Orzeczenia sądów
Opublikowano: LEX nr 1050445

Wyrok
Sądu Najwyższego
z dnia 21 stycznia 1998 r.
II CKN 578/97

UZASADNIENIE

Skład orzekający

Przewodniczący: Sędzia SN J. Suchecki (spraw.).

Sędziowie: SN B. Czech, SA B. Kamiński.

Sentencja

Sąd Najwyższy Izba Cywilna po rozpoznaniu w dniu 21 stycznia 1998 r. na rozprawie sprawy z powództwa Justyny D. i Krzysztofa D. przeciwko Towarzystwu Ubezpieczeń i Reasekuracji "W." S.A. - Oddział w K. o zapłatę na skutek kasacji strony pozwanej od wyroku Sądu Apelacyjnego z dnia 28 lutego 1997 r., oddala kasację, zasądza od pozwanego na rzecz powodów kwotę 1.500 (jeden tysiąc pięćset) zł tytułem zwrotu kosztu procesu kasacji.

Uzasadnienie faktyczne

Sąd Wojewódzki zasądził od pozwanego na rzecz powodów kwotę 39.815 zł tytułem świadczenia ubezpieczeniowego "auto casco".

Sąd ten ustalił, że w dniu 11 II 1996 r. samochód dostawczy powodów, będący przedmiotem wymienionego ubezpieczenia, prowadzony przez upoważnionego kierowcę C. Ż., zjechał do przydrożnego rowu i skutkiem uderzenia w przepust drogowy uległ uszkodzeniem tak poważnym, iż naprawę uznano za nieuzasadnioną. Przyczyną wypadku mogło być niedostosowanie prędkości pojazdu do warunków drogowych (oblodzonej jezdni) i tak przyjęło Kolegium d/s Wykroczeń przy Sądzie Rejonowym w K. Gdyby jednak tak rzeczywiście było (Sąd Wojewódzki nie wyłącza możliwości innych przyczyn) to zdaniem tego Sądu nie było to "rażącym niedbalstwem" w rozumieniu § 5 ust. 1 pkt 2 obowiązujących strony ogólnych warunków ubezpieczeń pojazdów lądowych od uszkodzeń auto casco. Kierowca bezpośrednio po wypadku oddalił się z jego miejsca, lecz uczynił to w celu zorganizowania pomocy (ściągnięcia samochodu) i pomoc tą uzyskał. Nie zawiadomił osobiście Policji lecz uczynił to świadek wypadku. Jeżeli nie wystawił trójkąta ostrzegawczego, to takie ewentualne zaniedbanie nie miało wypływu na zwiększenie szkody.

Ponieważ powodowie sprzedali pozostałości samochodu za 5.200 zł wobec nie skorzystania przez pozwanego z uprawnienia do ich przejęcia - o tą kwotę zmniejszono należne im świadczenie z tytułu tzw. szkody całkowitej.

Sąd Apelacyjny wyrokiem z dnia 28 II 1997 r. oddalił apelację pozwanego stwierdzając zgodność dokonanych przez Sąd Wojewódzki ustaleń faktycznych z należycie zebranym i ocenionym materiałem dowodowym sprawy oraz podzielając pogląd tego Sądu co do wykładni prawa.

Wyrok Sądu Apelacyjnego pozwany zaskarżył kasacją z wnioskiem o jego uchylenie, jak również uchylenie poprzedzającego do wyroku Sądu I instancji i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.

W kasacji zarzuca jedynie naruszenie prawa materialnego - art. 8 ust. 1 ustawy z dnia 28 VII 1990 r. o działalności ubezpieczeniowej, wymienionego § 5 ust. 1 pkt 2 ogólnych warunków ubezpieczeń, oraz art. 826 k.c. w zw. z § 15 pkt 6 i pkt 1 tych warunków.

W uzasadnieniu kasacji ponawia zarzuty podnoszone przed Sądami I i II instancji dotyczące zawinienia kierowcy, jego oddalenia się z miejsca wypadku, nie powiadomienia policji i nie wystawienia trójkąta ostrzegawczego. Ponawia też twierdzenia o zawyżeniu świadczenia, gdyż wartość pozostałości "obliczona według powszechnego obowiązującego w zakładach ubezpieczeń wzoru" jest wyższa niż kwota uzyskana przez powodów z ich sprzedaży.

Uzasadnienie prawne

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Kasacja zarzuca jedynie naruszenie prawa materialnego, stąd kwestia prawidłowości dokonanych ustaleń faktycznych pozostaje poza zakresem kognicji Sądu Najwyższego (art. 39311 k.p.c.).

Z ustaleń tych wynika, że przyczyną wypadku mogło być nie dostosowanie szybkości jazdy do konkretnych warunków drogowych. Należy jednak podzielić pogląd Sądów obu instancji, iż takie zawinienie, jeżeli nawet miało miejsce, nie może być uznane za winę umyślną lub rażące niedbalstwo w rozumieniu ogólnych warunków ubezpieczenia. Brak bowiem bliższych danych tak co do rozwiniętej prędkości jak i stanu nawierzchni w danym momencie.

Ustalono również, że kierowca oddalił się z miejsca wypadku w celu zorganizowania pomocy. Takie oddalenie nie może być uznane za "zbiegnięcie" o którym mowa w § 5 ust. 1 pkt 2 wymienionych ogólnych warunków.

Kwestię tą przekonywująco wyjaśnia Sąd Wojewódzki w motywach orzeczenia, powołując uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 25 VIII 1994 r. III CZP 107/94 (OSNIC 1/95, poz. 15). Pogląd prawny wyrażony w tej uchwale Sąd Najwyższy w obecnym składzie w pełni podziela, w szczególności stwierdzenie, że "o zbiegnięciu kierowcy można z reguły mówić wówczas, gdy oddala się z miejsca wypadku wbrew obowiązującym przepisom, czy też by uniemożliwić zidentyfikowanie go i pociągnięcie do odpowiedzialności".

Strona pozwana dopiero w toku niniejszego procesu i po upływie dziewięciu miesięcy od chwili wypadku kwestionowała wartość pozostałości, obliczając ją teoretycznie według własnego wzoru. Powodowie pozostałości zbyli dopiero w sierpniu 1996 r. Jeżeli do tego czasu pozwany pozostałości nie przejął, ani nie dokonał ich realnego oszacowania - trafnie Sąd Wojewódzki i Apelacyjny uznały brak podstaw do kwestionowania zasadności obliczenia ich wartości stosownie do uzyskanej ceny. Jeżeli chodzi o kwestię braku trójkąta ostrzegawczego to zaniedbanie jego wystawienia w konkretnej sytuacji było bez znaczenia. Policja o wypadku została bezzwłocznie powiadomiona. Jeżeli powiadomienia dokonała inna niż kierowca osoba - powiadamianie przez kierowcę było już zbędne.

Z powyższych względów i z mocy art. 39312 k.p.c. oraz - co do kosztów procesu - art. 108 § 1, 98 § 1 i 3 i 99 k.p.c. należało orzec, jak w sentencji.

Tekst orzeczenia pochodzi ze zbiorów Sądu Najwyższego.