III K 144/17 - Wyrok Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze

Orzeczenia sądów
Opublikowano: LEX nr 2729841

Wyrok Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze z dnia 23 sierpnia 2019 r. III K 144/17

UZASADNIENIE

Skład orzekający

Przewodniczący: Sędzia SO Daniel Strzelecki.

Sędziowie SO: Karin Kot.

Przy udziale prokuratora Prokuratury Rejonowej w Bolesławcu: Sebastiana Woźniaka.

Sentencja

Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze Wydział III Karny po rozpoznaniu w dniach 1 marca 2018 r., 16, 17, 23 kwietnia 2018 r., 7 maja 2018 r., 4 czerwca 2018 r., 31 sierpnia 2018 r., 12 czerwca 2019 r. oraz 23 sierpnia 2019 r. sprawy karnej D. K. syna R. i A. z domu K. urodzonego dnia (...) B. oskarżonego o to, że:

1. w dniu 6 października 2017 r. w B., powiatu (...), działając w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia, czternastokrotnie uderzył nożem kuchennym R. P. (1) powodując u niego dwie rany kłute okolicy kąta żebrowego drążące do jamy ciała, ranę kłutą okolicy łuku żebrowego lewego drążącą do jamy ciała, ranę kłutą okolicy nadbrzusznej lewej drążącą do jamy ciała, ranę kłutą lewobocznej powierzchni klatki piersiowej drążącą do jamy ciała, ranę kłutą okolicy łopatkowej prawej drążącą do tkanki podskórnej i mięśni, ranę kłutą okolicy podłopatkowej prawej drążącą do jamy ciała, ranę kłutą okolicy łopatkowej lewej drążącą do tkanki podskórnej i mięśni, dwie rany kłute okolicy tylno - bocznej klatki piersiowej drążące do jamy ciała, dwie rany kłute tylno bocznej powierzchni ramienia lewego drążące do tkanki podskórnej i mięśni, ranę kłutą przyśrodkowej powierzchni ramienia lewego drążącą do tkanki podskórnej i mięśni, ranę kłutą bocznej powierzchni uda lewego drążącą do tkanki podskórnej i mięśni, otwory w powierzchniach międzyżebrowych 7, 8, 9 po stronie lewej w ścianie bocznej i tylno - bocznej, złamanie żebra 7. w linii pachowej przedniej, złamanie - przecięcie żebra 8. prawego w linii łopatkowej i przecięcie przyległych przestrzeni międzyżebrowych, 5 ran kłutych płata dolnego płuca lewego, 2 rany kłute płata dolnego płuca prawego, 5 ran kłutych lewej kopuły przepony, ranę ciętą bieguna dolnego śledziony, 4 rany kłute wątroby, otwór w przedniej ścianie żołądka oraz dwie rany cięte na przedniej powierzchni nerki lewej, które to obrażenia spowodowały ciężki uszczerbek na zdrowiu pod postacią choroby realnie zagrażającej życiu i skutkowały zgonem pokrzywdzonego, przy czym czynu tego dopuścił się mając w znacznym stopniu ograniczoną zdolność rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem, tj. o czyn z art. 148 § 1 k.k. w zw. z art. 31 § 2 k.k.;

2. w dniu 6 października 2017 r. w B., powiatu (...), działając w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia, dwukrotnie uderzył A. K. nożem kuchennym w brzuch powodując u niej dwie rany kłute penetrujące do trzustki i nerki prawej z przecięciem jelita krętego i krezki jelita krętego, które spowodowały wstrząs krwotoczny i niewydolność oddechową stanowiące ciężki uszczerbek na zdrowiu pod postacią choroby realnie zagrażającej życiu pokrzywdzonej, lecz zamiaru swojego nie osiągnął z uwagi na udzieloną pokrzywdzonej pomoc medyczną, przy czym czynu tego dopuścił się mając w znacznym stopniu ograniczoną zdolność rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem, tj. o czyn z art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 148 § 1 k.k. i art. 156 § 1 pkt 2 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 31 § 2 k.k.;

I. na podstawie art. 17 § 1 pkt 2 k.p.k. i art. 31 § 1 k.k. postępowanie karne wobec oskarżonego D. K. w zakresie czynów zabronionych opisanych w pkt 1 i 2 części wstępnej wyroku umarza przyjmując, że z powodu innego zakłócenia czynności psychicznych pod postacią ostrej reakcji na stres, nie mógł w czasie tych czynów rozpoznać ich znaczenia i pokierować swoimi postępowaniami, a czyn zabroniony opisany w pkt 1 tej części wyroku kwalifikuje z art. 148 § 1 k.k. w zw. z art. 31 § 1 k.k. ustalając dodatkowo, że oskarżony zmierzając bezpośrednio po czynie do wezwania służb ratunkowych do rannego pokrzywdzonego R. P. (1), starał się w rozumieniu art. 15 § 2 k.k. dobrowolnie zapobiec skutkowi w postaci śmierci tego pokrzywdzonego, zaś czyn zabroniony opisany w pkt 2 tej części wyroku kwalifikuje z art. 156 § 1 pkt 2 k.k. w zw. z art. 31 § 1 k.k. ustalając dodatkowo, że oskarżony zmierzając bezpośrednio po czynie do wezwania służb ratunkowych do rannej pokrzywdzonej A. K., dobrowolnie zapobiegł w rozumieniu art. 15 § 1 k.k. skutkowi w postaci śmierci tej pokrzywdzonej;

II. na podstawie art. 93d § 2 k.k. i art. 93a § 1 pkt 2 k.k. i art. 93f § 1 k.k. orzeka wobec oskarżonego środek zabezpieczający w postaci terapii w (...) (...) w B. zobowiązując go do stawiania się w tej poradni w terminach wyznaczonych przez lekarza psychiatrę lub terapeutę i poddania się leczeniu psychiatrycznemu, psychoterapii lub psychoedukacji według wskazań tego lekarza lub terapeuty;

III. na podstawie art. 45a § 1 k.k. orzeka wobec oskarżonego przepadek na rzecz Skarbu Państwa dowodu rzeczowego w postaci noża opisanego w wykazie dowodów rzeczowych Prokuratury Rejonowej w Bolesławcu Drz 673/17;

IV. na podstawie art. 230 § 2 k.p.k. zwraca:

a) oskarżonemu dowody rzeczowe w postaci spodni dresowych koloru czarnego, pary butów koloru czarnego rozm. 43 marki M., bluzy z kapturem marki N. koloru szarego, rękawic, podkoszulka koloru szaregoopisanych w wykazie dowodów rzeczowych Prokuratury Rejonowej w Bolesławcu Drz 665-666/17 i 669-671/17;

b) pokrzywdzonej dowody rzeczowe w postaci koszulki na ramiączkach, czarnych szortów, spodni dresowych koloru czarnego i prześcieradła opisanych w wykazie dowodów rzeczowych Prokuratury Rejonowej w Bolesławcu Drz 662-664/17 i 672/17;

c) A. P. (1) dowód rzeczowy w postaci bluzy koloru granatowego opisanej w wykazie dowodów rzeczowych Prokuratury Rejonowej w Bolesławcu Drz 667/17;

V. na podstawie § 11 ust. 1 pkt 2, ust. 2 pkt 5 i § 17 pkt 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz na podstawie § 11 ust. 2 pkt 5 i § 17 pkt 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie zasądza od Skarbu Państwa na rzecz oskarżonego kwotę 7.000 zł z tytułu ustanowienia obrońców;

VI. na podstawie art. 632 pkt 2 k.p.k. kosztami procesu obciąża Skarbu Państwa.

Uzasadnienie faktyczne

D. K. urodził się w dniu (...) ze związku (...), jednak jego ojciec nigdy nie utrzymywał z nim kontaktu.

D. K. i A. K. najpierw zamieszkiwali w mieszkaniu jej rodziców A. K. i M. K. (1) położonym w B. przy ul. (...). W 2005 r. A. K. zaczęła się spotykać z D. S. (1) i wówczas wspólnie zaczęli nadużywać alkoholu. W tym też czasie zamieszkali oni wspólnie w wynajmowanym mieszkaniu, przy czym w późniejszym czasie wielokrotnie zmieniali miejsca zamieszkania z powodu zadłużania kolejnych zajmowanych lokali. W dniu 16 listopada 2006 r. z tego związku narodził się syn D. S. (2).

W dniu 17 marca 2011 r. A. K. otrzymała składające się z jednego pokoju, kuchni i łazienki mieszkanie komunalne położone w B. przy ul. (...), gdzie zamieszkała z konkubentem D. S. (1) i synami D. K., oraz D. S. (2). Konkubinat ten trwał do listopada 2013 r.

Gdy pod koniec 2015 r. A. K. uczęszczała w B. na terapię przeciwalkoholową, to poznała R. P. (1), który także w tej terapii uczestniczył. Wówczas zaczęli się oni spotykać. Po krótkim czasie R. P. (1) zamieszkał w zajmowanym przez A. K. i D. K. lokalu mieszkalnym, przy czym przez około rok czasu mieszkał tam stale, zaś w późniejszym okresie czasowo wyprowadzał się do miejsca zamieszkania swoich rodziców w O. R. P. (1) w pierwszym roku zamieszkiwania w tym lokalu nigdzie nie pracował i nie dawał pieniędzy na utrzymanie nieruchomości. W późniejszym okresie podejmował on dorywcze i krótkotrwałe zajęcia i jedynie w nieznacznym zakresie przyczyniał się do utrzymania mieszkania.

A. K. od wielu lat nie wykonywała żadnej pracy zarobkowej, a gdy w przeszłości zatrudniała się czy to w charakterze sprzątaczki, czy przy pracach w rolnictwie, to po krótkim czasie była zwalniana za pozostawanie w godzinach świadczenia pracy pod wpływem alkoholu. Z uwagi na to, że nie uzyskiwała ona dochodów, a otrzymywane świadczenia z pomocy społecznej, jak i alimenty na małoletnich synów przeznaczała na zakup alkoholu, to na wynajmowanym przez nią lokalu ciążyło zadłużenie z tytułu czynszu, jak i z powodu zaległości w regulowaniu należności za dostarczane do mieszkania media. Przedsiębiorstwo energetyczne za zaległości w płatnościach niejednokrotnie odłączało ten lokal od zasilania w energię elektryczną.

D. K. po skończeniu w roku szkolnym 2016/2017 szkoły zawodowej podjął w systemie wieczorowym naukę w liceum ogólnokształcącym. Po kilku miesiącach nauki zdecydował się jej nie kontynuować i w marcu 2017 r. zatrudnił się przy segregowaniu złomu w położonym w B. przy ul. (...) przedsiębiorstwie (...) należącym do M. i M. S. (1). Za otrzymywane ze świadczenia pracy pieniądze kupował dla siebie, A. K. i R. P. (1) żywność, węgiel do ogrzewania zajmowanego mieszkania, a także opłacał należności wynikające z dostarczanych do niego mediów. Jednocześnie tylko on sprzątał mieszkanie, mył naczynia, czy wynosił śmieci.

Dowód: wyjaśnienia D. K. k. 1051-1056, 1249; zeznania A. K. k. 72-73, 1084-1086; zeznania M. K. (1) k. 78-79, 1086-1088 i z akt Sądu Rejonowego w Bolesławcu o sygn. II 1056/17 k. 70-71; zeznania B. M. k. 192-195, 1088; zeznania J. A. k. 849-850, 1097-1098 i z akt Sądu Rejonowego w Bolesławcu o sygn. II K 1056/17 k. 35; zeznania K. S. k. 852-853, 1100 i z akt Sądu Rejonowego w Bolesławcu o sygn. II K 1056/17 k. 26-27; zeznania I. M. k. 855-856, 1111-1112; umowa najmu lokalu mieszkalnego z dnia 17 marca 2011 r.k. 644.

A. K., która od wczesnego dzieciństwa D. K. nadużywała alkoholu, nigdy nie okazywała mu ciepła, natomiast kazała mu regularnie klęczeć na grochu lub stać i trzymać w wyciągniętych ku górze rękach taboret.

W okresie trwania konkubinatu A. K. z D. S. (1) nadużywali oni regularnie alkoholu i gdy znajdowali się pod jego wpływem, to często dochodziło pomiędzy nimi do awantur, w trakcie których wyzywał on konkubinę wulgarnie i bił ją po całym ciele rękami, a także kopał nogami. Gdy te awantury miały miejsce, to A. K. i D. S. (1) zachowywali się agresywnie również wobec D. K. wyzywając go słowami wulgarnymi nazywając go chujem, skurwysynem, ale też określali go jako bękarta. D. S. (1) w trakcie tych awantur bił również D. K. pasem po pośladkach.

Gdy D. K. znajdował się w wieku 13 - 15 lat, a D. S. (1) przebywał w pracy poza granicami kraju, to średnio co miesiąc zdarzały się sytuacje, że A. K. na kilka dni bez zapowiedzi opuszczała mieszkanie w celu nadużywania alkoholu pozostawiając bez opieki dwóch swoich małoletnich synów. W tych okresach D. K. zajmował się zarówno sobą, ale także D. S. (2), którego m.in. ubierał, karmił, przygotowywał do przedszkola, gdzie go zaprowadzał na zajęcia, zaś sam szedł do szkoły. Po szkole odbierał on zaś młodszego brata z przedszkola, kładł go do łóżka.

W czasie trwania konkubinatu A. K. i D. S. (1) matka D. K. w jego obecności współżyła za pieniądze seksualnie z nieznanym mężczyzną, a uzyskaną kwotę przeznaczyła na zakup alkoholu.

Również w czasie trwania konkubinatu A. K. i R. P. (1) notorycznie nadużywali oni alkoholu. W okresie od początku 2016 r. do dnia 6 października 2017 r. znajdując się stale pod wpływem tej substancji niemal codziennie dochodziło pomiędzy nimi do awantur i w trakcie tych zajść agresja konkubentów była każdorazowo kierowana również na D. K. Najczęściej konkubenci wyzywali małoletniego wulgarnie i żądając od niego pieniędzy na alkohol grozili, że jeżeli ich nie otrzymają, to pozbawią go życia, zaś on dążąc do tego, żeby przestali go w ten sposób traktować, dawał im różne kwoty. A. K. i R. P. (1) w tym okresie wyzywali również D. K. nazywając go skurwielem, gnojem, chujem, głupkiem, bękartem, bachorem debilem. Twierdzili też, że lepiej byłoby, gdyby się nie urodził wskazując zarazem, że nie chcą, aby z nimi mieszkał i wulgarnie żądali, aby się wyprowadził. A. K. mówiła do D. K. dodatkowo, że skoro jednego bękarta się już pozbyła, to teraz czas na niego wskazując dodatkowo, że żałuje, że go urodziła, że jest on jej porażką życiową podając zarazem, że mogła usunąć ciążę.

A. K. i R. P. (1) stosowali w tego rodzaju sytuacjach wobec D. K. również przemoc fizyczną w postaci bicia go po głowie, czy szarpania, a R. K. (1) dodatkowo go opluwał, popychał doprowadzając niejednokrotnie do jego upadku. Średnio dwa razy w tygodniu A. K. i R. P. (1) współżyli seksualnie, a że w tym samym pokoju przebywał wówczas również D. K., toteż niejednokrotnie prosił ich, aby zaniechali w jego obecności tego rodzaju zachowań. Oni jednak lekceważąco i wulgarnie wyganiali go wówczas z pokoju wskazując, żeby poszedł spać do kuchni.

Niejednokrotnie w tym czasie D. K. wracając ze szkoły albo z pracy nie mógł dostać się do mieszkania, bowiem A. K. i R. P. (1) zamykali drzwi wejściowe na zamek i pozostawiali we wkładce zamkowej od strony wnętrza lokalu klucz, jak również nie otwierali drzwi, gdy D. K. pukał w nie. Gdy do tego rodzaju zdarzeń dochodziło wieczorem, to szedł spać na strych kamienicy, w której znajdowało się zajmowane przezeń mieszkanie, gdzie miał przygotowany materac, koc oraz poduszkę. Jeżeli natomiast nie mógł dostać się do wnętrza lokalu w dzień, to udawał się na noc do mieszkania rodziców jego matki.

Z powodu zaniedbań w sprawowaniu opieki nad dziećmi Sąd Rejonowy w Bolesławcu wielokrotnie ograniczał władzę rodzicielską A. K. nad jej synami D. K. i D. S. (2). Ostatecznie postanowieniem z dnia 17 lutego 2015 r. w sprawie sygn. akt III Nsm 26/15 sąd ten zmienił wcześniejsze postanowienie w tym przedmiocie i wykonywanie władzy rodzicielskiej A. K. nad małoletnim D. S. (2) ograniczył przez umieszczenie tego małoletniego w rodzinnej pieczy zastępczej u K. S., zaś w stosunku do małoletniego D. K. pozostawił ograniczenie władzy rodzicielskiej A. K. przez nadzór kuratora. Tenże sąd postanowieniem z dnia 4 kwietnia 2017 r. w sprawie sygn. akt III Nsm 113/17 zmienił pkt 1 ww. orzeczenia w sprawie sygn. akt III Nsm 26/15 w ten sposób, że pozbawił A. K. władzy rodzicielskiej nad małoletnim D. S. (2).

Dowód: wyjaśnienia D. K. k. 1051-1056, 1249, 1253-1254; zeznania S. R. k. 18-19, 1109-1111; zeznania A. K. k. 72-73, 1084-1086; zeznania M. K. (1) k. 78-79, 1086-1088 i z akt Sądu Rejonowego w Bolesławcu o sygn. II K 1056/17 k. 70-71; zeznania B. M. k. 192-195, 1088; zeznania D. H. (1) k. 837-838, 1093-1095 i z akt Sądu Rejonowego w Bolesławcu o sygn. II K 1056/17 k. 53; zeznania N. D. k. 840-841, 1095-1096 i z akt Sądu Rejonowego w Bolesławcu o sygn. II K 1056/17 k. 32-33; zeznania W. F. k. 843-844; zeznania W. S. k. 846-847, 1098-1099 i z akt Sądu Rejonowego w Bolesławcu o sygn. II K 1056/17 k. 38; zeznania J. A. k. 849-850, 1097-1098 i z akt Sądu Rejonowego w Bolesławcu o sygn. II K 1056/17 k. 35; zeznania K. S. k. 852-853, 1100 i z akt Sądu Rejonowego w Bolesławcu o sygn. II K 1056/17 k. 26-27; zeznania I. M. k. 855-856, 1111-1112; dokumentacja zespołu Interdyscyplinarnego w B. k. 234-299; dokumentacja Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w B. k. 300-728, 773-774, 789; dokumentacja Miejskiego (...) Centrum Pomocy (...) w B. k. 730-735, 781-783, 788; dokumentacja (...) przy Sądzie Rejonowym w Bolesławcu k. 793, 800-, 804-811; kwestionariusz wywiadu środowiskowego dokumentacja (...) przy Sądzie Rejonowym w Bolesławcu k. 817-822.

Z uwagi na to, że A. K. i R. P. (1) wielokrotnie dokonywali kradzieży należących do D. K. przedmiotów, jak chociażby płyt z grami, czy odzieży, jak również wielokrotnie kradli jego pieniądze, które zarabiał odbywając praktyki w szkole zawodowej, a w późniejszym okresie wykonując zatrudnienie, to począwszy od marca 2017 r. zabierał on pieniądze zawsze sobą, zaś większe kwoty, które udało mu się zaoszczędzić, przechowywał w mieszkaniu rodziców jego matki. Jako że D. K. wciąż obawiał się, że A. K. i R. P. (1) ukradną mu kolejne należące do niego przedmioty, to zarówno przed wyjściem do pracy, jak i z niej wracając, sprawdzał, czy nic mu nie skradziono.

W dniach 5 i 6 października 2017 r. D. K. wychodził przed godziną 7:00 z zajmowanego mieszkania i udawał się do pracy w skupie złomu. Po opuszczeniu dnia 5 października 2017 r. przez D. K. miejsca zamieszkania A. K. i R. P. (1) zabrali z pokoju mieszkania należące do tego pierwszego gry video A.'s C. (...), D. S., D. (...) oraz (...) 5 S., po czym udali się do punktu lombardowego położonego w B. przy ul. (...). A. K. zawarła w tym punkcie umowę przedwstępną sprzedaży tych gier za cenę 40 zł, zaś otrzymane pieniądze przeznaczyła na zakup alkoholu, który wraz z R. K. (1) spożyli.

Gdy 6 października 2017 r. D. K. udał się do pracy, to kolejne należące do niego gry video F. C. 4, A. vs Predator, B. (...), F. C. 3, R. zostały zabrane przez A. K. i R. P. (1) z tego pokoju. A. K. sprzedała te gry w tym samym punkcie lombardowym za kwotę 70 zł, zaś pieniądze ponownie przeznaczyła alkoholu, który z R. P. (1) spożywali do około godziny 11:00. Wówczas skończył się im alkohol i wywiązała się miedzy nimi kłótnia, która trwała do około godziny 14:30, a jej powodem były wzajemne pretensje o to, że nie mają pieniędzy na zakup kolejnych wyrobów alkoholowych.

Około godziny 15:20 dnia 6 października 2017 r. D. K. wrócił z pracy do zajmowanego mieszkania i gdy wszedł do przedpokoju, to zauważył, że przebywający w zlokalizowanej po lewej stronie kuchni A. K. i R. P. (1) znajdują się w stanie upojenia alkoholowego. We krwi A. K. alkohol etylowy występował wówczas w stężeniu 2,9 promila, zaś we krwi R. P. (1) ta substancja występowała w stężeniu wynoszącym 3,3 promila. D. K. udał się wówczas w stronę prawą do znajdującego się tam pokoju i na fotelu położył swoje robocze ubrania. Następnie podszedł do szafki, w której przechowywał płyty z grami wideo, aby sprawdzić, czy nie zostały po raz kolejny skradzione. Gdy D. K. tę szafkę otworzył, to zorientował się, że kilka należących do niego płyt z grami zniknęło, a mając przekonanie, że zostały one przez A. K. i R. P. (1) sprzedane w celu pozyskania pieniędzy na zakup alkoholu, udał się do kuchni, aby zapytać ich, co się stało z jego grami. Gdy dotarł do tego pomieszczenia, to zadał im to pytanie, lecz oni odparli, że nic na ten temat nie wiedzą, zaś jego matka dodała, że nigdzie z domu nie wychodziła zaznaczając zarazem, żeby się od niej odpieprzył. D. K. udał się wtedy ponownie do pokoju, żeby upewnić się, czy faktycznie jego gry zniknęły, a gdy potwierdził ten fakt, to zaczął chodzić z pokoju przez przedpokój do kuchni i z powrotem krzycząc "Gdzie są moje gry?", po czym zapytał A. K. i R. P. (1), czy znowu sprzedali gry, żeby uzyskać pieniądze na alkohol, lecz oni odpowiedzieli mu, żeby się odczepił stwierdzając ponadto do niego "Spierdalaj gnoju".

D. K., który przebywał wówczas w kuchni, zauważył leżący na blacie nóż kuchenny z metalową rękojeścią i długością ostrza wynoszącą 19cm i wziął ten przedmiot do prawej dłoni. Gdy D. K. trzymając ten nóż zapytał A. K. i R. P. (1) ponownie, czy sprzedali gry wideo, to stwierdzili do niego, aby odłożył to narzędzie wskazując lekceważąco, że w przeciwnym wypadku zrobi sobie krzywdę. D. K. w poczuciu bezsilności i frustracji udał się wówczas przez przedpokój do pokoju i wchodząc do tego pomieszczenia kopnął mocno w skrzydło drzwiowe, co spowodowało, że szyba w tym skrzydle pękła i upadając na podłogę rozbiła się, po czym wszedł do wnętrza tego pokoju i stanął przy darowanym mu przez jego babkę M. K. (1) telewizorze. Gdy A. K. zorientowała się, że D. K. rozbił tę szybę, to przemieściła się z kuchni do pokoju, zaś kiedy tam weszła, to oznajmiła synowi krzycząc, że nie ma prawa niszczyć wyposażenia mieszkania i wyzywając go wulgarnie oraz stwierdzając, że jest nikim, wskazała, że skoro on zniszczył szybę, to ona zniszczy teraz należące do niego rzeczy. Następnie podeszła ona szybkim krokiem do syna i stojąc do niego frontalnie prawą dłonią chwyciła go za gardło, a drugą dłonią zepchnęła telewizor z szafki doprowadzając do jego upadku na podłogę. D. K. dwukrotnie ugodził wówczas A. K. nożem kuchennym w jej brzuch powodując u niej dwie rany kłute penetrujące do trzustki i nerki prawej z przecięciem jelita krętego i krezki jelita krętego, które to obrażenia spowodowały u niej wstrząsa krwotoczny i niewydolność oddechową stanowiące ciężki uszczerbek na zdrowiu pod postacią choroby realnie zagrażającej jej życiu.

Gdy po otrzymaniu urazów A. K. osunęła się na łóżko, to zaalarmowany zaistniałą sytuacją R. P. (1) przeszedł z kuchni do pokoju i zorientowawszy się, że D. K. ugodził swoją matkę nożem, podszedł do niego i dążąc do wyrwania mu z prawej dłoni noża, zaczął go bić rękami po głowie i dusić dłońmi przez uciskanie jego szyi. Pomiędzy mężczyznami wywiązała się wówczas szarpanina i w jej trakcie przemieścili się oni do przedpokoju, a następnie znaleźli się w kuchni, gdzie D. K. czternastokrotnie uderzył nożem kuchennym R. P. (1), przy czym pięć pierwszych uderzeń zadał w okolicę jego nadbrzusza i klatki piersiowej będąc ustawiony do niego frontalnie, zaś kolejne 9 urazów zadał pokrzywdzonemu w jego plecy, gdy leżał na podłodze na brzuchu. Na skutek zadanych przez D. K. urazów spowodowane zostały u R. P. (1) dwie rany kłute okolicy kąta żebrowego drążące do jamy ciała, ranę kłutą okolicy łuku żebrowego lewego drążącą do jamy ciała, ranę kłutą okolicy nadbrzusznej lewej drążącą do jamy ciała, ranę kłutą lewobocznej powierzchni klatki piersiowej drążącą do jamy ciała, ranę kłutą okolicy łopatkowej prawej drążącą do tkanki podskórnej i mięśni, ranę kłutą okolicy podłopatkowej prawej drążącą do jamy ciała, ranę kłutą okolicy łopatkowej lewej drążącą do tkanki podskórnej i mięśni, dwie rany kłute okolicy tylno - bocznej klatki piersiowej drążące do jamy ciała, dwie rany kłute tylno - bocznej powierzchni ramienia lewego drążące do tkanki podskórnej i mięśni, ranę kłutą przyśrodkowej powierzchni ramienia lewego drążącą do tkanki podskórnej i mięśni, ranę kłutą bocznej powierzchni uda lewego drążącą do tkanki podskórnej i mięśni, otwory w powierzchniach międzyżebrowych 7, 8, 9 po stronie lewej w ścianie bocznej i tylno - bocznej, złamanie żebra 7. w linii pachowej przedniej, złamanie - przecięcie żebra 8. prawego w linii łopatkowej i przecięcie przyległych przestrzeni międzyżebrowych, 5 ran kłutych płata dolnego płuca lewego, 2 rany kłute płata dolnego płuca prawego, 5 ran kłutych lewej kopuły przepony, ranę ciętą bieguna dolnego śledziony, 4 rany kłute wątroby, otwór w przedniej ścianie żołądka oraz dwie rany cięte na przedniej powierzchni nerki lewej, które to obrażenia spowodowały ciężki uszczerbek na zdrowiu pod postacią choroby realnie zagrażającej życiu i skutkowały jego zgonem.

D. K. bezpośrednio po zadaniu urazów R. P. (1) przebiegł z kuchni do pokoju i poprosił przytomną i leżącą na łóżku A. K., aby zadzwoniła na pogotowie i policję, jak również wziął należący do niego telefon komórkowy marki H. i odblokowawszy go podjął o godzinie 15:27 próbę nawiązania połączenia telefonicznego z numerem alarmowym 997, która jednak nie powiodła się. Słyszał on jednocześnie, że jego matka dodzwoniwszy się do służb ratunkowych, wzywała pomoc medyczną. Następnie D. K. rozebrał się i udał się do łazienki, gdzie wziął kąpiel, a po jej zakończeniu założył te same spodnie i obuwie, w które był ubrany w czasie zadawania urazów A. K. i R. P. (1), chociaż było ono zakrwawione.

Dowód: wyjaśnienia D. K. k. 1051-1056, 1249, 1253-1254; zeznania S. R. k. 18-19, 1109-1111; zeznania D. M. k. 1107-1109; zeznania M. B. (1) k. 11444-1145protokół z przebiegu badania stanu trzeźwości D. K. urządzeniem elektronicznym z dnia 6 października 2017 r.k. 3; karta medycznych czynności ratunkowych z dnia 6 października 2017 r.k. 6; protokół oględzin osoby D. K. z dnia 6 października 2017 r.k. 24-27; protokół oględzin miejsca zabójstwa z dnia 6 października 2017 r. z dokumentacją fotograficzną k. 28-30, 41; protokół oględzin ciała A. K. z dnia 7 października 2017 r. z dokumentacją fotograficzną k. 53-54. 59; dokumentacja medyczna Zakładu Opieki Zdrowotnej w B. dotycząca A. K. k. 86; protokół oględzin i otwarcia zwłok wykonane przez biegłego z zakresu patomorfologii lek. med. R. P. (2) dnia 9 października 2017 r. z dokumentacją fotograficzną k. 93-95, 148; opinie biegłego z zakresu patomorfologii lek. med. R. P. (2) dni 9 października 2017 r., 1 listopada 2017 r., 3 grudnia 2017 r., 7 maja 2018 r.k. 96, 862-864, 914-915, 1113-1115; protokół oględzin mieszkania położonego w B. przy ul. (...) z dnia 10 października 2017 r.k. 113-115; protokół oględzin odzieży A. K. z dnia 7 października 2017 r. z dokumentacją fotograficzną k. 124-125, 130; protokoły oględzin przedmiotów zabezpieczonych podczas oględzin miejsca zabójstwa z dnia 9 października 2017 r. z dokumentacją fotograficzną k. 131-132, 137, 178-180, 185; umowy sprzedaży z dni 5 i 6 października 2017 r.k. 155, 155a, 155b; opinie biegłej Komendy Wojewódzkiej Policji we W. Laboratorium Kryminalistycznego z dnia 27 października 2017 r. o nr. H-V-AL.- (...)- (...), o nr. H-V-AL.- (...)- (...) i o nr. H-V-AL.- (...)- (...) k. 742-, 744, 746; opinia Instytutu (...) w B. z dnia 20 listopada 2017 r. nr (...) (T.) k. 753-756; opinie psychiatryczno - psychologiczne biegłych psychiatrów lek. med. W. D. i A. J. i biegłej psycholog mgr. J. M. z dni 29 listopada 2017 r., 7 maja 2018 r. i 12 czerwca 2019 r.k. 887-891, 1115-1118, 1242-1243, 1247, 1249; opinia sądowo - psychologiczna biegłego psychiatry lek. med. A. J. i biegłej psycholog mgr. J. M. z dnia 7 grudnia 2017 r.k. 934-936; protokół oględzin telefonu komórkowego marki H. z kartą SIM zabezpieczonych w mieszkaniu na ul. (...) w B. z dnia 6 marca 2018 r.k. 1068-1071; opinie Instytutu (...) w W. z dni 8 stycznia 2019 r. i 12 czerwca 2019 r.k. 1156-1195, 1243-1249.

Oskarżony D. K. konsekwentnie przyznawał się do popełnienia zarzuconych mu przestępstw.

W toku śledztwa D. K. odmawiał złożenia wyjaśnień i nie odpowiadał na pytania. Na rozprawie głównej oskarżony wyjaśnił natomiast, że gdy około godz. 15:20 dnia 6 października 2017 r. wrócił z pracy do mieszkania, to zauważył, że jego matka i jej konkubent, którzy przebywali w kuchni, byli kompletnie pijani. Zorientował się, że jego szafce nie ma należących do niego gier i przeszedł do kuchni, żeby zapytać matkę i jej konkubenta, co się stało z tymi grami, lecz oni odpowiedzieli, że nic nie wiedzą. Chodził z pokoju do kuchni i będąc w tym ostatnim pomieszczeniu wziął do dłoni leżący na blacie nóż i z bezsilności kopnął w drzwi prowadzące z korytarza do pokoju, co spowodowało, że szyba w nich rozleciała się na drobne kawałki. Wtedy jego matka z krzykiem weszła do pokoju i powiedziała, że nie ma prawa rozwalać jej domu wyzywając go wulgarnie i stwierdzając, że jest nikim oraz że skoro rozwalił dom, to ona zniszczy jego rzeczy. Wówczas chwyciła go jedną dłonią za gardło, a drugą ręką zrzuciła na podłogę telewizor, zaś on bojąc się dźgnął ją trzymanym nożem, co spowodowało, że jego matka upadła na łóżko. W tym momencie konkubent jego matki zaatakował go okładając po głowie pięściami, a potem przystąpił do jego duszenia. Wywiązała się między nimi szarpanina, w trakcie której przemieścili się do kuchni i wówczas zaczął uderzać konkubenta matki nożem, dźgnął go 2 razy, a gdy on już leżał w tym pomieszczeniu, to pobiegł do swojej matki i poprosił ją, żeby zadzwoniła po pogotowie i na policję. Następnie rozebrał się i poszedł się kąpać, po czym założył zakrwawione obrania i został zatrzymany.

Opisując natomiast własne funkcjonowanie w okresie poprzedzającym zdarzenia stanowiące przedmiot osądu w niniejszym procesie D. K. podał, że od kiedy tylko sięga pamięcią, to A. K. nadużywała alkoholu, a pod jego wpływem wyzywała go wulgarnie, a ponadto również w niewybrednych słowach twierdziła, że jest niechcianym dzieckiem. Stosowała również wobec niego przemoc fizyczną w postaci popychania, czy szarpania. Zdarzało się regularnie, że bez uprzedzenia nie powracała przez kilka dni do miejsca zamieszkania, chociaż w tym czasie uczęszczał do szkoły podstawowej i wówczas musiał sprawować wyłączną opiekę nad swoim młodszym przyrodnim bratem. Gdy A. K. zamieszkiwała najpierw z D. S. (1), a później z R. P. (1), to jej zachowanie nie uległo zmianie, bowiem pozostając w obu tych związkach konkubenckich nadużywała z partnerami nałogowo alkoholu, a pod jego wpływem bardzo często dochodziło pomiędzy konkubentami do awantur, w trakcie których zarówno ona, jak i ci jej partnerzy wyzywali go wulgarnie. D. S. (1) dodatkowo bił go pasem po pośladkach, a R. P. (1) popychał, bił, opluwał. A. K. współżyła przy nim seksualnie z innym mężczyzną za pieniądze i miało to miejsce, gdy pozostawała w konkubinacie z D. S. (1). Nie zważając na to, że przebywa on w tym samym pokoju A. K. regularnie współżyła seksualnie R. P. (1), a także regularnie nie wpuszczała go do mieszkania, co powodowało, że musiał spać na strychu lub u rodziców swojej matki.

Oceniając zgromadzony w sprawie materiał dowodowy stwierdzić należało, że wyjaśnienia D. K. zasługiwały na przydanie im waloru wiarygodności. Oskarżony stanowczo przecież umiejscowił w czasie i przestrzeni zachowania, które były przedmiotem osądu w niniejszym postępowaniu, a ponadto w sposób spójny podał, w jakich okolicznościach realizował zarzucone mu aktywności. Wskazał on także, z jakiego powodu zdecydował się popełnić oba czyny zabronione, które stanowiły podstawę faktograficzną niniejszego procesu, podając zarówno okoliczności, które bezpośrednio zdeterminowały go do zrealizowania tych zachowań, jak i te, które manifestowały się w podejmowanych przez wiele lat wobec niego przez jego matkę i jej konkubentów oddziaływań przemocowych, które negatywnie wpłynęły na jego równowagę psychiczną. D. K. opisał również spójnie, jakie czynności przedsięwziął bezpośrednio po zrealizowaniu tych zachowań.

Nie można było tracić z pola widzenia tego, że relacje zaprezentowane przez D. K. nie znamionowały się tendencyjnością. Już bowiem pobieżna analiza złożonych przez niego depozycji prowadziła do wniosku, że były one wyważone i nie zmierzały do tego, aby doprowadzić do ekskulpowania go z odpowiedzialności karnej. Przykładowo wskazać należało, że konsekwentnie przyznawał się do popełnienia obu zarzuconych mu czynów, a na rozprawie głównej opisał z możliwą dokładnością ich okoliczności. Co więcej, gdy D. K. nie pamiętał określonych fragmentów zdarzeń, to otwarcie tę okoliczność przyznawał nie wykazując tym samym tendencji do wypełniania luk w pamięci treściami wymyślonymi. Wszakże przykładowo podawał on, że nie zapamiętał, jak przebiegała szarpanina z pokrzywdzonym, a także, w jakich okolicznościach zadawał mu poszczególne urazy.

Poza samym D. K., a także A. A., która jednakże skorzystała ze służącego jej prawa odmowy złożenia zeznań, jak i zmarłym R. P. (1), nikt inny nie obserwował przebiegu zdarzeń stanowiących przedmiot niniejszego procesu. Jako że D. K. niemal bezpośrednio po podjęciu przez niego zachowań stanowiących przedmiot rozpoznania w niniejszej sprawie, został rozpytany przez interweniujących funkcjonariuszy policji w osobach D. M. i M. B. (2), to zeznaniami tych osób można było posiłkować się w procesie rekonstruowania zachowań przedsięwziętych przez D. K. Wprawdzie dopuszczalność dowodowego wykorzystania w postępowaniu karnym informacji uzyskanych od osoby rozpytanej, a polegająca na przesłuchaniu funkcjonariusza organu procesowego, który przeprowadził rozpytanie, jeżeli zeznania funkcjonariusza zastępują wyjaśnienia oskarżonego lub pozostają z nimi w sprzeczności, budzi wątpliwości w judykaturze i doktrynie. Wyrażane były bowiem poglądy dopuszczające bez żadnych ograniczeń tego rodzaju dowodzenie (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 marca 1971 r., sygn. IV KR 16/71, OSNKW 1971/9/131; wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 4 lipca 2013 r., sygn. II AKa 114/13, LEX nr 1350423; wyroki Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z dnia 29 grudnia 2009 r., sygn. II AKa 405/09, Prok. i Pr. 2010, dodatek "Orzecznictwo", nr 11/21; z dnia 18 lutego 1997 r., sygn. II AKa 7/97, OSA 1997/10/45; J. Nelken, Glosa do wyroku Sądu Najwyższego z dnia 10 marca 1971 r., sygn. IV KR 16/71, NP 1972/10/1606; M. Cieślak, Z. Doda, Przegląd orzeczeń Sądu Najwyższego w zakresie postępowania karnego za 1972 r., Pal. 1972, Nr 12, poz. 68-69), jak i zakazujące wykorzystania takiego dowodu (postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 22 lutego 2007 r., sygn. V KK 183/06, OSNwSK 2007/1/487; wyroki Sądu Najwyższego z dnia 21 marca 2013 r., sygn. III KK 268/12, KZS 2013/6/30; z dnia 6 października 2009 r., sygn. II KK 83/09, LEX nr 532383). Wyróżnić można było wreszcie kolejny pogląd nawiązujący do analizowanego zagadnienie, którego przedstawiciele dopuszczające możliwość takiego dowodzenia zastrzegali jednak, że dowód taki nie będzie mógł zostać wykorzystany, jeżeli dany funkcjonariusz brał udział w czynnościach procesowych przeprowadzonych z oskarżonym w danej sprawie (wyroki Sądu Najwyższego z dnia 24 maja 1934 r., sygn. 3 K 507/34, ZO 1934/34; z dnia 22 grudnia 1976 r., sygn. I KR 256/76, OSNPG 1977/7/6; z dnia 22 lutego 1978 r., sygn. I KR 12/78, OSPiKA 1979/78/142; z dnia 5 lipca 2002 r., sygn. WA 9/02, OSNKW 2002/11-12/104; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 4 maja 2016 r., sygn. III KK 334/15, KZS 2016/9/20; A. Taracha, Glosa do wyroku Sądu Najwyższego z dnia 5 lipca 2002 r., sygn. WA 9/02, WPP 2004/1/154-159; P. Hofmański, E. Sadzik, K. Zgryzek, Kodeks postępowania karnego, Tom I, Komentarz, Warszawa 1999, s. 712-713; U. Tomasik, Glosa do wyroku Sądu Najwyższego z dnia 5 lipca 2002 r., sygn. WA 9/02, WPP 2004/2/165-170; Z. Kwiatkowski, Glosa do wyroku Sądu Najwyższego z dnia 5 lipca 2002 r., sygn. WA 9/02, PS 2004/9/153; W. Daszkiewicz, Glosa do wyroku Sądu Najwyższego z dnia 22 lutego 1978 r., sygn. I KR 12/78, OSPiKA 1979/7-8/143; M. Cieślak, Z. Doda, Przegląd orzecznictwa Sądu Najwyższego w zakresie postępowania karnego za II półrocze 1979 r., Palestra 1980/12/93).

Zdaniem sądu, możliwość wykorzystania takiego źródła dowodowego może być limitowana tylko w wyjątkowych przypadkach, a to z powodu obowiązywania w procesie karnym zasady prawdy obiektywnej. Nie powinny być zatem wykorzystywane dowodowo depozycje funkcjonariusza na temat danych zasłyszanych w toku rozpytania tylko wówczas, gdy wystąpi rzeczywiste niebezpieczeństwo, że dany funkcjonariusz wykonując czynności procesowe w danej sprawie, może mieć trudność w rozróżnieniu okoliczności zasłyszanych w toku rozpytania, od tych podanych w czasie procesowego przesłuchania osoby uprzednio pozaprocesowo zindagowanej. Tego rodzaju niebezpieczeństwo nie wystąpi jednakże, jeżeli rozpytujący w krótkim czasie po rozpytaniu utrwalił przebieg tej pozaprocesowej czynności w formie notatki urzędowej lub zapisku urzędowego. Dokumenty te nie będą mogły oczywiście zastąpić procesowych relacji uczestników procesu karnego, niemniej jednak dadzą możliwość zweryfikowania, co osoba rozpytana powiedziała w czasie pozaprocesowego rozpytania.

Przenosząc te rozważania na grunt niniejszej sprawy należało stanowczo stwierdzić, że D. M. i M. B. (1) poza rozpytaniem D. K., uczestniczyli jedynie w następującej zaraz po tym rozpytaniu czynności jego zatrzymania, podczas której oskarżony jednakże nie wypowiadał się na temat okoliczności tragicznych zdarzeń. Ponadto pierwszy z funkcjonariuszy odnotował przebieg tego rozpytania w sporządzonej jeszcze w dniu 6 października 2017 r. notatce urzędowej. Nie zachodziła zatem w odniesieniu do tych świadków obawa, że w ich zeznaniach znajdą się informacje, które zasłyszeli od oskarżonego w czasie wykonywania z nim czynności procesowych. Co więcej, analiza zeznań D. M. i M. B. (1) pozwalała stwierdzić, że nie dostarczyli oni danych, które pozostawały w sprzeczności z wyjaśnieniami złożonymi przez D. K. lub zastępowały te wyjaśnienia. Rzecz bowiem w tym, że oskarżony w toku postępowania sądowego opisał okoliczności poddanych osądowi zdarzeń w sposób bardziej wyczerpujący niż to uczynił w toku jego rozpytania. Dodać należało, że w kwestiach zasadniczych dla czynienia ustaleń faktycznych w niniejszym procesie, wyjaśnienia oskarżonego, którym, co już podniesiono, dano wiarę, korespondowały z zeznaniami tych funkcjonariuszy.

Z uwagi natomiast na to, że inni przesłuchani w sprawie świadkowie w osobach S. R., A. K., M. K. (1), B. M., D. H. (1), N. D., W. F., W. S., J. A., K. S. i I. M. nie tylko nie obserwowali przebiegu zdarzeń stanowiących przedmiot rozpoznania w sprawie, ale także nie rozmawiali z oskarżonym na temat jego zachowań przedsięwziętych w krytycznym czasie, to z tego właśnie powodu ich zeznania nie miały znaczenia dla czynienia ustaleń faktycznych w zakresie rekonstrukcji tychże zachowań oskarżonego. Nie oznaczało to jednak, że relacje tych osób nie miały istotnego znaczenia dla niniejszego postępowania. Należało bowiem podnieść, że o negatywnych i trwających od wielu lat zachowaniach A. K. i R. P. (1), ale także D. S. (1) wobec D. K., wyjaśniał konsekwentnie nie tylko sam oskarżony, lecz także powołani właśnie wyżej świadkowie, przy czym zastrzec należało, że ich relacje znamionowały się różnym stopniem szczegółowości. Nie zachodziła oczywiście potrzeba opisywania poszczególnych zeznań złożonych przez tych świadków. Podniesienia jednakże wymagało to, że ich depozycje były spójne, a ponadto korespondowały z wyjaśnieniami oskarżonego. To spostrzeżenie dało asumpt do przyjęcia, że A. K. i R. P. (1), jak i D. S. (1) od długiego czasu zaniedbywali nie tylko podstawowe potrzeby rozwojowe D. K., a także nagannie odnosili się do niego, co przejawiało się w tym, że znajdując się pod wpływem alkoholu regularnie stosowali wobec niego różnorodzajową przemoc psychiczną wyzywając go obraźliwie, czy grożąc mu pozbawieniem życia, a także stosowali wobec niego zróżnicowaną przemoc fizyczną m.in. w postaci jego bicia, szarpania. Co więcej, A. K. i R. P. (1) dokonywali też kradzieży należących do D. K. ruchomości oraz pieniędzy. Należało podnieść, że oskarżony był przez obojga pokrzywdzonych wykorzystywany również ekonomicznie, bowiem pod wpływem ich gróźb dawał im zarobione pieniądze, które nieodmiennie przeznaczali na zakup alkoholu. Z uwagi natomiast na to, że A. K. i R. P. (1) w okresie trwania ich konkubinatu zasadniczo nie pracowali, zaś wszelkie uzyskane z różnych źródeł pieniądze przeznaczali na jeden tylko cel, to na D. K. spoczywał obowiązek kupowania artykułów spożywczych nie tylko dla siebie, ale również dla nich, czy opłacania rachunków za zużyte w zajmowanym przez nich wszystkich mieszkaniu media.

Należało nadmienić, że S. R., A. K., M. K. (1), B. M., D. H. (1), N. D., W. F., W. S., J. A., K. S. i I. M. odnieśli się także do tego, w jaki sposób w środowisku rodzinnym i sąsiedzkim funkcjonował D. K. Świadkowie ci w sposób jednoznaczny wskazali, że oskarżony zawsze zachowywał się kulturalnie, był pomocny, należycie wywiązywał się z nałożonych na niego w domu obowiązków. Co jednak szczególnie istotne, wskazali oni również, że gdy oskarżony był przez pokrzywdzonych poniżany, to nie przejawiał wobec nich żadnych zachowań agresywnych, a oddalał się bez słowa od nich przyjmując postawę unikającą.

Gdy zaś chodziło o wywiązywanie się przez D. K. z obowiązków zawodowych, to o tym, że należycie realizował powierzone mu w zakładzie pracy zadania i że nie przejawiał również w tym środowisku żadnej agresji, zeznali spójnie M. S. (2), R. K. (2), P. S., A. S., D. H. (2). Świadkowie ci nie dysponowali jednak istotnymi informacjami dotyczącymi sytuacji rodzinnej oskarżonego, bowiem oskarżony tylko ogólnikowo na ten temat z nimi rozmawiał.

Nie miały natomiast istotnego znaczenia dla oceny zawinienia i sprawstwa D. K. zeznania Z. K., A. P. (1), M. P., M. K. (2) i O. F. Świadkowie ci nie dysponowali bowiem spostrzeżeniami odnoszącymi się do ani do czynów zabronionych zarzuconych oskarżonemu, ani także do jego, czy pokrzywdzonych postaw społecznych.

Z wyjaśnieniami D. K. korespondowały również liczne zgromadzone w sprawie dokumenty. Jakkolwiek uczestnicy postępowania nie kwestionowali wymowy zasadniczej większości tego rodzaju dowodów. Niemniej jednak szereg z nich wymagał omówienia, bowiem ich wymowa miała istotne znaczenie dla czynienia ustaleń faktycznych w toku niniejszego postępowania.

Wiarygodność wyjaśnień D. K. oraz zeznań złożonych przez S. R., A. K., M. K. (1), B. M., D. H. (1), N. D., W. F., W. S., J. A., K. S. i I. M., co do tego, że oskarżony wychowywał się w bardzo trudnych warunkach spowodowanych przez alkoholizm jego matki, a także, iż ona i jej konkubenci naganie się wobec oskarżonego zachowywali, znajdowała dobitne potwierdzenie w zgromadzonej w sprawie dokumentacji wytworzonej w latach 2010 - 2017 r. przez M. w B., (...) Centrum Pomocy (...) w B., Zespół (...) w B., czy Miejską Komisję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w B. W dokumentacji tej, która, co istotne, została sporządzona przed datą popełnienia czynów zabronionych stanowiących przedmiot osądu w niniejszym procesie, jednoznacznie potwierdzono, że D. K. wychowywał się w skrajnie niekorzystnych warunkach wynikających z tego, że A. K. i jej kolejni partnerzy, w tym R. P. (1), byli głęboko zdemoralizowani, głównie z powodu uzależnienia od alkoholu, pod wpływem którego zachowywali się wobec siebie, jak i oskarżonego w sposób agresywny, nie zabezpieczali jego podstawowych potrzeb życiowych i emocjonalnych. Co więcej, analiza tej dokumentacji dowodziła, że chociaż D. K. wychowywał się w środowisku, z którego nie mógł wyciągnąć żadnych prawidłowych wzorców, to do czasu podjęcia zarzuconych mu zachowań, nie dokonywał czynów nieakceptowalnych społecznie.

W sposób pełny, jasny i niesprzeczny w opiniach pisemnych - tymczasowej z dnia 9 października 2017 r. oraz zupełnych z dni 1 listopada 2017 r. i 3 grudnia 2017 r., jak i w opinii ustnej uzupełniającej złożonej w dniu 7 maja 2018 r. - biegły z zakresu patomorfologii lek. med. R. P. (2) wskazał szczegółowo, jakich obrażeń ciała doznali w czasie poddanych osądowi zdarzeń A. K. i R. P. (1). Biegły wywiódł ponadto jednoznacznie, że wszystkie obrażenia stwierdzone u pokrzywdzonych zostały spowodowane działaniem narzędzia ostrego zaznaczając zarazem, że mogły zostać spowodowane nożem. R. P. (2) wskazał też spójnie, ile urazów takim narzędziem ostrym zostało zadanych A. K. a także R. P. (1), podając, że pokrzywdzona została pchnięta takim narzędziem co najmniej 2 razy, zaś R. P. (1) pchnięto nim 14 razy. Logicznie biegły określił siłę tych urazów wskazując, że były one zadawane z dużą siłą, jak również opisał szczegółowo, jakie skutki zostały wywołane powstałymi w krytycznym czasie obrażeniami ciała obojga pokrzywdzonych, przy czym podnieść należało, że skutki te omówiono już w niniejszym uzasadnieniu w ramach czynienia ustaleń faktycznych. Lek. med. R. P. (2) określił również następstwa zdrowotne, które wynikły z doznanych przez A. K. i R. P. (1) obrażeń ciała i w odniesieniu do pokrzywdzonej wywiódł, że doznała ona wstrząsu krwotocznego i niewydolności oddechowej, zaś odnośnie R. P. (1) wskazał, że doszło u niego do krwotoku, zapadnięcia się płuc, wstrząsu krwotocznego i ostrej niewydolności oddechowej. Biegły dokonał również trafnej sądowo-medycznej oceny powstałych w krytycznym czasie u obojga pokrzywdzonych skutków zdrowotnych wywodząc logicznie, że doznali ciężkich uszczerbków na zdrowiu pod postacią chorób realnie zagrażających ich życiu, która w przypadku pokrzywdzonego doprowadziła do jego zgonu.

Chociaż R. P. (2) spójnie wskazał, że brak szczegółowości wyjaśnień D. K. w odniesieniu do przebiegu zdarzeń poddanych osądowi w postępowaniu, uniemożliwiał określenie na ich podstawie, w jakich pozycjach znajdował się on względem A. K. i R. P. (1) w czasie zadawania im urazów narzędziem ostrym. Niemniej jednak z obrazu tych ran i ich umiejscowienia na ciałach pokrzywdzonych biegły logicznie wywiódł, że w krytycznym momencie oskarżony był ustawiony frontalnie do pokrzywdzonej, jak i że w takiej właśnie pozycji znajdował się również wobec pokrzywdzonego w czasie zadawania mu 5 ciosów w okolicę przedniej powierzchni jego tułowia, a pozostałe rany, które ten pokrzywdzony odniósł, które były zlokalizowane w okolicy jego pleców, zostały mu zadane od tyłu, być może, gdy już leżał.

Podsumowując zatem ocenę opinii wydanych przez biegłego lek. med. R. P. (2) i konfrontując ich wymowę z wyjaśnieniami D. K., wskazać należało, że zarówno charakter stwierdzonych przez biegłego na ciałach pokrzywdzonych obrażeń, jak i mechanizm, w wyniku którego zostały one spowodowane, w szczegółach korespondowały z wyjaśnieniami samego oskarżonego. Jakkolwiek, co zostanie rozważone w dalszej części uzasadnienia, oskarżony z przyczyn od niego niezależnych nie był w stanie szczegółowo opisać przebiegu zdarzeń. Niemniej jednak zachowania stanowiące przedmiot osądu były dynamiczne, a co szczególnie istotne, spowodowały u D. K. istotne zaburzenia jego funkcji percepcyjnych.

Zaznaczenia wymagało też to, że w toku oględzin miejsca zabójstwa przeprowadzonych w dniu 6 października 2017 r. zabezpieczono nóż kuchenny, którym D. K. zadał A. K. i R. P. (1) urazy. Stwierdzono również realizując tę czynność procesową, że szyba w skrzydle drzwiowym oddzielającym pokój od przedpokoju, została rozbita, a jej odłamki znajdowały się na podłodze.

Nie można było też tracić z pola widzenia tego, że w toku śledztwa zabezpieczono umowy sprzedaży należących do D. K. płyt CD z grami, które jednoznacznie potwierdziły, że w dniach 5 i 6 października 2017 r. A. K. i R. P. (1) sprzedali te przedmioty w punkcie lombardowym.

W toku zaś zrealizowanych w dniu 6 marca 2018 r. oględzin telefonu komórkowego marki H. o numerze wywoławczym (...), który należał do D. K. i który został zatrzymany niemal bezpośrednio po popełnieniu zarzuconych mu czynów zabronionych, a więc w dniu 6 października 2017 r., wynikało niezbicie, że tego właśnie dnia o godzinie 15:27 usiłował on nawiązać połączenie telefoniczne z numerem alarmowym 997, które jednak okazało się nieskuteczne. Urządzenie to było przy tym zabezpieczone hasłem w postaci graficznego znaku dostępowego, który został przez samego oskarżonego wyrysowany, co umożliwiło analizę zapisanych w telefonie danych. Ogół tych okoliczności pozwalał zatem stwierdzić, że D. K. bezpośrednio po dokonaniu zarzuconych mu czynów zabronionych usiłował powiadomić o tych swoich zachowaniach służby ratunkowe. Podjęte przez niego próby okazały się jednakże bezskuteczne, lecz oskarżony wiarygodnie wyjaśnił, że słyszał, jak jego matka takie zawiadomienie zgłosiła. Faktycznie bowiem od godziny 15:26 do godziny 15:27 telefonowała ona na numer alarmowy 112 zawiadamiając, że ona i jej konkubent zostali "zadźgani" przez jej syna, zaś zgłoszenie to zostało następnie niezwłocznie przesłane do Komendy Powiatowej Policji w B. oraz do Pogotowia (...) w L.

O tym zaś, że w czasie realizowania zachowań stanowiących przedmiot osądu w procesie D. K. nie znajdował się pod wpływem alkoholu, czy innych substancji psychoaktywnych, zaś A. K. i R. P. (1) znajdowali wówczas w stanie upojenia alkoholowego świadczyły dobitnie opinie biegłej Komendy Wojewódzkiej Policji we W. Laboratorium Kryminalistycznego z dnia 27 października 2017 r. o nr. H-V-AL.- (...)- (...), o nr. H-V-AL.- (...)- (...) i o nr. H-V-AL.- (...)- (...).

Jak już wykazano w zasadniczych aspektach nie były w toku procesu kwestionowane okoliczności związane z realizacją przez D. K. przedmiotowych znamion zarzuconych mu czynów zabronionych. Zasadniczym natomiast zagadnieniem wymagającym analizy było ustalenie, czy w czasie realizowania tych przedmiotowych znamion zarzuconych mu czynów, mógł on rozpoznać ich znaczenie lub pokierować własnymi postępowaniami.

W sprawie niniejszej ocenę poczytalności D. K. tempore criminis przeprowadziły dwa zespoły biegłych, przy czym w skład pierwszego z nich wchodzili biegli psychiatrzy lek. med. W. D. i A. J., jak i biegła psycholog mgr. J. M. (dalej: zespół b. (...)), zaś w skład drugiego z nich wchodzili biegli psychiatrzy prof. dr hab.n. med. J. H. (1), dr.n. med. K. T., dr.n. med. A. R., a także biegła psycholog dr n. hum. A. P. (2), który działali w imieniu Instytutu (...) w W. (dalej: zespół w. (...)).

Na wstępie rozważań zauważyć należało, że wnioski opinii sporządzonych przez oba zespoły biegłych w wielu zasadniczych aspektach korelowały ze sobą. Wszak w opiniach obu tych zespołów opisane zostały w sposób bardzo zbliżony okoliczności wzrastania i dojrzewania D. K. w warunkach skrajnie niekorzystnych, a wynikających z alkoholizmu jego matki i kolejnych jej konkubentów, w tym R. P. (1), jak i ze stosowanej w sposób ciągły i powtarzalny przez wiele lat przez te osoby wobec oskarżonego działań przemocowych i to zarówno pod postacią przemocy fizycznej, psychicznej, jak również ekonomicznej. W opiniach obu zespołów biegłych uwzględniono także i to, że dorastanie D. K. w tak niekorzystnych warunkach zaciążyło negatywnie na jego osobowości, chociaż temu zagadnieniu oba zespoły przydały zasadniczo różną wagę, o czym szczegółowo w dalszej części uzasadnienia. Zgodnie wreszcie oba zespoły biegłych rozpoznały u D. K. w czasie realizowania zarzuconych mu czynów tożsame zaburzenie psychiczne będące innego rodzaju zakłóceniem jego czynności psychicznych pod postacią silnej reakcji na stres. Biegli wchodzący w skład tych zespołów zasadnie też przyjęli, że dorastanie oskarżonego w tak trudnych warunkach stworzyło swoiste podłoże, które doprowadziło go do podjęcia w krytycznym czasie agresywnych zachowań wobec pokrzywdzonych.

Wszyscy biegli wywiedli też logicznie, że czynnikami spustowymi, które wyzwoliły w krytycznym czasie agresję D. K. wobec A. K. i R. P. (1) było to, że sprzedali należące do oskarżonego gry wideo, jak i zaatakowali go fizycznie, zaś pokrzywdzona zrzuciła również jego telewizor, przy czym słusznie biegli zwrócili dodatkowo uwagę również na to, że te właśnie przedmioty były dla niego szczególnie cenne, bowiem gry kupił za zarobione pieniądze, zaś telewizor otrzymał w prezencie do babki, a dodatkowo przedmioty te pozwalały mu niejako odciąć się od traumatyzującego go otoczenia domowego. Zgodnie i przekonywająco oba zespoły opiniujące wywiodły również, że w krytycznym czasie doszło u oskarżonego do poczucia krzywdy, oszołomienia, lęku, które wyzwoliły jego agresję z powodu powstałych u niego dysocjacyjnych zaburzeń świadomości a manifestujących się pobudzeniem psychoruchowym, zawężeniem pola świadomości w postrzeganiu otoczenia oraz zaburzeniami uwagi, przy czym logicznie podnieśli, że ta właśnie jego reakcja była nieadekwatna do wskazanych bodźców spustowych. Aprobująco należało też ocenić spostrzeżenie biegłych, gdy podnieśli, że w analizowanym momencie doszło do dekompensacji stanu psychicznego oskarżonego, co manifestowało się w tym, że jego emocje przestały podlegać intelektualnej kontroli i że jego przeżycia emocjonalne, które wówczas odczuwał, były całkowicie odmienne od tych, jakie towarzyszyły mu w podobnych sytuacjach w przeszłości i że osiągnęły wówczas taką intensywność, że przestały podlegać jego intelektualnej kontroli.

W tym zakresie, jak już nadmieniono, opinie biegłych były zgodne i sąd ocenił je jako logiczne, pełne oraz niesprzeczne. Biegli z obu zespołów zasadnie w analizowanym kontekście zwrócili też uwagę na nieracjonalność niektórych czynności podjętych przez D. K. zaraz po zrealizowaniu ocenianych zachowań, w tym na to, że wrócił wówczas do swojego rutynowego postępowania udając się do kąpieli, czy ubierając się po jej zażyciu w odzież, która uległa zabrudzeniu krwią A. K. i R. P. (1). Oba zespoły opiniujące celnie też podniosły, że oskarżony w dotychczasowym życiu nie przejawiał skłonności do podejmowania działań agresywnych, a jego zachowania oceniane w niniejszym procesie, były całkowicie niezgodne z jego linią życiową i wyznawanymi wartościami, a przy tym, obiektywnie rzecz ujmując, nieadekwatne do bodźców, które te zachowania wywołały. To zaś oznaczało, że wszyscy biegli celnie dostrzegli, że zachowania te były obce unikającej osobowości oskarżonego, a przy tym zasadnie zaznaczyli, że miał on niską skłonność do podejmowania działań odwetowych. Nie nasuwała też zastrzeżeń zgodna konstatacja obu zespołów opiniujących, którzy podnieśli, że chociaż osobowość D. K. z powodu dorastania w warunkach skrajnie patologicznych nie ukształtowała się w sposób prawidłowy, przez co nie miał warunków do nauczenia się prawidłowych wzorców postępowania w relacjach z innymi ludźmi, to jednak nie miał on inklinacji do podejmowania zachowań nieakceptowanych społecznie, co oznaczało, że nie cechowała go skłonność do agresji i rozwiązywania konfliktów oraz zaspokajania jego potrzeb przez atakowanie innych osób. Opinie obu zespołów biegłych na tych płaszczyznach nie były też kwestionowane przez uczestników niniejszego postępowania.

Jedynie tytułem wyjaśnienia wskazania wymagało, że jakkolwiek, stosownie do brzmienia art. 199 k.p.k. w zw. z art. 50-52 ustawy z dnia 19 sierpnia 1994 r. o ochronie zdrowia psychicznego, złożone biegłym relacje oskarżonego w toku odbierania od niego wywiadu psychiatryczno - psychologicznego, nie mogły stanowić w procesie karnym dowodu, co oznaczało, że nie mogły być uwzględniane przy czynieniu ustaleń faktycznych w sprawie. Dane przekazane biegłym przez oskarżonego podlegają jednakże ich ocenie, lecz nie w kontekście stwierdzenia ich wiarygodności, lecz w kontekście oceny funkcjonowania badanego tempore criminis na płaszczyźnie psychiatryczno - psychologicznej. Dlatego właśnie analiza informacji przekazanych przez D. K. biegłym tworzącym oba zespoły opiniujące, jak i zgromadzony w sprawie materiał dowodowy, uprawniały ich do stwierdzenia, w jakich fragmentach jego pamięć była zniesiona, czy tylko zaburzona. Sąd był natomiast zobowiązany do ocenienia opinii biegłych w zakresie sformułowanych przez nich wniosków dotyczących jego funkcjonowania na płaszczyźnie psychiatryczno - psychologicznej, co bynajmniej nie oznaczało, że depozycje oskarżonego złożone biegłym w czasie odbierania od niego wywiadów, zostały wykorzystane do czynienia ustaleń faktycznych - wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 29 marca 2006 r., II AKa 45/06, LEX nr 183429; wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 17 czerwca 1999 r., II AKa 113/99, LEX nr 38101. Dlatego właśnie oceny biegłych z obu zespołów opiniujących w analizowanym zakresie, które wszakże, na co zwrócono już uwagę, były niemal zbieżne, zostały ocenione jako spójne, jako że biegli odbierając na potrzeby opiniowania od oskarżonego wywiady, ale także znając całość zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, który przecież starannie zrelacjonowali w częściach historycznych opinii pisemnych, właściwie wywiedli, jak funkcjonowała jego percepcja w krytycznym czasie. W tym kontekście jako przekonywające oceniono wyjaśnienia oskarżonego złożone na rozprawie głównej przeprowadzonej w dniu 12 czerwca 2019 r., gdy wywodził, które zdarzenia zaistniałe w krytycznym czasie zapamiętał, a których nie zdołał zapamiętać, lecz ich przebiegu się domyślił.

W analizowanych opiniach biegli z obu zespołów odmiennie natomiast ocenili wpływ opisanych już czynników związanych z dorastaniem D. K. w skrajnie niekorzystnych warunkach na jego osobowość. W konsekwencji biegli wchodzący w skład zespołu b. (...) uznali, że w chwili czynów miał oskarżony ograniczoną w stopniu znacznym poczytalność i to zarówno na płaszczyźnie rozpoznania ich znaczenia, jak i pokierowania własnymi zachowaniami, przy czym podczas ustnego opiniowania na rozprawie w dniu 7 maja 2018 r. zwrócili uwagę na to, że jego poczytalność tempore criminis była bliższa całkowitej niepoczytalności, niż poczytalności pełnej. Biegli tworzący zaś zespół w. (...) doszli zaś do przekonania, że poczytalność oskarżonego w czasie czynów była całkowicie zniesiona na obu rozważanych płaszczyznach.

W ocenie sądu ocena poczytalności oskarżonego w chwili realizowania zarzuconych mu czynów została prawidłowo zaprezentowana w opiniach biegłych z zespołu w. (...). Ten właśnie zespół biegłych zwrócił szczególną uwagę na to, że oskarżony w krytycznym czasie miał poważne zaburzenia percepcji, które przejawiały się w tym, że nie zapamiętał szeregu okoliczności, jak chociażby tego, ile ciosów zadał obojgu pokrzywdzonym, że rozbił szybę w skrzydle drzwiowym, o czym jedynie wnioskował po szkle rozsypanym na podłodze. Biegli ci podnieśli też celnie, że D. K. nie pamiętał, w jakich okolicznościach w krytycznym czasie pojawił się przy nim pokrzywdzony, czy zadawał pokrzywdzonemu ciosy, gdy ten leżał i jak przebiegała ich szarpanina. Nie potrafił też opisać, co czuł, gdy zadawał urazy, nie spostrzegł, że jego ubranie zostało poplamione krwią i je po kąpieli założył, nie zapamiętał również, że próbował połączyć się z numerem 997 twierdząc nawet, że nie był w stanie tego zrobić z powodu stresu. D. K. nie miał ponadto realnego poczucia powierzchni, bowiem nie potrafił ocenić przestrzeni, po której chodził w krytycznym czasie z nożem, a przy tym fragmentarycznie zapamiętał rozmowy przeprowadzone z policjantami, zaś noc spędzoną po jego zatrzymaniu pamiętał niedokładnie. Co więcej, biegli ci przeanalizowali obraz świadomości D. K. w kolejnych fazach realizowania zarzuconych mu zachowań i doszli do zasadnego wniosku, że jego zdolności percepcyjne "falowały", co zasadnie zakwalifikowali jako istotne zaburzenie analizowanej sfery. Wprawdzie w toku postępowania sądowego prof. dr hab. J. H. (1) trafnie przyjął, że możliwość zdiagnozowania ostrej reakcji na stres nie jest warunkowana wystąpieniem tego rodzaju zaburzeń świadomości. Niemniej jednak biegły ten wywiódł celnie, że pojawienie się tego rodzaju zaburzeń percepcyjnych potwierdzało zasadność przyjęcia, że to właśnie zdiagnozowane przez oba zespoły opiniujące zakłócenie czynności psychicznych wystąpiło w krytycznym czasie u oskarżonego. Tego rodzaju zaburzeń sfery percepcyjnej D. K. w krytycznym czasie nie stwierdzili natomiast z taką szczegółowością biegli tworzący b. (...) zespół opiniujący, bowiem poprzestali na wskazaniu, że doszło u niego wówczas do zawężenia pola świadomości, jak i zaznaczyli, że po zdarzeniu jego zachowanie było jedynie na pozór racjonalne. Nie wykazali oni jednak, w czym to zawężenie pola świadomości się manifestowało.

Zasadnie ponadto biegli z zespołu w. (...) stwierdzili, że D. K. przez wiele lat i w sposób ciągły przeżywał stres wynikający dorastania w skrajnie niekorzystnych warunkach, co przejawiało się w tym, że od wczesnego dzieciństwa doznawał od matki i jej partnerów wyłącznie krzywd, zamiast zrozumienia i wsparcia. Zwrócili oni w konsekwencji uwagę na to, że te drastyczne oddziaływania podejmowane wobec oskarżonego na wielu płaszczyznach, negatywnie wpłynęły na jego funkcjonowanie, przy czym wskazali, że miało to miejsce w okresie jego dorastania, a więc szczególnie istotnym dla kształtowania się jego osobowości. Trafnie uznali również ci biegli, że na kształtowaniu się jego osobowości negatywnie zaciążyło to, że dorastał w skrajnej biedzie i w warunkach, w których jego matka nie troszczyła się nawet o to, aby zaspokoić podstawowe jego potrzeby życiowe, w tym wyżywienie, czy odzież.

Biegli tworzący w. (...) zespół opiniujący słusznie zwrócili też uwagę na to, że oskarżony wskutek dojrzewania w tak niekorzystnych warunkach, współuzależnił się od swojej dotkniętej chorobą alkoholową matki. Bardzo szczegółowo odnieśli się oni do zagadnienia kształtowania się osobowości oskarżonego w czasie dorastania diagnozując u niego osobowość lękliwą (unikającą). Biegli z tego zespołu celnie dostrzegli i to, że pod wpływem przewlekłego stresu oraz na skutek stresu związanego ze stwierdzeniem w dniu 6 października 2017 r., że pokrzywdzeni dokonali kradzieży rzeczy ruchomych oskarżonego, po czym przypuścili na niego atak fizyczny, a pokrzywdzona dodatkowo podjęła próbę zniszczenia jego telewizora, wystąpiło u niego w krytycznym czasie inne zaburzenie czynności psychicznych w postaci ostrej reakcji na stres o takim nasileniu, że doszło do całkowitego zniesienia jego poczytalności zarówno na płaszczyźnie rozpoznania znaczenia podjętych czynów, jak i pokierowania jego postępowaniami.

Te wszystkie okoliczności zostały wprawdzie w ogólnym zarysie dostrzeżone przez biegłych tworzących zespół b. (...), jednakże nie przydali im należytej wagi oceniając poczytalność oskarżonego w czasie realizowania przypisanych mu czynów zabronionych. W szczególności biegli tworzący b. (...) zespół opiniujący nie dostrzegli tego, że D. K. w okresie dla kształtowania się jego osobowości kluczowym, nie otrzymywał z najbliższego otoczenia absolutnie żadnych pozytywnych emocji, co spowodowało nie tylko to, że wobec braku wzorców, nie miał możliwości wykształcenia prawidłowych mechanizmów reagowania w sytuacjach dla niego trudnych. Jego unikająca osobowość dodatkowo była przecież obarczona współuzależenieniem od matki alkoholiczki, a to oznaczało, że nie był on w stanie od niej się odizolować, zaś podejmowane przez nią wobec niego negatywne zachowania budziły jego frustrację, która narastała całym latami. Co jednak szczególnie w tym kontekście istotne, to fakt, że biegli z w. (...) zespołu opiniującego zasadnie opisali regułę, która w niniejszej sprawie w sposób oczywisty wystąpiła, a której nie dostrzegli biegli z zespołu b. (...). Mianowicie biegli wchodzący w skład w. (...) zespołu opiniującego zasadnie wskazali, że im większy u określonej osoby występuje poziom frustracji, tym wykazuje ona w sytuacji skrajnej skłonność do podejmowania zachowań wysoce impulsywnych. To zaś oznaczało, że D. K. jako osoba żyjąca w stałym napięciu, poczuciu zagrożenia, blokująca swoje emocje, znalazła się w krytycznym momencie w sytuacji bez wyjścia, bowiem miała poczucie silnego zagrożenia i pozbawienia decydujących dla niego wartości. Nawet jeżeli oskarżony dotychczas przyjmował w tego rodzaju trudnych sytuacjach postawę bierną, wycofującą, to w tej krańcowej dla niego sytuacji doszło do takiej kumulacji emocji, że podjął atak na źródła zagrożeń, czemu oczywiście sprzyjało wcześniejsze, wieloletnie spiętrzanie negatywnych emocji. Takie bowiem spiętrzanie doprowadziło do nieprawidłowego rozwoju jego sfery emocjonalnej, co spowodowało, że nie nabył on umiejętności radzenia sobie z negatywnymi emocjami przez ich rozładowywanie w społecznie akceptowalny sposób. Takie funkcjonowanie D. K. przez wiele lat skutkowało stopniowym wyczerpywaniem się zdolności adaptacyjnych jego psychiki. Istotne i trafne było też spostrzeżenie tych biegłych, że głębokości stwierdzonych u niego zaburzeń dysocjacyjnych w zakresie funkcjonowania jego percepcji sprzyjała zarówno skala nieprawidłowości jego osobowości, jak i siła urazu psychicznego, która pojawiła się w krytycznym momencie, bowiem za czynniki predestynujące do podjęcia nasilonych reakcji na stres poczytuje się zaburzenia rozwoju emocjonalnego i społecznego, co oznacza, że im większa liczba doznanych przed czynem traumatycznych bodźców, tym agresywne zachowania są bardziej nasilone i słabiej kontrolowane.

Należało też dostrzegać, że w. (...) zespół biegłych przyłożył należytą wagę do ustalenia kształtu osobowości D. K., bowiem poza stwierdzeniem, że miał on osobowość lękliwą (unikającą), przeprowadzony został czytelny wywód dowodzący niezbicie, że oskarżony przejawiał głębokie zaburzenia w funkcjonowaniu emocjonalnym i społecznym. Biegli ci dostrzegli przecież zasadnie, że D. K. był emocjonalnie współuzależniony od alkoholizmu matki A. K., wykazywał nadmierną o nią troskę, co było zupełnie nieadekwatne do jego roli w rodzinie i jego dojrzałości wynikającej z wieku. Wskazali też trafnie, że oskarżony z powodu alkoholizmu matki pozostawał w stałym napięciu, odczuwał niepewność, bezradność i także z tej przyczyny zamykał się w sobie, zawężał więzi społeczne, tłumił przeżywane emocje i miał trudność w ich wyrażaniu. Analizując to stanowisko biegłych wchodzących w skład w. (...) zespołu opiniującego należało wskazać, że D. K. pomimo uzyskania pełnoletniości nie nawiązał nigdy żadnej relacji emocjonalnej z kobietą, nie miał również praktycznie żadnych kolegów. Gdy zaś chodziło o funkcjonowanie społeczne oskarżonego, to biegli z tego zespołu wskazali celnie, że jego życie było bardzo ubogie, bowiem ani w szkole, ani w środowisku sąsiedzkim, czy w zakładzie pracy, nie nawiązał praktycznie żadnych koleżeńskich relacji. Nie spotykał się także z innymi osobami, aby uczestniczyć w rozrywkach typowych dla osób dorastających, jako że nie uprawiał żadnego sportu, nie chodził do kina, czy dyskotek, nie uczestniczył w rówieśniczych spotkaniach towarzyskich, a czas wolny po powrocie ze szkoły, czy z pracy, spędzał w samotności na oglądaniu filmów, czy grając na konsoli. Te wszystkie spostrzeżenia zasadnie doprowadziły biegłych z zespołu w. (...) do wniosku, że z powodu nieprawidłowo ukształtowanej osobowości oskarżonego, czuł się nieatrakcyjny, gorszy od innych, przez co wycofywał się z jakichkolwiek kontaktów społecznych w obawie o to, że zostanie skrytykowany, odrzucony. Zasadnie podnieśli oni również, że oskarżony prowadził ograniczony, schematyczny tryb życia, a to z obawy przed ewentualnym zranieniem, którego mógłby doznać, gdyby nawiązywał kontakty z otoczeniem.

Co jednak szczególnie istotne, to fakt, że biegli wchodzący w skład w. (...) zespołu opiniującego dostrzegli ewidentny wpływ stwierdzonych u D. K. głębokich zaburzeń osobowości na podjęcie zachowań w niniejszym postępowaniu mu zarzuconych. Ogół bowiem poczynionych przez nich spostrzeżeń dotyczących kształtowania się osobowości D. K. i jej finalnego obrazu, dał tym biegłym podstawę do trafnego przyjęcia, że jego zaburzenia emocjonalne oraz nieprawidłowo ukształtowana osobowość były podłożem zdiagnozowanego u niego zaburzenia czynności psychicznych pod postacią ostrej reakcji na stres, które wystąpiło, gdy pojawiły się omówione już czynniki spustowe. Wywiedli biegli przecież, że charakter tych zaburzeń był na tyle poważny, że skutkował stworzeniem szczególnego psychologicznego podłoża do podjęcia zachowań agresywnych w sytuacji narażenia na stres. To podłoże osobowościowe oskarżonego spowodowało, że wytworzyła się u niego szczególna podatność na wystąpienie ostrej reakcji na stres. Zwrócili przy tym zasadnie uwagę na to, że szczególnie nasilona agresja oskarżonego ze zniesioną kontrolą nad jego zachowaniem była charakterystyczna dla osób funkcjonujących jako ofiary działań przemocowych, a więc takich, które były poddawane wcześniej i przez dłuższy okres traumatycznym bodźcom. Analizowana sytuacja doprowadziła zatem do tego, że bodźce, które wcześniej wielokrotnie nie wywoływały żadnej reakcji emocjonalnej, finalnie jednak tak nasiloną reakcję spowodowały znosząc kontrolę nad zachowaniem oskarżonego. Szczególnie trafne było w tym kontekście spostrzeżenie biegłych, że oskarżony w momencie wystąpienia czynników spustowych podjął zachowania agresywne o szczególnie wysokiej intensywności, bowiem nie był w stanie ani właściwie ocenić swojego zachowania, ani go skontrolować, a to dlatego, że wszystkie posiadane przez niego dotychczas zdolności kontrolne w zakresie panowania nad jego emocjami, zostały definitywnie wyczerpane przy podobnych trudnych dla niego sytuacjach stresujących, które wystąpiły wcześniej. D. K. w krytycznym czasie znalazł się w sytuacji, gdy zawiodły stosowane przezeń w przeszłości metody adaptacyjne i obronne, znalazł się wówczas poza możliwościami samokontroli, a przy tym, ukształtowane przez niego mechanizmy obronne funkcjonowały nieprawidłowo z powodu obciążających go głębokich zaburzeń osobowości. Będąc zatem narażonym przez wiele lat i w okresie rozwojowym na tak wielką traumę, która doprowadziła do jego psychologicznego udręczenia i spowodowała, że wszelkie mechanizmy kompensacyjne zostały wyczerpane, znalazł się w krytycznym czasie w sytuacji bezradności, a więc w stanie, w którym jedyną dostępną dla niego reakcją na kolejne traumatyzujące zdarzenie były zachowania patologiczne.

Co symptomatyczne biegli z b. (...) zespołu nie rozpoznali w toku opiniowania współuzależenienia D. K. od choroby alkoholowej A. K. i w konsekwencji nie uwzględnili tej okoliczności podczas opiniowania. Współuzależenienie to rozpoznali oni natomiast podczas opiniowania w toku postępowania sądowego, lecz nie wyjaśnili, w jaki sposób to właśnie zaburzenie oskarżonego przełożyło się na czyny zabronione, które były przedmiotem osądu. Pobieżnie biegli ci ocenili również wpływ dorastania oskarżonego w dramatycznych wręcz warunkach na kształtowanie się jego osobowości. W toku rozprawy przeprowadzonej w dniu 12 czerwca 2019 r. biegła J. M. niezasadnie bowiem wywiodła, że funkcjonowanie społeczne D. K. przed podjęciem zarzuconych mu zachowań nie było głęboko upośledzone wywodząc, że utrzymywał on relacje z osobami ze swojej grupy zawodowej, którym zwierzał się ze swoich problemów. Analogicznie ocenić należało też wypowiedź biegłego W. D. sformułowaną na tejże rozprawie, gdy podniósł, że wiele osób prowadzi tak schematyczne życie, jak D. K. W ocenie sądu biegli ci wyabstrahowali jednak własne wnioskowania od spostrzeżenia, że oskarżony ograniczał swoją życiową aktywność do opisanych już, a zupełnie podstawowych sfer funkcjonowania i że w taki sposób przebiegało całe jego dotychczasowe życie. Zasadnie w tym kontekście biegły J. H. (1) podniósł, że D. K. wywiązywał się z tych podstawowych obowiązków, jak chociażby realizując obowiązek szkolny, czy wykonując bez zarzutu pracę zawodową, aby zapewnić sobie poczucie elementarnego bezpieczeństwa.

Ogół tych spostrzeżeń pozwalał zatem przyjąć, że biegli tworzący b. (...) zespół opiniujący nie uwzględnili w toku opiniowania omówionych już zagadnień związanych z głęboko upośledzoną osobowością D. K. i ewidentnego wpływu takiego obrazu jego osobowości na ukształtowanie się podłoża, które doprowadziło go do podjęcia w kolejnej sytuacji stresowej agresywnych zachowań, które spowodowały tragiczne skutki.

Sąd nie doszukał się natomiast uzasadnionych podstaw do przyjęcia, że D. K. w krytycznym czasie działał pod wpływem silnego wzburzenia, a więc w warunkach z art. 148 § 4 k.k. Poddane osądowi zachowania oskarżonego były przecież warunkowane patologicznym stanem jego psychiki w postaci innego zaburzenia czynności psychicznych, a mianowicie silną reakcją na stres. Silne zaś wzburzenie traktować należało w kategoriach stanu fizjologicznego, a więc niewarunkowanego psychiatryczną patologią. Rzecz jasna, można w konkretnych okolicznościach ustalić działanie danego podmiotu w warunkach wyłączonej lub ograniczonej w stopniu znacznym poczytalności z powodu innego zakłócenia czynności psychicznych, jak i w warunkach silnego wzburzenia. Taka sytuacja będzie mogła zostać jednak stwierdzona tylko wówczas, gdy zaburzenia psychiki spowodują, że osoba taka działała w warunkach z art. 31 § 1 k.k. albo art. 31 § 2 k.k., zaś zupełnie inne okoliczności pozwolą przyjąć, że doszło do zachowania afektywnego na płaszczyźnie fizjologicznej w postaci silnego wzburzenia - wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11 lipca 1973 r., II KR 52/73, OSNKW 1974/1/8; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 7 marca 2008 r., V KK 355/07, LEX nr 370303; wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 17 stycznia 2001 r., II AKa 251/00, KZS 2002/9/22; wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 14 stycznia 2005 r., II AKa 109/05, LEX nr 156336; wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 20 października 2009 r., II AKa 182/09, KZS 2009/12/60; A. Golonka, Stan silnego wzburzenia jako znamię zabójstwa typu uprzywilejowanego czy okoliczność wpływająca na zmniejszenie poczytalności sprawcy przestępstwa?, Palestra 2014/3-4/66, 72-75.

W okolicznościach faktycznych niniejszej sprawy D. K. działał bezsprzecznie w warunkach wzburzenia fizjologicznego, lecz wynikającego z dysocjacyjnych zaburzeń jego psychiki, nie zaś z afektywnego postrzegania rzeczywistości. Przewaga sfery popędowo - emocjonalnej nad intelektualną u oskarżonego była przecież elementem silnej reakcji na stres, na co zasadnie zwrócili uwagę biegli wchodzący w skład obu zespołów opiniujących. Lek. med. W. D. na rozprawie w dniu 12 czerwca 2019 r. niejako podsumowując rozważania w tym przedmiocie zasadnie podniósł, że afekt fizjologiczny w postaci utraty kontroli nad emocjami stanowi podgrupę silnej reakcji na stres. Także biegły J. H. (1) przekonywająco zwrócił w toku ustnego opiniowania uwagę na to, że wzburzenie fizjologiczne D. K., które wystąpiło w krytycznym czasie i przybrało postać agresji, powstało wprawdzie pod wpływem czynników spustowych, ale znajdowało podłoże w głęboko nieprawidłowo ukształtowanej jego osobowości, co finalnie spowodowało, że jego wzburzenie było elementem zaburzenia psychiatrycznego w postaci ostrej reakcji na stres. To zaś oznaczało, że zachowanie afektywne było tylko przejawem powstałego u oskarżonego zaburzenia psychopatologicznego będącego innym zakłóceniem jego czynności psychicznych, która wyłączyła jego poczytalność. Nie było zatem podstaw do przyjęcia, że działał on zarówno w warunkach zniesionej całkowicie poczytalności na płaszczyźnie psychopatologicznych zaburzeń jego sfery popędowo - emocjonalnej, jak i w warunkach niepatologicznego afektu psychologicznego. Innymi słowy, silne wzburzenie powstało w warunkach występowania dysocjacyjnych zaburzeń świadomości oskarżonego i było przejawem zaburzenia znamionującego się psychopatologią.

Należało dodatkowo podnieść, że w treści art. 15 § 1 k.k. ustawodawca statuował klauzulę niekaralności osoby, która albo dobrowolnie zrezygnowała z doprowadzenia do naruszenia dobra prawnego chronionego prawnokarnie, porzucając zamiar jego naruszenia przed dopełnieniem kompletu czynności wykonawczych danego przestępstwa (co odnosić należało do tzw. usiłowania nieukończonego), albo która mimo ukończenia ostatniej czynności wykonawczej dobrowolnie zapobiegła materializacji zamierzonego skutku (co z kolei odnieść należało do tzw. usiłowania ukończonego). Rozważając zatem, czy poddane ocenie zachowania podjęte przez D. K. osiągnęły pułap usiłowania niezupełnego, czy może zupełnego, wskazania wymagało to, że zgromadzone w sprawie dowody przemawiały za przyjęciem, że te jego aktywności potraktować należało jako usiłowanie ukończone. Rzecz bowiem w tym, że oskarżony zadając obojgu pokrzywdzonym z dużą siłą i przy użyciu śmiercionośnego narzędzia wiele urazów, przy czym pokrzywdzoną ranił w okolicę jej podbrzusza, zaś pokrzywdzonego zasadniczo w okolicę jego klatki piersiowej, a więc w miejsca, w których znajdowały się przyżyciowo istotne organy, uczynił wszystko, co było konieczne do osiągnięcia skutków w postaci ich śmierci. Jak już bowiem wskazano, D. K. zarówno z punktu widzenia kryteriów obiektywnych, jak i odnoszących się do towarzyszących mu w krytycznym czasie patologicznych przeżyć emocjonalnych w postaci wybuchu furii, podjął takie czynności, które mogły skutkować śmiercią A. K. i R. P. (1), natomiast to, że nie spowodował zamierzonego skutku w odniesieniu do pokrzywdzonej było wynikiem szczęśliwego zbiegu okoliczności materializującego się w tym, że ostrze noża nie przebiło istotnych przyżyciowo naczyń krwionośnych lub organów pokrzywdzonej, jak i tego, że szybko udzielona jej pomoc medyczna okazała się skuteczna.

D. K. już po zrealizowaniu tych zachowań wiedział bezsprzecznie, że przedsięwzięte przez niego dotychczas działania mogły doprowadzić do powstania skutków w postaci śmierci A. K. i R. P. (1), skoro bezpośrednio po zadaniu urazów temu ostatniemu podjął próbę nawiązania połączenia telefonicznego z numerem alarmowym 997, a wobec nieskuteczności tego działania, zażądał od A. K., aby wezwała pogotowie ratunkowe i policję, co uczyniła. Fakt zatem, że oskarżony dążąc do tego, aby pokrzywdzonym udzielona została pomoc medyczna ratująca ich życia, osobiście próbował zawiadomić o zaistniałych tragicznych zdarzeniach służby ratunkowe, jak i po bezskuteczności takiego działania, wezwał swoją matkę, aby ona taką pomoc wezwała, świadczył aż nad wyraz dobitnie o tym, że zmierzał dobrowolnie do zapobiegnięcia materializacji tragicznych skutków. Nie trzeba było przecież przekonywać o tym, że A. K. po otrzymaniu od D. K. urazów była przytomna, a to oznaczało, że mógł on bez przeszkód przy użyciu chociażby tego samego narzędzia kontynuować atak na nią w celu definitywnego pozbawienia jej życia, czego jednak dobrowolnie zaniechał.

Rozróżnić w tym kontekście należało też pojęcie usiłowania ukończonego od zagadnienia nastąpienia skutku. Zadanie człowiekowi urazu śmiercionośnym narzędziem, gdy ten skutek jednak nie materializuje się, najczęściej pozwala takie zachowanie potraktować jako usiłowanie ukończone, chociaż nie musi ono powodować tego tragicznego następstwa. Śmierć człowieka zazwyczaj nie następuje przecież bezpośrednio po zadaniu urazu lub urazów, co zresztą stało się powodem statuowania instytucji tzw. czynnego żalu przy usiłowaniu ukończonym - postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 16 kwietnia 2015 r., V KK 386/14, LEX nr 1683374.

Kończąc rozważania na kanwie instytucji opisanej w art. 15 § 1 k.k. przypomnieć należało, że D. K. po zadaniu A. K. i R. P. (1) urazów, dążąc do udzielenia im pomocy, całkowicie dobrowolnie odstąpił od dalszego ich atakowania i podjął próbę telefonicznego wezwania służb ratunkowych, a gdy takiego połączenia nie udało mu się nawiązać, to zażądał od swojej przytomnej matki, aby wezwała pomoc. Chociaż zatem oskarżony sam nie zawiadomił o swoich działaniach służb ratunkowych, to z własnej woli podjął jednak celowe i właściwe działanie ukierunkowane na zapobiegnięcie skutkom stanowiącym ustawowe znamię zbrodni z art. 148 § 1 k.k. - A. Marek. Kodeks karny. Komentarz, wyd. V. LEX 2010, teza 3 do art. 15; wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 28 września 2004 r., II AKa 281/04, LEX nr 156147. Zaznaczenia ponadto wymagało to, że chociaż funkcjonariusze policji posiadają umiejętności w zakresie ratownictwa medycznego, to policjant dyżurujący otrzymawszy informację o zdarzeniach stanowiących przedmiot osądu w niniejszym postępowaniu, zobligowany był poinformować o nim również służbę ratunkową - wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 22 listopada 2012 r., II AKa 464/12, LEX nr 1236458.

Żadne okoliczności towarzyszące poddanym analizie zachowaniom D. K. nie uzasadniały natomiast przyjęcia, że działał w krytycznym czasie, czy to w odniesieniu do A. K., czy R. P. (1) w ramach kontratypu tzw. obrony koniecznej. Skoro zaś oskarżony nie podjął stanowiących przedmiot osądu zachowań w warunkach aktualizujących przesłanki tej instytucji, toteż a limine odpadła możliwość przyjęcia, że przekroczył on granice owej obrony - A. Marek, Obrona konieczna w prawie karnym, Warszawa 1979, s. 64-66. Lojalnie przyznając już w tym miejscu, że w treści art. 25 § 1 k.k. ustawodawca nie przewidział, aby broniący się w warunkach tego kontratypu miał dążyć do uniknięcia grożącego mu niebezpieczeństwa w sposób, który nie doprowadziłby do naruszenia dobra prawnego napastnika, np. poprzez ucieczkę z miejsca zdarzenia, co oznacza, że obrona konieczna nie została oparta na zasadzie bezwzględnej subsydiarności. Rzecz jednak w tym, że odpierający bezpośredni, bezprawny zamach musi podejmować aktywność w celu realizowania obrony.

Tymczasem agresja podjęta przez D. K. wobec A. K. i R. P. (1) nie była powodowana wolą obrony, bowiem u jej podłoża legło dążenie oskarżonego do uczynienia pokrzywdzonym odwetu za ogrom krzywd, których doznał od nich w przeszłości. Wszak, gdy tylko D. K. zorientował się, że A. K. i R. P. (1) sprzedali należące do niego gry wideo, to chwycił nóż, którego następnie wobec nich z pełną determinacją użył. To śmiercionośne narzędzie wziął zatem do ręki, gdy wobec niego nie był realizowany żaden atak. Tymczasem, chociaż w przeszłości wielokrotnie znajdował się w równie trudnych sytuacjach emocjonalnych, bowiem był przez pokrzywdzonych nie tylko okradany, ale także stosowali oni wobec niego różnorodzajową przemoc psychiczną, fizyczną i ekonomiczną, to nigdy nie sięgał po takie narzędzie, co więcej, nigdy żadnej agresji wobec nich nie przedsiębrał. To zaś oznaczało, że w krytycznym czasie utracił zdolności kompensacyjne poradzenia sobie z kolejną traumatyzującą sytuacją i wziął nóż po to, aby go użyć. Uczynił to przecież w sytuacji, która wcześniej występowała wielokrotnie w jego życiu, przy czym w okresie wcześniejszym był w stanie skompensować towarzyszące mu negatywne emocje. O słuszności tego zapatrywania świadczyło też to, że chociaż deklarowane przez oskarżonego dążenie do wywarcia podczas manifestacji noża szczególnej perswazji na pokrzywdzonych ukierunkowanej na to, aby przyznali się do dokonania kradzieży gier, nie odniosło zamierzonego rezultatu, to nie odłożył tego narzędzia. Co więcej, aby wyładować agresję D. K. uszkodził szybę w skrzydle drzwiowym oddzielającym przepokój od pokoju, przy czym podobnych destrukcyjnych zachowań nigdy w przeszłości nie podejmował. Zachowanie jego matki, które polegało na chwyceniu go za szyję, z jednej strony, zostało niejako wywołane przez oskarżonego, który wszakże zniszczył element wyposażenia mieszkania przez nią wynajmowanego. Z drugiej jednak strony, agresywna postawa A. K. nie była dla D. K. w tej szczególnej sytuacji nietypowa, a przy jej chwyt nie był mocny, jako że na szyi oskarżonego nie wystąpiły żadnej obrażenia. Co więcej, pokrzywdzona znajdowała się wówczas w stanie skrajnego wręcz upojenia alkoholowego, co potwierdził stanowczo D. M., jak i nagranie, na którym zarejestrowano bełkotliwą jej mowę, gdy telefonicznie wzywała pomoc medyczną z powodu zranień jej i jej partnera, a także badanie toksykologiczne jej krwi. Ogół tych spostrzeżeń upoważniał do stwierdzenia, że D. K. nie miał powodu stosować wobec A. K. tak drastycznej agresji, a fakt, że aż dwukrotnie ugodził ją z dużą siłą nożem w brzuch, dowodził tylko tego, że nie dążył do obrony, a działał odwetowo.

Podobnie ocenić należało zachowanie D. K. podjęte w krytycznym czasie wobec R. P. (1), który wszakże także był krańcowo upojony alkoholem. Fakt, że oskarżony był wówczas wyposażony w nóż, którego użył uprzednio wobec matki, jak i spostrzeżenie, zgodnie z którym pokrzywdzony nigdy wcześniej nie bił i nie dusił oskarżonego, a w krytycznym czasie takie zachowanie jednak przedsięwziął, dowodziło, że zamieszał go obezwładnić, aby uniemożliwić mu kontynuowanie ataku na pokrzywdzoną. W tej zatem sytuacji przyjąć należało, że zachowanie R. P. (1) zostało wobec D. K. podjęte w ramach obrony koniecznej, jako że dążył do uniemożliwienia mu realizowania dalszego ataku na A. K. Oskarżony jednak zdecydował się swoją agresję skierować na pokrzywdzonego i to z niespotykaną wręcz determinacją. O tym, że dążył wówczas do zadania w ramach odwetu krzywdy pokrzywdzonemu świadczył aż nad wyraz jednoznacznie fakt, że zadał mu z dużą siłą aż 14 urazów nożem i kontynuował ten atak nawet, gdy pokrzywdzony konał leżąc na podłodze.

Te spostrzeżenia pozwoliły zatem przyjąć, że D. K. chwytając śmiercionośne narzędzie uzyskał nad upojonymi alkoholem A. A. i R. P. (1) zdecydowaną przewagę fizyczną, a nie można było też tracić z pola widzenia tego, że tylko pokrzywdzeni znajdowali się wówczas znaczącym oddziaływaniem alkoholu. Te wszystkie uwagi, w kontekście stwierdzenia, że oskarżony był już w przeszłości wielokrotnie atakowany przez pokrzywdzonych, sprawiały, że poddanych pod osąd w niniejszym procesie zachowań nie można było żadną miarą kwalifikować nawet jako działań chociażby z przekroczeniem granic obrony - wyroki Sądu Najwyższego z dnia 30 grudnia 1972 r., Rw 1312/72, OSNKW 1973/5/69 i z dnia 19 lutego 1997 r., IV KKN 292/96, Prok.i Pr.-wkł. 1997/7-8/1; wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 30 października 2013 r., II AKa 363/13, LEX nr 1391901; wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 23 października 2014 r., II AKa 177/14, LEX nr 1668653; J. Giezek (red.), Kodeks karny. Część ogólna. Komentarz, wyd. II, WKP 2012, teza 15 do art. 25.

Podsumowując zatem przeprowadzone wnioskowanie należało jednoznacznie przesądzić, że D. K. z powodu innego zakłócenia czynności psychicznych pod postacią ostrej reakcji na stres, nie mógł w czasie realizowania czynów zabronionych rozpoznać ich znaczenia i pokierować swoimi postępowaniami. Z tego właśnie powodu na podstawie art. 17 § 1 pkt 2 k.p.k. i art. 31 § 1 k.p.k. postępowanie wobec oskarżonego umorzono, przy czym przyjęto, że oskarżony realizując oba poddane osądowi zachowania działał w warunkach z art. 15 § 2 k.k.

Sąd działając na podstawie art. 93d § 2 k.k. i art. 93a § 1 pkt 2 k.k. i art. 93f § 1 k.k. orzekł wobec D. K. środek zabezpieczający w postaci terapii w (...) (...) w B. zobowiązując go do stawiania się w tej poradni w terminach wyznaczonych przez lekarza psychiatrę lub terapeutę i poddania się leczeniu psychiatrycznemu, psychoterapii lub psychoedukacji według wskazań tego lekarza lub terapeuty. Wszakże oba zespoły biegłych, które opiniowały w niniejszym procesie co do poczytalności oskarżonego, z uwagi na stwierdzone u niego głębokie zaburzenia osobowości, dostrzegły konieczność poddania go instytucjonalnemu oddziaływaniu terapeutycznemu. Biegli z obu zespołów zgodnie przy tym wskazali, że terapia pozwoli D. K. nabyć umiejętności prawidłowego reagowania w sytuacjach dla niego stresujących, których dotychczas nie posiadł z uwagi na dorastanie w skrajnie toksycznych warunkach. Zasadnie przy tym opiniujący wywiedli, że jeżeli oskarżony znalazłby się po raz kolejny w tak niekorzystnej dla niego sytuacji, to bez nabycia umiejętności kompensowania stresów i frustracji mógłby ponownie dopuścić się czynu zabronionego. Orzeczony środek zabezpieczający, na co zasadnie zwrócił uwagę biegły J. H. (1) podczas ustnego opiniowania, ma dać społeczeństwo gwarancję, że gdy D. K. ponownie znajdzie się w sytuacji dla niego trudnej, to będzie mógł skorzystać z nabytych podczas terapeutycznych na niego oddziaływań mechanizmów rozwiązywania tego rodzaju konfliktów w sposób społecznie akceptowany. Oskarżony w trakcie tej terapii powinien też dostrzec, że toksyczna relacja łącząca go z matką, w której tkwił przez wiele lat, doprowadziła do niewłaściwego ukształtowania się jego osobowości. D. K. powinien zatem nabyć w toku terapii umiejętność wyzwalania się z tego rodzaju zniewalających go relacji.

Na podstawie art. 230 § 2 k.p.k. zwrócono D. K., A. K. i A. P. (1) dowody rzeczowe, które stały się zbędne dla postępowania.

Z uwagi na umorzenie postępowania karnego wobec D. K. i działając w oparciu o § 11 ust. 1 pkt 2, ust. 2 pkt 5 i § 17 pkt 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz na podstawie § 11 ust. 2 pkt 5 i § 17 pkt 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie zasądzono od Skarbu Państwa na rzecz D. K. kwotę 7.000 zł z tytułu ustanowienia obrońców.

Z tego samego powodu na podstawie art. 632 pkt 2 k.p.k. kosztami procesu obciążono Skarbu Państwa.

Tekst orzeczenia pochodzi ze zbiorów sądów powszechnych.