Monografie
Opublikowano: WK 2016
Rodzaj: monografia
Autor monografii:

Przygotowanie do przestępstwa. Analiza dogmatycznoprawna

Autor fragmentu:

Wprowadzenie

W książce została przeanalizowana ustawowa konstrukcja przygotowania do przestępstwa, czyli – mówiąc językiem dogmatyki prawniczej – jedna z form stadialnych przestępstwa. Zamieszczone w ustawie karnej przepisy o formach stadialnych przestępstwa przewidują odpowiedzialność karną za zachowania, które nie osiągnęły zamierzonego przez sprawcę rezultatu w postaci dokonania określonego czynu zabronionego, a więc nie doprowadziły do zniszczenia albo nawet do bezpośredniego zagrożenia prawnie chronionego dobra, jednakże były zachowaniami wymagającymi prawnokarnej reakcji, gdyż zmierzały do dokonania przestępstwa i wyraźnie ujawniały zamiar sprawcy. Polski ustawodawca wyróżnia trzy formy stadialne przestępstwa: w licznych przepisach ustawy karnej określa znamiona decydujące o dokonaniu poszczególnych przestępstw rodzajowych, zaś w części ogólnej kodeksu karnego reguluje zasady odpowiedzialności za dwie formy przeddokonania czynu zabronionego. W art. 13 § 1 k.k. znajdują się przesłanki odpowiedzialności za usiłowanie, zaś art. 16 § 1 k.k. określa, kiedy zachodzi kodeksowo rozumiane przygotowanie do przestępstwa. O tym ostatnim przepisie została napisana ta książka.

Przygotowanie zostało wyodrębnione jako osobne stadium w pochodzie przestępstwa w rezultacie wielowiekowego rozwoju myśli karnistycznej . Historia przygotowawczej formy stadialnej rozpoczyna się u rzymskich protoplastów europejskiej cywilizacji prawnej. Czynności przygotowawczych nie ujmowali oni w sposób zgeneralizowany, jako formy przeddokonania groźniejszego czynu zabronionego, lecz uznawali je za osobne przestępstwa (sui generis) . Pierwsza samodzielna forma przeddokonania czynu zabronionego, odpowiadająca dzisiejszemu „usiłowaniu”, była dzieckiem średniowiecza . Konstrukcją usiłowania objęte były w zasadzie wszystkie etapy przeddokonania przestępstwa, rozumiane jako cogitare, ad actum procedere et non perducere ad effectum („zamierza, zmierza, nie osiąga”) . W latach późniejszych usiłowaniem określono czyn bezpośrednio poprzedzający dokonanie przestępstwa i urzeczywistniający jego ustawowe znamiona, a nawet rozumiano je niekiedy jeszcze węziej, jako początek wykonywania docelowego przestępstwa rodzajowego. Od usiłowania oddzielono czynności wstępne, jedynie zwiastujące przestępczy zamiar sprawcy – były to właśnie czynności przygotowawcze do popełnienia czynu zabronionego. Owocem współczesnej nauki prawa karnego jest traktowanie przygotowania do przestępstwa jako odrębnej formy w pochodzie przestępstwa, która w wielu ustawodawstwach uzyskała status samodzielnej instytucji części ogólnej kodeksu karnego . Taka właśnie instytucja została wprowadzona po raz pierwszy do polskiego ustawodawstwa w kodeksie karnym z 1969 r. Ustawowa, generalna charakterystyka czynności przygotowawczych – w przeciwieństwie do systemów prawnych, w których przygotowanie ujmowane jest wyłącznie jako delictum sui generis – pełni ważne funkcje, reguluje bowiem podstawy odpowiedzialności karnej za szereg zachowań podjętych na etapie przeddokonania przestępstwa oraz jest źródłem istotnych dyrektyw interpretacyjnych, oddziałujących na pozostałe regulacje ustawy karnej. Funkcje, jakie ma do spełnienia art. 16 § 1 k.k., zostaną omówione w dalszych częściach książki.

Wysunięcie prawnokarnej reakcji na przedpole ochrony dobra prawnego wiąże się z różnymi niebezpieczeństwami w perspektywie zasad funkcjonowania praworządnego państwa prawnego. Wymienić należy z pewnością zasadę proporcjonalności wyrażoną w art. 31 ust. 3 Konstytucji czy – równie istotny – wymóg dostatecznej określoności znamion czynu zabronionego pod groźbą kary, streszczony dobrze znaną, łacińską paremią nullum crimen sine lege (stricta et certa). Ustawodawca jest zobowiązany do ochrony wartości ważnych dla funkcjonowania obywateli oraz państwa , posiada więc legitymację do karania ludzi za zachowania naruszające normy postępowania z dobrami prawnymi. Równocześnie ustawodawca musi uzasadnić, że mechanizmy ochronne, przewidziane w prawie karnym (represyjnym) i realizowane w postaci przepisów penalizujących określoną kategorię zachowań – do których mogą należeć także czynności przygotowawcze do przestępstwa – są niezbędne w państwie prawnym dla skutecznej ochrony wartości konstytucyjnych oraz że przepisy te zostały prawidłowo skonstruowane w perspektywie zasady określoności znamion zachowania zabronionego pod groźbą kary. Dotyczy to oczywiście także ustawowych regulacji wprowadzających odpowiedzialność karną za etapy poprzedzające dokonanie przestępstwa.

Prawo karne nie interesuje się życiem wewnętrznym człowieka, dopóki ten nie uzewnętrzni swoich myśli na „widowni świata” . Jest to granica, której „sędziowie ziemscy” – nawiązując do słów E. Krzymuskiego – nie powinni naruszać. W przeciwieństwie do wartościowań religijnych czy moralnych, ustawodawca karny ocenia zewnętrzne zachowania człowieka i tylko na ich bazie może brać pod uwagę zamiary, motywacje czy cele działania towarzyszące sprawcy określonego czynu . Zwykło się sięgać przy tej okazji do starożytnej wypowiedzi Ulpiana: „myśli nie podlegają karze” (cogitationis poenam nemo patitur) , co wyraża również stwierdzenie niemieckich doktrynerów: „myśli są wolne od cła” (gedanken sind zollfrei) . Procesy myślowe człowieka mogą być wprawdzie przedmiotem oceny moralnej (są dobre i złe myśli), można je także postrzegać w kategoriach ciężkiej pracy czy nawet dzieła . W pełni uzasadnione jest stwierdzenie, że poczyniony przez człowieka namysł może przygotować go do zrobienia czegoś złego, zaś zamiar popełnienia czynu zabronionego stanowi podstawową determinantę zachowania się osoby, która wkracza na drogę przestępstwa. Pierwszą formą stadialną przestępstwa może być jednak wyłącznie zewnętrzne zachowanie się człowieka – nie jest nią sam zamiar popełnienia czynu zabronionego. Samo myślenie o popełnieniu czynu zabronionego nie jest formą popełnienia przestępstwa w sensie karnistycznym, gdyż nie ma o nim żadnej wzmianki w podstawowym dla analizowanej materii rozdziale kodeksu karnego, poświęconym formom popełnienia przestępstwa – a jest to rozdział II obowiązującej ustawy karnej. I mowy być o nim nie może, gdyż czynem zabronionym jest zewnętrzne i intersubiektywnie postrzegalne „zachowanie się” człowieka o znamionach określonych w ustawie karnej (art. 115 § 1 k.k.), nie zaś samo myślenie o jakimś zachowaniu. Pierwszym prawnokarnie doniosłym etapem drogi przestępstwa może być zatem zewnętrze zachowanie zmierzające do dokonania czynu zabronionego, polegające na przykład na podjęciu pierwszych czynności przygotowawczych do przestępstwa.

W początkowym stadium pochodu przestępstwa nie dochodzi do naruszenia dobra prawnego, związanego z dokonaniem określonego czynu zabronionego, nie ma również podstaw do twierdzenia, że dobro prawne zostało narażone na konkretne niebezpieczeństwo. Im dalszy od dokonania etap na drodze przestępstwa, tym mniej namacalne zagrożenie dla dobra prawnego i mniejszy ładunek bezprawia związany z zachowaniem się sprawcy. Przykładowo, przygotowywanie broni palnej celem zabicia człowieka nie jest jeszcze groźne dla życia tej osoby, co jest z kolei cechą usiłowania popełnienia zabójstwa, gdy sprawca, gotowy do oddania strzału, mierzy już z broni w kierunku przyszłej ofiary. Poszczególne fazy przestępstwa to eskalacja zagrożenia dla dobra prawnego, które zostaje bezpośrednio zagrożone lub najczęściej naruszone w momencie dokonania zamierzonego czynu zabronionego. Wraz ze zbliżaniem się do osiągnięcia celu przyświecającego osobie zmierzającej do dokonania czynu zabronionego, zwiększa się stopień społecznej szkodliwości jej działań, a co za tym idzie, „[i]m dalej oddalamy się od zamiaru i zbliżamy do realizacji wszystkich znamion czynu zabronionego, tym bardziej aktualne staje się pytanie o prawnokarną istotność tych czynności” . To właśnie poważne niebezpieczeństwo dla dobra prawnego, wynikające z podjęcia czynności bezpośrednio zmierzających do dokonania przestępstwa, uzasadnia wprowadzenie karalności usiłowania i ukształtowanie sankcji za tego typu czyn w granicach zagrożenia przewidzianego za dokonanie (art. 14 § 1 k.k.). W wypadku czynności przygotowawczych poprzedzających usiłowanie popełnienia przestępstwa, argumentacja odwołująca się do poważnego zagrożenia dla dobra prawnego może mieć jedynie ograniczone zastosowanie, ponieważ zachowania określane jako przygotowania do przestępstwa są jedynie abstrakcyjnymi narażeniami dobra prawnego na niebezpieczeństwo, którego eskalacja jest wybitnie uzależniona od dalszego postępowania konkretnego sprawcy.

W dawniejszej literaturze karnistycznej czynności przygotowawcze traktowane były jako „usiłowania niekarygodne” , co mogłoby współcześnie sugerować, że niekarygodność (znikoma społeczna szkodliwość czynu) jest cechą charakterystyczną każdej czynności przygotowawczej. Mimo „niekarygodnego” rodowodu omawianej formy stadialnej, miarkowanie abstrakcyjnej karygodności konkretnej czynności przygotowawczej do przestępstwa pozostaje kwestią otwartą i wymagającą każdorazowego rozważenia w odniesieniu do określonego typu przestępstwa rodzajowego. Polski system prawny opiera się na zasadzie, w myśl której przygotowanie jest karalne tylko wtedy, gdy ustawa tak stanowi (art. 16 § 2 k.k.), co do pewnego stopnia rozwiązuje problem nieuzasadnionej kryminalizacji zupełnie błahych – a przez to niewymagających ukarania – czynów, lecz nie odpowiada na istotniejsze pytanie, dlaczego mianowicie takie a nie inne czynności przygotowawcze do określonego przestępstwa powinny być czynami karalnymi. Dochodzi tutaj do głosu gwarancyjna funkcja prawa karnego, którego instrumentarium – w niektórych systemach prawnych nawet włącznie z karą śmierci – jest w naszej cywilizacji pojmowane jako zupełna ostateczność (ultima ratio).

Droga wiodąca sprawcę do dokonania przestępstwa gdzieś się zaczyna i gdzieś się kończy. Klasyczny pochód przestępstwa (iter criminis) rozpoczyna się od zamiaru popełnienia czynu zabronionego, przechodzi przez fazę czynności przygotowawczych, podjętych przez sprawcę w celu skutecznego wcielenia w życie przestępnego zamysłu, wkracza wreszcie na etap bezpośrednio poprzedzający realizację znamion określonego przestępstwa i ostatecznie kończy się jego dokonaniem. Przedmiotem analizy w ramach odpowiedzialności karnej za przygotowanie do przestępstwa są sytuacje graniczne, i to sytuacje o dwóch różnych „granicznych” punktach odniesienia. Z jednej strony mamy tu do czynienia z granicą między czynami prawnokarnie indyferentnymi – względnie z czynami charakteryzującymi się znikomą społeczną szkodliwością – oraz czynami prawnokarnie doniosłymi, zmierzającymi w jakiejś formie do dokonania czynu zabronionego. Z drugiej strony chodzi o granicę dzielącą zasadniczo wolne od kary w polskim porządku prawnym czynności przygotowawcze od zawsze karalnego usiłowania. Koresponduje to z wyróżnianymi w prawoznawstwie dwoma aspektami zasady określoności znamion czynu zabronionego pod groźbą kary, to jest odpowiednio aspektem zewnętrznym oraz aspektem wewnętrznym tej zasady. Wyróżnienie na gruncie ustawy karnej, w efekcie ewolucji poglądów na temat pochodu przestępstwa, dwóch wyraźnych form przeddokonania czynu zabronionego rodzi nowe problemy, związane z wytyczeniem wyraźnej granicy między poszczególnymi formami stadialnymi. Nie bez racji odnotowano, że cofając się od dokonania ku zamiarowi tracimy możliwość wyznaczenia granicy, która dzieliłaby etap przeddokonania na dwie wyraźne części . Niemożliwość wyznaczenia granicy między poszczególnymi formami stadialnymi, o której mówił W. Wolter, wynika między innymi z ontologicznych uwarunkowań omawianej instytucji prawnej, co stawia pod znakiem zapytania prawdziwość poszczególnych konstrukcji prawniczych, które rzeczywistość przeddokonania przestępstwa starają się opisać. Będzie okazja, by przyjrzeć się bliżej tym kwestiom i rozważyć problemy z pogranicza sąsiadujących ze sobą form stadialnych.

Początkowe etapy działalności osoby zmierzającej do popełnienia jakiegoś przestępstwa znajdują się co do zasady w znacznej „odległości”, w aspekcie czasowym, przestrzennym i funkcjonalnym, od wyobrażonego przez sprawcę celu. Dokonanie zbrodni mogą przecież poprzedzać wieloletnie i skrupulatne przygotowania; dokonanie może nastąpić w innym od przygotowania miejscu; wreszcie żeby dokonać w przyszłości zamierzonego czynu, trzeba jeszcze wiele uczynić. Dystans dzielący przygotowanie od dokonania sprawia, że w różnorodnych przejawach aktywności człowieka trudno bezbłędnie rozpoznać złe zamiary ich autora. Trafnie zaobserwowano, że „[...] z kilku aktów, prowadzących do wykonania danej zbrodni ten zdradza wymowniej niewzruszoność zamiaru popełnienia tej ostatniej, który, bardziej się do niej zbliża” . Bez wątpienia zamachowiec rzucający się na kogoś z nożem sprowadza obiektywnie rozpoznawalne niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia człowieka. Co innego osoba, która na sklepowym stoisku z kuchennymi nożami wyposaża się właśnie w narzędzie zbrodni – trudno określić, ujmując rzecz w pewnym uproszczeniu, czy kupuje nóż po to, by pokroić chleb, czy po to, by pokroić sąsiada. Detonacja ładunku wybuchowego na pokładzie samolotu jest groźna dla życia wielu osób i z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością zakończy się ich śmiercią. Trudno zaś ocenić, czy pracownik naukowy wyższej uczelni technicznej czyni przygotowania do ataku terrorystycznego, gdy gromadzi substancje chemiczne mogące służyć do skonstruowania bomby, jeśli akurat w swoim instytucie prowadzi on na co dzień finansowane w ramach grantu naukowego badania nad tego rodzaju substancjami. Przykłady te ilustrują intuicyjnie uchwytną prawdę, że mianowicie czynności przygotowawcze do przestępstwa bardzo „niechętnie” manifestują swe prawdziwe oblicze. Dziesiątki lat temu pytano: „Dla czego A kupił broń? czy dla zabicia B, czy dla udania się na polowanie, czy dla bezpieczeństwa w podróży? O tém wszystkiém, dopóki A dalszego działania nie przedsięweźmie, można czynić w miarę okoliczności mniéj więcéj prawdopodobne domysły, ale zwykle tylko domysły” . Gdy mowa o czynnościach podobnych do zwykłych czynności dnia codziennego, a tym właśnie odznaczają się czynności przygotowawcze do przestępstwa, bardzo trudno określić, czy zmierzają one do naruszenia jakiegoś dobra prawnego i o jakie ewentualnie przestępstwo może chodzić sprawcy. Niedostatki manifestacyjne są genetycznie wpisane w omawiany etap pochodu przestępstwa, o czym nie należy zapominać podczas szczegółowych analiz tej instytucji prawnej.

Omawiane kwestie mają bezpośrednie przełożenie na praktykę legislacyjną, w zakresie konstruowania opisów czynu zabronionego pod groźbą kary, oraz w dalszej kolejności na praktykę stosowania obowiązujących przepisów. Typ czynu zabronionego nie powinien zawierać znamion trudnych albo niemożliwych do udowodnienia w toku procesu karnego, których występowanie może prowokować organy stosujące prawo do daleko posuniętych, a niedopuszczalnych w państwie praworządnym, gdyż przeciwstawiających się prawdzie, domniemań faktycznych na niekorzyść obywatela. Można powiedzieć, że gdy ustawa „strzela” typem czynu zabronionego w stronę sprawcy przestępstwa, powinna zawsze stosować ostrą amunicję. Jej amunicją powinny być jasno określone typy zachowań karalnych, zbudowane ze znamion o ostrych granicach. Ustawodawca powinien również uważać, aby nie strzelić sobie w stopę, posługując się znamionami, których realizacji niepodobna dowieść .

W tle analizy odpowiedzialności karnej za przygotowanie do przestępstwa znajdują się naczelne zasady ustrojowe praworządnego państwa prawnego. Proporcjonalność ingerencji państwa w wolności i prawa obywatelskie czy wymóg dostatecznie określonej typizacji czynów zabronionych pod groźbą kary – to tylko dwie spośród norm konstytucyjnych adresowanych do ustawodawcy karnego. Wiwisekcja interesujących nas regulacji prawnych musi uwzględniać uwarunkowania ustrojowe i normatywne poszczególnych instytucji prawa karnego, a także brać pod uwagę – niezmiernie ważne dla poprawnego namysłu naukowego – ontologiczne właściwości analizowanych konstrukcji prawnych, w tym na przykład słabe demonstrowanie w czynnościach sprawcy ich prawdziwego, przygotowawczego charakteru. Poszczególne wątki będą ujawniały się sukcesywnie na kartach niniejszej książki.

Ustawowa konstrukcja przygotowania do przestępstwa została poddana analizie po latach braku głębszego zainteresowania tą tematyką ze strony przedstawicieli doktryny polskiego prawa karnego. Krótko mówiąc, książka ta została napisana, ponieważ nikt inny takiej książki jeszcze nie napisał. Czytelnik obeznany w omawianej materii bez wątpliwości przyzna, że w polskiej literaturze prawniczej na próżno poszukiwać monograficznego opracowania tematyki przygotowawczej formy stadialnej w ujęciu dogmatycznoprawnym – na gruncie aktualnego stanu prawnego – w perspektywie współczesnych ustaleń z zakresu teorii prawa karnego. Brak ten sprawia, że wiele interesujących problemów nie tyle nie zostało jeszcze rozwiązanych, ile raczej nie zostało jeszcze w ogóle postawionych.

Dogmatycznoprawne analizy odpowiedzialności karnej za przygotowanie do przestępstwa przez długie lata pozostawały w tle dociekań dotyczących etapu usiłowania popełnienia czynu zabronionego. Powody takiego stanu rzeczy są zrozumiałe. Przed wejściem w życie kodeksu karnego z 1932 r. rozważania na temat przygotowania do przestępstwa pojawiały się u polskich autorów niejako na marginesie odpowiedzi na pytanie, na jaki obszar rozciąga się – wówczas jeszcze szeroko rozumiane – usiłowanie popełnienia przestępstwa. Pomysł ustawowego wyróżnienia przygotowania do przestępstwa o randze instytucji części ogólnej kodeksu karnego był na początku XX w. relatywnie młody w kontynentalnej nauce prawa karnego. Musiał jeszcze dojrzeć, by stać się przedmiotem dyskusji legislacyjnej. Zarysy dziewiętnastowiecznego myślenia o pochodzie przestępstwa odnajdujemy w fundamentalnej dla dogmatyki prawa karnego pracy Edmunda Krzymuskiego z 1884 r. („Zasady nauki o usiłowaniu przestępstw”). Pierwszy rozdział trzeciej części swego dzieła autor ten poświęcił, jak głosi znamienny tytuł rozdziału, stosunkowi początku wykonania do aktów przygotowawczych , choć rozważania o przygotowaniu przewijają się również w innych miejscach książki. Jest przy tym symptomatyczne, że trzecia część „Zasad nauki...”, w której E. Krzymuski otwartym tekstem snuje rozważania o czynnościach przygotowawczych, otrzymała tytuł: „O pojęciu usiłowania karygodnego”. Punktem wyjścia ustaleń Krzymuskiego – oraz wielu autorów, których poglądy w swojej pracy przytacza on i komentuje – jest szeroko rozumiane i ustawowo niezróżnicowane przeddokonanie przestępstwa. Autor ten stwierdza na przykład: „Usiłowanie, jako pojęcie, odnoszące się do przestępstwa w ogóle, obejmuje całą summę pojedynczych aktów, za pomocą których sprawca już przeprowadza w świecie zewnętrznym pewne postanowienie przestępne, lecz nie wykonał w nim jeszcze aktu, stanowiącego ostatni punkt działania, mającego odpowiadać jego postanowieniu, to, co nadałoby temu działaniu cechę przestępstwa dokonanego” . Brak zróżnicowania poszczególnych etapów przeddokonania przestępstwa znajduje potwierdzenie w siatce pojęciowej stosowanej w obrębie rozważań o formach stadialnych. E. Krzymuski używał terminu „usiłowanie niekarygodne” na określenie zachowań, których nie zaliczano do karalnego etapu przeddokonania przestępstwa, a równocześnie przyznawał, że te niekarygodne usiłowania – w odróżnieniu od usiłowania karygodnego – są „popularnie” nazywane aktami przygotowawczymi .

Nauka o przygotowaniu do przestępstwa nie znalazła odzwierciedlenia w postaci ogólnego przepisu części ogólnej kodeksu karnego Makarewicza, choć oczywiście kodeks ten penalizował czynności przygotowawcze do niektórych przestępstw jako sui generis typy czynu zabronionego. Po wejściu w życie kodeksu z 1932 r. uwaga dogmatyków prawa karnego, zajmujących się formami stadialnymi przestępstwa, koncentrowała się na zidentyfikowaniu przesłanek, które pozwalałyby oddzielić zachowania co do zasady karalne (usiłowanie karygodne) od ich niekaralnych, przygotowawczych poprzedników. Rozpowszechnionym sposobem analizy tej problematyki było odwoływanie się do teoretycznych modeli (kryteriów) rozstrzygania o początkowym momencie usiłowania, wśród których da się wyróżnić dwa ekstrema w postaci ujęć skrajnie subiektywistycznych i skrajnie obiektywistycznych, a także kilka stanowisk pośrednich (mieszanych). Ważne opracowanie monograficzne odnoszące się do tego zagadnienia wyszło spod pióra Genowefy Rejman. Pracę „Usiłowanie przestępstwa w prawie polskim” , opatrzoną podtytułem „Problem «bezpośredniości»”, otwiera rozdział dotyczący odgraniczenia czynności przygotowawczych od usiłowania popełnienia przestępstwa. Panaceum na ich rozgraniczenie G. Rejman odnalazła przede wszystkim w znamieniu „bezpośredniości” , które – dodajmy tytułem antycypującej uwagi – pojawia się w przepisie traktującym o usiłowaniu we wszystkich trzech polskich kodeksach karnych z 1932, 1969 i 1997 r. Z uwagi na brak w kodeksie karnym, obowiązującym w czasie wydania pracy G. Rejman, ogólnej definicji przygotowania do przestępstwa, oparcie poszczególnych ustaleń wykładniczych na występującym w ustawie karnej znamieniu „bezpośredniości” wydawało się w pełni usprawiedliwione.

Sytuacja zmieniła się wraz z uchwaleniem kodeksu karnego z 1969 r. Ustawodawca opowiedział się za wyraźnym rozróżnieniem dwóch faz przeddokonania czynu zabronionego: co do zasady niekaralnej formy przygotowawczej oraz już tradycyjnie karalnego usiłowania. O istotnych, normatywnych skutkach takiej regulacji przyjdzie nam jeszcze opowiedzieć. Stworzyła ona ipso facto konieczność przynajmniej komentatorskiego omówienia art. 14 § 1 d.k.k. z 1969 r., co zaowocowało ukazaniem się komentarzowych i artykułowych opracowań na temat wybranych aspektów przygotowania do przestępstwa w nowej kodyfikacji karnej .

Ustawowe ujęcie czynności przygotowawczych wywołało dyskusję o relacji form stadialnych do form przestępnego współdziałania, skutkując ukazaniem się opracowania Stanisława Stommy . Co ciekawe, publikacja książki S. Stommy na zdawałoby się bardzo szczegółowy i do tego złożony temat krzyżowania się odpowiedzialności za stadialne i zjawiskowe formy popełnienia przestępstwa, wyprzedziła monograficzne omówienie przygotowania do przestępstwa jako nowej instytucji części ogólnej kodeksu karnego. Być może dlatego S. Stomma analizował jeszcze pochód przestępstwa w oparciu o badania prawnoporównawcze (szczególnie w drugim rozdziale swojej książki), abstrahując od uregulowań polskiej ustawy karnej. Duch komparatystyki prawniczej unosi się nad niemalże wszystkimi częściami pracy tego autora.

Na monografię poświęconą przygotowaniu do przestępstwa w ujęciu polskiego prawa karnego trzeba było czekać do 1991 r., kiedy to ukazała się praca: „Przygotowanie przestępstwa w ujęciu polskiego prawa karnego”. Eugeniusz Kunze rozpoczął swoje rozważania od historycznego zarysu instytucji przygotowania (rozdział I), poprzez poszukiwania istoty tej formy stadialnej i jej relację z usiłowaniem oraz formami zjawiskowymi przestępstwa (rozdziały II i III), aby przejść do zagadnienia karalności przygotowania (rozdział IV), problematyki zbiegów (rozdział V) oraz omówienia postulatów de lege ferenda wyrażonych w projekcie kodeksu karnego z 1990 r. (rozdział VI). Praca E. Kunzego, jako pierwsza monografia o uregulowanej w części ogólnej kodeksu karnego instytucji przygotowania do przestępstwa, miała dużą siłę oddziaływania i po dziś dzień komentatorzy art. 16 § 1 k.k. odwołują się do poglądów wyrażonych na kartach jego pracy. Od czasu ukazania się monografii E. Kunzego – czyli od przeszło 25 lat – odpowiedzialność karna za przygotowanie do przestępstwa nie była przedmiotem podobnie wszechstronnej analizy. Nie byłoby może w tym nic dziwnego, gdyby nie zmiana polskiego porządku prawnego w postaci uchwalenia w 1997 r. nowego kodeksu karnego. Doszło wówczas do modyfikacji opisu czynności przygotowawczych z art. 14 § 1 d.k.k. z 1969 r. oraz wprowadzenia wielu innych zmian w części ogólnej kodeksu karnego. Przynajmniej niektóre z tez postawionych w pracy z 1991 r. wymagałyby zatem weryfikacji, uwzględniającej aktualny stan prawny.

W wielu opracowaniach artykułowych i glosatorskich, które ukazały się pod rządami kodeksu karnego z 1969 i 1997 r., problematyka przygotowania omawiana była w sposób tradycyjny, to znaczy głównie „od strony” granic usiłowania popełnienia przestępstwa. Prace poświęcone tej problematyce stanowią ważny wkład w rozwój nauki o stadiach popełnienia przestępstwa, nie wyczerpują jednak całej palety zagadnień związanych z przygotowawczą formą stadialną. Wypowiedzi na temat ustawowych regulacji przygotowania do przestępstwa były obecne również w pozycjach komentarzowych oraz podręcznikach do prawa karnego. Tego rodzaju rozważania, z uwagi na ograniczenia objętościowe i funkcje wymienionych publikacji, dotykają tylko wybranych problemów teoretycznych i interpretacyjnych. Należy wspomnieć o stricte naukowych opracowaniach tyczących, podobnie jak praca S. Stommy, relacji przygotowania do przestępstwa oraz innych instytucji prawa karnego materialnego, a mianowicie o pracach A. Liszewskiej i P. Kardasa . Wskazać należy interesujący artykuł A. Zolla o kontrowersyjnym zagadnieniu krzyżowania się form stadialnych z odpowiedzialnością karną za przestępne współdziałanie, opublikowany w latach dziewięćdziesiątych XX stulecia . W 2013 r. polską literaturę prawniczą zasilił także trzeci tom „Systemu Prawa Karnego” o zasadach odpowiedzialności karnej, a w nim rozdział A. Liszewskiej o formach stadialnych .

Była to skromna panorama dotychczasowych form eksploracji omawianej problematyki w polskiej nauce prawa karnego. Jak widać, nie podjęto tu nawet próby wyliczenia wszystkich publikacji istotnych dla analizowanej materii. Starano się nakreślić jedynie ogólny obraz rodzimej dyskusji o przygotowaniu do przestępstwa. Przedstawiony szkic nie obroni się przed zarzutem, że nazbyt upraszcza obraz rzeczy. Zarzut ten jest trafny, lecz tylko w odniesieniu do detali. Przedstawiony szkic oddaje bowiem wiernie istotę rzeczy, ta zaś uzasadnia opracowanie problematyki przygotowania do przestępstwa z pozycji de lege lata, w duchu współczesnej analizy dogmatycznej wzbogaconej o alikwoty teoretycznoprawne. Uzasadnienie podjęcia tej tematyki w takim właśnie zakresie wspiera ze wszech miar trafna opinia P. Kardasa, który w passusie poświęconym stanowi dogmatyki rodzimego prawa karnego podzielił się z czytelnikami swojej książki następującą myślą: „Ani w literaturze karnistycznej, ani w opracowaniach z zakresu teorii prawa, nie sposób odnaleźć opracowania, które zawierałoby charakterystykę dyrektywalną poszczególnych przepisów kodeksu karnego oraz wskazywało na ich rolę w procesie odczytywania zawartych w tym akcie norm prawnych” . Niniejsze opracowanie jest próbą wypełnienia luki sygnalizowanej przez P. Kardasa w zakresie zasad odpowiedzialności karnej za działania przygotowawcze podjęte przed dokonaniem przestępstwa.

Rozważania na temat czynności przygotowawczych do przestępstwa zostały zgrupowane w pięciu rozdziałach i uporządkowane „od ogółu do szczegółu”. Zasadniczym celem analizy było wielofunkcyjne ujęcie ustawowego określenia czynności przygotowawczych . W pierwszym rozdziale starano się zidentyfikować istotę przygotowania do przestępstwa. Dotarcie do istoty omawianej kategorii czynów ułatwiły informacje ontologiczne oraz ustalenia normatywne, poczynione w drodze rekonstrukcji normy sankcjonowanej dla przygotowawczego etapu popełnienia przestępstwa z przepisów ustawy karnej. Artykuł 16 § 1 k.k. został tutaj przedstawiony jako przepis będący przede wszystkim wzorcem typizacji czynności przygotowawczych do przestępstwa w polskim porządku prawnym. Wzorcowy charakter omawianej regulacji jest jedną z kluczowych tez stawianych w niniejszym opracowaniu. Drugi rozdział książki zawiera charakterystykę poszczególnych, wzorcowych czynności przygotowawczych. Została w nim zbadana zawartość normatywna art. 16 § 1 k.k. w perspektywie określonych w tym przepisie znamion typowego przygotowania do przestępstwa. W trzecim rozdziale zostały omówione odmiany przygotowania do przestępstwa. Rozważania stanowią aplikację ustaleń poczynionych w dwóch poprzednich częściach pracy. Artykuł 16 § 1 k.k. został tu przedstawiony jako dyrektywa interpretacyjna dla opisów karalnych czynności przygotowawczych do przestępstwa. Na podstawie materiału ustawowego wyróżniono kilka odmian przygotowania do przestępstwa, w zależności od stopnia ich adekwatności do wzorca zawartego w części ogólnej kodeksu karnego. Rozdział czwarty traktuje o granicach przygotowawczego stadium przestępstwa. Przedmiotem analizy w obrębie tego rozdziału są dwojakiego typu sytuacje graniczne. Pierwsza grupa problemów jest związana z tradycyjnym pytaniem o kryteria rozgraniczenia przygotowania do przestępstwa od usiłowania. Sporna w doktrynie kwestia karalności etapów poprzedzających czynienie przygotowań do przestępstwa to druga z wymienionych sytuacji granicznych. Artykuł 16 § 1 k.k. został tu przedstawiony jako przepis o charakterze dyrektywalnym, mający istotne znaczenie dla określenia granic sąsiadujących ze sobą form stadialnych. Ostatni, piąty rozdział książki otrzymał tytuł: „Karalność i bezkarność czynności przygotowawczych”. Jest to analiza kilku szczegółowych zagadnień na styku przygotowania do przestępstwa oraz wybranych instytucji prawnomaterialnych, uzupełnionych o elementarne uwagi z zakresu teorii kryminalizacji. Najistotniejsze wnioski płynące z przeprowadzonych analiz oraz najważniejsze tezy stawiane w poszczególnych rozdziałach zostały wyeksponowane w wieńczącym pracę podsumowaniu, zatytułowanym „Tezy”. Wyrażono tam w zasadzie wszystko, co było do powiedzenia. Do tej części książki można sięgnąć przed lekturą innych rozdziałów pracy (tezy spełnią wówczas funkcję roboczych hipotez) bądź potraktować ją w sposób klasyczny, jako podsumowanie przeprowadzonych analiz. Tezy warto polecić bardziej niecierpliwym czytelnikom. Poręczne zestawienie podstawowych danych na temat polskiej konstrukcji przygotowania do przestępstwa w oparciu o wybrane przepisy kodeksu karnego zawiera tabelaryczny suplement zamieszczony na końcu książki.

Problematyka przygotowania do przestępstwa została przeanalizowana w sposób dogmatyczny uzupełniony o wątki teoretycznoprawne, w szczególności związane z analizą normatywną przepisów kodeksu karnego. Przyjęta metoda badawcza wymaga krótkiego komentarza. Przygotowanie do przestępstwa jest zjawiskiem interesującym nie tylko dla prawnika i oczywiście może być przedmiotem zainteresowania wielu dyscyplin naukowych. Również w ramach badań prawniczych może być analizowane z kilku perspektyw – mowa w szczególności o analizach historycznoprawnych, komparatystycznych, kryminologicznych czy pracach z zakresu polityki karnej. Wybór perspektywy badawczej należy do autora, jest wręcz jego przywilejem, a jednocześnie w pełni go obciąża. O dokonanym wyborze informuje podtytuł książki: przygotowanie do przestępstwa jest analizowane wyłącznie w oparciu o narzędzia dogmatyczne (wsparte na ustaleniach teoretycznoprawnych). Podtytuł niniejszej książki ma do pewnego stopnia zrehabilitować używane w dyskusjach prawniczych określenie „dogmatycznoprawny”, kojarzone bardzo często – niestety nie bez powodów – z działalnością polegającą na parafrazowaniu treści przepisów lub streszczaniu orzecznictwa. Współczesna dogmatyka prawnicza, jeśli ma mieć jeszcze cokolwiek wspólnego z analizą naukową, nie może się obejść bez uwzględnienia normatywnej zawartości tekstu ustawy karnej, a także strukturalnego, instytucjonalnego oraz ontologicznego otoczenia norm powszechnie obowiązującego prawa. Analiza dogmatycznoprawna jest więc z istoty analizą normatywną. O merytorycznych powodach wyboru tej metody badawczej była mowa wcześniej; przemawiają za nim również istotne racje metodologiczne. Inne metody badawcze, odmienne założenia, różne techniki argumentacyjne, odmienność źródeł prawa czy po prostu różna praktyczna doniosłość ujęć dogmatycznoprawnych, historycznych, prawnoporównawczych czy politycznokryminalnych – to tylko niektóre z wartych odnotowania odmienności. Każdy z zaprezentowanych rodzajów ujęć – co zupełnie naturalne – generuje w swoim obrębie specyficzne dla niego problemy metodologiczne (formalne), nieznane bądź częściowo przekładalne na grunt innych podejść badawczych. Analizy o charakterze synkretycznym, będące próbą połączenia (pomieszania) ujęć elementarnych, to znaczy czystej dogmatyki prawniczej, czystej analizy historycznej, czystej analizy komparatystycznej oraz czystej analizy politycznokarnej, nieuchronnie dziedziczą trudności formalne, pojawiające się w obrębie każdego z tych ujęć, co rodzi ryzyko nieporozumień związanych z odczytywaniem poszczególnych fragmentów pracy przez pryzmat przyświecających im założeń czy metod. W rezultacie tego stanu rzeczy, charakter prowadzonych w tym opracowaniu analiz został zdeterminowany rozważaniami dogmatycznoprawnymi, opartymi na ustaleniach z zakresu teorii prawa karnego, które zupełnie wyjątkowo i jedynie na marginesie będą uzupełniane przez pozostałego typu perspektywy badawcze .

Jedno z ważniejszych założeń pracy to rozróżnienie przepisu i normy prawnej, a więc odróżnienie tekstu ustawy od treści dyrektywy postępowania, wyrażonej językiem ustawy karnej. Przepis prawny uznaje się za podstawowy składnik tekstu prawnego, stanowiący osobną jednostkę redakcyjną tekstu ustawy lub fragment takiej jednostki, będący zdaniem lub częścią zdania wielokrotnie złożonego, nadający się do sensownego badania pod kątem znaczeniowym i funkcjonalnym, a więc taki składnik tekstu prawnego, który coś znaczy . Prawnicza analiza jednostek tekstu prawnego – pisanych „na poziomie deskryptywnym” – polega na ich odczytywaniu „na poziomie normatywnym” i zmierza do sformułowania jednoznacznej i kompletnej normy prawnej (wzoru powinnego postępowania) . Proces dekodowania normy prawnej z treści ustawy jest nazywany wykładnią prawa. W pracy preferowane są zasady wykładni wypracowane w ramach tak zwanej derywacyjnej, zintegrowanej koncepcji wykładni ; aprobowane jest twierdzenie o komplementarności poszczególnych reguł wykładni, akceptowany jest postulat omnia sunt interpretanda, przyjmowane jest założenie o wewnętrznej niesprzeczności systemu norm (lub przynajmniej o dążeniu tego systemu do niesprzeczności) oraz respektowane jest domniemanie językowej i aksjologicznej racjonalności ustawodawcy . Poszczególne zagadnienia dogmatyczne analizowane są za pomocą metody uwzględniającej rolę dewiacji semantycznych w prawidłowym odczytywaniu wypowiedzi językowych, zaaplikowanej na grunt analiz prawniczych z nauki o języku.

Stosowane w książce określenia „przygotowanie do przestępstwa”, „czynności przygotowawcze”, „przygotowawcze stadium przestępstwa”, „przygotowawcza faza przeddokonania czynu zabronionego”, „zachowanie podjęte w przygotowawczym stadium przestępstwa” itp. są traktowane synonimicznie. Nie ma powodów rozróżniania tych sformułowań, chyba że wyraźnie, w określonym kontekście, zaznaczono inaczej (np. analizując znaczenie i wzajemne relacje pojęć „czynność”, „zachowanie”, „czyn”). Określenie „przestępstwo rodzajowe”, które pojawia się w pracy, jest traktowane jak wyrażenie techniczne, oznaczające typ przestępstwa docelowego, objętego celem działania sprawcy przygotowującego się do przestępstwa. Wszystkie stadia w klasycznie rozumianym pochodzie przestępstwa są skierowane na popełnienie przestępstwa rodzajowego (docelowego). Zastosowanie omawianego wyrażenia pozwoliło uniknąć niejednoznaczności tych fragmentów książki, w których konieczne było, z różnych powodów, uwypuklenie różnicy między przestępstwem będącym przygotowaniem do przestępstwa a tym właśnie docelowym przestępstwem „rodzajowym”. Abstrahuje się w tym kontekście od zagadnienia rodzajowości lub tożsamości rodzajowej przestępstwa w znaczeniu art. 115 § 3 k.k.

Należy wyraźnie podkreślić, że twierdzenia sformułowane w oddawanej do rąk czytelnika książce są świadomie wysuniętymi hipotezami , które będą bronione tak długo, jak długo nie zastąpią ich inne, lepiej uzasadnione hipotezy. Kto stawia hipotezę, już na wstępie musi być przygotowany na jej upadek; gdy okaże się nieprawdziwa, należy ją odrzucić. Respektuje się tutaj wymóg dążenia do prawdy – wymóg charakteryzujący namysł naukowy – i zakłada się, że respektują go wszystkie strony dyskursu. Poszukiwacze prawdy mogą nie dotrzeć do prawdy; mogą rozminąć się z prawdą; mogą napotkać fałsz. Dyskusja naukowa przypomina w tym zakresie chodzenie po linie rozpiętej nad przepaścią. „Niebezpieczne to przejście; niebezpieczne to, co po drodze; niebezpieczne wstecz spoglądanie; niebezpieczne trwożne zachwianie się i zatrzymywanie” – opisywał to przejście F. Nietzsche. Bohater opowiadania niemieckiego filozofa pochyla się nad zdruzgotanym linoskoczkiem tuż po jego upadku. Następnie przemawia szczerze, z wyraźnym podziwem: „Niebezpieczeństwo uczyniłeś swym powołaniem; za to pochowam cię własnymi rękoma”. Wszystkim hipotezom grozi niebezpieczeństwo upadku – niektóre trzeba pochować własnymi rękoma. Hipotezy mają przed sobą tylko dwie alternatywy, jak trafnie zauważył przed laty W. Wolter: albo się ostaną, albo zginą. Ale jeśli mają zginąć, to jednak nie tak łatwo .

Autor fragmentu:

Rozdział1
Istota przygotowania do przestępstwa

1.1.Ustalenia wstępne

Na początku rozważań dotyczących charakterystyki ustawowego określenia czynności przygotowawczych w perspektywie dyrektywalnych i regulatywnych funkcji, jakie spełnia ono w systemie prawnym, należy poświęcić nieco uwagi istocie fenomenu, jakim jest czynienie przygotowań do popełnienia przestępstwa. Poszukiwanie istoty rzeczy jako punkt wyjścia wszystkich ważnych dociekań wpisuje się w klasyczną metodę filozoficznej analizy świata, sięgającą starogreckich początków wszelkiego rodzaju nauk. Poszukiwanie istoty czynności przygotowawczych ma także inspirację dogmatycznoprawną: jest nią wypowiedź zamieszczona w podręczniku K. Buchały i A. Zolla, a powtórzona w elementarzu do prawa karnego autorstwa A. Zolla i W. Wróbla. W oszczędnych słowach krakowscy karniści sformułowali myśl dojrzałą i głęboką: „Określenie czynności przygotowawczych w odrębnym typie czynu zabronionego nie zmienia ich istoty” . W przytoczonym stwierdzeniu jest mowa o istocie rzeczy (sednie sprawy, właściwej stronie...

Pełna treść dostępna po zalogowaniu do LEX

Zaloguj się do LEX | Nie korzystasz jeszcze z programów LEX?