II Ka 361/19 - Wyrok Sądu Okręgowego w Krośnie

Orzeczenia sądów
Opublikowano: LEX nr 2762953

Wyrok Sądu Okręgowego w Krośnie z dnia 17 października 2019 r. II Ka 361/19

UZASADNIENIE

Skład orzekający

Przewodniczący: Sędzia SO Jarosław Krysa.

Przy udziale Prokuratora Rejonowego w Sanoku - Izabeli Jurkowskiej-Hanus.

Sentencja

Sąd Okręgowy w Krośnie II Wydział Karny po rozpoznaniu w dniu 17 października 2019 r. w Krośnie sprawy M. S., córki F. i Z., ur. (...) w S. oskarżonej o przestępstwo z art. 284 § 1 k.k. na skutek apelacji wniesionej przez obrońcę oskarżonej od wyroku Sądu Rejonowego w Sanoku z dnia 13 czerwca 2019 r., sygn. akt II K 627/18

I. utrzymuje w mocy zaskarżony wyrok,

II. zasądza od oskarżonej M. S. na rzecz Skarbu Państwa koszty sądowe za postępowanie odwoławcze, w tym wymierza jej opłatę za II instancję w kwocie 150 zł (sto pięćdziesiąt złotych).

Uzasadnienie faktyczne

Sąd Rejonowy w Sanoku rozpoznawał sprawę M. S. oskarżonej o to, że w dniu 17 maja 2018 r. w S., woj. (...) dokonała przywłaszczenia omyłkowo ponownie wypłaconej gotówki w kwocie 3000 zł w kasie banku (...) S.A. II/O przy ul. (...) w S., czym działała na szkodę E. L. tj. o przestępstwo z art. 284 § 1 k.k.

Wyrokiem z dnia 13 czerwca 2019 r. sygn. akt II K 627/18 Sąd Rejonowy w Sanoku:

I. uznał oskarżoną M. S. za winną popełnienia czynu wyżej opisanego, a stanowiącego przestępstwo z art. 284 § 1 k.k. i za to na podstawie art. 284 § 1 k.k. przy zastosowaniu art. 37a k.k. oraz w zw. z art. 33 § 1 i 3 k.k. i skazuje ją na karę grzywny w wymiarze 50 (pięćdziesięciu) stawek dziennych, ustalając stawkę dzienną na kwotę 30 zł (trzydzieści złotych).

II. na podstawie art. 46 § 1 k.k. zobowiązuje oskarżoną do naprawienia w całości szkody wyrządzonej przestępstwem poprzez zapłatę na rzecz pokrzywdzonej E. L. kwoty 3 000 zł (trzy tysiące złotych).

III. na podstawie art. 627 k.p.k. w zw. z art. 3 ust. 1 ustawy z dnia 23 czerwca 1973 r. o opłatach w sprawach karnych (Dz. U. z 1983 r. Nr 49, poz. 223 z późn. zm.) zasądza od oskarżonej na rzecz Skarbu Państwa koszty sądowe w kwocie 70 zł (siedemdziesiąt złotych) oraz wymierza jej opłatę w kwocie 150 zł (sto pięćdziesiąt złotych).

Powyższy wyrok w całości zaskarżył apelacją obrońca oskarżonej zarzucając:

1. obrazę przepisów postępowania mającą wpływ na treść orzeczenia, a w szczególności: art. 7 k.p.k., art. 410 k.p.k. i art. 424 § 1 pkt 1 k.p.k. przez pominięcie i nierozważanie korzystnych dla oskarżonego dowodów, a to:

a) tego fragmentu nagrania z monitoringu, który obejmuje moment liczenia pieniędzy przez kasjerkę E. L. i dotyczy pierwszej części wypłaty, z którego wynika, iż kasjerka wypłaca oskarżonej M. S. siedem banknotów, z których nie można, biorąc pod uwagę obowiązujące nominały uzyskać kwoty 3000 zł,

b) tego fragmentu nagrania z monitoringu, z którego wynika, iż pierwszą część wypłaty kasjerka liczy na pulpicie oddzielającym ją od oskarżonej natomiast drugą część wypłaty liczy bezpośrednio na swoim biurku w taki sposób, że nie widać tego na monitoringu, po czym oddaje ją oskarżonej bez ponownego przeliczenia na pulpicie,

c) tej części nagrania z monitoringu, obejmującej czynności kasjerki związane z obsługą innych osób, a także jej zachowanie w trakcie pracy, tj.:

- wypłaty pieniędzy (klientowi obsłużonemu przed oskarżoną) spoza kasy, które kasjerka przynosi z zaplecza Banku) co przeczy jej zeznaniom, iż wypłaca tylko pieniądze znajdujące się u niej w kasie,

- wypłaty pieniędzy klientce obsługiwanej po oskarżonej gdzie najpierw kasjerka wypłaca pieniądze, potem zabiera i ponownie wypłaca, co przeczy zeznaniom kasjerki, iż wypłat dokonywała jednorazowo,

- całkowitego roztargnienia kasjerki, która manipuluje pieniędzmi w kasie, tj. chowa, wyciąga, potem znowu chowa i przekłada pieniądze, rozmawia z kasjerką obok, nadto wszystkim klientom widocznym na nagraniu oprócz oskarżonej wydając pieniądze kasjerka liczy je na blacie w sposób widoczny w monitoringu, w przeciwieństwie do drugiej wypłaty dla oskarżonej, którą liczy przy swoim biurku,

- kilkukrotnego wejścia osoby trzeciej do stanowiska pracy kasjerki, która wynosi jakieś przedmioty, a wszystko to odbywa się przy otwartej kasie,

- trzykrotnego nachylania się do stanowiska pracy E. L. kasjerki pracującej na sąsiednim stanowisku od strony otwartej kasy i zabierania jakiś przedmiotów, a nadto wyjaśnień oskarżonej i zeznań jej męża św. J. S. co do ich dobrej sytuacji finansowej wskazującej, iż trudno przyjąć, iż oskarżona byłaby skłonna do zabrania dodatkowych 3000 zł kosztem wynagrodzenia kasjerki.

2. błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia przez:

a) bezzasadne danie wiary świadkom: E. L. i B. C. przy jednoczesnym odmówieniu wiary wyjaśnieniom oskarżonej M. S., podczas gdy zeznania powyższych świadków na wiarę nie zasługują i są wzajemnie sprzeczne,

b) przyjęcie, iż oskarżona podczas pobierania drugiej wypłaty miała moment zawahania i niezdecydowania podczas gdy tego zupełnie nie widać na nagraniu z monitoringu,

c) przyjęcie, iż skoro oskarżona zaproponowała zapłatę połowy kwoty w trakcie wizyty u niej w domu pracownic banku to tym samym przyznała, iż otrzymała podwójną wypłatę, podczas gdy oskarżona była przestraszona i zszokowana wizytą pracownic banku, które straszyły ją odpowiedzialnością karną, co właśnie wskazuje, że oskarżona nie wzięła tych pieniędzy bowiem w przeciwnym wypadku zadeklarowałaby całość kwoty. Nie bez znaczenia jest tutaj znaczne znerwicowanie oskarżonej i jej stres wywołany wizytą pracownic banku.

Z uwagi na powyższe, w oparciu o przepis art. 427 par. I k.p.k. wnosi:

- o zmianę zaskarżonego wyroku w ten sposób, że uniewinnia się oskarżoną od zarzucanego jej czynu, ewentualnie

- o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Sanoku.

Uzasadnienie prawne

Sąd Odwoławczy zważył co następuje:

Apelacja jest całkowicie nieuzasadniona.

Na wstępie należy zauważyć, iż gdyby konsekwentnie podążyć tokiem myślenia zawartym w apelacji i stanowiącym zarazem linię obrony, to należałoby dojść do całkowicie nielogicznych i sprzecznych z doświadczeniem życiowym wniosków.

Bezsporne bowiem jest, iż w dniu 17 maja 2018 r. na stanowisku kasowym E. L. w banku (...) S.A. II Oddział w S., zaistniał niedobór kasowy w kwocie dokładnie 3000 zł. Niedobór ten został wyrównany przez wspomnianą kasjerkę. Kontynuując te rozważania, to jeśli pieniędzy tych nie miałaby sobie przywłaszczyć M. S., to musiałaby to uczynić sama kasjerka, bądź też pieniądze te byłyby omyłkowo wypłacone innemu klientowi.

Tymczasem, jak wynika z zeznań Dyrektor Banku (...) (k. 86), w prowadzonym przez nią Banku zaledwie 3 lub 4 razy do roku zdarzają się niedobory bądź nadwyżki kasowe, będące wynikiem błędu pracownika. W takiej sytuacji dokonuje się wysłuchania kasjera oraz przeglądu monitoringu i po ustaleniu okoliczności błędu następuje kontakt z klientem, który zwraca nadpłaconą nadwyżkę. Tak samo wyglądała sytuacja w przedmiotowej sprawie, gdyż po oglądnięciu monitoringu obejmującego okienko kasowe E. L., zarówno ona jak i B. C. doszły do jednoznacznego wniosku, iż to właśnie oskarżonej została dwukrotnie wypłacona objęta zarzutem kwota 3000 złotych. Obie pracownice Banku nie rozważały w ogóle jakiejkolwiek innej sytuacji, gdyż było dla nich jednoznaczne, iż oskarżonej została dwukrotnie wypłacona kwota właśnie 3000 zł, co jest wyraźnie widoczne na zapisie monitoringu. Wynika to z kontekstu zachowania się oskarżonej, która pierwszą z wypłaconych jej kwot chowa do portfela, a następnie jakby chcąc o coś zapytać, pozostaje przy okienku kasowym, uprzednio schowawszy portfel z zawartością do torebki. Następnie wprawdzie oskarżona ponownie wyciąga portfel, ale się rozmyśla, wkładając go na powrót do torebki, a wypłaconą ponownie kwotę pieniężną chowa bezpośrednio to torebki.

Powyższe analizy przeprowadzone przez pracownice Banku doprowadziły je zatem do jednoznacznego wniosku, iż to oskarżonej omyłkowo wypłacono dwukrotnie tą samą sumę pieniędzy i celem odzyskania tych środków, obie pracownice Banku, zgodnie z utrwaloną praktyką, udały się do klientki tj. oskarżonej.

Opisanie powyższej sytuacji pracownic Banku wskazuje zatem jednoznacznie, iż nie było dla nich żadnych wątpliwości co do okoliczności zdarzenia.

W tej sytuacji zatem, przyjęcie wersji iż pieniądze te zagarnęła kasjerka jest całkowicie nielogiczne, dlaczego miałaby o zagarnięcie tej kwoty pomawiać akurat oskarżoną, której w zasadzie nie zna (najwyżej jako klientkę). Podobnie brak jest racjonalnych powodów dla których miałaby "chronić" innego klienta, któremu mylnie wypłaciłaby akurat powyższą kwotę i pomawiać o to zagarnięcie właśnie oskarżoną.

Apelacja koncentruje się wokół okoliczności związanych z metodyką pracy kasjerki oraz ewentualnością wypłacenia oskarżonej pieniędzy w tak zwanych ratach tzn. przed odebraniem telefonu a następnie po odebraniu telefonu. Nie tłumaczy to zresztą ewidentnego niedoboru. Tymczasem z zapisu monitoringu wynika, iż kasjerka wypłaciła oskarżonej określoną sumę pieniędzy, który to fakt M. S. potwierdziła podpisem. Z uwagi na usytuowanie kamery nie da się ustalić sposobu wypłacania gotówki przez kasjerkę pod kątem ustalenia po ile banknotów kładła jednym gestem dłoni przed oskarżoną. Rzeczywiście wydaje się, że takich czynności mogło być siedem lub osiem, z czego jednak nie wynika iż za każdym razem miałaby kłaść przed oskarżoną tylko jeden banknot. Z dalszego zachowania bowiem oskarżonej wynika, iż wypłata została zrealizowana w pełni, za czym przemawia schowanie portfela do torebki, zamknięcie torebki i zarzucenie jej na ramię z ruchem wskazującym zamiar odejścia. Przy czym oskarżona jednak pozostała przy okienku kasowym z zamiarem jakby chęci zapytania o coś kasjerki. Kolejne wyciągnięcie portfela przy realizacji kolejnej (objętej zarzutem) wypłaty łączyło się jednak z rozmyśleniem się oskarżonej, która to schowała portfel bez dodatkowych pieniędzy, a pieniądze włożyła osobno do torebki, co utwierdza w przekonaniu, iż zdawała sobie sprawę że się jej nie należały i nie chciała ich zmieszać z innymi środkami pieniężnymi.

Zgodzić się co najwyżej można z wywodami apelacji, iż metodyka pracy E. L. może wzbudzać pewne zastrzeżenia z punktu widzenia staranności, jak w szczególności odbieranie telefonów, konsultowanie pewnych kwestii z sąsiednim okienkiem, co jednak w żadnej mierze nie tłumaczy okoliczności związanych z niedoborem kasowym w kwocie 3000 zł i apelujący także nie jest w stanie wskazać związku przyczynowego pomiędzy pewnymi mankamentami w pracy kasjerki a wskazanym niedoborem. Trzeba wreszcie wskazać, iż tego rodzaju metodyka pracy jest dość powszechna w okienkach kasowych szczególnie dużych banków. Należy jednak przywołać zeznania E. L. co do tego, iż absolutnie unika sytuacji wypłacania należności na tak zwane raty, i niezależnie od okoliczności wypłaca żądaną kwotę jednorazowo, bez wyraźnego dzielenia tej czynności.

Odnośnie zarzutów związanych z daniem wiary zeznaniom E. L. i B. C. to należy ponownie stwierdzić, iż świadkowie ci nie mają żadnego powodu obciążać oskarżoną a treść ich zeznań warunkowana jest obiektywną analizą monitoringu, co było już przedmiotem rozważań Sądu.

Istotne są wreszcie te zeznania świadków w których podnoszą niekwestionowany przez oskarżoną fakt, iż chciała się ona "podzielić" nielegalnie uzyskaną korzyścią majątkową, zwracając połowę kwoty tj. 1500 zł. W ocenie Sądu jest to ewidentny fakt pośrednio potwierdzający, iż oskarżona poczuwała się do popełnienia zarzucanego jej czynu. Nie sposób bowiem w inny racjonalny sposób wytłumaczyć tego zachowania, a w szczególności podnoszonym w apelacji faktem jej zdenerwowania czy emocji towarzyszących przybyciu przedstawicieli Banku. Jak wynika z zeznań pracownic Banku, zachowywały się one spokojnie, przedstawiły w jaki sposób ustaliły, iż to oskarżona przywłaszczyła sobie pieniądze i wezwały ją do dobrowolnego jej wydania, bez zawiadamiania w tej sytuacji organów policji (przed zgłoszeniem na policję). Chodziło bowiem o tzw. polubowne załatwienie sprawy, co jest praktykowane w tego rodzaju sytuacjach. Oczywistym jest bowiem, iż banki nie chcą tracić klientów, ani też formułować przeciwko nim zarzutów, gdyż cierpi na tym wizerunek banku i o wiele korzystniejsze jest polubowne załatwienie sprawy. Nie sposób zatem przyjąć aby miało to tak dalece zdenerwować oskarżoną i spowodować akurat chęć częściowej tylko spłaty kwoty. Natomiast opisane zachowanie oskarżonej jest bardzo istotnym dowodem, iż dopuściła się zarzucanego jej czynu. Co naturalne, wyjaśnienia oskarżonej, która nie przyznaje się do czynu, są w oczywisty sposób sprzeczne z zeznaniami B. C. i E. L., co rzecz jasna nie przekłada się na wątpliwości co do zeznań świadków. Odnośnie tzw. momentu zawahania oskarżonej przy wypłacie objętej zarzutem kwoty pieniędzy, to widoczna jest rzeczywiście sytuacja, iż oskarżona pozostaje przy okienku kasowym jakby w celu zapytania o coś kasjerki, a ponieważ schowała już portfel do torebki, to nie wynika, aby oczekiwała na kolejną wypłatę, co było już przedmiotem rozważań Sądu.

Nie jest wreszcie zupełnie zrozumiały zarzut apelacji, iż sytuacja finansowa oskarżonej jest dobra, a zatem kwota 3000 zł nie miałaby mieć dla niej większej wartości. Odnośnie powyższego należy stwierdzić, iż wcale nie jest tak, że przestępstw przeciwko mieniu dopuszczają się wyłącznie osoby ubogie, a zresztą w tej sytuacji, doszło do niespodziewanej zupełnie dla oskarżonej okazji wypłacenia jej "dodatkowych środków" i ta właśnie niespodziewana okazja spowodowała podjęcie przez oskarżoną nagłego zamiaru zagarnięcia tej kwoty. Trudno mówić zatem o racjonalności zachowania oskarżonej i działania z głębokim namysłem, uwzględniającym jej sytuację materialną, skoro sytuacja rozegrała się niezwykle szybko i miała do wyboru albo zwrócić nienależne jej pieniądze albo też przywłaszczyć je sobie, na co ostatecznie się zdecydowała.

Sąd Odwoławczy orzekł w oparciu o treść art. 437 § 1 k.p.k. i art. 456 k.p.k.

Tekst orzeczenia pochodzi ze zbiorów sądów powszechnych.