Orzeczenia sądów
Opublikowano: OSNKW 1974/3/40

Wyrok
Sądu Najwyższego
z dnia 17 października 1973 r.
II KR 122/73

UZASADNIENIE

Skład orzekający

Przewodniczący: sędzia F. Karolus. Sędziowie: K. Wagner (sprawozdawca), M. Krydus.

Prokurator Prokuratury Generalnej: K. Kraft.

Sentencja

Sąd Najwyższy po rozpoznaniu sprawy Ryszarda C., Mariana L. i Jerzego G., oskarżonych z art. 168 § 2 k.k., z powodu rewizji wniesionych przez prokuratora i oskarżonych od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Katowicach z dnia 2 lutego 1973 r.

utrzymał zaskarżony wyrok w mocy (...).

Uzasadnienie faktyczne

W pierwszej kolejności wymaga rozważenia rewizja oskarżonych jako kwestionująca winę.

Jak wynika z uzasadnienia zaskarżonego wyroku, Sąd Wojewódzki ustalił, że wszyscy trzej oskarżeni przemocą i wspólnie zmusili pokrzywdzoną do odbycia z nimi stosunków płciowych. Ustalenia te zostały oparte na zeznaniach świadków: pokrzywdzonej Aliny S., jej matki Elfrydy S. oraz Jerzego K., którym sąd orzekający dał wiarę, a ponadto na zaświadczeniach i opiniach lekarskich oraz na wyjaśnieniach oskarżonych złożonych w toku postępowania przygotowawczego i omówionych w uzasadnieniu. Sąd Wojewódzki władny był zgodnie z zasadą swobodnej oceny bezpośrednio przeprowadzonych dowodów dać wiarę zeznaniom pokrzywdzonej, zwłaszcza w sytuacji, gdy uzyskały one potwierdzenie nie tylko w zeznaniach jej matki relacjonującej wypowiedzi córki, jej stan oraz wstrząs psychiczny, który odbił się na całym zachowaniu pokrzywdzonej po wydarzeniu będącym przedmiotem oskarżenia, lecz także w zeznaniach bezpośredniego świadka zajścia Jerzego K. i jednoznacznych wypowiedziach oskarżonych w postępowaniu przygotowawczym, a ponadto w takich obiektywnych dowodach, jak wyniki oględzin lekarskich i opinie biegłych lekarzy sądowych. Wywody rewizji oskarżonych sprowadzają się w istocie rzeczy do nieprzekonującej polemiki z ustaleniami sądu, chronionymi przez art. 4 § 1 k.p.k. Wywody te, generalnie biorąc, czynią z pokrzywdzonej dziewczynę lekkich obyczajów, której wierzyć nie można, ponieważ zostało wykazane, że traktowała jako przyjemną przygodę zajścia inkryminowane oskarżonym, a nawet życzyła innym dziewczętom, aby przeżycie takiej przygody było ich udziałem. Odpowiadając na poszczególne zarzuty rewizji oskarżonych, podnieść trzeba, co następuje:

1. Jeżeli chodzi o osobowość pokrzywdzonej, to jest ona młodą dziewczyną, mającą w dniu zarzuconego przestępstwa 16 lat i niespełna 5miesięcy (urodzona dnia 11 stycznia 1956 r.). Jak wynika z wywiadu środowiskowego, była dobrą uczennicą w szkole podstawowej, po której ukończeniu uczyła się dalej w liceum medycznym. Moralnie prowadziła się dobrze. Od danych wywiadu nie odbiega charakterystyka pokrzywdzonej przedstawiona przez Komendę MO w M. Według tej charakterystyki pokrzywdzona ma dobrą opinię, osiąga wyniki dostateczne w szkole, cieszy się nieposzlakowaną przeszłością i nie ma powiązań z moralnie zaniedbanymi nieletnimi. Specjalistyczne badanie lekarskie wykazało w dniu 25 maja 1972 r. świeżą deflorację. Powyższe urzędowe informacje nie dają żadnej podstawy do kwestionowania strony moralnej pokrzywdzonej.

2. Oskarżeni składali swe wyjaśnienia w postępowaniu przygotowawczym przed prokuratorem, co trzeba podkreślić. Oskarżony Ryszard C. przyznał się do przedstawionego mu zarzutu dokonania zgwałcenia zbiorowego na Alinie S. i wyjaśnił szczegółowo, że porozumiał się z kolegami, aby wyprowadzić pokrzywdzoną do lasu i odbyć z nią stosunki płciowe. Pod pretekstem odprowadzenia pokrzywdzonej na jej prośbę do koleżanki wyprowadził ją do lasu, a za nim szli koledzy. Przed lasem Alina S. zaczęła uciekać, wtedy wezwał na pomoc kolegów, wołając "chłopcy ucieka"! Jerzy G. i Marian L. nie zauważyli, że Alina S. ukryła się za płotem, więc Ryszard C. wskazał im kryjówkę, z której za ręce wyciągnęli pokrzywdzoną i zaciągnęli do lasu. Tam łamiąc jej opór biciem po twarzy, rozebrali do naga. Obecny przy tym świadek Jerzy K. odezwał się, że nie może na to patrzeć. Potem Jerzy G. schował pod krzakiem całe ubranie pokrzywdzonej, a Marian L. wlewał wódkę do ust pokrzywdzonej, która się opierała i nie chciała pić. Pokrzywdzona była bardzo zmęczona i osłabiona wypitym uprzednio alkoholem. Stosunki cielesne z pokrzywdzoną dobyli kolejno Marian L., Jerzy G. i Ryszard C. - ten ostatni nie odbył pełnego na skutek oporu pokrzywdzonej. Oskarżony Marian L. nie zaprzeczył wyjaśnieniom Ryszarda C., przyznał, że pokrzywdzona broniła się przed rozbieraniem, ale "jak dostała, to się nie broniła"; broniła się też przed stosunkiem cielesnym, krzyczała z bólu, odpychała, skręcała całe ciało. Widząc taki opór, Jerzy G. uderzył pokrzywdzoną 2-3 razy w twarz. Pokrzywdzona płakała. Oskarżony Jerzy G. przyznał również w czasie konfrontacji, że Ryszard C. mówi prawdę. Podał szczegółowo, że w czasie rozbierania wykręcał rękę pokrzywdzonej, że nie pamięta, czy bił ją po twarzy, ale - że pokrzywdzona opierała się i dopiero jak dostała, to się uspokoiła". Nie zaprzeczył, że schował pokrzywdzonej ubranie oraz że pobił się z Jerzym K., który nie chciał krzywdzić Aliny S.

Wyżej omówione wyjaśnienia oskarżonych mając jednoznaczną wymowę wiążą się ściśle z zeznaniami pokrzywdzonej i wspierają je.

Dalszym dowodem utwierdzającym w przekonaniu, że - wbrew odmiennym wywodom rewizji - w sprawie chodzi o zbiorowe zgwałcenie, a nie o "przyjemną przygodę", są zeznania świadka Jerzego K., który wyrażał swe oburzenie na zachowanie się oskarżonych, żądał, aby Ryszard C. ujął się za płaczącą i bitą przez Mariana L. i Jerzego G. pokrzywdzoną, a nawet pobił się z Jerzym G., który wyśmiewał się z niego, że nie korzysta ze sposobności.

To, że pokrzywdzona nie zgłosiła natychmiast organom MO o zajściu będącym przedmiotem niniejszej sprawy, nie odbiera wcale zeznaniom jej waloru wiarygodności. Zajście było dla niej szokiem i nie można się dziwić, że dopiero po rozmowie z matką i rozważeniu całej sprawy podjęto decyzję złożenia skargi. Pamiętać trzeba, że chodzi o 16-letnią dziewczynę, nie mającą jeszcze życiowego doświadczenia.

Zupełnie nieprzekonujące też są wywody rewizji oparte na zeznaniach cytowanych świadków, rzekomo pominiętych przy ferowaniu zaskarżonego wyroku. W szczególności świadek Daniela C. zrelacjonowała opowiadanie pokrzywdzonej nazajutrz po zajściu. Pokrzywdzona mówiła, że uciekała, dogonili ją Ryszard C. i Jerzy G. z kolegami, bili ją, rozerwali spodnie i wszyscy zgwałcili. Pokrzywdzona miała rzeczywiście całe spodnie rozerwane w kroczu. Pokrzywdzona mówiła też, że odbierze sobie życie. Zeznanie tego świadka nie przemawia na korzyść oskarżonych.

Na temat przygód erotycznych z pokrzywdzoną zeznawali świadkowie: Roman K., Jan C., Janusz S., Henryk C. i Stefan S.; Jan C. i Janusz S. mówili o tym samym wydarzeniu, które miało miejsce w lipcu 1972 r., a więc po zgwałceniu zarzuconym oskarżonym. Nie można więc oceniać moralności pokrzywdzonej tempore criminis przez pryzmat tego wydarzenia. Pozostaje faktem, na co słusznie wskazał Sąd Wojewódzki, że pokrzywdzona została zdeflorowana podczas czynu inkryminowanego oskarżonym. W świetle tego faktu opowiadania Henryka C. i Romana K. brzmią niewiarygodnie.

Zauważyć trzeba, że zeznanie tego ostatniego świadka jest wyraźnie wymyślone, ponieważ okoliczności, w których miało dojść do zbliżenia, są nieprawdopodobne, a sama sytuacja opisana przez niego niemożliwa technicznie, Stefan S. nie twierdził, aby pokrzywdzona odbywała stosunek seksualny. Jej swobodne zachowanie się, o którym świadek zeznawał, speszenie się i ucieczka nie dają podstawy do wyciągania uogólniających wniosków negatywnych. Zeznania świadków Mirosławy M. i Klaudii T. należy poddać łącznej ocenie. Według wersji Mirosławy M. pokrzywdzona, nazajutrz po zajściu, opowiadała o "przygodzie, której życzy każdej dziewczynie", pokazywała miejsce w lesie, gdzie odbywała stosunki. Nie miała podartych spodni, nie mówiła, że została zgwałcona. Podobnie na rozprawie zeznała Klaudia T., uzupełniając jeszcze wypowiedź pokrzywdzonej słowami: "zaczęli używać oni ze mną, a ja z nimi" i dodając, że przy tej wypowiedzi była także Mirosława M. Sąd odczytał wówczas zeznania świadka Klaudii T. z postępowania przygotowawczego, kiedy to ona zeznała, że pokrzywdzona przyszła do niej z Mirosławą M., że opowiadała o spędzeniu nocy z oskarżonymi, że "miała dziecko z Ryszardem C." oraz że "chłopcy ją bili i ma sińce na twarzy, dlatego ją upudrowała". Mirosława M. mówiła wtedy, że pokrzywdzona przyszła do niej nad ranem bardzo brudna z porozrywanymi spodniami, które Mirosława M. jej zeszyła. Po odczytaniu tych zeznań Klaudia T. je potwierdziła, przy czym wycofała się początkowo ze stwierdzenia, że Alina S. mówiła o biciu jej po twarzy, a następnie oświadczyła, iż nie pamięta, czy o tym była mowa. Zestawienie tych zeznań uzupełnionych jeszcze zeznaniami Danieli C. ma jednoznaczną wymowę dyskwalifikującą zeznania świadka Mirosławy M. i pozwala stanowczo odrzucić rzekome opowiadanie o przyjemnej przygodzie.

Z zeznaniami Mirosławy M., Klaudii T. i Danieli C. wiąże się także zeznania świadka Haliny S., która również była obecna przy opowiadaniu. Nie sposób uwierzyć, aby pokrzywdzona wówczas nie mówiła o zgwałceniu.

Poza omówionymi już zeznaniami przeczą temu wypowiedzi matki pokrzywdzonej, którą świadek Halina S. prosiła, aby nie biła córki, gdyż została ona zgwałcona przez Ryszarda C.

Świadek Gabriel D. słyszał, że pokrzywdzona "została zgwałcona" czy "prawdopodobnie została zgwałcona" przez oskarżonych.

Z zeznaniami Mirosławy M., Klaudii T. i Danieli C. wiążą się zeznania Bożeny G., która powtarzała zasłyszane plotki, i to nieściśle, jak wynika z konfrontacji jej zeznań z zeznaniami Danieli C. Wreszcie relacje świadków o opowiadaniach pokrzywdzonej na temat "faceta z bloków, z którym chodzi po nocach" (świadek Janina S.), czy "oddawania się w restauracji" (Zofia K.) starszym mężczyznom po 50 zł i nieodczuwania w związku z tym braku pieniędzy nie mają znaczenia, gdyż nawet przy przyjęciu, że wypowiedzi takie były, mogły one być wynikiem fantazji i chęci zaimponowania koleżankom.

Nie znajdując podstawy do kwestionowania ustaleń faktycznych i oceny prawnej dokonanej przez Sąd Wojewódzki, nie podzielił także Sąd Najwyższy zarzutów rewizji oskarżonych Ryszarda C. i Mariana L. dotyczących rażącej niewspółmierności wymierzonych im kar pozbawienia wolności. Sąd Wojewódzki w obszernym wywodzie omówił zagadnienia wiążące się z wymiarem kary. Wbrew wywodom rewizji oskarżonych stwierdzić trzeba, że pokrzywdzona była bita, i to po twarzy, rozebrana przemocą do naga, przy czym schowano jej ubranie. Słusznie zwrócił uwagę na te okoliczności - jako obciążające - Sąd Wojewódzki, podnosząc ponadto stan nietrzeźwości oskarżonych oraz nadużycie zaufania pokrzywdzonej, zwłaszcza przez oskarżonego Ryszarda C. Nie bez znaczenia także dla wymiaru kary jest fakt zdeflorowania 16-letniej pokrzywdzonej. To, że pokrzywdzona przebrała miarę w piciu piwa i także nie była trzeźwa, nie stanowi okoliczności łagodzącej dla oskarżonych. Oskarżeni bowiem chcieli wykorzystać tę właśnie sytuację, a napotkawszy od razu na opór złamali go przemocą. Rewizja bezpodstawnie - jak to wynika z wywodów niniejszego uzasadnienia - usiłuje przedstawić pokrzywdzoną jako dziewczynę zdemoralizowaną w wysokim stopniu. W tej sytuacji zastosowane represje, chociaż surowe, nie mogą być uznane za rażąco niewspółmierne.

Sąd Najwyższy uznał rewizję prokuratora za nieprzekonującą. Sąd Wojewódzki zastanawiał się nad możliwością i celowością zastosowania do oskarżonego Jerzego G. art. 9 § 2 k.k. Wskazując na pozytywną ocenę Zakładu Poprawczego i Schroniska dla Nieletnich w P., jak również na dobre opinie oskarżonego Jerzego G. uznał sąd pierwszej instancji, że brak w okolicznościach sprawy podstaw do stosowania wyjątkowego przepisu art. 9 § 2 k.k. Stanowisko to należy podzielić. Warunkiem stosowania przepisu art. 9 § 2 k.k. jest jednoczesne wystąpienie dwóch przesłanek, a mianowicie:

1) przedmiotowej, wynikającej z okoliczności sprawy, w których działanie nieletniego musi być aż tak drastyczne, że w odczuciu powszechnym nie zasługuje na to, aby odpowiedzialność sprawcy kształtowała się na zasadach specjalnych przewidzianych dla nieletnich, lecz na zasadach ogólnych,

2) podmiotowej opartej na osobowości i właściwościach sprawcy.

Ta druga przesłanka - jak wynika z dyrektywy ustawowej - wiąże się przede wszystkim z przeszłością sprawcy, a zwłaszcza z bezskutecznością uprzednio stosowanych środków wychowawczych czy poprawczych.

W stosunku do oskarżonego Jerzego G. przesłanka podmiotowa nie występuje, nie miał bowiem w przeszłości konfliktów z prawem i cieszy się nienaganną opinią. Także i okoliczności zajścia, przy wzięciu pod uwagę tego, że chodziło o zbrodnię określoną w art. 168 § 2 k.k., nie uzasadniały przyjęcia, iż Jerzy G. działał w sposób budzący szczególną odrazę. Okoliczności powołane w rewizji prokuratora nie mogą zmienić tego stanu rzeczy, a twierdzenie, że Jerzy G. był inicjatorem zgwałcenia zbiorowego, nie znajduje podstawy w materiale dowodowym.

Nietrafnie wreszcie zarzuca rewizja oskarżyciela publicznego rażącą łagodność zastosowanych represji. Sąd Najwyższy dał już wyraz przekonaniu, że represje te są surowe, mając zwłaszcza na względzie to, iż wszyscy oskarżeni bądź pracowali, bądź uczyli się i mieli dobre opinie.

Z tych przyczyn Sąd Najwyższy orzekł jak w wyroku.