Orzeczenia sądów
Opublikowano: LEX nr 3013636

Wyrok
Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie
z dnia 20 sierpnia 2019 r.
I SA/Wa 1207/19

UZASADNIENIE

Skład orzekający

Przewodniczący: Sędzia WSA Dariusz Chaciński (spr.).

Sędziowie WSA: Dorota Apostolidis, Magdalena Durzyńska.

Sentencja

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie po rozpoznaniu w dniu 20 sierpnia 2019 r. na posiedzeniu niejawnym w trybie uproszczonym sprawy ze skargi A. K., U. T., L. W. i M. T. na postanowienie Samorządowego Kolegium Odwoławczego w (...) z dnia (...) lutego 2013 r. nr (...) w przedmiocie odmowy wszczęcia postępowania w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji

1. uchyla zaskarżone postanowienie oraz postanowienie Samorządowego Kolegium Odwoławczego w (...) z dnia (...) października 2012 r. nr (...);

2. zasądza od Samorządowego Kolegium Odwoławczego w (...) na rzecz A. K., L. W., U. T. i M. T. solidarnie kwotę 100 (sto) złotych tytułem zwrotu wpisu sądowego;

3. zasądza od Samorządowego Kolegium Odwoławczego w (...) na rzecz A. K., L. W., U. T. solidarnie kwotę 480 (czterysta osiemdziesiąt) złotych tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego.

Uzasadnienie faktyczne

Samorządowe Kolegium Odwoławcze w (...) postanowieniem z (...) lutego 2013 r. utrzymało w mocy własne postanowienie z (...) października 2012 r. o odmowie wszczęcia postępowania w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji Naczelnika Dzielnicy (...) z (...) lipca 1974 r. oraz z (...) września 1974 r., zmienionych decyzją z (...) listopada 1974 r., o sprzedaży lokalu mieszkalnego nr (...) położonego w (...) przy ul. (...).

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wyrokiem z 21 marca 2017 r., I SA/Wa 840/13, po rozpoznaniu skargi: A. K., U. T., L. W. i M. T., uchylił postanowienie Samorządowego Kolegium Odwoławczego w (...) z (...) lutego 2013 r. oraz utrzymane przez nie w mocy postanowienie tego organu z (...) października 2012 r.

Na skutek skargi kasacyjnej A. K., U. T. i L. W., Naczelny Sąd Administracyjny wyrokiem z 9 maja 2019 r., I OSK 1780/17, uchylił wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 21 marca 2017 r., I SA/Wa 840/13, i przekazał sprawę temu sądowi do ponownego rozpoznania.

Wyrok NSA zapadł w następujących okolicznościach sprawy.

Zabudowana nieruchomość położona przy ul. (...) w (...) ozn. nr hip. (...), o pow. (...) m2 objęta była działaniem dekretu z dnia 26 października 1945 r. o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m.st. Warszawy (Dz. U. Nr 50, poz. 279; dalej: "dekret warszawski") i z dniem jego wejścia w życie grunt tej nieruchomości przeszedł na własność gminy (...), a następnie na rzecz Skarbu Państwa. Obecnie grunt ten stanowi mienie komunalne i obejmuje działki ew. nr (...) o pow. (...) m2, (...) o pow. (...) m2, (...) o pow. (...) m2 oraz (...) o pow. (...) m2.

Orzeczeniem administracyjnym z 5 lutego 1952 r. Prezydium Rady Narodowej w (...) odmówiło dawnym właścicielom ((...)) przyznania prawa własności czasowej do ww. nieruchomości, stwierdzając jednocześnie fakt przejęcia na własność Państwa wszystkich znajdujących się na niej zabudowań.

(...) zmarł w 1949 r., a spadek po nim nabyli: (...) oraz (...) i (...). W dniu (...) stycznia 1955 r. zawarta została pomiędzy (...) i (...) umowa, na podstawie której (...) przelała na rzecz (...) wszystkie swoje prawa do odszkodowania przysługujące jej z mocy art. 7, 8 i 9 dekretu warszawskiego, w związku z orzeczeniem administracyjnym z (...) lutego 1952 r. Następnie analogiczne umowy zostały zawarte przez spadkobierców (...): w dniu (...) czerwca 1955 r. umowę taką z (...) zawarła (...), w dniu (...) sierpnia 1955 r. - (...), a w dniu (...) września 1956 r. - (...), działająca w imieniu i na rzecz małoletniego (...).

Spadek po (...) nabyli: (...),(...) (uprzednio (...)) i (...). Po śmierci zaś (...) spadek po niej nabyła (...).

Aktualnie spadkobiercami małżonków (...) pozostają: (...),(...) (uprzednio (...)) i (...), którzy aktem notarialnym z (...) marca 2015 r. dokonali częściowego działu spadku po (...) oraz podziału majątku dorobkowego a także zniesienia wspólności w ten sposób, że prawa i roszczenia, wynikające z przepisów dekretu warszawskiego oraz wszelkich innych powszechnie obowiązujących przepisów prawa, dotyczących nieruchomości położonej w (...), przy ul. (...), przysługiwać będą (...). Ten ostatni zaś (...) kwietnia 2015 r. dokonał darowizn udziałów w spadkach po (...) w wymiarze (...) części na rzecz (...) oraz w wymiarze (...) części na rzecz (...). Kolejno natomiast, dnia (...) października 2015 r. (...) przystąpił do Spółki (...) Sp. z o.o. oraz przeniósł na nią (...) udziałów w prawach i roszczeniach do nieruchomości dekretowej położonej w (...) przy ul. (...), a w dniu (...) kwietnia 2016 r. darował (...) (...) części udziału w spadku po (...) oraz (...).

Jednocześnie po śmierci (...) jej ostatecznymi spadkobiercami zostali: (...),(...),(...) i (...).

Z ustaleń Sądu I instancji (w tym także z wiadomości uzyskanych z urzędu) wynika również, że przed organami administracji, sądami powszechnymi, Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie oraz Naczelnym Sądem Administracyjnym toczą się liczne postępowania między, z jednej strony: (...),(...),(...) i (...) - jako następcami prawnymi (...), a z drugiej strony - m.in. z (...), przy czym istota sporu zasadza się na kwestii, komu przysługuje prawo do żądania w trybie tzw. "dekretowym" ustanowienia prawa użytkowania wieczystego do gruntu nieruchomości (...) położonej przy ul. (...).

Przedmiotem kontrowersji jest bowiem interpretacja umów zawartych w latach 1955-1956 pomiędzy (...) i spadkobiercami (...), a (...). Wskazane umowy - jak wyjaśnił Sąd I instancji w wyroku z 21 marca 2017 r. - przelewały na nabywczynię wszystkie prawa do odszkodowania, przysługujące na podstawie art. 7, 8 i 9 dekretu warszawskiego w związku z orzeczeniem z 5 lutego 1952 r., mocą którego odmówiono przedwojennym właścicielom nieruchomości przyznania prawa własności czasowej do niej, z jednoczesnym stwierdzeniem przejęcia na własność Państwa wszystkich znajdujących się na gruncie zabudowań. Wskazane umowy zawierały jednak także oświadczenia zbywających, że w przyszłości nie będą rościć sobie żadnych praw ani pretensji do omawianej nieruchomości w przypadku uchylenia orzeczenia dekretowego, uznając nabywczynię (...) za właścicielkę odpowiednich części tej nieruchomości.

Ponadto Sąd Wojewódzki w powołanym wyroku nadmienił, że zarówno organy administracyjne, jak i sądy administracyjne w toku licznych postępowań w sprawach dotyczących ww. osób całkowicie odmiennie rozstrzygały sporną kwestię, raz uznając rację jednej, raz drugiej strony, czego przykładem były wyroki Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 27 lutego 2012 r., I SA/Wa 2397/11 i I SA/Wa 2398/11 - uznające uprawnienia spadkobierców "przeddekretowych" właścicieli spornej nieruchomości oraz wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 9 października 2012 r., I SA/Wa 7/12 i wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 16 kwietnia 2015 r., I OSK 736/13 - uznające w tym zakresie uprawnienia spadkobierców (...).

W tej sytuacji WSA, orzekając w dniu 21 marca 2017 r., uchylił zaskarżone postanowienia, wydane na podstawie art. 61a § 1 k.p.a. Uznał bowiem, że w postępowaniu administracyjnym wprawdzie istnieje możliwość dokonywania przez organy administracji i sądy administracyjne oceny skutków prawnych treści zawartych przez strony umów i złożonych przez nie oświadczeń, ale tylko jeśli kwestia ta nie jest sporna pomiędzy stronami postępowania. W przypadku natomiast zaistnienia sporu, co do rzeczywistej treści zawartych umów cywilnych, ich skutków prawnych oraz skuteczności złożonych oświadczeń woli, a która to sytuacja wystąpiła w rozpatrywanej sprawie, ani organy administracyjne, ani sądy administracyjne nie są organami kompetentnymi do ich rozstrzygania. W rezultacie zatem Sąd Wojewódzki uznał, że wskazane wyżej zaistniałe rozbieżności w interpretacji prawnej stanu faktycznego sprawy stanowiły spór cywilny, który podlegał wyłącznej kognicji sądów powszechnych, stosownie do art. 1 k.c. oraz art. 2 § 1 k.p.c. Zgodnie bowiem z tymi przepisami, stosunki cywilnoprawne między osobami fizycznymi i osobami prawnymi reguluje Kodeks cywilny, a do rozpoznawania spraw cywilnych powołane są sądy powszechne, o ile sprawy te nie należą do właściwości sądów szczególnych, oraz Sąd Najwyższy. Skoro więc sporna między stronami sprawa interpretacji zawartych w latach 1955-1956 umów stanowiła sprawę cywilną, to jej rozstrzygnięcie pozostawało w wyłącznej dyspozycji sądu cywilnego.

Powyższe, jak twierdził WSA, skutkowało tym, że w rozpatrywanej sprawie organ orzekający nie skorzystał z możliwości przewidzianych w art. 97 § 1 pkt 4 oraz art. 100 § 1 k.p.a. Naruszenie tych przepisów, jak również art. 61a § 1 k.p.a., który może mieć zastosowanie jedynie, kiedy jest rzeczą oczywistą, że osoba wnioskująca o wszczęcie postępowania nie ma w tym postępowaniu przymiotu strony, miało zaś charakter istotny bo niewątpliwie mogło mieć wpływ na treść rozstrzygnięcia.

Uwzględniając skargę kasacyjną (wskazanym wyżej wyrokiem z 9 maja 2019 r.) Naczelny Sąd Administracyjny zauważył, że zaskarżony wyrok został wydany z istotnym naruszeniem art. 141 § 4 p.p.s.a., a w dalszej kolejności także art. 1 k.c. i art. 2 § 1 k.p.c. Zgodnie bowiem z art. 141 § 4 p.p.s.a., uzasadnienie wyroku powinno zawierać zwięzłe przedstawienie stanu sprawy, zarzutów podniesionych w skardze, stanowisk stron, podstawę prawną rozstrzygnięcia oraz jej wyjaśnienie. Jeżeli zaś w wyniku uwzględnienia skargi sprawa ma być ponownie rozpatrzona przez organ administracji, uzasadnienie powinno ponadto zawierać wskazania co do dalszego postępowania.

Tymczasem, zdaniem NSA, zaskarżony wyrok, chociaż uchyla zaskarżone postanowienie, nie zawiera ani wyjaśnienia rozstrzygnięcia, ani konkretnych wytycznych dla organu. Sąd Wojewódzki stwierdzając tylko, na czym - w jego ocenie - polegało w tym przypadku naruszenie przez SKO przepisów procedury administracyjnej, nie zalecił organowi, co dokładnie ma on uczynić przy ponownym rozpoznaniu sprawy. Sąd nie określił, w jaki sposób (w jakim procesie, wszczętym na jakiej podstawie prawnej) kwestia owych "rozbieżności w interpretacji prawnej stanu faktycznego sprawy" miałaby być rozstrzygnięta przez sąd cywilny. Choć zatem procedura cywilna przewiduje trzy rodzaje powództw: powództwo o świadczenie, o ukształtowanie stosunku prawnego i o ustalenie, to w zaskarżonym wyroku nie sprecyzowano, jakie postępowanie cywilne miałyby strony lub organ w tym wypadku zainicjować przed sądem cywilnym, po uprzednim zawieszeniu niniejszego postępowania nadzorczego. Poza tym, przyjmując teoretycznie, że Sąd Wojewódzki miał w tym przypadku na myśli powództwo o ustalenie stosunku prawnego lub prawa, uregulowane w art. 189 k.p.c., NSA podkreślił, że skuteczność wniesienia tego rodzaju powództwa jest uzależniona od posiadania przez powoda tzw. interesu prawnego. Zgodnie zaś z orzecznictwem Sądu Najwyższego i sądów powszechnych, interesu tego nie posiada powód, jeśli (mówiąc ogólnie) istnieje możliwość wytoczenia w danym przypadku powództwa o świadczenie albo sprawa jest rozpatrywana przez organ w postępowaniu administracyjnym. Jedynie przykładowo NSA wskazał, że w wyroku z 23 lutego 1999 r., I PKN 597/98 (OSNP 2000/8/301) Sąd Najwyższy stwierdził, że powództwo o ustalenie nie może zmierzać do uzyskania dowodów, które miałyby być wykorzystywane w innym postępowaniu, zaś w wyroku z 15 marca 2002 r., II CKN 919/99 (LEX nr 54376) przyjęto, że powód nie ma interesu prawnego w ustaleniu, gdy istnieje możliwość ochrony prawa na drodze postępowania administracyjnego. Analogiczne stanowisko Sąd Najwyższy wyraził także w wyroku z dnia 17 maja 2018 r., V CSK 322/17 (LEX nr 2552678), w którym uznał, że "Nie budzi wątpliwości, że celem roszczenia o ustalenie nie może być ustalenie faktów. Powództwo nie może służyć uzyskaniu dowodów, np. dla innego postępowania."

NSA zauważył, że zaprezentowana linia orzecznicza jest konsekwentnie od wielu lat realizowania przez sądy powszechne, które zgodnie podnoszą, że powództwo z art. 189 k.p.c. nie służy zdobyciu dowodu dla innych postępowań, tj. postępowań sądowych lub administracyjnych. Innymi słowy, to prawomocny wyrok, wydany w procesie prowadzonym na podstawie art. 189 k.p.c., ma definitywnie zakończyć spór pomiędzy stronami lub zapobiec powstaniu takiego sporu na przyszłość a nie stanowić rozstrzygający argument (niejako "super dowód") na potrzeby innego postępowania.

W związku z tym, w ocenie NSA, pogląd Sądu Wojewódzkiego, że w rozpatrywanym przypadku, z uwagi na brak jednolitości rozstrzygnięć, które były wydawane w postępowaniach związanych z dawną nieruchomością (...) położoną przy ul. (...), konieczne byłoby, aby to sąd powszechny rozstrzygnął o rzeczywistej treści zawartych umów cywilnych, ich skutkach prawnych oraz skuteczności złożonych oświadczeń woli (a zatem o sprawach cywilnych w rozumieniu art. 1 k.c.), nie był uzasadniony. Fakt ten dobitnie potwierdza również okoliczność, że w wyroku z 30 września 2013 r., (...), oddalającym powództwo (...) przeciwko (...),(...),(...),(...) i (...) o ustalenie, Sąd Okręgowy m.in. uznał, że określenie, czy i jakie prawa przeniesiono spornymi umowami przelewu ma niewątpliwie znaczenie dla stron. Rzecz ta jednak może i musi być rozstrzygnięta w ramach odpowiedniego postępowania administracyjnego, gdzie stanowi przesłankę zarówno określenia kręgu podmiotowego postępowania, jak i merytorycznego rozstrzygnięcia. Stanowisko powyższe zbieżne jest - w tym sensie - z wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 16 kwietnia 2015 r., I OSK 736/13, który również został wydany w jednej ze spraw związanych z omawianą nieruchomością, gdyż w wyroku tym Naczelny Sąd Administracyjny dokonał oceny wspomnianych wyżej umów. Wyrok ten oczywiście nie miał mocy wiążącej w tej sprawie - w rozumieniu art. 153 p.p.s.a. - tym niemniej stanowił wskazówkę, w jakim postępowaniu należało oceniać owe umowy.

W opinii NSA brak było ponadto podstaw do przyjęcia, aby z powództwem z art. 189 k.p.c. występował w niniejszej sprawie sam organ (a co również dopuszczał w zaskarżonym wyroku Sąd Wojewódzki). Zgodnie bowiem z treścią uchwał Sądu Najwyższego z 25 stycznia 1995 r., III CZP 179/94 (OSN 1995, Nr 5, poz. 76) oraz z 15 marca 1995 r., III CZP 28/95 (Biul. SN 1995, Nr 3, s. 19), w sprawach z art. 189 k.p.c. legitymacja musi występować po obu stronach procesu. Powód powinien nie tylko wykazać swoje prawo, ale skierować pozew przeciwko podmiotowi, który zgłasza roszczenie do tego prawa. Organ zaś jest prawnie niezainteresowany rozstrzygnięciem takiego procesu. Do niego należy jedynie władcze rozstrzygnięcie w sprawie administracyjnej.

W tym stanie rzeczy Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że wprawdzie wyrok Sądu Wojewódzkiego uchylał zaskarżone skargą postanowienie SKO, to jednak skarga kasacyjna okazała się zasadna. W sytuacji bowiem, w której Sąd Wojewódzki nie odniósł się do żadnego z zarzutów skargi, a uchylił zaskarżone postanowienie w oparciu o własną, błędną wykładnię prawa i to zarówno materialnego, jak i procesowego, rozstrzyganie o skardze przez Sąd Kasacyjny naruszałoby w istocie zasadę dwuinstancyjności postępowania sądowoadministarcyjnego.

Zdaniem NSA Sąd I instancji przy ponownym rozpoznaniu sprawy powinien wszechstronnie ocenić zaskarżone postanowienie SKO, w tym odnieść się do zarzutów zawartych w skardze. Jeśliby zaś nadal stał na stanowisku, że rozbieżności w interpretacji prawnej stanu faktycznego sprawy stanowiły spór cywilny, to powinien dokładnie określić rodzaj procesu, w którym ten spór winien zostać rozstrzygnięty przez sąd cywilny, mając jednak na uwadze, że - jak wyżej to zostało wyjaśnione - nie może nim być proces z powództwa opartego na art. 189 k.p.c.

Uzasadnienie prawne

Ponownie rozpoznając skargę (...),(...),(...) i (...) Wojewódzki Sąd Administracyjny zważył, co następuje.

W ocenie sądu skarga podlegała uwzględnieniu.

Skarżący zarzucili organowi w szczególności naruszenie: art. 6, 7, 9 i 11 k.p.a. poprzez niewyjaśnienie kwestii ich legitymacji i oparcie zaskarżonego postanowienia wyłącznie na treści uzasadnienia wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 27 lutego 2012 r., I SA/Wa 2398/11, w sytuacji gdy ocena prawna zawarta w ww. uzasadnieniu nie miała mocy wiążącej dla rozpatrzenia niniejszej sprawy, a organ był zobligowany do wszechstronnego zbadania przymiotu strony w postępowaniu administracyjnym, nadto zaś w innym wyroku z 9 października 2012 r., I SA/Wa 7/12, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie orzekł, że udział (...) w prawach i roszczeniach do gruntu nieruchomości przy ul. (...) został zbyty na rzecz (...), poprzedniczki prawnej skarżących. Skarżący zarzucili także: naruszenie art. 124 § 2 i art. 107 § 3 w zw. z art. 126 k.p.a., poprzez niewyjaśnienie stronie motywów rozstrzygnięcia i dowodów na których oparł się organ, jak też dowodów którym organ odmówił wiarygodności, w tym pominięcie mocy dowodowej znajdujących się w aktach umów przelewu; art. 157 § 2 w zw. z art. 28 k.p.a., poprzez przyjęcie, że skarżącym nie przysługuje przymiot strony w postępowaniu administracyjnym w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji o sprzedaży lokalu znajdującego się w budynku położonym przy ul. (...), w sytuacji, gdy legitymują się oni przymiotem strony postępowania wskutek zawarcia umów przelewu praw, które to umowy są ważne, skuteczne a dotyczą wszelkich praw do nieruchomości powstałych także w razie uchylenia orzeczenia dekretowego, nadto istnieje ostateczna decyzja z (...) września 2010 r., utrzymana w mocy decyzją z (...) kwietnia 2011 r., w której SKO uznało legitymację skarżących osób w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji dekretowej. Zarzucono także naruszenie art. 101 k.p.a. poprzez nierozstrzygnięcie o zawieszeniu postępowania w odrębnym postanowieniu.

Rozważania zacząć należy od tej ostatniej kwestii. Zgodnie ze zdaniem pierwszym art. 190 p.p.s.a. "Sąd, któremu sprawa została przekazana, związany jest wykładnią prawa dokonaną w tej sprawie przez Naczelny Sąd Administracyjny." W ocenie sądu ponownie rozstrzygającego sprawę Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 9 maja 2019 r., I OSK 1780/17, jednoznacznie przesądził, że do ustalenia tego, co wynika z umów przelewu: z (...) stycznia 1955 r. pomiędzy (...) i (...); z (...) czerwca 1955 r. pomiędzy (...) a (...); z (...) sierpnia 1955 r. pomiędzy (...) a (...) i z (...) września 1956 r., przy czym ta ostatnia została zawarta w imieniu (...) - nie może służyć powództwo z art. 189 k.p.c. Zdaniem sądu rozstrzygającego obecnie sprawę, tylko takie z trzech rodzajów powództw, o jakich wspomniał NSA, mogło ewentualnie wchodzić w grę. Oznacza to, po pierwsze, że kwestię tego, co wynika ze wspomnianych umów i jakie skutki one wywarły powinien ocenić sąd administracyjny, kontrolując zgodność z prawem zaskarżonych postanowień o odmowie wszczęcia postępowania nadzorczego. Po drugi, w konsekwencji, brak jest podstaw do zawieszenia postępowania nadzorczego po jego ewentualnym wszczęciu, gdyż nie występuje tu zagadnienie prejudycjalne, w rozumieniu art. 97 § 1 pkt 4 k.p.a.

Jeśli zaś chodzi o skutki, jakie wywarły wspomniane umowy z lat 1955-56, sąd podziela w tej kwestii, co do zasady, stanowisko zaprezentowane w wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 16 kwietnia 2015 r., I OSK 736/13. Zgodzić należy się bowiem z twierdzeniem, że powołane wyżej umowy zostały sporządzone we właściwej formie i objęły całość roszczeń i uprawnień dekretowych służących pierwotnym współwłaścicielom.

Umowy z lat 1955-56 nie wymagały formy aktu notarialnego, gdyż po myśli art. 46 dekretu z dnia 11 października 1946 r. - Prawo rzeczowe (Dz. U. Nr 57, poz. 319) jedynie umowa przenosząca własność nieruchomości wymagała takiej formy. Wspomniane umowy nie przenosiły prawa własności, bo zbywcy nie byli wówczas właścicielami spornej nieruchomości, a przenosiły roszczenia i uprawnienia, które im wówczas przysługiwały.

(...) i spadkobiercy (...) przelali zatem skutecznie całość wówczas należących doń uprawnień, a co więcej, również ewentualnych roszczeń przyszłych. Co prawda stwierdzenia tego wyraźnie nie zawarto w umowach, lecz ich treść (przelanie praw do odszkodowania oraz uprawnień z art. 7, art. 8 i art. 9 dekretu warszawskiego), jak i treść oświadczeń (zrzeczenie się pretensji do części nieruchomości na wypadek uchylenia orzeczenia z 5 lutego 1952 r.) pozwalają na ustalenie intencji stron umów. Tymczasem te właśnie, po myśli art. 47 § 2 ustawy z dnia 18 lipca 1950 r. - Przepisy ogólne prawa cywilnego (Dz. U. Nr 34, poz. 311 z późn. zm.) należy badać ustalając treść umów z lat 1955-56. Zgodnie z tym przepisem (będącym odpowiednikiem późniejszego art. 65 § 2 kodeksu cywilnego) "W umowach należy raczej badać, jaki był zgodny zamiar stron i cel umowy, aniżeli opierać się na jej dosłownym brzmieniu." Przepis ten stanowi o pierwszeństwie zamiaru i celu stron przed dosłownym brzmieniem umowy. Jeżeli zatem w dacie zawarcia umów zbywcom służyło wyłącznie prawo do odszkodowania, to do tego należało literalnie zawęzić przedmiot umowy. Nie oznacza to jednak ograniczenia zakresu rzeczywistego zbycia, bo strona nie mogła przekazać więcej praw niż posiadała, co wynika z rzymskiej reguły nemo plus iuris in alium transferre potest quam ipse habet. Tym bardziej, że z tego tytułu strony otrzymały należność i stwierdziły, że żadnych pretensji do gruntu i nabywcy nie będą rościć również w przyszłości. Przeto nie do obrony jest stanowisko, wedle którego nabyte przez (...) roszczenia nie obejmowały wszelkich roszczeń dekretowych, a jedynie roszczenie o zrekompensowanie strat poniesionych przez właściciela nieruchomości. W sytuacji prawnej wytworzonej przez dekret warszawski (do czasu wejścia w życie ustawy wywłaszczeniowej z 1958 r.) roszczenie o odszkodowanie było ekwiwalentem prawa rzeczowego utraconego na skutek wejścia w życie dekretu i nie mogło być - zdaniem sądu rozpatrującego tę sprawę - zbyte niezależnie od uprawnień do samej nieruchomości. Zakładając hipotetycznie i dla przykładu, nie można sobie wyobrazić sytuacji, że przed rozstrzygnięciem o wniosku "dekretowym" złożonym w trybie art. 7 ust. 1 dekretu, dotychczasowy właściciel zbywa prawa wynikające ze złożenia wniosku jednemu podmiotowi, a prawa do odszkodowania na wypadek negatywnego rozpatrzenia wniosku innemu podmiotowi (obydwa te uprawnienia były zbywalne). W sytuacji istnienia nadzwyczajnych trybów wzruszania decyzji ostatecznych, czego strony miały świadomość, składając osobne oświadczenia na taką okoliczność, nie można twierdzić, że obydwa te roszczenia mogły być podmiotowo rozdzielone.

To zaś powoduje, że Samorządowe Kolegium Odwoławcze w (...) niewłaściwie oceniło interes prawny wnioskodawców, na gruncie art. 28 k.p.a., w postępowaniu o stwierdzenie nieważności decyzji Naczelnika Dzielnicy (...) z (...) lipca 1974 r. oraz z (...) września 1974 r., zmienionych decyzją z (...) listopada 1974 r., o sprzedaży lokalu mieszkalnego nr (...) położonego w (...) przy ul. (...). Tym bardziej, że SKO dokonało tego przed wszczęciem postępowania, w sytuacji, gdy legitymacja wnioskodawców nie była oczywista i wymagała zbadania, czym dodatkowo naruszono art. 61a § 1 k.p.a.

Przy ponownym rozpatrzeniu sprawy SKO weźmie pod uwagę ocenę prawną zawartą w powyższych rozważaniach w celu wszczęcia postępowania i dokonania merytorycznej oceny wniosku o stwierdzenie nieważności decyzji o sprzedaży lokalu nr (...) w budynku przy ul. (...) w (...).

W tej sytuacji, na podstawie art. 145 § 1 pkt 1 lit. a i c) w zw. z art. 135 p.p.s.a. sąd orzekł jak w pkt 1 wyroku. O kosztach postępowania orzeczono na podstawie art. 200 p.p.s.a. Orzekanie w trybie uproszczonym było zaś dopuszczalne w oparciu o art. 119 pkt 3 w zw. z art. 120 p.p.s.a.

Tekst orzeczenia pochodzi ze zbiorów sądów administracyjnych.