Orzeczenia sądów
Opublikowano: OSNKW 1974/3/48

Wyrok
Sądu Najwyższego
z dnia 30 października 1973 r.
II KR 156/73

UZASADNIENIE

Skład orzekający

Przewodniczący: sędzia K. Wagner (sprawozdawca). Sędziowie: S. Fornalik, M. Szabela.

Prokurator Prokuratury Generalnej: Z. Śliwiński.

Sentencja

Sąd Najwyższy po rozpoznaniu sprawy Zdzisława G., oskarżonego z art. 136 § 1, art. 155 § 1 pkt 2, art. 156 § 1 k.k., z powodu rewizji wniesionych przez prokuratora i oskarżonego od wyroku Sądu Wojewódzkiego we Wrocławiu z dnia 27 lutego 1973 r.

zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że za podstawę skazania przyjął art. 136 § 2, art. 145 § 2 i 3 k.k., a za podstawę wymiaru kary przyjął art. 145 § 3 k.k.; poza tym wyrok Sądu Wojewódzkiego utrzymał w mocy (...)

Uzasadnienie faktyczne

Wyrokiem z dnia 27 lutego 1973 r. Sąd Wojewódzki we Wrocławiu skazał oskarżonego Zdzisława G. z art. 136 § 2, art. 155 § 2 i art. 156 § 3 k.k., przyjmując za podstawę wymiaru kary art. 136 § 2 k.k., na 4 lata pozbawienia wolności oraz na dodatkową karę zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych przez okres 2 lat za to, że dnia 17 sierpnia 1972 r. w Zakładach Górniczych "P." na poziomie 850 m, w chodniku przewozowym biegnącym w kierunku Zakładów Górniczych "R.", będąc operatorem wozu odstawczego typu "Fadroma" przystosowanego do przewozu ludzi, bezpodstawnie przypuszczał, że uniknie katastrofy w ruchu lądowym, jechał w stanie nietrzeźwym i z nadmierną szybkością, w wyniku czego stracił panowanie nad kierowanym pojazdem, który kilkakrotnie uderzył w ociosy, a następnie najechał czołowo na naroże przecinki, w wyniku czego przewożeni górnicy wypadli z wozu, a 14 z nich odniosło obrażenia ciała, z których Stanisław M. doznał trwałego oszpecenia, a Jerzy S. obrażeń powodujących znaczną niezdolność do pracy w zawodzie górnika, Bronisław R., Jerzy W. i Henryk Z. doznali obrażeń ciała powodujących rozstrój zdrowia na okres powyżej 7 dni, a Stanisław S., Eugeniusz O., Edmund U., Władysław S., Franciszek S., Bolesław Z., Leon S., Zygmunt D. i Stanisław S. doznali obrażeń ciała powodujących rozstrój zdrowia na okres poniżej 7 dni.

Wyrok powyższy został zaskarżony przez prokuratora i oskarżonego.

Rewizja prokuratora zarzuca błędną ocenę okoliczności podmiotowych przyjętych za podstawę rozstrzygnięcia, polegającą na uznaniu, że oskarżony działał lekkomyślnie, podczas gdy przebieg wydarzeń wskazuje na jego winę umyślną w postaci zamiaru ewentualnego. Rewizja domaga się we wniosku końcowym zmiany zaskarżonego wyroku, uznania oskarżonego za winnego umyślnego przestępstwa określonego w art. 136 § 1 k.k. i wymierzenia mu znacznie surowszych kar. Uzasadnienie rewizji powołuje się na orzecznictwo i wytyczne Sądu Najwyższego, które przy ustalonym stanie faktycznym nie pozwalają na przyjęcie winy nieumyślnej. Rewizja wskazuje w szczególności, że:

1) oskarżony przyszedł do pracy zmęczony i był w stanie nietrzeźwym, gdyż stwierdzono w jego krwi 1‰ alkoholu,

2) warunki prowadzenia pojazdu w podziemiach kopalni były trudne,

3) oskarżony ruszył gwałtownie i jechał zbyt szybko, lekceważąc sobie zarówno głosy górników domagające się zmniejszenia szybkości, jak i takie same polecenie sztygara nadzorującego przewóz ludzi.

W takiej sytuacji argumenty sądu, że oskarżony nie chciał spowodować katastrofy, której skutki dotknęłyby jego samego, i nie mógł się też na katastrofę godzić, próbował bowiem uniknąć wypadku, uważa rewizja za nieprzekonujące. Kwestionuje także rewizja ustalenie, że oskarżony próbował uniknąć wypadku.

Rewizja oskarżonego ograniczona do zagadnień związanych z wymiarem kary zarzuca rażącą niewspółmierność zastosowanej represji i domaga się jej złagodzenia do 3 lat pozbawienia wolności oraz warunkowego zawieszenia wykonania tej kary.

Uzasadnienie rewizji podnosi, że oskarżony po raz pierwszy prowadził pojazd przeznaczony do przewozu ludzi, że trasa była trudna i pozbawiona właściwego oznakowania, że pojazd nie miał zablokowanego trzeciego i czwartego biegu, co mogło powodować błędy przy jego prowadzeniu, że oskarżony ma doskonałą opinię jako pracownik i poważne obowiązki rodzinne.

Rewizja wskazuje na poręczenie złożone za oskarżonego przez radę zakładową (art. 76 § 1 k.k.) jako na argument uzasadniający przyjęcie dobrej prognozy i warunkowe zawieszenie wykonania kary pozbawienia wolności.

Uzasadnienie prawne

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Ustalenia faktyczne dotyczące okoliczności przedmiotowych nie są w sprawie kwestionowane. Chodzi tylko o wnioski co do rodzaju winy, jakie należy wysnuć z tych okoliczności, o właściwą ocenę prawną wydarzenia oraz o wymiar kary.

Wstępnym zagadnieniem, jakie wymaga rozstrzygnięcia, jest kwestia, czy tak, jak przyjął Sąd Wojewódzki, transport materiałów i przewozów ludzi w podziemiach Zakładów Górniczych "P." odpowiada pojęciu ruchu lądowego w rozumieniu art. 136 § 1 pkt 1 k.k. Podziemia te nie były wyposażone w system kolei kopalnianych, a przewóz materiałów i części zamiennych odbywał się samojezdnymi wozami mającymi koła ogumione i napędzanymi silnikami spalinowymi. Wozy takie były też specjalnie dostosowane do przewozu ludzi i mogły zabierać jednorazowo do 26 osób, wypadek, o który w sprawie chodzi, miał miejsce na podziemnej trasie w chodniku przewozowym na poziomie 850 m pomiędzy dworcem osobowym w pobliżu szybu a miejscem pracy przewożonych 26 górników. Zarządzenie nr 50 Ministra Przemysłu Ciężkiego z dnia 2 lipca 1971 r. w sprawie stosowania w podziemnym górnictwie rud nowych typów maszyn ciężkich przewiduje, między innymi, wprowadzenie ciężkich maszyn o podwoziu oponowym lub gąsienicowym napędzanych silnikami spalinowymi, elektrycznymi lub pneumatycznymi i przeznaczonych do przewozu. Wozy te muszą mieć sprawny napęd, pewnie działające hamulce, odpowiednie urządzenia zapewniające oczyszczanie spalin, własne oświetlenie z możliwością zmiany siły światła i akustyczną sygnalizację. Kierowcami tych wozów mogą być pracownicy o specjalnych uprawnieniach nadawanych po zdaniu egzaminu przed specjalną komisją kwalifikacyjną. Wozy te mogą być dostosowane do przewozu ludzi. Instrukcja dzieli podziemne drogi dostawcze na główne z dopuszczalną szybkością poruszania się pojazdów ponad 8 km/godz. i drogi wewnątrz oddziałowe - z ograniczoną szybkością. Przewidziane są dla takiego ruchu podziemnego znaki ostrzegawcze i znaki zakazu czy nakazu podobne do zwykłych oznakowań dróg publicznych; w instrukcji uregulowano też sposób prowadzenia takich pojazdów, a zwłaszcza zabezpieczenie ludzi przechodzących po trasach krzyżujących się z drogami, po których pojazdy te się posuwają.

Wytyczne wymiaru sprawiedliwości i praktyki sądowej w sprawach przestępstw drogowych stwierdziły, że: "Miejscem popełnienia przestępstw drogowych mogą być nie tylko drogi publiczne, ale również dojazdy, tereny przemysłowe, lotniska oraz inne miejsca, w których odbywa się ogólny czy lokalny ruch pojazdów" (OSNKW 1963, z. 10, poz. 179). Skoro po chodnikach przewozowych kopalni będącej terenem przemysłowym kursują według określonych zasad bezpieczeństwa pojazdy mechaniczne z materiałami, a także pojazdy mechaniczne przewożące większą liczbę ludzi, a więc uwzględniając specyficzne warunki nie różniące się w istocie rzeczy od autobusów pracowniczych, to należy przyjąć, że transport taki jest lokalnym ruchem lądowym chronionym przepisami rozdziału XX kodeksu karnego.

Zagadnienie rodzaju winy oskarżonego zostało naświetlone w rewizji Prokuratury Powiatowej w L. błędnie, a powołanie się na orzecznictwo Sądu Najwyższego i wspomniane już wytyczne w sprawach przestępstw drogowych uznać trzeba za chybione. Zarówno bowiem orzecznictwo, jak i wytyczne zajmują stanowisko, że w określonych wypadkach sprawca godził się na niebezpieczeństwo katastrofy (a nie na samą katastrofę), co uzasadniało kwalifikację z art. 215 § 1 k.k. z 1932 r. Chodziło o to, że przy rażących naruszeniach zasad bezpieczeństwa przez sprawcę przestępstwa komunikacyjnego czy wysokim stopniu nietrzeźwości takiego sprawcy podejmował on ryzyko wypadku, godził się na niebezpieczeństwo, licząc jednak na to, że mu się uda i że do katastrofy nie dojdzie. Pamiętać trzeba w związku z tym, że dyspozycja art. 215 § 1 k.k. z 1932 r. mówiła o sprowadzeniu niebezpieczeństwa katastrofy w komunikacji w taki sposób, że przepis ten miał zastosowanie w obu wypadkach: sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy i sprowadzenia samej katastrofy. Obecnie obowiązujący kodeks karny rozdzielił te przestępstwa i art. 136 k.k. dotyczy sprowadzenia katastrofy, a sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy objęte jest dyspozycją art. 137 k.k. Wyżej przedstawione rozumowanie na tle art. 215 § 1 k.k. z 1932 r. nie da się zastosować do art. 136 § 1 k.k. Uznanie bowiem, że sprawca godził się nie tylko na niebezpieczeństwo katastrofy, ale i na samą katastrofę, stanowiłoby krok dalej na drodze powyższej interpretacji. Takie postawienie sprawy w stosunku do sprawcy będącego kierowcą pojazdu mechanicznego, a więc osoby wystawionej w pierwszej kolejności na skutki katastrofy, nie dałoby się pogodzić z zasadami logiki, a ponadto byłoby niezgodne z kierunkiem nowej kodyfikacji, która zakłada, że przestępstwa komunikacyjne popełnione są w zasadzie z winy nieumyślnej, i wyciąga z tego założenia daleko idące konsekwencje w postaci znacznego zaostrzenia sankcji za te nieumyślne przestępstwa. Wskazać tu można, że kara za nieumyślne sprowadzenie katastrofy w komunikacji (art. 136 § 2 k.k.) jest surowsza od kary za umyślne sprowadzenie jej bezpośredniego niebezpieczeństwa (art. 137 § 1 k.k.).

Z tych przyczyn rewizja prokuratora nie zasługiwała na uwzględnienie. Dodać tylko trzeba, że rewizja ta także niesłusznie kwestionowała ustalenie, iż oskarżony próbował unikną- wypadku. Brak jakichkolwiek podstaw do odrzucenia wyjaśnienia oskarżonego, że z chwilą, gdy przez swą lekkomyślność stracił panowanie nad pojazdem, czynił wysiłki, aby panowanie to odzyskać. Jest to przecież naturalny i wrodzony każdemu człowiekowi odruch.

Rewizja prokuratora ma co do jednego rację: czyn przypisany oskarżonemu został wadliwie zakwalifikowany przez Sąd Wojewódzki, a za podstawę wymiaru kary mylnie przyjęto art. 136 § 2 k.k. Błąd Sądu Wojewódzkiego był wynikiem niekonsekwencji. Jeżeli bowiem trafnie zakwalifikowano czyn oskarżonego jako przestępstwo komunikacyjne w postaci nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym, przy czym słusznie ustalono, że oskarżony prowadził pojazd mechaniczny w stanie nietrzeźwości i że następstwem naruszenia przez niego zasad bezpieczeństwa ruchu było ciężkie uszkodzenie ciała 2 górników oraz uszkodzenia ciała 12 innych górników, to czyn ten wyczerpywał znamiona przestępstw określonych w art. 136 § 2 k.k. z art. 145 § 1, 2 i 3 k.k. - w zbiegu kumulatywnym, a kara - zgodnie z art. 145 § 1, 2 i 3 k.k. powinna była być wymierzona na podstawie art. 145 § 3 k.k., przewidującego karę najsurowszą. Zastosowane przez Sąd Wojewódzki przepisy art. 155 § 2 i art. 156 § 3 k.k. nie wchodzą w rachubę w sprawie niniejszej. Nieumyślne uszkodzenie ciała w wyniku naruszenia zasad bezpieczeństwa ruchu (art. 145 § 1 i § 2 k.k.) jest kwalifikowaną postacią przestępstw określonych w art. 155 § 2 czy art. 156 § 3 k.k. Ta postać kwalifikowana przez okoliczności, w których doszło do uszkodzenia ciała czy rozstroju zdrowia, zagrożona jest surowszą sankcją oraz ścigana z urzędu nawet wówczas, gdy naruszenie czynności narządu ciała trwało krócej niż 7 dni. Zastosowanie właściwych przepisów art. 145 § 1, 2 i 3 k.k. pochłania i eliminuje art. 155 § 2 i art. 156 § 3 k.k.

Rewizja oskarżonego nie jest przekonująca. Praca oskarżonego polegała na prowadzeniu takich samych pojazdów jak prowadzony w czasie wypadku, z tą tylko różnicą, że pojazdy te nie były przeznaczone do przewozu ludzi. A zatem oskarżony wiedział, że przychodzi do pracy jako kierowca pojazdów i obowiązywała go trzeźwość zawodowa pod rygorem szczególnej odpowiedzialności. Oskarżony doskonale znał trasę, gdyż, jak wyjaśnił, stale nią jeździł. Powołanie się rewizji na brak oznakowania trasy pozbawione jest w takiej sytuacji znaczenia. Zauważyć należy, że zarzut ten jest także wątpliwy, gdyż na fotografii widać wyraźne oznakowanie "przejście ludzi", przewidziane w wymienionej już instrukcji Ministra Przemysłu Ciężkiego. Skoro oskarżony prowadził pojazd przeznaczony do przewozu ludzi i wiózł swych kolegów, to powinien był zachować większą ostrożność, gdyż czynił to po raz pierwszy. Układ biegów i urządzeń sterowniczych był dobrze znany oskarżonemu i jeżeli oskarżony - tak jak wyjaśnił - pogubił się w tych urządzeniach, które w czasie niezwłocznie zarządzonych prób wykazywały pełną sprawność, to przyczyna leżeć może tylko w tym, że oskarżony był nietrzeźwy. Okoliczność ta nie pozwala na pobłażliwe potraktowanie czynu oskarżonego, a zastosowane kary zasadnicze i dodatkowa, biorąc pod uwagę ciężkie skutki wypadku dla 2 górników oraz poranienia 12 innych górników, jak również to, że oskarżony czynem swym naruszył kilka przepisów ustawy, nie mają cech rażąco niewspółmiernej surowości nawet uwzględniając dobre opinie oskarżonego.

Z tych przyczyn Sąd Najwyższy orzekł jak w wyroku.