprawnych, określających zakres podmiotowy biernego prawa wyborczego i powinny się ograniczać do kwestii proceduralnych, porządkowych i techniczno-organizacyjnych. Nie mogą natomiast wpływać na samą treść prawa wyborczego - pozbawiając określone osoby możliwości zgłoszenia swej kandydatury.

W tych warunkach Trybunał Konstytucyjny doszedł do wniosku, że art. 36 ustawy dopuszczający administracyjny, a nie sądowy, tryb ograniczenia biernego prawa wyborczego na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, jest niezgodny z art. 62 ust. 2 w związku z art. 127 ust. 3 konstytucji i dlatego orzekł jak w sentencji wyroku. Aby spełnić wymagania określone w art. 62 ust. 2 konstytucji, ustawa, której skutkiem są ograniczenia praw wyborczych, powinna zawsze stwierdzać expressis verbis, że orzeczenie sądu pociąga za sobą pozbawienie praw wyborczych oraz precyzyjnie określać zakres czasowy pozbawienia tych praw. Jak już wskazano, zakwestionowany przepis nie spełnia tego warunku. Przepis ten wprowadza przeszkody w korzystaniu z biernego prawa wyborczego przez osoby, które nie zostały pozbawione praw publicznych, ani praw wyborczych zgodnie z art. 62 ust. 2 konstytucji, a więc na podstawie prawomocnego orzeczenia sądowego. Rzeczą ustawodawcy jest takie sformułowanie przepisu ustawy, który - zapewniając urzeczywistnienie prawa obywateli do informacji oraz do właściwego funkcjonowania mechanizmów demokracji przedstawicielskiej - powinien dostosować przepisy ustawy do wymagań, określonych art. 62 ust. 2 konstytucji.

11) Stanowiska o niezgodności art. 36 wprowadzającego zmiany w przepisach dotyczących wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, nie da się rozciągnąć na posłów i senatorów, jak tego domagają się wnioskodawcy w swoim wniosku. Wniosek zdaje się nie uwzględniać różnicy pomiędzy utratą biernego prawa wyborczego a wygaśnięciem mandatu. Przewidziane w art. 37 i art. 38 (a właściwie w art. 38 pkt 4) ustawy konsekwencje nie ograniczają biernego prawa wyborczego, lecz odnoszą się do sytuacji po wykorzystaniu biernego prawa wyborczego i nabyciu mandatu, jak to określa Prokurator Generalny w swym stanowisku, gdy bierne prawo wyborcze zostało "skonsumowane". Dlatego przypomnieć trzeba, że utrata biernego prawa wyborczego oznacza utratę zdolności do kandydowania do Sejmu, Senatu, rad gminnych oraz na urząd Prezydenta i utratę zdolności do objęcia takiego mandatu. Jest to skutek generalny, odnoszący się do wszystkich procedur wyborczych i odnoszący się do - dłuższego lub krótszego - okresu pozbawienia prawa wybieralności (zob. np. art. 25 ust. 1 pkt 1 ustawy z 26 marca 1982 r. o Trybunale Stanu). Wygaśnięcie mandatu ma natomiast skutek szczególny, odnoszący się tylko do mandatu aktualnie pełnionego przez daną osobę i oznaczający ustanie tego mandatu. Wygaśnięcie mandatu nie rodzi dalszych skutków, a w szczególności nie oznacza pozbawienia danej osoby biernego prawa wyborczego. Z tego względu, do instytucji wygaśnięcia mandatu nie ma bezpośredniego zastosowania art. 99 przepisów konstytucyjnych, bo mówi on o przesłankach utraty biernego prawa wyborczego. Tak też rozumiano te sprawy w dotychczasowym ustawodawstwie, bo - choć wygaśnięcie mandatu musi zawsze być skutkiem utraty prawa wybieralności - dopuszczano też wygaśnięcie mandatu z innych przyczyn, np. w razie odmowy złożenia ślubowania poselskiego (art. 131 ust. 1 pkt 1 Ordynacji Wyborczej do Sejmu). Skutki, o których mowa w art. 37 i art. 38 pkt 4 odnoszą się tylko do aktualnie pełnionego mandatu poselskiego bądź senatorskiego. Nie rodząc pozbawienia biernego prawa wyborczego nie przekreślają zdolności danej osoby do ponownego kandydowania i ponownego uzyskania mandatu. Tym samym Trybunał Konstytucyjny uważa, że nie ma podstaw, aby przesłanki wymienione w art. 62 ust. 2 konstytucji odnosić do badanych tu unormowań ustawy lustracyjnej i dlatego stwierdził zgodność kwestionowanych przepisów ustawy z wskazanymi przez wnioskodawców przepisami konstytucji. W związku z tym nie ma też żadnych podstaw do kwestionowania konstytucyjności art. 37 i 38 pkt 4 ustawy z punktu widzenia klauzuli demokratycznego państwa prawnego (art. 2 konstytucji).

Mając wszystkie przedstawione wyżej względy na uwadze Trybunał Konstytucyjny orzekł jak w sentencji.

V

Ponadto Trybunał Konstytucyjny doszedł do wniosku, że wydanie orzeczenia w zakresie dotyczącym stwierdzenia konstytucyjności art. 17 oraz art. 21 ust. 2 ustawy lustracyjnej jest zbędne.

Wspomniany wyżej art. 17 tej ustawy został znowelizowany przez art. 1 pkt. 9 ustawy z 18 czerwca 1998 r. Nowelizacja utrzymała, kwestionowaną we wniosku Grupy posłów, zasadę powoływania Rzecznika Interesu Publicznego przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, równocześnie rozbudowując zasady i tryb powoływania oraz odwoływania tego Rzecznika. Na wniosek Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej złożony w trybie art. 122 ust. 3 konstytucji ustawa nowelizująca była przedmiotem postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie o sygn. K. 24/98. Wyrokiem z 21 października 1998 r. stwierdził konstytucyjność m.in. art. 1 pkt 9 ustawy nowelizującej, obejmującego wspomnianą zmianę kwestionowanego art. 17. Wyrok ten jest ostateczny. W obydwu sprawach został wskazany art. 2 konstytucji jako podstawa kontroli. Różnice natomiast dotyczyły dalszych przepisów konstytucyjnego wzorca. Zauważyć jednak należy, że stwierdzenie konstytucyjności z punktu widzenia art. 2, art. 32, art. 173 i art. 178 konstytucji pokrywa się zasadniczo ze wskazanym w tej sprawie wzorcem, a mianowicie art. 2 i art. 45 ust. 1 konstytucji i dlatego badanie konstytucyjności art. 17 ustawy lustracyjnej w tej sprawie Trybunał Konstytucyjny uznał za zbędne.

Również w odniesieniu do zakwestionowanego we wniosku art. 21 ust. 2 ustawy lustracyjnej Trybunał Konstytucyjny doszedł do wniosku o celowości umorzenia postępowania.

Ustawa z dnia 18 czerwca 1998 r. o zmianie ustawy z 11 kwietnia 1997 r., opublikowana w Dz. U. Nr 131, poz. 860, w art. 1 pkt. 16, nadała nowe brzmienie art. 21 ustawy, zgodnie z którym rozpatrzenie sprawy odbywa się na rozprawie, jawnie, jedynie z możliwością wyłączenia jawności postępowania na wniosek strony lub z urzędu. Treść znowelizowanego art. 21 ustawy w pełni uwzględnia zarzuty zawarte we wniosku Grupy posłów co do niekonstytucyjności tego przepisu w jego dotychczasowym brzmieniu. Jakkolwiek nowelizująca ustawa z 18 czerwca 1998 r. wejdzie w życie już po rozpatrzeniu sprawy przez Trybunał Konstytucyjny, to jednak w tym stanie rzeczy wydanie wyroku w przedstawionym zakresie uznać należy za zbędne.

Zdanie odrębne

Zdanie odrębne sędziego TK Zdzisława Czeszejko-Sochackiego od wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 10 listopada 1998 r. w sprawie o sygn. K. 39/97

Nie podzielam poglądu wyrażonego w wyroku z 10 listopada sygn. K. 39/97 o zgodności z konstytucją: 1) art. 6 w związku z art. 4 i 30 (pkt 4 sentencji wyroku) ustawy z dnia 11 kwietnia 1997 r. o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944 - 1990 osób pełniących funkcje publiczne (Dz. U. Nr 70, poz. 443, zm.: Nr 88, poz. 504), 2) art. 7 ust. 1 pkt 1, 2 i 11 powołanej ustawy (pkt 5 sentencji wyroku) i dlatego do tej części wyroku zgłaszam zdanie odrębne.

I. Na wstępie jestem zmuszony podkreślić, że wcześniejsze rozpatrzenie przez Trybunał Konstytucyjny wniosku Prezydenta RP w sprawie zgodności ustawy nowelizującej z 18 czerwca 1998 r. (sygn. K. 24/98) stało się swoistym przedsądem - pociągnęło bowiem za sobą określone implikacje dla rozstrzygnięcia tej sprawy. Przykładem tego może być umorzenie postępowania co do art. 17 (powoływania Rzecznika Interesu Publicznego przez Pierwszego Prezesa SN), właśnie ze względu na treść wyroku w sprawie K. 24/98.

Przed odniesieniem się do określonych, a przeze mnie nie podzielanych rozstrzygnięć Trybunału Konstytucyjnego, trzeba zaznaczyć, że postępowanie lustracyjne ma dotyczyć okresu od 22 lipca 1944 r. do 10 maja 1990 r., a więc okresu, od którego końcowej daty upłynęło ponad osiem lat. Nie wydaje się, aby po upływie tego okresu, przy uwzględnieniu głębokich zmian ustrojowych, jakie w nim zaszły, można było ustawę lustracyjną, a w każdym razie jej pewne postanowienia, uzasadnić potrzebą "ochrony rodzącej się demokracji", jak to głosi wspomniana w wyroku rezolucja 1096 Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Zachowań poszczególnych osób w tamtym okresie, wynikających z różnych motywów i sytuacji, nie da się zbiorczo zakwalifikować, ani wystarczająco zindywidualizować na podstawie art. 22 ustawy lustracyjnej, gdy tymczasem skutki przewidziane w art. 30 tej ustawy mogą być zarówno dla samych osób lustrowanych, jak i ich rodzin dalej idące, niż to zakładał ustawodawca. Nie wydaje się, aby można było te skutki postrzegać jedynie w kategoriach prawdziwości oświadczeń.

Uświadomienie sobie tych uwarunkowań i trudności jest o tyle konieczne, że przy ustawowej regulacji lustracji wystąpiły konflikty różnych wartości konstytucyjnych. Z jednej strony wskazane w uzasadnieniu wyroku intencje ustawodawcy "uniemożliwienia użycia przeszłości politycznej" dla szantażu wobec osób sprawujących (mających sprawować) najwyższe funkcje publiczne w państwie, z drugiej natomiast konstytucyjnie chronione wartości i prawa jednostek, a w szczególności prawo do ochrony prawnej życia prywatnego (art. 47 konstytucji) oraz autonomii informacyjnej (art. 51).

Trybunał Konstytucyjny powinien był tego rodzaju konflikty nie tylko dostrzec, ale konkurujące racje należycie wyważyć oraz przekonywająco uzasadnić dlaczego przy ocenie konstytucyjności art. 6 i 7 ustawy lustracyjnej nadał prymat tym właśnie, a nie innym wartościom, mając przede wszystkim na uwadze, że jego podstawowym zadaniem jest zapewnienie ochrony konstytucyjnych wolności i praw nie tylko przed samowolą, ale równie niebezpiecznym dla tych wolności i praw nadmiarem gorliwości organów władzy publicznej.

II. Przechodząc natomiast do poszczególnych ustaleń i wniosków wyrażonych w wyroku, pragnę zauważyć:

w odniesieniu do art. 6 ustawy lustracyjnej Trybunał Konstytucyjny - powołując się na wyrok w sprawie K. 24/98 - dowodzi, że ustawa nie wiąże karnej lub quasi-karnej odpowiedzialności z samą współpracą, lecz z prawdziwością lub fałszywością (niezgodnością z prawdą) oświadczenia. Hipotetycznie dopuszcza możliwość przyjęcia "samooskarżenia" w razie nałożenia ustawowego obowiązku informowania o fałszywości własnego oświadczenia.

Przed poddaniem bliższej analizie powołanego art. 6 trzeba zwrócić uwagę na to, że przepis ten ustanowił prawny obowiązek złożenia pisemnego oświadczenia, o treści określonej we wzorze stanowiącym załącznik do ustawy (art. 11). Treść tego oświadczenia podlega odpowiedniej publikacji w "Monitorze Polskim". Ustawa wprawdzie nie określa skutków nie wykonania tego obowiązku, można jednak założyć, że dla osób aspirujących do określonych funkcji publicznych niezłożenie oświadczenia będzie stanowiło ujemną przesłankę, natomiast w stosunku do osób sprawujących takie funkcje - podstawę do odwołania lub wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. Skutki prawne ustawa wiąże z prawomocnym orzeczeniem Sądu Lustracyjnego, stwierdzającym fakt złożenia przez osobę lustrowaną fałszywego (obecnie: niezgodnego z prawdą) oświadczenia, jednakże takie rozumienie sankcji byłoby niezupełne. Jak to bowiem trafnie wskazał Trybunał Konstytucyjny w orzeczeniu z 19 czerwca 1992 r. w sprawie sygn. U. 6/92: "Ze względu na społeczne znaczenie takiej informacji, wynikającej z powszechnie ujemnej oceny faktu współpracy z wyżej wymienionymi instytucjami, jej podanie do wiadomości nawet ograniczonego kręgu osób /.../ musi w praktyce prowadzić do naruszenia dobrego imienia osób objętych tą informacją i stwarzać swoistą karę infamii" (OTK w 1992 r., cz. I, poz. 13). Jeżeli nawet dostrzec, że w pewnych wypadkach podanie do publicznej wiadomości faktu współpracy osób ubiegających się o mandaty parlamentarne nie przeszkodziło w ich wyborze, to jednak przytoczona wypowiedź Trybunału Konstytucyjnego generalnie zachowuje pełną aktualność. Nie ulega żadnej wątpliwości, że treść omawianego oświadczenia dotyczy sfery życia prywatnego, składająca je bowiem osoba ma podać do publicznej wiadomości fakty dotychczas nieznane i dotyczące jej działalności w okresie od 22 lipca 1944 r. do 10 maja 1990 r. Osoba składająca może przy tym znaleźć się w swoistej pułapce; przyznanie narazi ją na wspomniane wyżej skutki społeczne (moralne, środowiskowe, zawodowe, rodzinne), natomiast nie przyznanie na utratę sprawowanej funkcji publicznej.

Dlatego w tym kontekście należy oceniać nałożenie prawnego obowiązku złożenia oświadczenia, stanowiącego ingerencję w sferę życia prywatnego (art. 47 konstytucji) i przełamanie autonomii informacyjnej (art. 51 konstytucji). Ponieważ treść oświadczenia (jego prawdziwość lub nieprawdziwość) stanowić będzie podstawę do stosowania sankcji, o której mowa w art. 30 ustawy, nie bez racji wnioskodawcy wiążą więc ten obowiązek z "samooskarżeniem", a ściślej przymuszeniem do takiego "samooskarżenia". Pojęcie to jest jednak tworem doktrynalnym i orzeczniczym, wyrosłym przed wszystkim na gruncie prawa karnego. Sama konstytucja nie formułuje zakazu "samooskarżania". Wskazany bowiem przez wnioskodawców art. 51 ust. 1 konstytucji stanowi jedynie, że "nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby". Określa więc zasadę, dopuszczając jednak od niej odstępstwo na podstawie ustawy. Wspomniany zakaz jest natomiast w odniesieniu do postępowania karnego oczywistym elementem międzynarodowych regulacji o prawach człowieka. Art. 14 ust. 3 lit. g Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych stanowi, że "każda osoba oskarżona o popełnienie przestępstwa ma prawo... [do] nieprzymuszania do zeznawania przeciwko sobie lub do przyznania się do winy". Europejska Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności nie zawiera wprawdzie tak wyraźnego unormowania, ale orzecznictwo organów sztrasburskich wyprowadza te same zasady z art. 6 Konwencji. Za najbardziej aktualną wypowiedź Europejskiego Trybunału Praw Człowieka należy uznać orzeczenie z 17 grudnia 1996 r. w sprawie Saunders przeciwko Wielkiej Brytanii, w którym uznano, że prawo do milczenia i do wolności od samooskarżenia są powszechnie uznanymi międzynarodowymi standardami o podstawowym znaczeniu dla rzetelnego procesu sądowego i znajdują zastosowanie do wszystkich spraw karnych bez wyjątku (zob. M. A. Nowicki: Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka 1996, Centrum Europejskie UW, Biuletyn nr 5, 1996, s. 89 i n.).

W świetle tych wypowiedzi przyjąć należy, że zakaz samooskarżenia (zakaz zmuszania do samooskarżenia) w postępowaniu karnym znajduje silne oparcie w wiążących Polskę regulacjach prawnomiędzynarodowych. Tym samym należy też uznać, że istnienie i szanowanie tego zakazu jest jednym z powszechnie uznanych standardów współczesnego państwa prawnego. Uzasadnia to poszukiwanie źródeł zakazu samooskarżenia w art. 2 konstytucji, a więc w zasadzie demokratycznego państwa prawnego. Jest niesporne, że wprowadzenie - w grudniu 1989 r. - tej klauzuli do polskich przepisów konstytucyjnych miało na celu otwarcie polskiej konstytucji na pewne standardy o powszechnie uznanym charakterze, tak jak zostały one ukształtowane w konstytucjach i orzecznictwie tych państw, w których powstała i rozwinęła się idea demokratycznego państwa prawnego. Skoro jednym z tych powszechnie uznanych standardów jest zakaz samooskarżenia, to uzasadniona staje się konkluzja, iż demokratyczne państwo prawne to państwo, w którym obowiązuje i znajduje zastosowanie zakaz samooskarżenia. Zaznaczyć trzeba, że podniesienie do rangi norm konstytucyjnych pewnych zasad jak np. nietykalności i wolności osobistej (art. 41), odpowiedzialności karnej, a w jej zakresie zwłaszcza: zakazu retroaktywności, prawa do obrony i domniemania niewinności (art. 42), oznacza, że zasady te mają fundamentalne znaczenie nie tylko dla dziedziny prawa karnego, ale stanowią pewne standardy demokratycznego państwa prawnego.

Kontynuując rozważania dotyczące zakazu "samooskarżenia" w postępowaniu karnym wspomnieć trzeba o dalszym, bardzo istotnym składniku demokratycznego państwa prawnego, choć zawsze znajdującym odrębną i wyraźną podstawę w polskim prawie konstytucyjnym, a mianowicie o zasadzie prawa do obrony. Nie wdając się w szerszą analizę art. 42 ust. 2 konstytucji, gwarantującego każdemu, przeciw komu prowadzone jest postępowanie karne, prawo do obrony we wszystkich stadiach postępowania, można jedynie przypomnieć, że gwarancja ta obejmuje także tzw. materialny aspekt prawa do obrony. Jedną zaś z podstawowych przesłanek materialnego rozumienia prawa do obrony jest "prawo do milczenia" (np. S. Waltoś, Proces karny. Zarys systemu, Warszawa 1996, s. 278), a więc m.in. zakaz zmuszania podejrzanego lub oskarżonego do zeznawania przeciwko sobie. Dają temu też jednoznaczny wyraz postanowienia obowiązującej procedury karnej. Dodać trzeba, że orzecznictwo Sądu Najwyższego nie pozostawia w tym względzie żadnych wątpliwości. Jedynie dla ilustracji można wskazać, że w Postanowieniu Składu Siedmiu Sędziów Sądu Najwyższego Izby Karnej z 26 września 1996 r. I KZP 36/95 Sąd Najwyższy (OSP 1997, z. 1, poz. 13) wyraził pogląd, że ustalenie istnienia obowiązku podatkowego nie może być utożsamiane z obowiązkiem swoistej samodenuncjacji, uzasadniającym odpowiedzialność karną skarbową. Zdaniem SN, ewentualne przyjęcie, że sam fakt istnienia obowiązku podatkowego automatycznie przesądza o istnieniu także obowiązku zgłoszenia o nim nawet wtedy, gdy miałoby to oznaczać zawiadomienie o popełnieniu własnego przestępstwa, byłoby sprzeczne nie tylko z konstytucyjnie przyznanym prawem do obrony (materialnej, a nie formalnej) i prawem do milczenia sprawcy przestępstwa, ale i z powszechnie uznawaną zarówno w doktrynie, jak i w orzecznictwie zasadą nemo se accusare tenetur (nikt nie ma obowiązku sam siebie oskarżać). Dzisiejsze rozumienie tych przepisów nie może abstrahować ani od polskich doświadczeń fingowania procesów politycznych w okresie stalinowskim, ani od panujących swego czasu koncepcji doktrynalnych traktujących przyznanie się oskarżonego jako najważniejszy dowód jego winy. Na tej podstawie należy stwierdzić, że zakazowi samooskarżenia, rozumianemu jako zakaz nakładania na obywatela obowiązku zeznawania o dotyczących go faktach, jeżeli złożenie zeznania ujawniającego te fakty może spowodować pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej, należy przypisać rangę konstytucyjną. Zakaz ten znajduje swoją podstawę w art. 2 i art. 42 ust. 2 konstytucji i tym samym stanowi wiążącą dyrektywę dla ustawodawcy zwykłego.

Powstaje z kolei pytanie, czy zakaz ten może być odniesiony także do wszelkich innych postępowań, w wyniku których na obywatela może zostać nałożona sankcja lub kara, inna niż przewidziana w ustawodawstwie karnym. Z pytaniem tym sprzężone jest pytanie o charakter postępowania lustracyjnego, a w szczególności czy można je zaliczyć do grupy postępowań o charakterze represyjnym (quasi-karnym). Odpowiedź w tym względzie o tyle nie jest łatwa, że ustawa obejmuje w istocie dwie procedury, które można określić jako: procedurę lustracyjną (badanie kandydatów przed ich wyborem lub nominacją) i procedurę weryfikacyjną (badanie osób już pełniących funkcje publiczne) oraz że z legislacyjnego punktu widzenia nie zawiera regulacji zupełnej (np. brak określenia konsekwencji związanych z odmową złożenia oświadczenia), co w procesie stosowania prawa może nasunąć wątpliwości nie dające się usunąć w drodze wykładni. Procedura lustracyjna wreszcie, jako regulacja całkowicie nowa, nie znajduje szerszego odbicia w literaturze prawniczej (pisze o tym jedynie A. Szmyt: Ocena konstytucyjności przepisów ustawy "lustracyjnej", Biuletyn Biura Studiów i Ekspertyz Kancelarii Sejmu nr 1/27/98, s. 7 i n.). Na bliskość tego postępowania do postępowania karnego wskazuje przede wszystkim subsydiarne stosowanie przepisów kodeksu postępowania karnego (art. 19 ustawy lustracyjnej) i określenie statusu osoby lustrowanej przy zastosowaniu przepisów dotyczących oskarżonego w postępowaniu karnym. Zauważyć należy, że po wejściu w życie ustawy z 18 czerwca 1998 r., postępowanie sądowe toczyć się będzie według wszelkich reguł właściwych procedurze karnej. W opinii z 8 grudnia 1996 r., dotyczącej wprawdzie nieco inaczej sformułowanej sankcji ustawowej (utrata praw publicznych), prof. P. Winczorek wyraził myśl, która na gruncie rozpatrywanej ustawy zachowała aktualność: "Składanie pod groźbą kary publicznych oświadczeń o takiej współpracy jest w istocie świadczeniem przeciw sobie".

Dla klasyfikacji postępowania lustracyjnego a zwłaszcza odpowiedzi na pytanie co do jego charakteru, istotne znaczenie mogą mieć wypowiedzi Trybunału Konstytucyjnego. W tym zaś zakresie odwołać się należy przede wszystkim do orzeczenia z 1 marca 1994 r. sygn. U. 7/93, w którym Trybunał Konstytucyjny m.in. stwierdził: "Niesporne jest też w świetle konstytucyjnego podziału materii pomiędzy ustawy a akty wykonawcze, że podstawowe elementy zarówno czynu, jak i kary muszą być określone w samej ustawie, a nie mogą być - w sposób blankietowy - pozostawione do unormowania w akcie wykonawczym. Trybunał Konstytucyjny jest też zdania, że powyższe konstytucyjne wymagania pod adresem przepisów karnych należy odnosić do wszystkich przepisów o charakterze represyjnym (sankcjonująco-dyscyplinującym), a więc do wszystkich przepisów, których celem jest poddanie obywatela jakiejś formie ukarania czy jakiejś sankcji" (OTK w 1994 r., cz. I, poz. 5, s. 40). W sprawie o sygn. U. 4/95 Trybunał Konstytucyjny zasadniczo powtórzył powyższy pogląd, a ponadto stwierdził, że przepis prowadzący do ustalenia sankcji w stosunku do osób nie wywiązujących się ze swoich obowiązków wobec Państwa staje się przepisem represyjnym, a tym samym odnoszą się do niego nieco inne, bardziej surowe, wymagania konstytucyjne niż wobec regulacji o czysto administracyjnym charakterze (orzeczenie z 26 września 1995 r. sygn. U. 4/95, OTK 1995, cz. II, poz. 27, s. 26 i n.). Również w sprawie K. 11/94 Trybunał Konstytucyjny wyraził pogląd, że gdy w ustawie pojawiają się przepisy o charakterze karnym, to tego typu unormowania podlegają innym, znacznie surowszym kryteriom oceny niż unormowania dotyczące swobody działalności gospodarczej, bo dotykają one bezpośrednio sfery praw osobistych obywatela (OTK 1995, cz. I, poz. 12).

W świetle tych wypowiedzi Trybunału Konstytucyjnego należy dojść do wniosku, że postępowanie lustracyjne należy do tej kategorii postępowań represyjnych (sankcjonująco-dyscyplinujących), dotyczących bezpośrednio sfery praw osobistych obywateli, do których odnoszą się bardziej surowe wymagania i silniejsza ochrona konstytucyjna. Logiczną konsekwencją tego stwierdzenia jest, że ustanowiony w art. 6 ust. 1 ustawy obowiązek wymienionych tam adresatów do "samooskarżenia" nie da się pogodzić z klauzulą demokratycznego państwa prawnego, wyrażoną w art. 2 konstytucji i odpowiadającą międzynarodowym standardom tego typu państwa. Ograniczenie "prawa do milczenia" stanowi równocześnie ingerencję w konstytucyjne wolności i prawa nie wykazującą (a przynajmniej nie wykazaną) cechy "konieczności" w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa, porządku publicznego albo wolności i praw innych osób i dlatego narusza art. 31 ust. 1 i 3 konstytucji.

Trybunał Konstytucyjny, rozpoznając zarzut wnioskodawców o niezgodności art. 7 ust. 1 pkt 1, 2 i 11 ustawy z art. 51 ust. 2 i 3 oraz art. 61 ust. 3 w związku z art. 31 ust. 1 i art. 2 konstytucji, stwierdził, że art. 61 ust. 3 nie stanowi właściwego wzorca badania zgodności kwestionowanego przepisu z konstytucją, natomiast zawarty w art. 51 ust. 1 konstytucji postulat formy (ustawa) dla wprowadzenia obowiązku ujawnienia informacji dotyczących zainteresowanego został spełniony.

Ustosunkowując się do tego zarzutu wnioskodawców trzeba przede wszystkim zaznaczyć, że ustanowionej w art. 51 ust. 1 konstytucji gwarancji zachowania w tajemnicy danych osobowych jednostki ("Nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby") nie można rozpatrywać w oderwaniu od zasad i norm, określonych w rozdziale II konstytucji zatytułowanym "Wolności, prawa i obowiązki człowieka i obywatela". To prawo osobiste traktowane jest w doktrynie jako konsekwencja prawa do prywatności (W. Skrzydło, Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz, Zakamycze 1998, s. 48). Wyraźne wskazanie chronionych sfer prywatności, ale także ich poszerzenie - w stosunku do tradycyjnych ujęć - o prawo każdego do zachowania w tajemnicy informacji dotyczących jego osoby, spotkało się w doktrynie ze zdecydowanie pozytywną oceną. Jak to stwierdza M. Safjan (Prawo do ochrony życia prywatnego, [w:] Podstawowe prawa jednostki i ich sądowa ochrona, red. nauk. L. Wiśniewski, Wydawnictwo Sejmowe, Warszawa 1997, s. 142): "Prawo do 'autonomii informacyjnej' jest współcześnie /.../ uznawane za niezbędny składnik chronionej sfery prywatności. Jego potwierdzenie w normie konstytucyjnej ma znaczenie bardzo istotne, ponieważ w ten sposób stworzona zostanie mocna podstawa do kształtowania się już na poziomie ustawodawstwa zwykłego specyficznych instrumentów ochrony w tej dziedzinie (odbiegających od klasycznych środków ochrony prywatności)". Wskazując dalej, że prawo do ochrony życia prywatnego nie ma charakteru absolutnego i zawsze podlegało ograniczeniom ze względu na konieczność poszanowania innych wartości, praw i interesów, Autor powołuje art. 8 ust. 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, dopuszczającej w określonych sytuacjach ingerencję władzy publicznej w korzystanie z prawa do ochrony prywatności, jeśli jest to "zgodne z prawem i konieczne w demokratycznym społeczeństwie" (s. 142-143). W publikacji została przytoczona rezolucja nr 42 Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy z 1970 r., w której m.in. stwierdza się: Prawo do prywatności wyraża się przede wszystkim w prawie do prowadzenia własnego życia z minimum ingerencji (interference). Obejmuje prywatne, rodzinne i domowe życie, fizyczną i psychiczną integralność, honor i reputację, prawo do tego, aby nie być przedstawionym w fałszywym świetle, do nieujawniania zarówno faktów obojętnych, jak i kłopotliwych, do zakazu publikacji bez zgody własnej wypowiedzi i wizerunku, ochronę przed ujawnianiem informacji przekazanych lub otrzymanych w warunkach poufności" (s. 128). Podzielając przytoczone poglądy doktryny, wyrażam pogląd, że wykładnia art. 51 ust. 1 konstytucji musi być dokonana z uwzględnieniem zasad ogólnych, jakie odnoszą się do wolności i praw, wymienionych w rozdziale II konstytucji. Prawo do zachowania w tajemnicy danych dotyczących danej jednostki stanowi poszerzenie chronionych sfer prywatności. To prawo osobiste (autonomia informacyjna) podlega ochronie prawnej, zaś korzystanie z niego może być ograniczone jedynie na warunkach określonych w art. 31 ust. 3 konstytucji co do formy (ustawa) i co do treści, a więc tylko wtedy, gdy ograniczenia takie są "konieczne w demokratycznym państwie" m.in. dla jego bezpieczeństwa oraz wolności i praw innych osób. W żadnym wypadku owe ograniczenia nie mogą naruszać istoty wolności i praw. Ustawodawca zwykły może nałożyć na jednostkę obowiązek ujawnienia informacji dotyczących jej osoby, jednak swoboda ustawodawcy w tym zakresie nie może mieć arbitralnego charakteru, lecz może mieć miejsce jedynie w sytuacji, gdy jest to "konieczne w demokratycznym państwie prawnym" w celu ochrony tych konstytucyjnych wartości, o których mowa w ust. 3 art. 31 i pod warunkiem nie naruszenia istoty wolności i praw.

W konkretnym wypadku ustawodawca, określając w art. 7 ustawy lustracyjnej krąg podmiotów zobowiązanych do składania oświadczeń dotyczących pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z tymi organami, w żaden sposób nie wykazał, że nałożenie prawnego obowiązku ujawniania informacji dotyczących osób tam określonych jest konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub zachowania wolności i praw innych osób. Z tego też względu uznać należy, że art. 7 ust. 1 pkt 1, 2 i 11 ustawy jest niezgodny z art. 51 ust. 2 i 3 w związku z art. 31 ust. 3 i art. 2 konstytucji.

Z tych wszystkich względów uznaję pogląd Trybunału Konstytucyjnego o konstytucyjności art. 6 i art. 7 ustawy lustracyjnej za nietrafny.

Zdanie odrębne

Zdanie odrębne sędziego TK Wiesława Johanna od wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 10 listopada 1998 r. w sprawie o sygn. K. 39/97

Na podstawie art. 68 ust. 3 ustawy z dnia 1 sierpnia 1997 r. o Trybunale Konstytucyjnym (Dz. U. Nr 102, poz. 643), składam zdanie odrębne do punktu 10 wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 10 listopada 1998 r. Nie podzielam poglądu składu orzekającego o niezgodności zaskarżonego art. 36 ustawy z dnia 11 kwietnia 1997 r. o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944-1990 osób pełniących funkcje publiczne (Dz. U. Nr 70, poz. 443) z art. 62 ust. 2 i art. 127 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

W pierwszej kolejności, konieczne jest podkreślenie, że w zakresie orzekania w przedmiocie art. 36 ustawy lustracyjnej, art. 62 ust. 2 Konstytucji RP w ogóle nie może mieć zastosowania. Wskazując ten wzorzec konstytucyjny wnioskodawca nie bierze pod uwagę, że odnosi się on jedynie do czynnego prawa wyborczego. Artykuł 62 ust. 1 stanowi, że "obywatel polski ma (...) prawo wybierania Prezydenta RP, posłów, senatorów i przedstawicieli do organów samorządu terytorialnego (...)", zaś ust. 2 tego artykułu stanowi, że w określonych przypadkach obywatelowi owo "prawo (...) wybierania" nie przysługuje. Nie ma zatem wątpliwości, że ustawodawca konstytucyjny stanowi w tym przepisie jedynie o czynnym prawie wyborczym, a więc o prawie do oddania głosu w wyborach. Ustawa lustracyjna prawa tego w żadnym wypadku nie ogranicza. Nie rozszerza ona także katalogu przesłanek ustanowionego w art. 62 ust. 2, co przesądza, iż przepis ten nie może mieć w przedmiotowej sprawie zastosowania.

Rozstrzygając o kwestii zgodności art. 36 ustawy lustracyjnej z art. 127 ust. 3 Konstytucji RP pod uwagę wziąć trzeba, że stanowisko Prezydenta RP obsadzane jest w drodze wyborów powszechnych. Nie ma znaczenia fakt, że ten sam tryb wyboru ma miejsce w odniesieniu do posłów i senatorów, bowiem w wyborach prezydenckich wszyscy obywatele stanowią o wyborze jednej osoby - na najwyższe w państwie stanowisko. Wynika stąd, że ranga tych jedynych w swoim rodzaju wyborów jest szczególna i wyjątkowa, zaś osoba wybrana tą drogą zasługiwać winna na zaszczytne miano Pierwszego Obywatela. Zgodnie z art. 126 konstytucji Prezydent jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej, czuwa nad przestrzeganiem konstytucji oraz stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa. Nie budzi zatem wątpliwości, że funkcja ta jest szczególnie istotna dla bytu demokratycznego państwa prawnego i jako taka winna być sprawowana przez osobę o wysokich kwalifikacjach moralnych. Jakkolwiek wymóg ten nie jest nigdzie wyrażony expressis verbis, jednak wynika on zarówno z polskiej tradycji prawnej jak i znajduje odbicie w intencji ustawodawcy konstytucyjnego. Wynika on także pośrednio z faktu, że moralnych kwalifikacji wymaga się od licznych funkcjonariuszy państwowych zajmujących stanowiska znacznie niższe, związane z mniejszą odpowiedzialnością, którym przypisane są o wiele węższe kompetencje. Skoro zatem od wielu osób pełniących rozmaite funkcje publiczne wymaga się szczególnych kwalifikacji natury moralnej, tym bardziej posiadania takich kwalifikacji oczekiwać trzeba od osoby piastującej zaszczytne i najbardziej odpowiedzialne stanowisko Głowy Państwa - Prezydenta Rzeczypospolitej.

W rzeczywistości politycznej zasadnicze znaczenie przypisać należy uczciwości, rzetelności i prawdomówności, których jednym z podstawowych probierzy jest złożenie prawdziwego oświadczenia, o którym mowa w art. 6 ustawy lustracyjnej. Ustawodawca konstytucyjny nie ograniczył Ustawą Zasadniczą biernego prawa wyborczego osób, które złożyły niezgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne. W związku z tym to na ustawodawcy zwykłym spoczywa obowiązek zapewnienia obywatelom możności wyboru osoby Prezydenta spośród kandydatów, których kwalifikacje moralne nie budzą zasadniczych wątpliwości, przynajmniej w aspekcie lustracji.

Artykuł 127 konstytucji stanowi zamknięty katalog obiektywnych przesłanek, których spełnienie jest niezbędne dla skorzystania z biernego prawa wyborczego. Nie wypełnienie wymienionych przesłanek skutkuje brakiem tego prawa.

Bierne prawo wyborcze jest prawem podmiotowym, jego realizacja zależy od woli podmiotu, który z niego korzysta. Musi on wyrazić zgodę na kandydowanie, która dołączana jest do zgłoszenia. Do tego zgłoszenia należy także dołączyć oświadczenie lustracyjne. Choć nie jest to nigdzie wprost unormowane, uznać trzeba za niebudzące wątpliwości, że w każdym wypadku oświadczenie takie winno być zgodne z prawdą. Intencją ustawodawcy jest ujawnienie pracy lub służby, nie zaś doprowadzenie do spełnienia li tylko formalnego wymogu złożenia oświadczenia o treści dowolnej z punktu widzenia zgodności z obiektywną rzeczywistością. Pisemna zgoda na kandydowanie implikuje złożenie zgodnego z prawdą oświadczenia lustracyjnego. Owa zgoda oraz oświadczenie są indywidualnymi (zależnymi od woli i świadomości konkretnego człowieka) przesłankami biernego prawa wyborczego. Ich niespełnienie, w związku z potwierdzonym przez sąd złożeniem oświadczenia z prawda niezgodnego, pociągnąć musi za sobą eliminację kandydata, poprzez jego skreślenie z listy wyborczej przez Państwową Komisję Wyborczą. W związku z powyższym zarzuty wnioskodawcy w tym zakresie uznać należy za nieuzasadnione.

Z przytoczonych racji, podkreślam, że kwestionowany przez wnioskodawcę art. 36 przedmiotowej ustawy nie jest, moim zdaniem, niezgodny z art. 62 ust. 2 i art. 127 ust. 3 Konstytucji RP.

Zdanie odrębne

Zdanie odrębne Sędziego TK Ferdynanda Rymarza od wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 10 listopada 1998 r. w sprawie o sygn. K. 39/97

Na podstawie art. 68 ust. 3 ustawy z dnia 1 sierpnia 1997 r. o Trybunale Konstytucyjnym (Dz. U. Nr 102, poz. 643) zgłaszam zdanie odrębne do pkt. 10 wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 10 listopada 1998 r. w sprawie o sygn. K. 39/97.

Uzasadnienie:

Nie zgadzam się z poglądem, że art. 36 ust. 3 kwestionowanej ustawy pozbawia kandydata na Prezydenta RP biernego prawa wyborczego. Przeciwnie - uważam, że procedura lustracyjna ze wszystkimi jej konsekwencjami została w zgodzie z konstytucją wkomponowana w jednolity i spójny tryb zgłaszania kandydatów na urząd Prezydenta RP, tryb - należy podkreślić - posiadający konstytucyjne upoważnienie dla zwykłego ustawodawcy (tzw. legitymizację konstytucyjną). Art. 127 ust. 7 konstytucji stanowi bowiem, że "zasady i tryb zgłaszania kandydatów i przeprowadzenia wyborów oraz warunki ważności wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej określa ustawa". Tym aktem prawnym jest ustawa z dnia 27 września 1990 r. o wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej (Dz. U. Nr 67, poz. 398 ze zm.), która jeszcze zanim została znowelizowana ustawą lustracyjną, określała nie znane art. 127 ust. 3 konstytucji, obligatoryjne warunki zgłaszania kandydatów, takie jak np.: podanie wykształcenia, miejsca pracy, miejsca zamieszkania, załączenia pisemnej zgody na kandydowanie. Nie spełnienie tych warunków stanowiło wadę skutkującą odmową przez Państwową Komisję Wyborczą rejestracji kandydata. Występowały już wówczas restryktywne skutki wadliwej rejestracji, uniemożliwiające kandydowanie, ale były one elementem trybu zgłaszania, a nie pozbawieniem biernego prawa wyborczego. Podobna sytuacja zachodzi w przypadku rozszerzenia przez ustawę lustracyjną z 11 kwietnia 1997 r. zasad i trybu zgłaszania kandydatów.

Art. 36 ustawy lustracyjnej wprowadził trzy zmiany dotyczące trybu zgłaszania kandydatów: obowiązku dołączenia oświadczenia lustracyjnego, zamieszczenia treści tego oświadczenia na liście wyborczej, oraz nowej przesłanki skreślenia przez Państwową Komisję Wyborczą z listy wyborczej tych kandydatów, którzy złożyli niezgodne z prawdą oświadczenie. Wiedza o kandydatach na najwyższy urząd w państwie i o ich wiarygodności co do prawdziwości złożonych oświadczeń, ma na celu - jak sądzę - zapewnienie wyborcom w pełni świadomego wyboru, co wiąże się z czynnym prawem wyborczym, oraz mieści się w konstytucyjnym prawie obywatela do uzyskiwania informacji o działalności osób pełniących funkcje publiczne (art. 61 ust. 1 konstytucji).

Na uwagę zasługuje to, że wprowadzone zmiany mają charakter systemowy, gdyż dotyczą nie tylko wyborów prezydenckich, ale także parlamentarnych i obejmują ordynację sejmową (art. 38 ustawy lustracyjnej) oraz ordynację senacką (art. 37 tejże ustawy). Podobnie jak w przypadku zasad i trybu zgłaszania kandydatów na Prezydenta, także w przypadku trybu zgłaszania kandydatów na posłów i senatorów istnieje upoważnienie konstytucyjne zawarte w art. 100 ust. 3 konstytucji. Analizując w tym kontekście poszczególne regulacje wyborcze widać, że obowiązek składania stosownych oświadczeń jest wprowadzony w analogicznych fazach procedur wyborczych, mianowicie w fazie zgłaszania kandydatów (por. rozdz. 5 ustawy o wyborze Prezydenta i rozdz. 7 ordynacji sejmowej) i mieści się we wskazanych zapowiedziach konstytucyjnych. Różnica dotyczy jedynie fazy realizacji skutków nieprawdziwego oświadczenia lustracyjnego. Zapewne ze względów organizacyjno-technicznych (ilość kandydatów i mandatów), w wyborach prezydenckich przyjęto realistyczne założenie, że możliwe jest sądowe sprawdzenie prawdziwości oświadczeń jeszcze przed aktem głosowania. Skąd zrozumiała w przypadku nieprawdziwego oświadczenia klauzula "skreślenia z listy wyborczej" kandydata na urząd Prezydenta, natomiast w wyborach parlamentarnych ta sama konsekwencja mogła być zrealizowana już po wyborach w postaci wygaśnięcia mandatu (art. 131 ust. 1 Ordynacji wyborczej do Sejmu).

Podkreślić również należy, że art. 44 ustawy o wyborze Prezydenta odróżnia jako odrębne przesłanki skreślenia z listy wyborczej: utratę prawa wybieralności oraz złożenie nieprawdziwego oświadczenia lustracyjnego. Analogiczne rozwiązanie przyjmują ordynacje parlamentarne, które wśród sześciu przyczyn wygaśnięcia mandatu posła i senatora wskazują odrębnie na utratę prawa wybieralności i odrębnie na złożenie nieprawdziwego oświadczenia lustracyjnego. Oznacza to, że ustawodawca nie utożsamia złożenia nieprawdziwego oświadczenia z utratą prawa wybieralności.

Zakwestionowanie konstytucyjności przesłanki skreślenia z listy wyborczej tego kandydata na Prezydenta RP, który świadomie złożył nieprawdziwe oświadczenie, przy istnieniu przesłanki wygaśnięcia mandatu posła i senatora z tej samej przyczyny, stwarza niespójność systemu wyborczego. Ponadto godzi - moim zdaniem - w art. 60 konstytucji stanowiący, że "obywatele polscy korzystający z pełni praw publicznych mają prawo dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach". Skoro poseł i senator, w przypadku prawomocnego orzeczenia sądu stwierdzającego złożenie przez niego fałszywego oświadczenie lustracyjnego, traci kwalifikacje moralne niezbędne do sprawowania tych funkcji, to tym bardziej powinno to dotyczyć kandydata na Prezydenta RP, który powinien być poza wszelkimi podejrzeniami. W tym zakresie moje argumenty są zbieżne ze stosowanymi fragmentami uzasadnienia wyroku Trybunału Konstytucyjnego, które idzie w tym samym kierunku. Wszak Prezydent RP w myśl art. 126 konstytucji jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej i gwarantem ciągłości władzy państwowej, czuwa nad przestrzeganiem konstytucji, stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa oraz nienaruszalności i niepodzielności jego terytorium, a swoje zadania wykonuje w zakresie i na zasadach określonych w konstytucji i ustawach. Ustawa lustracyjna jest jedną z nich.

Nie dopatruję się więc niezgodności art. 36 ust. 3 ustawy lustracyjnej z 11 kwietnia 1997 r. z art. 62 ust. 2 i art. 127 ust. 3 konstytucji przez to, że bez zachowania warunków przewidzianych w tych przepisach konstytucji pozbawia kandydata na Prezydenta biernego prawa wyborczego. Uważam, że wszyscy kandydaci w sposób równy i pełny korzystają z konstytucyjnego biernego prawa wyborczego, bowiem żaden przepis ustawowy nie pozbawia tego prawa tych kandydatów na Prezydenta RP, którzy złożyli wymagane ustawą, zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne i to bez względu na to, czy pracowali lub współpracowali z organami bezpieczeństwa państwa w latach 1944-1990, czy też nie. Jedynie w przypadku złożenia nieprawdziwego oświadczenia, w przypadku kłamstwa przy ubieganiu się o najwyższy urząd w państwie, ów hipotetyczny kandydat, który zdecydowałby się na próbę wprowadzenia w błąd wyborców, zostałby przed aktem głosowania skreślony z listy wyborczej. Skreślenie to jest ustawowym elementem trybu zgłaszania kandydatów i konsekwencją pewnej patologii społecznej, sprzecznej z wartościami kultury i zasadami demokratycznego państwa prawnego (art. 2 konstytucji).

Drugą istotną cechą rozróżniającą konstytucyjne ograniczenia biernego prawa wyborczego od zasad i trybu zgłaszania kandydatów jest - moim zdaniem - możliwość wolnego wyboru tego trybu przez zainteresowane osoby. O ile konstytucyjne ograniczenia praw wyborczych są niezależne od woli obywatela: ubezwłasnowolnienie, utrata praw publicznych, utrata praw wyborczych, następuje przez prawomocne orzeczenie sądowe, o tyle procedura lustracyjna pozostawia zainteresowanemu wolny wybór. Z tego wolnego wyboru kandydat na urząd Prezydenta korzysta podwójnie: raz, gdy swobodnie podejmuje decyzję o kandydowaniu, drugi, gdy decyduje się na złożenie zgodnego z prawdą oświadczenia. I jeżeli spełni ten ustawowy obowiązek rejestracji żaden przepis jego praw wyborczych nie ogranicza.

Z tych wszystkich względów złożenie zdania odrębnego do tej części wyroku uznałem za konieczne i uzasadnione.

Zdanie odrębne

Zdanie odrębne sędziego TK Mariana Zdyba od wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 10 listopada 1998 r. w sprawie o sygn. K. 39/97

Zgłaszam zdanie odrębne od ogłoszonego wyroku w odniesieniu do punktu 10, ponieważ uważam, że art. 36 pkt 3 ustawy z 11 kwietnia 1997 r. o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944-90 osób pełniących funkcje publiczne, jest zgodny z art. 62 i art. 127 ust. 3 Konstytucji RP, zaś ograniczenie, które wprowadza ze względu na fałszywe oświadczenie woli kandydata na Prezydenta RP, nie tylko, że znajduje konstytucyjne uzasadnienie ale jest konieczne w demokratycznym państwie prawa dla jego bezpieczeństwa i moralności publicznej, o której mowa w art. 31 ust. 3 konstytucji.

1. Za punkt wyjścia w swoim zdaniu odrębnym przyjmuję, że w demokratycznym państwie prawa nie jest możliwe traktowanie przepisów prawnych w oderwaniu od całości obowiązującego prawa i aksjologicznych podstaw ładu normatywnego. Dotyczy to także Konstytucji RP. Żaden jej przepis nie stanowi bytu samego w sobie, oderwanego od innych przepisów Konstytucji RP. Nie można także przyjąć, że jakikolwiek przepis konstytucyjny stanowi jedyną i wyłączną podstawę do określenia treści normy konstytucyjnej. Poszczególne przepisy konstytucji stanowią jedynie jednostki redakcyjne i tak też należałoby je ujmować. Podstawą do sformułowania normy konstytucyjnej może być część takiego przepisu, przepis albo kilka przepisów prawnych, ujmowanych w perspektywie podstawowych wartości porządku prawnego i ładu normatywnego w Państwie.

W takim stanie rzeczy art. 127 ust. 3 konstytucji, wskazując przesłanki biernego prawa wyborczego w wyborach prezydenckich stanowi ważną lecz niekoniecznie jedyną podstawę do sformułowania treści normy konstytucyjnej określającej zakres biernego prawa wyborczego. Konieczne w związku z tym jest dokonanie analizy wszystkich przepisów konstytucji pod kątem tego, czy stanowią one dopełnienie wymagań niezbędnych do określenia pełnego zakresu normy prawnej tego rodzaju.

Punktem wyjścia w tej materii powinien być przede wszystkim rozdział V Konstytucji RP pt. "Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej". Otóż w art. 126 ust. 1 stwierdza się, że "Prezydent RP jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej i gwarantem ciągłości władzy państwowej". Z ust. 2 tego artykułu wynika, że Prezydent RP ma być strażnikiem konstytucji. W trzecim zaś stwierdza się, iż wykonuje on swoje zadania w zakresie i na zasadach określonych w konstytucji i ustawach. Ponad wszelką wątpliwość, już w oparciu o te przepisy stwierdzić można, że osobę powoływaną do godności Prezydenta RP winna cechować prawość woli oraz zachowania i działania nie obrażająca porządku prawnego. Trudno w związku z tym wyobrazić sobie taką sytuację, w której strażnikiem prawa i konstytucji w Państwie miałaby być osoba dopuszczająca się łamania prawa. Z kilku co najmniej względów.

Po pierwsze - Prezydent będąc strażnikiem prawa i konstytucji, jest nim w stosunku do wszystkich osób, organów i instytucji, także w stosunku do siebie samego. Prezydent nie pozostaje bowiem poza prawem. Jego także ono wiąże. Tym bardziej dotyczy to kandydata na Prezydenta.

Po drugie - w związku z tym, że dla autorytetu organów państwa a także w związku z utrudnionymi możliwościami wyciągnięcia konsekwencji prawnej w stosunku do urzędującego Prezydenta, zasadne wydaje się stworzenie stosownych zabezpieczeń w tym zakresie już na etapie dokonywania wyboru Prezydenta RP. Wprowadzenie takich ograniczeń jest po prostu konsekwencją zabezpieczenia zasad, które w konstytucji zostały wyraźnie określone, a do nich należą te które są konsekwencją treści przyjętych w art. 126 i wyartykułowanej w art. 2 tejże konstytucji zasady demokratycznego państwa prawnego.

Po trzecie - wybór na stanowisko Prezydenta RP, od którego wymaga się aby był strażnikiem prawa i Konstytucji RP, osoby, która dopuściła się złamania prawa stwierdzonego prawomocnym orzeczeniem sądu, faktycznie stanowiłby obrazę zarówno zasady demokratycznego państwa prawnego, jak i art. 126 Konstytucji RP. Nie jest więc do zaakceptowania taki stan rzeczy, w którym nadmiernie formalistyczna interpretacja treści biernego prawa wyborczego prowadziłaby do obrazy podstawowej zasady wyrażającej istotę ładu publicznego w państwie, to jest zasady państwa prawnego. Autorytet prawa opiera się na założeniu, iż nie tylko obywatele, którzy złożyli fałszywe oświadczenie jako podatnicy, świadkowie w postępowaniu karnym itd., ale i osoby piastujące albo kandydujące do najwyższych stanowisk publicznych w Państwie, ponoszą ujemne konsekwencje takiego stanu rzeczy. W kręgu łacińskiej kultury prawnej szacunek dla władzy i prawa zależał od poszanowania prawdy. Pogarda dla prawdy jest zawsze pogardą dla prawa, Państwa i Narodu. Autorytet władzy powinien wyrastać z prawdy o niej. Każde prawo i wolność obywatelska pozostawać muszą w relacji do prawdy i dobra. Prawa i wolności oderwane od prawdy, zwłaszcza te które ukierunkowane są na najwyższe godności w Państwie prowadzić będą do lekceważenia aksjologicznych podstaw obowiązującego porządku konstytucyjnego.

Po czwarte - podstawowe zasady ustrojowe państwa, w tym też wymagania w zakresie biernego prawa wyborczego, powinny być tak interpretowane, aby wykładnia konkretnych przepisów konstytucji nie prowadziła do lekceważenia czy naruszenia innych przepisów konstytucji, zwłaszcza tych, które określają standardy ustrojowe Państwa. Nie wydaje się więc uprawniona taka wykładnia wyżej wymienionych przepisów Konstytucji RP, która uzasadniałaby wagę i doniosłość podstawowych praw obywatelskich, a takim jest niewątpliwie bierne prawo wyborcze w wyborach prezydenckich, przy jednoczesnej akceptacji naruszeń innych podstawowych wartości konstytucji. W tym względzie nie zawsze można stawiać znak równości pomiędzy wymaganiami w zakresie biernego i czynnego prawa wyborczego.

Stwierdzić należy więc, że w treści art. 127 ust. 3 w związku z art. 126 Konstytucji RP zawarte jest odesłanie do uregulowania w ustawach zwykłych przesłanek stwierdzenia możliwości ograniczenia biernego prawa wyborczego. Nie ulega bowiem wątpliwości, że wymagania w zakresie biernego prawa wyborczego w wyborach prezydenckich powinny być nie mniejsze niż te, które określone zostały w art. 62 ust. 2 Konstytucji RP a dotyczą czynnego prawa wyborczego. W art. 62 ust. 2 stwierdza się zaś, że czynne prawo wyborcze nie przysługuje osobom, które prawomocnym orzeczeniem sądu zostały ubezwłasnowolnione lub pozbawione praw publicznych albo wyborczych. Kluczowe w tej materii jest to, że o tym kiedy jest możliwe całkowite ubezwłasnowolnienie w drodze orzeczenia sądowego lub pozbawienie praw publicznych i wyborczych rozstrzyga nie Konstytucja RP, a ustawy zwykłe. Nie kwestionuje się więc faktu, że w art. 62 ust. 2 a przez to także w art. 127 ust. 3 zawarte jest odesłanie do ustaw zwykłych, które określają przypadki, kiedy możliwe jest wydanie orzeczenia o ubezwłasnowolnieniu, pozbawieniu praw publicznych albo wyborczych. Nie kwestionuje się w związku z tym zgodności z konstytucją art. 39 pkt 1, art. 40, art. 43, art. 90 § 2 czy art. 332 kodeksu karnego - dotyczących pozbawienia praw publicznych, ani art. 12, art. 13, art. 121, art. 122, art. 901, art. 986 czy art. 1015 - które dotyczą całkowitego ubezwłasnowolnienia, a także odpowiednich przepisów proceduralnych. Dopuszcza się więc możliwość pozbawienia czynnego i biernego prawa wyborczego w związku z regulacjami, które nie zostały wyraźnie określone w konstytucji. Co więcej, w konstytucji nie jest zawarte bezpośrednie, a jedynie pośrednie odesłanie do tych ustaw.

Biorąc pod uwagę treść art. 127 ust. 3 w związku z art. 62 ust. 2 Konstytucji RP stwierdzić należy, że skoro wprowadza się ograniczenie biernego prawa wyborczego w przypadkach wyżej wymienionych i takie rozwiązanie jest niewątpliwie odpowiednio legitymizowane, to tym bardziej uprawnione konstytucyjnie jest takie ograniczenie prawa wybieralności (biernego prawa wyborczego), które znajduje uzasadnienie w innych przepisach Konstytucji RP. Można więc stwierdzić z całym przekonaniem, że art. 36 pkt 3 ustawy z 11 kwietnia 1997 r. o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944-90 osób pełniących funkcje publiczne, znajduje pełną legitymizację w art. 127 ust. 3 w związku z art. 62 ust. 2 oraz art. 126 Konstytucji RP. Co więcej wydaje się, że brak przepisu art. 36 pkt 3 w/w ustawy, który dokonuje zmian w ustawie z 27 września 1990 r. o wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, prowadziłby w kontekście pozostałych przepisów ustawy z 11 kwietnia 1997 r. o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944-90 osób pełniących funkcje publiczne, do naruszenia i obrazy Konstytucji RP, zwłaszcza art. 126 i art. 2.

Podstawową wartością demokratycznego państwa prawnego jest poszanowanie dla prawa. Nie wydaje się aby w takim stanie rzeczy, kandydatem na urząd Prezydenta RP, który ma strzec konstytucji i ustaw, mogła być osoba, w odniesieniu do której prawomocnym orzeczeniem sądu stwierdzono, że sprzeniewierza się konstytucji i narusza prawo w zakresie, który osłabiać może i poniżać autorytet urzędu Prezydenta RP, prawnego ładu konstytucyjnego i Rzeczypospolitej Polskiej, która jest - w świetle art. 1 Konstytucji RP - dobrem wspólnym wszystkich obywateli.

Art. 126 Konstytucji RP wskazując na podstawową funkcję Prezydenta jako strażnika konstytucji, wskazuje jednocześnie na to, w jaki sposób należałoby interpretować przesłanki zawarte w art. 127 ust. 3 konstytucji. Ustawa z 11 kwietnia 1997 r. w art. 36 nie czyni więc nic innego jak to, do czego ustawodawca zobowiązany został dla zapewnienia należytego realizowania treści art. 126 i art. 2 konstytucji.

Konieczne wydaje się także zwrócenie uwagi na dość istotne rozróżnienie podstaw ograniczenia czynnego prawa wyborczego w art. 62 ust. 2. Otóż w myśl tego przepisu prawo takie nie przysługuje m.in. osobom, które prawomocnym orzeczeniem sądowym są ubezwłasnowolnione lub pozbawione praw publicznych albo wyborczych. W art. 127 ust. 3 w związku z art. 99 oraz 62 ust. 2 Konstytucji RP istotne znaczenie ma to, że w samej konstytucji dopuszcza się możliwość innego niż ubezwłasnowolnienie i pozbawienie praw publicznych ograniczenia pełni praw wyborczych. Co więcej, konstytucja poprzez takie określenie, które na gruncie czynnego prawa wyborczego było niezbyt precyzyjnie wyrażone, stwarza odesłanie do uregulowania takiego zagadnienia w ustawach zwykłych.

Niewątpliwie za podstawową i jedyną formę pozbawiania praw wyborczych w przypadku pozbawiania praw publicznych oraz ubezwłasnowolnienia w oparciu o stosowne akty rangi ustawowej jest prawomocne orzeczenie sądu. Inaczej rzecz przedstawia się w odniesieniu do cenzusu wieku w wyborach prezydenckich. Odmawia się wpisania na listę kandydatów osoby, która nie ukończyła 35 lat. W tym zakresie fakt ten stwierdza się przy zastosowaniu czynności o charakterze materialno-technicznym, nie jest zaś wymagane orzeczenie sądu.

W kwestionowanej regulacji prawnej zachowany został wymóg co do tego, że utrata biernego prawa wyborczego następuje w następstwie prawomocnego orzeczenia sądowego. Kandydat na Prezydenta RP jest bowiem zobowiązany na podstawie dodanego przez art. 36 pkt 3 ustawy z 11 kwietnia 1997 r. o zmianie ustawy o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944-90 osób pełniących funkcje publiczne ust. 4 art. 41 ustawy z 27 września 1990 r. o wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, do dołączenia do zgłoszenia kandydata na Prezydenta oświadczenia, o którym mowa w art. 6 ust. 1 ustawy z 11 kwietnia 1997 r. Treść tego oświadczenia zamieszcza się na liście kandydatów. W stosunku do kandydata na Prezydenta RP Sąd Lustracyjny wydaje orzeczenie w I instancji najpóźniej w terminie 21 dni przed dniem wyborów, a w drugiej instancji najpóźniej w terminie do 3 dni przed dniem wyborów. Podstawą do skreślenia z listy kandydatów jest więc prawomocne orzeczenie Sądu Lustracyjnego.

Użyte w art. 36 pkt 3 sformułowanie "utracili prawo wybieralności lub złożyli niezgodne z prawdą oświadczenie o którym mowa w art. 41 ust. 4", tworzy logiczną normatywną całość służącą do określenia podstaw pozbawienia prawa kandydowania. Rozróżnienie w tym przepisie dwóch sytuacji uzasadnione jest okolicznością, że pozbawienie prawa kandydowania ze względu na niezgodne z prawdą oświadczenie kandydata, jest nową przesłanką pozbawiającą możliwości kandydowania i skutkującą skreśleniem z listy kandydatów, w związku z tym zasadne wydaje się, dla uniknięcia nieporozumień, wyraźniejsze jej określenie i zidentyfikowanie.

Takie ujęcie stało się o tyle konieczne, że dotąd prawo wybieralności odnoszone było do prawa wybieralności do Sejmu RP, gdzie zamiast skreślenia z listy kandydatów przewidziano wygaśnięcie mandatu posła. W przypadku wyborów prezydenckich takiego rozwiązania nie ma, co może oznaczać faktyczne uwolnienie wybranego Prezydenta RP od konsekwencji fałszywego oświadczenia woli, a przez to do naruszenia wyrażonej w art. 32 ust. 1 zasady równości a także art. 126 Konstytucji RP. W takim stanie rzeczy przyjęte zostało rozwiązanie, które nie pozostaje w sprzeczności z Konstytucją RP, ale jednocześnie wyraźnie dookreśla przesłanki utraty prawa wybieralności poprzez dodanie sformułowania "złożyli niezgodne z prawdą oświadczenie o którym mowa w art. 41 ust. 4". Nie zmienia to faktu, że oba człony tworzą materialnoprawną całość jednorodną rodzajowo, służącą do określenia utraty biernego prawa wyborczego w wyborach prezydenckich (prawa wybieralności).

W kontekście ustawy z 11 kwietnia 1997 r. ujmowanej całościowo i Konstytucji RP treść jego nie może budzić wątpliwości. A że chodzi tu o taką sama kategorię przesłanek wskazuje na to chociażby fakt, że zostały one zamieszczone w tym samym punkcie. Przepis art. 36 pkt 3 należy więc ujmować w perspektywie innych przepisów ustawy z 11 kwietnia 1997 r. a przede wszystkim w perspektywie obowiązujących przepisów Konstytucji RP, w tym też art. 127 ust. 3 w związku z art. 126. Niedopuszczalne wydaje się takie interpretowanie litery prawa, która prowadziłaby do wypaczenia treści przepisu prawnego oraz jego istoty. Od czasów rzymskich w europejskiej tradycji prawniczej utrwaliła się zasada ścisłego łączenia litery prawa z duchem ustawy. Stąd też już w Kodeksie Justyniańskim stwierdza się iż: Non dubium est in legem commitere eum qui, verba legis emplexus, contra legis nititur voluntatem (Niewątpliwie przeciw prawu występuje ten, kto trzymając się słów prawa, występuje przeciwko jego intencji).

Najistotniejsze, w odniesieniu do kwestionowanego przepisu, jest to, że podstawowy wymóg w zakresie dotyczącym możliwości pozbawienia prawa kandydowania, a więc to aby okoliczność taka stwierdzona została prawomocnym orzeczeniem sądu, został zachowany. Nie jest w tym przypadku konieczne aby samo orzeczenie Sądu Lustracyjnego dotyczące złożenia niezgodnego z prawdą oświadczenia, zawierało stwierdzenie niemożności kandydowania na urząd Prezydenta, bo skutki takiego orzeczenia określa ustawa. Orzeczenia o pozbawieniu praw publicznych czy o całkowitym ubezwłasnowolnieniu takich stwierdzeń także nie zawierają. Nie zasadne byłoby także podawanie terminu utraty prawa kandydowania, ponieważ ustawa z 11 kwietnia 1997 r. w art. 30 termin ten określa. Stwierdza się w nim, iż po upływie 10 lat od dnia uprawomocnienia się orzeczenia Sądu Lustracyjnego uznaje się je za niebyłe. W takim stanie rzeczy z pełnym przekonaniem stwierdzić muszę, że kwestionowany przepis w całej rozciągłości czyni zadość wymaganiom dotyczącym ograniczania biernego prawa wyborczego.

2. Niezależnie od wymienionych wyżej argumentów za konstytucyjnością kwestionowanego przepisu przemawia też szereg innych argumentów:

Po pierwsze - jeżeli poszczególne przepisy konstytucji traktować rozdzielnie, to prowadzić to może - gdyby rzecz sprowadzić do absurdu - nawet do takich sytuacji, gdzie wymagania w zakresie biernego prawa wyborczego mogą być mniej rygorystyczne o tych, które dotyczą czynnego prawa wyborczego. Nie wydaje się aby takie rozwiązanie w demokratycznym państwie prawa można byłoby traktować jako zgodne z zasadą państwa prawnego. Wymagania w zakresie biernego prawa wyborczego muszą być przynajmniej takie jak w zakresie czynnego prawa wyborczego. Z reguły jednak większe. Chodzi bowiem o autorytet wybieralnych organów władzy publicznej. Materialny autorytet najwyższych organów Państwa jest podstawową wartością demokratycznego państwa prawnego. Kandydat na Prezydenta winien więc czynić zadość tym standardom państwa prawnego, które stanowią o istocie autorytetu najwyższego organu w Państwie. W znanym tradycji europejskiej francuskim powiedzeniu stwierdza się: noblesse oblige - szlachectwo zobowiązuje. Kandydowanie na urząd Prezydenta RP także powinno zobowiązywać. Przede wszystkim do odpowiedniej postawy moralnej, prawości woli oraz szacunku wobec ukształtowanego ładu publicznego i obywateli. Zobowiązuje też do nawiązania do najlepszych tradycji Pierwszej i Drugiej Rzeczypospolitej, co wyraźnie wynika z preambuły do konstytucji. Niedopuszczalne jest więc stawianie wartości tego rodzaju w opozycji do proceduralnych wartości państwa prawnego.

Po drugie - niezależnie od odesłania zawartego w art. 127 ust. 3 w związku z art. 62 ust. 2 i art. 126, wskazać można także na inne odesłania. Jedno z nich zawarte jest w przywoływanym przez wnioskodawców art. 127. W ustępie 7 tego artykułu stwierdza się bowiem, że zasady zgłaszania kandydatów i przeprowadzania wyborów oraz warunki ważności wyborów Prezydenta RP określa ustawa. Aktualnie jest nią ustawa z 27 września 1990 r. o wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Ustawa ta wprowadza w odniesieniu do kandydata na Prezydenta dodatkowe, w stosunku do Konstytucji RP, wymagania i obowiązki, bo w art. 41 ust. 1 pkt 1 zobowiązuje do tego, aby w przy zgłoszeniu kandydata wskazać wykształcenie, zawód, miejsce pracy i miejsce zamieszkania wraz ze wskazaniem jego ewentualnej przynależności politycznej i społecznej itd. Do zgłoszenia dołącza się oświadczenie, o którym mowa w art. 6 kwestionowanej ustawy z 11 kwietnia 1997 r. Niezgodne z prawdą oświadczenie, o którym mowa w art. 41 ust. 4 ustawy o wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej, skutkuje skreśleniem z listy wyborczej kandydatów, tak jak wycofanie zgody na kandydowanie. Za takim ujęciem problemu przemawia okoliczność, że w obu przypadkach skreślenie następuje w następstwie oświadczenia woli o określonej treści. Kandydat może cofnąć zgodę na kandydowanie. Może też złożyć fałszywe oświadczenie woli odnośnie współpracy, mając świadomość, że tak samo jak przy cofnięciu zgody, skutkować to będzie skreśleniem z listy kandydatów. Może też w oświadczeniu podać prawdę co do współpracy. Wtedy nie prowadzi to do skreślenia z listy kandydatów. Skreślenie lub nie w obu przypadkach zależy od woli kandydata. Prowadzić to mogłoby do tezy - nie pozbawionej racji - że skreślenie z listy kandydatów w tego typu przypadkach jest konsekwencją niespełnienia przewidzianych w ustawie o wyborze Prezydenta RP warunków formalnych.

Biorąc jednak pod uwagę, że skutkujące skreśleniem z listy kandydatów fałszywe oświadczenie woli, faktycznie nie jest problem li tylko technicznym a dotyczy kwalifikacji moralnych osoby kandydującej na urząd Prezydenta RP, zasadne jest ujmowanie problemu w kategoriach praw wyborczych. Problem jest bowiem szerszy, dotyczy możliwości ograniczenia biernego prawa wyborczego osób, które kłamią, dopuszczają się przestępstw pospolitych itd. Lekceważeniem idei demokratycznego państwa prawnego byłoby powołanie na najwyższy urząd w Państwie osoby, która sprzeniewierzyła się zasadzie prawdomówności albo dopuściła się innego naruszenia prawa stwierdzonego prawomocnym orzeczeniem sądu. Dlatego też w pkt. 1 swojego uzasadnienia wykazałem, że w świetle obowiązującej konstytucji ograniczenia ze względu na takie sytuacje są nie tylko możliwe ale i konieczne. To ich brak prowadzi do obrazy Konstytucji RP i autorytetu prawa polskiego. Na potrzebę ograniczenia prawa wybieralności a nawet czynnego prawa wyborczego, ponad dotąd istniejące, zwraca się uwagę także w doktrynie (zob. J. Buczkowski, Podstawowe zasady prawa wyborczego III Rzeczypospolitej, Lublin 1998, s. 67).

Prawo zna przypadki innych ograniczeń praw wyborczych, w przeciwieństwie do kwestionowanego, nie zawsze zasadnych. W art. 70 ust. 1 pkt 2 w/w ustawy wprowadza się dość istotne ograniczenia w zakresie czynnego prawa wyborczego, w wyborach prezydenckich, które nie koresponduje z art. 62 ust. 2 konstytucji, ponieważ przy ponownym głosowaniu, - odmiennie niż przy pierwszym - przeprowadza się je tylko na terytorium kraju. Trudno uznać tego rodzaju przepisy jako przepisy o charakterze organizacyjno-technicznym, ponieważ prowadzą faktycznie do istotnych ograniczeń czynnego prawa wyborczego, które nie znajdują uzasadnienia w konstytucji. Być może właśnie w tym przypadku możliwe byłoby kwestionowanie zgodności z konstytucją tego przepisu. Nie został on jednak jak dotąd zakwestionowany, mimo że takie właśnie ograniczenie prawa nie zostało ustanowione w związku z tym, że jest to konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób.

Po trzecie - gdyby nawet delegację zawartą w art. 127 ust. 7 Konstytucji RP traktować zawężająco, to faktycznie pozostaje, mająca kluczowe znaczenie w zakresie dotyczącym ograniczania konstytucyjnych praw i wolności delegacja konstytucyjna zawarta w art. 31 ust. 3, w którym dopuszcza się m.in. możliwość ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych praw w ustawie, wtedy gdy jest to konieczne w demokratycznym państwie m.in. dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, ochrony moralności publicznej albo praw i wolności innych osób. Ograniczenie wprowadzone w art. 36 ustawy z 11 kwietnia 1997 r. o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944-90 osób pełniących funkcje publiczne, mieści się w całej rozciągłości w przewidzianej w art. 31 ust. 3 konstytucji kategorii przyczyn uzasadniających wprowadzenie takiego ograniczenia. Nie ulega bowiem wątpliwości, że kandydat na Prezydenta, który nie tylko współpracował z wymienionymi w art. 2 tejże ustawy organami ale i do tego skłamał co do faktu takiej współpracy, tworzyć może potencjalne zagrożenie dla porządku i bezpieczeństwa publicznego państwa, natomiast na pewno takim działaniem obraża moralność publiczną. Od osób wykonujących najwyższe funkcje wymaga się aby spełniały oczekiwania dotyczące wiarygodności tychże osób. Wiarygodność taka kształtuje albo osłabia autorytet organów Państwa. Autorytet organów państwa jest istotną wartością demokratycznego państwa prawnego.

Warto zwrócić uwagę na to, że art. 31 ust. 3 zamieszczony został w podrozdziale "zasady ogólne" odnoszącym się do rozdziału II zatytułowanego "Wolności, prawa i obowiązki człowieka i obywatela". W tym właśnie rozdziale umiejscowiony został także art. 62, który określa zasady i wymagania w zakresie czynnego prawa wyborczego. Fakt, że art. 31 ust. 3 Konstytucji RP stanowi w tym rozdziale zasadę, upoważnia do twierdzenia, że dopuszcza możliwość ograniczania praw wyborczych w przypadku zaistnienia okoliczności w nim wskazanych. Z takimi okolicznościami niewątpliwie mamy do czynienia w kwestionowanym art. 36 pkt. 3 tzw. ustawy lustracyjnej. Nie wydaje się aby przepis, który formułuje pewną zasadę dotyczącą ograniczeń praw i wolności obywateli, mógłby nie znajdować zastosowania do jakiejś grupy praw wymienionych w tymże rozdziale. Gdyby tak było, nie byłby zamieszczony w części zatytułowanej "zasady ogólne". Skoro przepis ten odnosi się do całego rozdziału, nie ma żadnych podstaw do twierdzenia, że nie dotyczy on art. 62 ust. 2 konstytucji, zwłaszcza że konstytucja takiego wyłączenia nie zawiera.

Po czwarte - potraktowanie Konstytucji RP jako logicznej i spójnej całości oznacza, że jednych zasad konstytucyjnych np. zasad prawa wyborczego, nie można rozpatrywać w oderwaniu od innych zasad ogólnosystemowych oraz od aksjologicznych podstaw obowiązującego porządku konstytucyjnego. Sposób rozumowania przyjęty przez wnioskodawców jest nie do przyjęcia. Prowadzić bowiem może do wewnętrznej sprzeczności w ramach najwyższego - jak to się określa w art. 8 ust. 1 konstytucji - prawa Rzeczypospolitej Polskiej. Przyjęcie zasady, że katalog ograniczeń w zakresie biernego prawa wyborczego zawarty w art. 127 ust. 3 w wyborach na urząd Prezydenta RP jest zamknięty, także w takim rozumieniu, że ze względu na zawarte w nim przesłanki ograniczenia biernego prawa wyborczego nie mogą być dookreślone w ustawach zwykłych, prowadziłby w konsekwencji do rozwiązań niemożliwych do pogodzenia z innymi przepisami konstytucji i samą zasadą państwa prawnego.

Konstytucja jest niewątpliwie podstawowym aktem prawa pozytywnego w Polsce. Nie oznacza to jednak, że rozwiązań prawnych we wszystkich podstawowych kwestiach szukać należałoby wyłącznie w konstytucji. Takie rozumienie katalogu wymagań stawianych kandydatowi na Prezydenta RP pozostawałoby w jaskrawej sprzeczności z zasadą praworządności i zasadą państwa prawnego. Faktycznie nie byłoby też podstaw do wyłączenia osób ubezwłasnowolnionych i pozbawionych praw publicznych, ponieważ odesłanie do ustaw zwykłych, które regulują zasady pozbawiania praw publicznych i ubezwłasnowolnienia zostało tak samo sformułowane jak w przypadku innego pozbawienia praw wyborczych. Także osoby chore psychicznie i przez to pozbawione praw wybieralności mogłyby żądać stwierdzenia niekonstytucyjności przepisów dotyczących ubezwłasnowolnienia, ponieważ te ograniczają ich bierne prawo wyborcze w wyborach prezydenckich, mimo, że art. 127 ust. 3 Konstytucji RP nie tworzy bezpośrednio odesłania do tychże ustaw. Takie rozumowanie mogłoby przyświecać także przestępcom pozbawionym praw publicznych.

Po piąte - zakwestionowanie zgodności z konstytucją art. 36 pkt 3 ustawy prowadzi w konsekwencji do naruszenia art. 32 ust. 2 Konstytucji RP, wprowadza bowiem nieuzasadnione zróżnicowanie w zakresie traktowania osób zajmujących najwyższe funkcje w państwie. Od dawna znana jest zasada, że komu daje się więcej od tego więcej się wymaga. Ta oczywista zasada nie tylko nie znajduje tu potwierdzenia, lecz mamy do czynienia z jej odwróceniem. Otóż stwierdzenie niezgodności z konstytucją art. 36 pkt 3 prowadzi faktycznie do wyłączenia kandydata na Prezydenta RP z grupy osób, które po objęciu wskazanych w ustawie stanowisk i funkcji podlegałyby ujemnym konsekwencjom prawnym związanym ze złożeniem fałszywego oświadczenia. W świetle bowiem art. 145 ust. 1 Konstytucji RP Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej za naruszenie konstytucji, ustawy lub za popełnienie przestępstwa może być pociągnięty do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu. Nie przewiduje się odpowiedzialności przed jakimkolwiek innym sądem. Oznaczać to może, w stosunku do Prezydenta RP, faktyczną niemożność wyciągnięcia konsekwencji prawnych będących następstwem złożenia fałszywego oświadczenia lustracyjnego.

Biorąc pod uwagę taki stan rzeczy stwierdzić należy, że treść przepisu art. 36 pkt 3 tzw. ustawy lustracyjnej jest w pełni uzasadniona, także z punktu widzenia jego zgodności z konstytucją. Inny tok myślenia prowadzić może w konsekwencji do sprowadzenia idei państwa prawnego do absurdu oraz jej ośmieszenia (czyż nie uprawnione byłoby wtedy pytanie o to, czy w treści prawa wyborczego tkwi prawo do kłamstwa?). Symboliczny koń senator z czasów Kaliguli - przywoływany przeze mnie także przy innych okazjach - stałby się także symbolem tak opacznie rozumianej zasady demokratycznego państwa prawnego. Problem ten jest o tyle istotny, że ma znaczenie wykraczające poza problematykę fałszywych oświadczeń, o których mowa w tzw. ustawie lustracyjnej. Biorąc pod uwagę dotychczasową linię orzeczniczą TK, stwierdzić należałoby, że takie podejście pozostawałaby w sprzeczności z zasadą praworządności i zasadą państwa prawnego.

3. W konsekwencji stwierdzić należy, że argumentacja wnioskodawcy jest nie do przyjęcia na gruncie obowiązującej konstytucji, ponieważ w konsekwencji prowadzić mogłaby do obrazy podstawowych przepisów konstytucyjnych oraz do konfliktu podstawowych konstytucyjnych wartości. Żaden przepis konstytucji nie może być traktowany jako byt sam w sobie, funkcjonujący niezależnie od innych przepisów konstytucji. Poza tym przyjąć należy, że podstawowe wartości Konstytucji RP pozostają ze sobą w związku i wzajemnie się dopełniają. Prawo, które sankcjonuje kłamstwo i naruszanie prawa, zwłaszcza gdy chodzi o osoby, które mają stać na jego straży - a tak jest, gdy stwierdzona zostanie niekonstytucyjność art. 36 pkt 3 kwestionowanej ustawy - oznacza obrazę idei demokratycznego państwa prawnego, podważa autorytet ładu publicznego w państwie i moralność publiczną.

Biorąc pod uwagę powyższe uważam, że art. 36 pkt 3 powyższej ustawy jest zgodny z Konstytucją RP, w tym też z art. 2, 62 ust. 2 i art. 127 ust. 3.