Orzeczenia sądów
Opublikowano: OSNKW 1974/3/53

Wyrok
Sądu Najwyższego
z dnia 28 września 1973 r.
III KR 182/73

UZASADNIENIE

Skład orzekający

Przewodniczący: sędzia M. Szczepański. Sędziowie: dr K. Mioduski, Z. Krauze (sprawozdawca).

Prokurator Prokuratury Generalnej: H. Kubicki.

Sentencja

Sąd Najwyższy po rozpoznaniu w dniu 27 września 1973 r. sprawy Jana S., oskarżonego z art. 23 § 1 k.k. w związku z art. 225 § 1 k.k. z 1932 r., z powodu rewizji wniesionych przez prokuratora i pełnomocnika oskarżycielki posiłkowej od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Zielonej Górze z dnia 29 grudnia 1972 r.

zaskarżony wyrok utrzymał w mocy (...).

Uzasadnienie faktyczne

Sąd Wojewódzki w Zielonej Górze wyrokiem z dnia 29 grudnia 1972 r. uniewinnił Jana S. z zarzutu określonego w art. 23 § 1 k.k. z 1932 r. w związku z art. 225 § 1 k.k. z 1932 r. (w istocie akt oskarżenia zarzucał zbrodnię dokonaną, a nie usiłowaną), a mianowicie że w dniu 1 października 1967 r. w S., będąc pod wpływem alkoholu, w zamiarze pozbawienia życia Stanisława L., uderzył go orczykiem w głowę, powodując ranę tłuczoną okolicy nadoczodołowej prawej oraz w prawym płacie czołowym ropień mózgu, który był przyczyną zgonu Stanisława L. w dniu 23 listopada 1970 r.

Od tego wyroku rewizje wnieśli prokurator oraz oskarżycielka posiłkowa przez swego pełnomocnika.

Obydwie rewizje wnoszą o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Wojewódzkiemu w Zielonej Górze do ponownego rozpoznania.

Rewizja prokuratora zarzuca przyjęcie błędnego poglądu, że dowody ujawnione na rozprawie i ustalone na ich podstawie okoliczności nie są wystarczające do uznania, iż Jan S. dokonał zarzucanego mu czynu.

Rewizja oskarżycielki posiłkowej zarzuca:

1) obrazę art. 3 § 1 k.p.k. w związku z art. 357 k.p.k. oraz obrazę art. 4 § 1, art. 152, 313 § 1 i art. 351 k.p.k.,

2) popełnienie błędu w niektórych istotnych ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia wskutek naruszenia wyżej wymienionych przepisów oraz wskutek pominięcia niektórych istotnych ustaleń wskazujących na winę oskarżonego.

Rewizje podnoszą w szczególności, że:

1) w aktach są dowody wskazujące, iż Stanisław L. czynił kroki w kierunku ukarania Jana S. jeszcze przed formalnym zawiadomieniem w dniu 1 kwietnia 1958 r. o przestępstwie,

2) nie ma podstaw do ustalenia, iż Stanisław L. w dniu zajścia był w stanie nietrzeźwości,

3) przyczyna zabrania pobitego Stanisława L. do mieszkania Marii i Stanisława P. została wiarygodnie wytłumaczona,

4) dostrzegając sprzeczności w zeznaniach Anny L., sąd jednocześnie zbagatelizował sprzeczności w relacjach świadków obrony,

5) rodzina L. nie ma powodów do fałszywego obciążania oskarżonego, zwłaszcza iż przeciwko Józefowi L. nie toczyło się postępowanie o zabójstwo czy pobicie Stanisława L.,

6) sąd powinien był z urzędu przeprowadzić "wizję lokalną" i przesłuchać osobę wypełniającą historię choroby, ewentualnie również dyktującą dane do tej historii choroby.

Uzasadnienie prawne

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Na wstępie w związku z podnoszonymi na rozprawie przed Sądem Najwyższym wątpliwościami, czy w tej sprawie nie zachodzi naruszenie powagi rzeczy osądzonej, należy stwierdzić, że prawomocne postanowienie Sądu Powiatowego w Szprotawie z dnia 5 kwietnia 1968 r., umarzające postępowanie (a w istocie rzeczy odmawiające wszczęcia postępowania) w sprawie z oskarżenia prywatnego, wydane zostało z powodu upływu 3-miesięcznego terminu od dnia, w którym oskarżyciel prywatny dowiedział się o osobie sprawcy przestępstwa (art. 13 ustawy z dnia 2 grudnia 1960 r. o sprawach z oskarżenia prywatnego - Dz. U. Nr 54, poz. 308). Tym samym Sąd Powiatowy rozstrzygnął, że oskarżyciel prywatny utracił prawo skargi, nie jest to więc orzeczenie merytoryczne i nie przesądza o utracie prawa skargi również przez oskarżyciela publicznego, gdyż pod rządem powołanej ustawy prokurator władny był objąć oskarżenie w sprawie z oskarżenia prywatnego (art. 65 k.p.k. z 1928 r.) w ciągu dalszych 3 miesięcy od chwili utraty prawa skargi przez oskarżyciela prywatnego. A zatem tym bardziej należy przyjąć, że omawiane postanowienie nie zamyka prokuratorowi drogi do wniesienia aktu oskarżenia w sytuacji, gdy okazało się, iż czyn stanowi przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego.

Co się tyczy meritum sprawy, to Sąd Wojewódzki nie wyłączając tego, że oskarżony jest sprawcą pobicia Stanisława L., uznał, iż brak na to dostatecznych dowodów, a zatem nie ma podstaw do wydania wyroku skazującego. W uzasadnieniu swego wyroku Sąd Wojewódzki przytoczył szereg okoliczności uzasadniających powątpiewanie w winę oskarżonego. Próby wykazania, że wyrok ten jest niesłuszny, okazały się chybione. Autorzy obu rewizji zdają się zapominać o treści art. 3 k.p.k., a w szczególności o wyrażonej tam zasadzie, w myśl której oskarżony nie ma obowiązku dowodzić swej niewinności, lecz jemu należy udowodnić winę, oraz o zakazie rozstrzygania na niekorzyść oskarżonego tych wątpliwości, które nie dają się usunąć. W sprawie niniejszej nie można między innymi usunąć wątpliwości wynikających z tego, że nieżyjący obecnie Stanisław L. po przywiezieniu do szpitala - chociaż był przytomny - stwierdził, iż nie pamięta, przez kogo został pobity, oraz że składając w pół roku później do protokołu zawiadomienie o przestępstwie podał wersję zdarzenia nie dającą się pogodzić z innymi dowodami, w tym również z późniejszymi zeznaniami jego rodziców. Godzi się w tym miejscu dodać (mimo że nie ma to decydującego znaczenia), iż o tym, że Stanisław L. był krytycznej nocy w stanie opilstwa, świadczą nie tylko dowody przytoczone w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku (które to dowody obie rewizje starają się podważyć), lecz również świadectwo lekarza pogotowia ratunkowego, który udzielając Stanisławowi L. pierwszej pomocy rozpoznał obok stwierdzonych obrażeń i odnotował status post abusum alcoholi.

Stwierdzając brak dostatecznych dowodów winy oskarżonego, Sąd Wojewódzki przytacza również szereg innych wątpliwości o różnym zresztą ciężarze gatunkowym. Za jedną z bardziej istotnych uznać należy tę, która wiąże się z faktem przeniesienia Stanisława L. po pobiciu nie do własnego domu, lecz do domu krewnych - Marii i Stanisława P., położonego znacznie dalej (co jest niesporne i dlatego nie wymaga sprawdzenia w drodze przeprowadzenia dodatkowo dowodu z oględzin miejsca). Ta trudna do wytłumaczenia okoliczność, zresztą - jak to trafnie zauważa Sąd Wojewódzki - nie jedyna w sprawie, rzuca cień podejrzenia, że sprawcą pobicia był ojciec Stanisława L. - świadek Józef L. i że to w obawie przed nim zaniesiono Stanisława L. do domu Marii i Stanisława P. Charakterystyczne jest, że obszerna rewizja oskarżycielki posiłkowej kwestię tę w ogóle przemilcza, a rewizja prokuratora ogranicza się do stwierdzenia, iż okoliczność ta została wiarygodnie wyjaśniona przez świadka Stanisława P., inni zaś świadkowie co do tej kwestii nie zeznawali. Wbrew temu twierdzeniu należy zauważyć, że zeznała o tym również świadek Maria P. Stwierdziła ona, że sama zdecydowała, by pobitego Stanisława L. przeniesiono do jej domu, gdyż go lubiła, natomiast jej mąż Stanisław P. tłumaczył to bliżej niesprecyzowaną obawą, "żeby ktoś jeszcze nie nadleciał". Żadne z tych całkowicie zresztą odmiennych tłumaczeń nie może być ocenione jako przekonujące, a co się z tym wiąże - nie może rozproszyć wątpliwości, o której przed chwilą była mowa.

Dotychczas omówione wątpliwości wystarczająco uzasadniają wydanie wyroku uniewinniającego, co zwalnia od szczegółowego omawiania pozostałych. Wykazanie przez autorów obu rewizji możliwości, a choćby nawet prawdopodobieństwa lansowanej przez nich wersji zdarzenia, nie jest jednoznaczne z obaleniem wersji odmiennej, a respektującej zasadę in dubio pro reo, i dlatego nie mogło doprowadzić do uchylenia zaskarżonego wyroku.

Sąd Wojewódzki, mając wątpliwości co do tego, czy sprawcą pobicia Stanisława L. jest oskarżony, nie zajmował się zagadnieniem związku przyczynowego między owym pobiciem a zgonem. Należy wobec tego zauważyć, że chociaż istnienia takiego związku przyczynowego wyłączyć się nie da, to jednak nie jest również możliwe ustalenie, iż związek taki na pewno istnieje, gdyż - jak to wynika z opinii biegłych lekarzy - nie da się wyłączyć innych przyczyn i innego czasu wytworzenia się u Stanisława L. ropnia mózgu. A również i w tej materii przypuszczenia i domysły nie mogłyby zastąpić pewności niezbędnej do wydania wyroku skazującego (...).