Sens i bezsens prohibicji. Prawo karne wobec narkotyków i narkomanii - OpenLEX

Krajewski Krzysztof, Sens i bezsens prohibicji. Prawo karne wobec narkotyków i narkomanii

Monografie
Opublikowano: Zakamycze 2001
Rodzaj: monografia
Autor monografii:

Sens i bezsens prohibicji. Prawo karne wobec narkotyków i narkomanii

Autor fragmentu:

Wprowadzenie

Terminy „prohibicja” i „polityka prohibicji” najczęściej kojarzą się z polityką wobec alkoholu i problemów alkoholowych, w szczególności zaś z okresem lat 1920–1932 w Stanach Zjednoczonych, kiedy to w kraju tym produkcja, eksport oraz sprzedaż napojów alkoholowych były objęte całkowitym zakazem oraz obwarowane sankcjami karnymi. Bilans polityki prohibicji w stosunku do alkoholu i posługiwania się zakazami oraz sankcjami karnymi w rozwiązywaniu problemów alkoholowych uznaje się dzisiaj najczęściej za jednoznacznie ujemny. Prohibicja północnoamerykańska nie przyczyniła się najwyraźniej w istotny sposób do zmniejszenia się dostępności alkoholu, a tym samym okazała się być podejściem wysoce nieefektywnym w rozwiązywaniu problemów indywidualnych i społecznych, jakie może wywoływać ta substancja psychoaktywna. Równocześnie polityka prohibicji stała się pożywką dla powstania w Stanach Zjednoczonych wielu niezwykle negatywnych zjawisk, z którymi kraj ten w jakimś sensie boryka się do dzisiaj. Chodzi tu przede wszystkim o stworzenie niepowtarzalnych warunków rozwoju zjawiska zorganizowanej przestępczości i towarzyszących mu korupcji, przemocy, legalizacji na masową skalę zysków z działalności przestępczej itp. To właśnie ów ujemny bilans leżał u podłoża odstąpienia od polityki prohibicji w roku 1932.

Nieefektywność i negatywne konsekwencje polityki prohibicji wobec alkoholu w Stanach Zjednoczonych, ale także negatywne doświadczenia w tym zakresie w innych krajach, w których w XIX czy XX wieku próbowano w takim czy innym zakresie problemy alkoholowe rozwiązywać za pomocą zakazów, spowodowały, iż prohibicja nigdzie chyba na świecie nie jest dzisiaj traktowana jako poważna opcja w tym zakresie. Jedynymi krajami, które odwołują się do takich rozwiązań w odniesieniu do alkoholu, są niektóre kraje muzułmańskie, gdzie zakaz ten ma jednak podłoże przede wszystkim religijne. Równocześnie jednak wielu ludzi niekoniecznie zdaje sobie sprawę z tego, iż negatywne doświadczenia i odstąpienie od polityki prohibicji wobec alkoholu nie oznaczało wcale rezygnacji z tej polityki w innych obszarach. Wręcz przeciwnie, okres, w którym Stany Zjednoczone, a także niektóre inne kraje, wycofywały się z tego typu rozwiązań w odniesieniu do alkoholu, był okresem powolnego rozwijania i nasilania polityki prohibicji w stosunku do innej grupy substancji psychoaktywnych, a mianowicie narkotyków. W ten sposób polityka prohibicji, która doznała całkowitego bankructwa w jednym obszarze, stała się podejściem dominującym w innym, przyjmując przy tym rozmiary i intensywność, jakich nie osiągnęła ona nigdy w odniesieniu do alkoholu. O ile bowiem w obszarze polityki wobec alkoholu rozwiązania prohibicyjne o mniejszej lub większej intensywności stanowiły krótsze lub dłuższe, ale jedynie epizody w historii kilku bądź kilkunastu zaledwie krajów, to w obszarze polityki wobec narkotyków prohibicja stała się w wieku XX podejściem o niejako globalnym charakterze. Polityka prohibicji jest dzisiaj na świecie jedynym praktycznie rzecz biorąc sposobem społecznej reakcji na problemy stwarzane przez narkotyki, rozwiązaniem nie tylko stosowanym przez wszystkie kraje świata w ich prawie wewnętrznym, ale także „obowiązującym” w świetle regulacji prawnomiędzynarodowych.

Taki stan rzeczy rodzi pytanie o to, w jaki sposób podejście, które wykazało się jednoznaczną nieefektywnością i szkodliwością w jednym obszarze, w stosunku do substancji pewnego rodzaju, stało się podejściem dominującym w innym obszarze, w stosunku do innej grupy substancji. Pytanie to jest tym bardziej zasadne, że wykazać można bez większego trudu, iż w przypadku prohibicji dotyczącej narkotyków historia niejako się powtarza. Wszystkie objawy nieefektywności tej polityki oraz jej negatywne konsekwencje uboczne, które ze szczególną ostrością obserwować można było w okresie międzywojennym w USA, występują bowiem dzisiaj masowo także w odniesieniu do polityki prohibicji wobec narkotyków. Przede wszystkim stwierdzić wypadnie, iż polityka ta nie zdołała do dzisiaj w jakimkolwiek zakresie rozwiązać problemów wywoływanych we współczesnych społeczeństwach przez używanie narkotyków. Wręcz przeciwnie, twierdzić można zasadnie, iż nasilaniu i intensyfikacji podejścia prohibicyjnego do tych substancji wszędzie na świecie towarzyszy narastanie związanych z nimi problemów. Równocześnie narastają rozmaite negatywne konsekwencje uboczne podejścia prohibicyjnego. Dotyczy to przede wszystkim nasilania się działań zorganizowanych grup przestępczych, dla których prohibicja stwarza wymarzone warunki działania, narastania szeregu negatywnych zjawisk w obszarze prawa karnego i wymiaru sprawiedliwości, które to instytucje najwyraźniej płacą niezwykle wysoką cenę za zaangażowanie w egzekwowanie polityki prohibicji, oraz pogłębiania się problemów zdrowotnych, psychicznych i socjalnych, jakie represja karna stwarza dla różnych kategorii użytkowników narkotyków.

W takiej sytuacji zasadnie postawić można pytanie, jaki jest sens utrzymywania, kontynuowania polityki prohibicji wobec narkotyków; polityki, która wykazała swój bezsens w innych obszarach, i która nie jest w stanie poszczycić się żadnymi jednoznacznymi sukcesami w obszarze narkotyków i narkomanii? Dla wielu wnioski, jakie należy wyciągnąć z dotychczasowych doświadczeń z polityką prohibicji, są jednoznaczne: „wojna z narkotykami” została przez współczesne społeczeństwa dawno przegrana i dalsza „obrona Okopów Świętej Trójcy” pozbawiona jest sensu. Oznacza to konieczność odstąpienia od polityki prohibicji i takiej czy innej formy legalizacji narkotyków. Dla tych, którzy reprezentują takie stanowisko, polityka prohibicji pozbawiona jest więc wszelkiego sensu. Piszący te słowa nie ukrywa, iż większość argumentów „antyprohibicyjnych” ma dlań niezwykle racjonalny i przekonujący charakter. W tym sensie polityka prohibicji i angażowanie na szeroką skalę do rozwiązywania problemu narkotyków i narkomanii prawa karnego stanowi niewątpliwie podejście zdecydowanie ułomne. Taki stan rzeczy nie zmienia jednak nic w zasadności pytania o to, jakimi alternatywami w tym zakresie dysponują współczesne społeczeństwa. Nie ulega wątpliwości, iż w tym zakresie pojawiają się liczne problemy. Całkowita legalizacja czy też jakaś forma reglamentacji, powszechnie przyjmowane dzisiaj w stosunku do alkoholu, wydają się nie tylko mało realistycznym podejściem w stosunku do narkotyków. Mimo wszystko byłoby to podejście zbyt ryzykowne, albowiem alkohol i narkotyki (a przynajmniej większość spośród nich), to jednak, pomimo wszystkich podobieństw, nie to samo. W związku z tym możliwe negatywne skutki społeczne odwołania się dzisiaj do radykalnej legalizacji narkotyków są, w przeciwieństwie do konsekwencji legalnego statusu alkoholu, po prostu całkowicie nieprzewidywalne.

Czy w takim razie polityka prohibicji swój sens czerpie jedynie z braku realistycznych alternatyw? W pewnym sensie tak, aczkolwiek nie tylko. Jedną z istotnych lekcji, jakie wypływają z dorobku współczesnej kryminologii, jest przekonanie o ograniczonej zdolności prawa karnego do rozwiązywania problemów społecznych. Wbrew skrajnym tezom abolicjonistycznym nie oznacza to jednak postulatu rezygnacji z prawa karnego jako instrumentu polityki społecznej. Z wielu powodów prawo karne jest instytucją w społeczeństwie konieczną. Równocześnie jednak represja karna nie może być traktowana jako panaceum na wszelkie bolączki społeczne. Intensyfikacja działań represyjnych, jako sposób reakcji na określone negatywne zjawiska społeczne, może oczywiście niejednokrotnie w określonych warunkach i na krótką metę dawać spektakularne nawet efekty. Rzecz w tym, że prawo karne i najsurowsza nawet represja same przez się stanowią zawsze formy „leczenia” jedynie objawowego. Nie są one natomiast w stanie rozwiązać żadnego problemu społecznego. Mogą one jedynie owe problemy stłumić, zepchnąć do podziemia, uczynić mniej widocznymi, mniej dokuczliwymi. W tym sensie, abstrahując od ewentualnych negatywnych konsekwencji ubocznych nadużywania represji karnej, traktowanie jej jako „cudownego środka” na wszelkie problemy społeczne oznacza w gruncie rzeczy przysłowiowe „chodzenie na skróty”: koncentracja na represji być może pozwala czasami zyskać społeczny poklask, ale równocześnie prowadzi do odwracania uwagi od rzeczywistych źródeł problemów i zaniedbywania — fakt, że często żmudnych i kosztownych — działań skierowanych na usuwanie przyczyn problemów, a nie jedynie ich objawów. Rzecz w tym, że represja karna stanowi tzw. destruktywną strategię zwalczania problemów społecznych, polegającą na niszczeniu niepożądanych zjawisk społecznych, likwidacji bezpośrednich zagrożeń. Jej przeciwieństwo stanowią strategie konstruktywne, polegające na tworzeniu takich warunków życia społecznego, które przeciwdziałają powstawaniu zjawisk niepożądanych, szkodliwych. Strategie konstruktywne, aczkolwiek dające z reguły mniej spektakularne efekty, szczególnie w krótkich odcinkach czasu, prowadzą jednak najczęściej do bardziej trwałych efektów.

Wydaje się, iż prawdy te ze szczególną wyrazistością spełniają się w przypadku problemu narkotyków i narkomanii. Współczesna narkomania jest niewątpliwie palącym problemem społecznym. Nie można jednak zapominać, że rozmaite substancje psychoaktywne towarzyszą ludzkości od zarania jej dziejów, a wizja „społeczeństwa wolnego od narkotyków” jest po prostu utopią. Jeśli chciałoby się ją realizować konsekwentnie, to należałoby zacząć od „społeczeństwa wolnego od alkoholu”, czego nikt nie traktowałby jednak dzisiaj poważnie. Dlatego współczesne społeczeństwa muszą się z obecnością narkotyków pogodzić, co nie oznacza kapitulacji wobec problemu, ale próbę jego niejako „oswojenia”. Podstawowym zadaniem w tym obszarze powinno być w związku z tym nie tylko ograniczanie w najdalszy możliwy sposób rozmiarów używania narkotyków do celów pozamedycznych (co jest celem jak najbardziej słusznym), ale także ograniczania wszelkich negatywnych konsekwencji zdrowotnych, psychicznych i socjalnych wywoływanych tak w skali indywidualnej, jak i społecznej, z jednej strony przez te substancje, z drugiej zaś przez skrajne wersje polityki prohibicji i „nadużywanie” represji karnej. To zaś oznacza, że narkotyki i narkomania powinny być przede wszystkim problemem polityki zdrowotnej i socjalnej, i dopiero w dalszym rzędzie problemem kryminalnopolitycznym. Tak więc i w tym obszarze interwencja prawnokarna powinna stanowić ultima ratio wszelkiej polityki i reakcji społecznej.

Jednym z istotnych problemów związanych z trwaniem i eskalacją polityki prohibicji wobec narkotyków i narkomanii jest kwestia emocji społecznych, jakie budzą te zjawiska, emocji przybierających niejednokrotnie postać tego, co w socjologii zachowań dewiacyjnych określa się mianem „paniki moralnej”. W konsekwencji wiele przemawia za tym, iż polityka prohibicji stanowi klasyczny przejaw tzw. kryminalizacji emocjonalnej, która często służy nie tyle efektywnemu rozwiązywaniu problemu narkomanii, co symbolicznemu rozładowywaniu emocji społecznych, jakie budzi to zjawisko. Autor jest głęboko przekonany, iż podstawowym warunkiem nadania polityce prohibicji określonego sensu jest dążenie do deeskalacji społecznych emocji towarzyszących temu zjawisku i racjonalizacji społecznej nań reakcji. Całkowita rezygnacja z polityki prohibicji wobec wszystkich środków odurzających i substancji psychotropowych jest dzisiaj nierealistyczna i niemożliwa. Polityce represjonowania nielegalnej podaży narkotyków powinno jednak towarzyszyć uznanie, iż użytkownicy tych substancji powinni być przede wszystkim przedmiotem oddziaływań profilaktycznych, zdrowotnych, socjalnych itp. To zaś jest możliwe pod warunkiem pewnego przynajmniej zakresu dekryminalizacji użytkowników narkotyków, którego to rozwiązania nie można utożsamiać i mylić z legalizacją samych substancji. Inaczej mówiąc w ramach samej zasady prohibicji jest jednak miejsce na swoistą „miękką” wersję tego podejścia, traktowanie prawa karnego jako ultima ratio polityki społecznej i przyznawanie w pewnych przynajmniej obszarach prymatu środkom innym niż represja karna. W związku z tym praca niniejsza poświęcona będzie nie tylko krytyce podejścia prohibicyjnego do narkotyków i narkomanii mającej wykazać jego bezsens. Będzie ona także poświęcona zarysowaniu koncepcji roli prawa karnego w polityce wobec narkotyków i narkomanii, zdobywającej w wielu krajach europejskich coraz to więcej zwolenników, która właśnie odchodząc od tak charakterystycznego dla amerykańskiej „wojny z narkotykami” przyznawania prymatu represji karnej, stara się nadać podejściu prohibicyjnemu więcej racjonalności, a tym samym więcej sensu.

Autor fragmentu:

RozdziałI
Geneza podejścia prohibicyjnego do narkotyków i narkomanii

1.Narkotyki w różnych kulturach

Środki odurzające i substancje psychotropowe, zwane także substancjami psychoaktywnymi, a potocznie w języku polskim określane niezbyt precyzyjnym terminem „narkotyki”, to substancje, które „ze względu na swe właściwości chemiczne są w stanie doprowadzić do zmian strukturalnych lub funkcjonalnych w żywym organizmie, przejawiających się przede wszystkim w zmianach postrzegania zmysłowego, zmianach nastroju, świadomości, lub innych zmianach o charakterze psychologicznym, albo zauważalnych zmianach w zachowaniu” . Dla większości współczesnych ludzi narkotyki to niezwykle groźne substancje wykluczające możliwość kontrolowanego ich używania, prowadzące do uzależnienia, poważnych negatywnych konsekwencji zdrowotnych, destrukcji zdolności jednostki do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie, a często nawet śmierci. Narkotyki są wręcz postrzegane dzisiaj jako poważne zagrożenie istnienia współczesnej cywilizacji. Dlatego wiele osób z niedowierzaniem przyjmuje twierdzenie, iż rozmaite...

Pełna treść dostępna po zalogowaniu do LEX